Imagin z Liamem cz.1 <3
~ Paaaaaa!!!!~ Krzyknęłam z auta, wyjeżdżając z Julią w nowe strony życia. Julka to moja przyjaciółka odkąd pamiętam. Była ze mną zawsze, no i dalej jest. Właśnie przekroczyłyśmy rocznik
19 lat i wybieram się na studia. Od małego marzyłyśmy by się stąd wyrwać, stąd czyli z małego miasteczka na południu Polski. Nic szczególnego, ale i tak kocham to miejsce bo tu przeżyłam
połowę mego życia i tu poznałam tyle wspaniałych ludzi. Zawsze chciałyśmy wyjechać do dużego, a wręcz ogromnego miasta. Chciałyśmy zamieszkać w pięknym mieszkaniu we dwie z dużymi
oknami, w centrum miasta. No i to się udało tylko że to miasto to Londyn. Jednak marzenia się spełniają tylko nie wolno tracić nadziei i walczyć o swoje. Bo nadzieja jest czymś, co
upiększa te nasze życie. Mieszkanie kupił nam już mój tata, podróżuje po świecie więc już tam w nim był i je obejrzał. Chciałam zawsze z nim pojechać jak był np. w Miami, na Majorce, w LA lub
czy nawet w Londynie, no ale nie mogłam bo przecież, dzieci do pracy się nie zabiera. No ale nareszcie jestem wolnym ptakiem i razem z Julą jedziemy spełniać marzenia.
Właśnie jesteśmy w drodze na lotnisko, wszystko idzie zgodnie z planem. Wiatr we włosach, muzyka na pełen regulator nic nie może nam popsuć nastroju. Byłam ubrana w koszule w szerokie
kraty była on w odcieniach ciemnozielonego i czarnego, przyozdobiona na kołnierzyku w ćwieki włożona do spodni, spodnie to były krótkie czarne spodenki z dziurami, na nogach miałam
czarne vansy i torba to był plecak vintage czarny w białe wzorki batmana, na droge. Julka była ubrana w szarą szeroką bluzkę na ramiączkach z napisem "Teenage Runaway" i pod spód miała
ubrany top z galaxy, spodnie to były krótkie jeansowe spodenki i buty to czarne conversy.
Dojechałyśmy. Z torbami weszłyśmy na lotnisku, oczywiście ruch, tłumy i bałagan publiczny. Podeszłyśmy do tablicy by zobaczyć który pas jest nasz, okazało się że nasz lot jest opóźniony o
2h. No nic przeżyjemy. Udałyśmy się więc już z biletami do poczekalni, wystarczyło tylko czekać na samolot.
~ To są najdłuższeeee dwie godziny mojego życia...~ powiedziałam siędząc w poczekalni już 1h do Julki.
~ Oj tam, ważne że lecimy, jeszcze tylko godzinka wytrzymasz~ powiedziała kopiąc mnie lekko w nogę, gdyż siedziałam na przeciwko niej.
~ Masz racje ~ i jak zwykle wybuchnęłyśmy śmiechem. Często tak mamy, z byle powodu się śmiejemy, wiem dziwne no ale prawdziwe.
Postanowiłam się wyciszyć i posłuchać sobie przed lotem jeszcze w spokoju muzyki. Założyłam moje białe słuchawki i zamknęłam oczy. Leciał właśnie cover od One Direction- "Teenage Dirtbag"
Kocham tą piosenkę. Jak miałam 17 lat to byłam tak na maksa Directionerką, pamiętam jakby to było wczoraj. Kochałam ich od X Factora, tylko że już z czasem musiałam myśleć o
przyszłości i co raz bardziej nie miałam czasu na 1D, na zespół który znaczył dla mnie więcej niż, niż, niż..... tak naprawdę wszystko. Kochałam ich nad życie. I dalej ich kocham.
~ eeeeeeejjjj, Królewno, ktoś zamawiał samolot do spełnienia marzeń !?~ spytała mnie szturchając Julka. Ocknęłam się szybko i zobaczyłam że ludzie zaczęli wchodzić na pokład. Szybko
ruszyłam za tłumem.
~~~~> Po kilku godzinach <~~~~
Wysiadamy właśnie z samolotu. Już przy lądowaniu widziałam te piękne kontury tego magicznego miasta. Z uśmiechem na twarzy wyszłyśmy z lotniska.
~ No to gdzie ten szofer ~ Spytała się mnie Julka. Miała racje też nie umiałam go wypatrzyć.
~ Pani [T.N]?~ Ktoś od tyłu złapał mnie za ramię. Odwróciłam się i ujrzałam dość młodego chłopaka ale to chyba był on. Uśmiechnęłam się na znak potwierdzenia.
~ Zapraszam!~ Powiedział , pokazując gestem na czerwone Porshe.
~ Okeyy...? ~ Powiedziałam robiąc wielkie oczy ze zdziwienia.
~ To niby szofer?! ~ Spytała się mnie Julia, wyszeptując do ucha. Sama chciałam zadać sobie to pytanie. Joel, bo tak miał na imię ten chłopak, wziął nasze bagaże i ruszyliśmy.
Przez drogę się dowiedziałyśmy że to syn przyjaciela mojego ojca i ma nam pomóc zaklimatyzować się w Londynie. Od razu go polubiłam, przystojny, wygadany z poczuciem humoru.
Fajny kumpel. Ale Julka chyba na niego inaczej patrzyła niż ja. Rumieniła sie jak Joel robił jej komplementy. Chyba już wiadomo o co chodzi.
~ Dzięęęki !!~ Krzyknęłyśmy machając na pożegnanie chłopakowi. Usiadłam ze zmęczenia za sofe która stała w salonie. Mieszkanie było jasne z czarnymi elementami. Piękne i duże.
~ Ktoś tu chyba się za durzył....~ powiedziałam z podstępnym uśmieszkiem do Julii szturchając ją w rękę. Ta natomiast oddała mi z poduszki i zaczęła się walka. Nagle jeden pocisk w
formie kwadratowej miękkiej ozdoby, poleciał prosto na komode przy wejściu i z rzucił na ziemie białą koperte którą nie widziałyśmy przy wejściu. Podniosłam ją zdyszana po walce.
Odtworzyłam a w środku był list.
" Droga córeczko, by pomóc ci się zaklimatyzować, postanowiłem poprosić o to jednego chłopaka ale to już chyba wiesz. Dałem ci jeszcze mały upominek żebyś wiedziała że jestem z
ciebie dumny. Miłej zabawy, Twój Tata " Złożyłam z powrotem kawałek papieru i zajęłam się szukaniem w kopercie tego upominku. Wyciągnęłam.........
19 lat i wybieram się na studia. Od małego marzyłyśmy by się stąd wyrwać, stąd czyli z małego miasteczka na południu Polski. Nic szczególnego, ale i tak kocham to miejsce bo tu przeżyłam
połowę mego życia i tu poznałam tyle wspaniałych ludzi. Zawsze chciałyśmy wyjechać do dużego, a wręcz ogromnego miasta. Chciałyśmy zamieszkać w pięknym mieszkaniu we dwie z dużymi
oknami, w centrum miasta. No i to się udało tylko że to miasto to Londyn. Jednak marzenia się spełniają tylko nie wolno tracić nadziei i walczyć o swoje. Bo nadzieja jest czymś, co
upiększa te nasze życie. Mieszkanie kupił nam już mój tata, podróżuje po świecie więc już tam w nim był i je obejrzał. Chciałam zawsze z nim pojechać jak był np. w Miami, na Majorce, w LA lub
czy nawet w Londynie, no ale nie mogłam bo przecież, dzieci do pracy się nie zabiera. No ale nareszcie jestem wolnym ptakiem i razem z Julą jedziemy spełniać marzenia.
Właśnie jesteśmy w drodze na lotnisko, wszystko idzie zgodnie z planem. Wiatr we włosach, muzyka na pełen regulator nic nie może nam popsuć nastroju. Byłam ubrana w koszule w szerokie
kraty była on w odcieniach ciemnozielonego i czarnego, przyozdobiona na kołnierzyku w ćwieki włożona do spodni, spodnie to były krótkie czarne spodenki z dziurami, na nogach miałam
czarne vansy i torba to był plecak vintage czarny w białe wzorki batmana, na droge. Julka była ubrana w szarą szeroką bluzkę na ramiączkach z napisem "Teenage Runaway" i pod spód miała
ubrany top z galaxy, spodnie to były krótkie jeansowe spodenki i buty to czarne conversy.
Dojechałyśmy. Z torbami weszłyśmy na lotnisku, oczywiście ruch, tłumy i bałagan publiczny. Podeszłyśmy do tablicy by zobaczyć który pas jest nasz, okazało się że nasz lot jest opóźniony o
2h. No nic przeżyjemy. Udałyśmy się więc już z biletami do poczekalni, wystarczyło tylko czekać na samolot.
~ To są najdłuższeeee dwie godziny mojego życia...~ powiedziałam siędząc w poczekalni już 1h do Julki.
~ Oj tam, ważne że lecimy, jeszcze tylko godzinka wytrzymasz~ powiedziała kopiąc mnie lekko w nogę, gdyż siedziałam na przeciwko niej.
~ Masz racje ~ i jak zwykle wybuchnęłyśmy śmiechem. Często tak mamy, z byle powodu się śmiejemy, wiem dziwne no ale prawdziwe.
Postanowiłam się wyciszyć i posłuchać sobie przed lotem jeszcze w spokoju muzyki. Założyłam moje białe słuchawki i zamknęłam oczy. Leciał właśnie cover od One Direction- "Teenage Dirtbag"
Kocham tą piosenkę. Jak miałam 17 lat to byłam tak na maksa Directionerką, pamiętam jakby to było wczoraj. Kochałam ich od X Factora, tylko że już z czasem musiałam myśleć o
przyszłości i co raz bardziej nie miałam czasu na 1D, na zespół który znaczył dla mnie więcej niż, niż, niż..... tak naprawdę wszystko. Kochałam ich nad życie. I dalej ich kocham.
~ eeeeeeejjjj, Królewno, ktoś zamawiał samolot do spełnienia marzeń !?~ spytała mnie szturchając Julka. Ocknęłam się szybko i zobaczyłam że ludzie zaczęli wchodzić na pokład. Szybko
ruszyłam za tłumem.
~~~~> Po kilku godzinach <~~~~
Wysiadamy właśnie z samolotu. Już przy lądowaniu widziałam te piękne kontury tego magicznego miasta. Z uśmiechem na twarzy wyszłyśmy z lotniska.
~ No to gdzie ten szofer ~ Spytała się mnie Julka. Miała racje też nie umiałam go wypatrzyć.
~ Pani [T.N]?~ Ktoś od tyłu złapał mnie za ramię. Odwróciłam się i ujrzałam dość młodego chłopaka ale to chyba był on. Uśmiechnęłam się na znak potwierdzenia.
~ Zapraszam!~ Powiedział , pokazując gestem na czerwone Porshe.
~ Okeyy...? ~ Powiedziałam robiąc wielkie oczy ze zdziwienia.
~ To niby szofer?! ~ Spytała się mnie Julia, wyszeptując do ucha. Sama chciałam zadać sobie to pytanie. Joel, bo tak miał na imię ten chłopak, wziął nasze bagaże i ruszyliśmy.
Przez drogę się dowiedziałyśmy że to syn przyjaciela mojego ojca i ma nam pomóc zaklimatyzować się w Londynie. Od razu go polubiłam, przystojny, wygadany z poczuciem humoru.
Fajny kumpel. Ale Julka chyba na niego inaczej patrzyła niż ja. Rumieniła sie jak Joel robił jej komplementy. Chyba już wiadomo o co chodzi.
~ Dzięęęki !!~ Krzyknęłyśmy machając na pożegnanie chłopakowi. Usiadłam ze zmęczenia za sofe która stała w salonie. Mieszkanie było jasne z czarnymi elementami. Piękne i duże.
~ Ktoś tu chyba się za durzył....~ powiedziałam z podstępnym uśmieszkiem do Julii szturchając ją w rękę. Ta natomiast oddała mi z poduszki i zaczęła się walka. Nagle jeden pocisk w
formie kwadratowej miękkiej ozdoby, poleciał prosto na komode przy wejściu i z rzucił na ziemie białą koperte którą nie widziałyśmy przy wejściu. Podniosłam ją zdyszana po walce.
Odtworzyłam a w środku był list.
" Droga córeczko, by pomóc ci się zaklimatyzować, postanowiłem poprosić o to jednego chłopaka ale to już chyba wiesz. Dałem ci jeszcze mały upominek żebyś wiedziała że jestem z
ciebie dumny. Miłej zabawy, Twój Tata " Złożyłam z powrotem kawałek papieru i zajęłam się szukaniem w kopercie tego upominku. Wyciągnęłam.........
PS: Jak myślicie co znajdzie? :> Przepraszam że takie słabe ale mam coraz mniej czasu :( Postaram się drugą część dać jak najszybciej ♥
/Spoon

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz