czwartek, 17 października 2013

They Don't Know About Us. #3

---- Oczami Louisa ----
Wybiegłem szybko ze studia na parking. Zaraz co właśnie Harry powiedział...?! Nie wiem co o tym myśleć. Harry jest homoseksualistą! Zdaje mi się to dziwne. To straszne dziwne uczucie jak się wie że ktoś z tej samej płci się w tobie zauroczył. Ehhh... Oparłem się o murek na parkingu. Nagle zauważyłem Liama i Zayna.
~Hej! Tommo!~ Zawołał czarnowłosy.
~Jak tam?~ Zapytał Liam.
~Dziwnie...~ Odpowiedziałem wpatrzony w ziemię.
~A ty czujesz coś do Harrego?~ Dalej pytania zadawał Payne.
~Nie... Nie jestem gejem! Mam przecież Elkę!~  Jedyne co czuję do Harrego to przyjaźń, bardzo dobra przyjaźń.
~Harrego to boli...~ Zaczął Zayn, ale mu przerwałem.
~Gdzie on teraz jest?~
~Nie wiem. Spotkaliśmy go na korytarzu, nie chciał z nami gadać, płakał.~ Jak Liam wypowiedział to ostatnie słowo to szybko wstałem i zacząłem się kierować do wejścia. Nienawidzę jak Harry płacze. To jest najgorsza rzecz na świecie. Wszedłem do środka. Drogę zastawił mi Paul.
~Louis, gdzie jest Harry?~ Wyglądał na wkurzonego.
~Nie wiem właśnie też go szukam.~
~Nie zobaczysz się z nim. Macie zakaz widywania się poza sceną i wywiadami!~
~Ale Paul! Jak?!~ Jak mieliśmy się nie widywać będąc zespołem. Nagle z tyłu zauważyłem Nialla. Szybko wyminąłem Paula i podbiegłem do niebieskookiego blondyna.
~Ej! Niall!~
~Co?~ Był zamieszany.
~Widziałeś gdzieś Harrego....?~ Chcę się z nim zobaczyć...
~Nie-e-e... nie.~ Odpowiedział w końcu.
~Aha... okej. To ja jeszcze pójdę go szukać...~ Wszedłem do garderoby z nadzieją że on tam jest.


---- Oczami Harrego ----
Słyszałem go. Słyszałem głos Louisa. Pytał się o mnie, a ja ciągle jak głupi siedzę w tej durnej łazience. Z oczu ciągle mi się lały łzy. Nie wiem czemu, ale miałem ochotę zapaść się pod ziemię. Wstałem i podszedłem do lustra. Odkręciłem wodę i przemyłem twarz. Poprawiłem jeszcze swoje włosy. Lekko uchyliłem drzwi. Na korytarzu stali Liam, Zayn  i Paul. Nie miałem ochoty gadać z Paulem więc szybko wbiegłem do garderoby od Lou. Lou stała przy lustrze i się malowała, a malutka Lux bawiła się lalką. Zamknąłem drzwi za sobą. Lou spojrzała się w lustro i mnie w nim zobaczyła.
~Boże drogi. Harry!~ Podeszła do mnie i mnie przytuliła.
~Harry, płakałeś. Nie płacz już. Wszystko będzie dobrze. Wszyscy zapomną!~ Próbowała mnie pocieszyć.
~Ale Louis nie zapomni...~ Powiedziałem przez chrypkę. Lou mnie puściła. Usiadłem na sofę i wziąłem na kolana Lux.
~Ale Harold.. jak ty sobie to wyobrażałeś? Z chłopakiem?~ O to nie musiała pytać.
~Tak samo jak z dziewczyną...~ Nagle na korytarzu usłyszałem głosy Nialla, Liama i Paula.
~No możecie już jechać do hotelu. Wsiadajcie do tour-busa.~ Wyszedłem wtedy z garderoby. Na korytarzu stał już tylko Liam i patrzył się w telefon. Zauważył mnie i schował go do kieszeni.
~Harry... chodź. Jedziemy.~ Powiedział obejmując mnie ramieniem.
~Nie chcę.~
~Czemu? Jak będziemy siedzieć przy tobie to Louis nie zacznie tego tematu...~ Nie wiedziałem co wtedy zrobić. Poczułem że Liam akceptuje to że kocham Louisa. Jedynie co zrobiłem to przytuliłem go szepcząc.
~Dziękuję...~ Puściłem go i razem poszliśmy do busa. Jak weszliśmy to Niall leżał na sofie, Zayn pisał z Perrie, a Louis siedział na fotelu wpatrzony w ziemię. Jak go zobaczyłem serce podskoczyło mi do gardła. Nie chciałem z nim gadać. Nie chciałem słyszeć jego głosu. Spojrzał się na mnie. Poczułem to na sobie. Odwróciłem wzrok i usiadłem jak najdalej od niego. Chciało mi się płakać. Osoba którą kocham, mnie nie kocha.... Dziwne to, ale boli.

>Tydzień później<
Idę właśnie jedną z głównych ulic Londynu. Całe szczęście nie ma za dużo fanów bo jest 02:00 w nocy. Nawet fotoreporterów nie ma. Od tygodnia mamy spokój, jeszcze potrwa on przez kolejny tydzień. Od tamtego czasu miałem mały kontakt z Louisem, a nawet wcale go nie było... chyba że wzrokowy się do tego wlicza. Włożyłem ręce do kieszeni i szedłem dalej. Przechodziłem akurat koło ciemnej uliczki z której wybiegła dziewczyna i wpadła na mnie.
~AŁA!~ Krzyknęła. Wstałem i jej pomogłem zrobić to samo.
~Wszystko dobrze?~ Zapytałem podnosząc ją. Spojrzała się na mnie. Chyba mnie rozpoznała...
~O boże ty jesteś Harry z tego zespołu...~ Powiedziała z niechęcią. Miała długie kruczoczarne włosy z grzywką. Była wysoka, ale wzrostu dodawały jej chyba czarne glany. Miała błękitne oczy które wyróżniały się u niej bo była ubrana cała na czarno. Na ręce miała dużą czarną bransoletkę z ćwiekami.
~Tak, a jak ty masz na imię?~ Zapytałem by być miłym.
~Jestem Olivia, ale po co ci to wiedzieć?~
~Chciałbym znać imię osoby na którą wpadłem.~ Powiedziałem spokojnie. Ona się na mnie tylko spojrzała i oddaliła.
~Jesteś inny niż mówią w telewizji i piszą w gazetach.~ W końcu powiedziała.
~No widzisz. Nie zawsze mówią prawdę. Ale powiedz mi czemu tak szybko wybiegłaś z tej uliczki?~
~No bo nie lubię iść powoli po takich ciemnych ulicach więc zaczęłam biec. Wychodziłam od koleżanki więc to nie moja wina że ona tu mieszka!~ Zaśmiała się. Nie wiem czemu, ale polubiłem ją.
~Podasz mi swój numer?~
~A po co ci?~ Była zadziorna.
~Może się jeszcze spotkamy.~ Uśmiechnąłem się do niej. Ona odwzajemniła uśmiech.
~Chodź przejdziemy się.~ Powiedziała łapiąc mnie pod rękę. Całe szczęście wszędzie było pusto. Szliśmy tak kawałek i rozmawialiśmy o wszystkim. Opowiadałem jej jak to jest być w najsławniejszym zespole na świecie.
~Gdzie mieszkasz? Odprowadzę cię.~ Powiedziałem z uśmiechem.
~Tu niedaleko. Chodź!~ Podeszliśmy pod jej dom.
~Dziękuję.~ Uśmiechnęła się.
~Nie ma za co!~
~Zadzwonię do ciebie jutro, Harry. Jesteś bardzo fajny. Nie lubię One Direction, ale może się przekonam!~ Przytuliła mnie i weszła do domu. Nie poczułem zauroczenia, ani nic co kiedyś miało miejsce jak rozmawiałem z dziewczyną... To był chyba kolejny dowód na to że wolę chłopców... a dokładniej Louisa...
/Mrs. Stylinson♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K