***
Uczesałem włosy i odświeżyłem się. Z dołu już doszły do moich uszu krzyki Nialla.
-Zayn! To moja kanapka!!- Uśmiechnąłem się i zszedłem powoli po schodach.
Siedział tam. Jak zwykle idealny. Uśmiech z jego twarzy zgasł gdy wszedłem do salonu. Wszyscy się na mnie spojrzeli, a ja udałem się do lodówki. Nie chcę żeby coś podejrzewał, ale pewnie chłopcy mu o tym powiedzieli. Wyciągnąłem z lodówki jabłko i odwróciłem się na pięcie w ich kierunku.
-No co?- Zapytałem ze sztucznym uśmiechem. Tylko po to by rozluzować atmosferę. Na twarzy Nialla pojawił się uśmiech.
Nagle Louisowi zadzwonił telefon.
-No hej.- Powiedział oschle i wyszedł z salonu. Usiadłem wzdychając.
-Musisz popracować nad wymuszonym uśmiechem.- Poklepał mnie po plecach Liam.
-Aż tak było to widać?- Zaśmiałem się, a on tylko kiwnął głową.
Louis wszedł z powrotem do salonu.
-To co ubieramy się, jedziemy do studia i ruszamy na galę?- Zapytał. Właśnie gala! Styles jak mogłeś zapomnieć! Wstałem i pobiegłem na górę to samo zrobił Niall.
-W co ja się ubiorę!- Krzyknął wbiegając do swojego pokoju. W głowie pomyślałem o tym samym.
Wyciągnąłem z szafy jakiś garnitur. Obróciłem się powoli na pięcie i w framudze drzwi stał on.
-Harry...- Zaczął niebieskooki.
-Co chcesz?- Odpowiedziałem oschle próbując się nie rozpłakać jak małe dziecko.
-Pokaż mi nadgarstki.- Powiedział powoli się do mnie zbliżając i zamykając za sobą drzwi.
-Po co?- Cofnąłem się. Nie wiedziałem że łóżko jest tak blisko. Upadłem na nie, nie spuszczając wzroku z Louisa.
-Nie jestem takim idiotą.- Westchnął i usiadł koło mnie. Nie odezwałem się tylko wlepiłem swój wzrok w podłogę.
-Pozmieniało się pomiędzy nami Harry...- Wziął moje ręce i obrócił je tak że ukazały się rany. Nagle na nie spadła kropla mojej łzy.
-Wiem dlaczego to zrobiłeś. Już ci się tłumaczę.- Złączył nasze dłonie. Przeszły mnie ciarki, a z oczu zaczęło wylewać więcej łez.
-Haz... ja musiałem się jej oświadczyć.- Na te słowa uniosłem swój wzrok na niego.
-J-jak to mu-siałeś?- Zapytałem się jąkając.
-Modest...- Westchnął głęboko. -Wiesz że nie chciałem! Nigdy bym cię nie zostawił!-
-Własnie to zrobiłeś.- Wyrwałem swoje ręce z swoich i wstałem. -Nie wiem jak ty, ale ja idę na galę.- Powiedziałem i wyszedłem z pokoju. Wszedłem do łazienki i przebrałem się w garnitur cały czas płacząc. Spojrzałem w lustro i przeczesałem włosy.
-Harry! Chodź już!- Doszedł mnie krzyk Zayna.
-Idę.- Powiedziałem pod nosem. Wytarłem jeszcze oczy tak by nie było widać śladu łez.
Zszedłem po schodach. Louis nie spuszczał ze mnie wzroku.
-Co jest Hazza?- Zapytał Niall.
-Nic.- Burknąłem i wyszedłem z domu, a oni za mną. Wsiedliśmy do vana prowadzonego przez jednego z naszych szoferów. W aucie ciągle siedziałem wpatrzony w okno, ale czułem że wzrok Louisa skanuje mnie całego. Zatrzymaliśmy się przed teatrem i wyszliśmy na czerwony dywan. Jak wyszliśmy z auta moich uszu dobiegły piski naszych fanek. Od razu się uśmiechnąłem. Jak mieliśmy już wejść do teatru Louis chwycił mnie za rękę.
-Poczekaj.- Powiedział. Spojrzałem się na twarz ludzi z Modestu. Nagle Lou przytulił mnie mocno i nasze usta się połączyły. Na początku byłem strasznie zdziwiony. No bo w końcu wczoraj oświadczył się Eleanor. Ale potem zacząłem odwzajemniać pocałunek. Usłyszałem zza siebie Liama.
-Co wy robicie? Zabiją nas!- I Nialla.
-Zostaw ich. Są słodcy.-
Po pocałunku odsunąłem się od Louisa. I doszły mnie strasznie głośne piski fanek i dźwięki aparatów oraz ujrzałem idącego w naszą stronę ochroniarza. Wepchnął całą naszą piątkę do budynku i zamknął za nami drzwi.
-Co to było idioto?!- Warknąłem na Louisa. On złapał moją rękę i delikatnie powiedział.
-Kocham cię idioto...- Uśmiechnąłem się i mocniej uścisnąłem nasze dłonie.
-Ja ciebie też...-
-Ohhhhh- Wydali z siebie naraz Liam, Zayn i Niall. Zaczęliśmy iść w stronę wielkiej sali na której mieliśmy zasiąść.
-I co teraz będzie?- Spytałem się Louisa.
-A co ma być?- Zaśmiał się.
-Wczoraj oświadczyłeś się Eleanor.- Przypomniałem mu.
-Cofniemy zaręczyny... Modest zleje nam dupsko, ale nas na 100% nie wywalą. Gdzie znajdą drugich takich jak my?!- Powiedział i otworzył wielkie drzwi. Weszliśmy i nagle wszyscy zaczęli klaskać. Na widowni ujrzałem Eda. Stał i klaskał uśmiechając się szeroko.
Nie wszystkie historie muszą się skończyć źle. Mogę śmiało dodać...
-No co?- Zapytałem ze sztucznym uśmiechem. Tylko po to by rozluzować atmosferę. Na twarzy Nialla pojawił się uśmiech.
Nagle Louisowi zadzwonił telefon.
-No hej.- Powiedział oschle i wyszedł z salonu. Usiadłem wzdychając.
-Musisz popracować nad wymuszonym uśmiechem.- Poklepał mnie po plecach Liam.
-Aż tak było to widać?- Zaśmiałem się, a on tylko kiwnął głową.
Louis wszedł z powrotem do salonu.
-To co ubieramy się, jedziemy do studia i ruszamy na galę?- Zapytał. Właśnie gala! Styles jak mogłeś zapomnieć! Wstałem i pobiegłem na górę to samo zrobił Niall.
-W co ja się ubiorę!- Krzyknął wbiegając do swojego pokoju. W głowie pomyślałem o tym samym.
-Harry...- Zaczął niebieskooki.
-Co chcesz?- Odpowiedziałem oschle próbując się nie rozpłakać jak małe dziecko.
-Pokaż mi nadgarstki.- Powiedział powoli się do mnie zbliżając i zamykając za sobą drzwi.
-Po co?- Cofnąłem się. Nie wiedziałem że łóżko jest tak blisko. Upadłem na nie, nie spuszczając wzroku z Louisa.
-Nie jestem takim idiotą.- Westchnął i usiadł koło mnie. Nie odezwałem się tylko wlepiłem swój wzrok w podłogę.
-Pozmieniało się pomiędzy nami Harry...- Wziął moje ręce i obrócił je tak że ukazały się rany. Nagle na nie spadła kropla mojej łzy.
-Wiem dlaczego to zrobiłeś. Już ci się tłumaczę.- Złączył nasze dłonie. Przeszły mnie ciarki, a z oczu zaczęło wylewać więcej łez.
-Haz... ja musiałem się jej oświadczyć.- Na te słowa uniosłem swój wzrok na niego.
-J-jak to mu-siałeś?- Zapytałem się jąkając.
-Modest...- Westchnął głęboko. -Wiesz że nie chciałem! Nigdy bym cię nie zostawił!-
-Własnie to zrobiłeś.- Wyrwałem swoje ręce z swoich i wstałem. -Nie wiem jak ty, ale ja idę na galę.- Powiedziałem i wyszedłem z pokoju. Wszedłem do łazienki i przebrałem się w garnitur cały czas płacząc. Spojrzałem w lustro i przeczesałem włosy.
-Harry! Chodź już!- Doszedł mnie krzyk Zayna.
-Idę.- Powiedziałem pod nosem. Wytarłem jeszcze oczy tak by nie było widać śladu łez.
Zszedłem po schodach. Louis nie spuszczał ze mnie wzroku.
-Co jest Hazza?- Zapytał Niall.
-Nic.- Burknąłem i wyszedłem z domu, a oni za mną. Wsiedliśmy do vana prowadzonego przez jednego z naszych szoferów. W aucie ciągle siedziałem wpatrzony w okno, ale czułem że wzrok Louisa skanuje mnie całego. Zatrzymaliśmy się przed teatrem i wyszliśmy na czerwony dywan. Jak wyszliśmy z auta moich uszu dobiegły piski naszych fanek. Od razu się uśmiechnąłem. Jak mieliśmy już wejść do teatru Louis chwycił mnie za rękę.
-Poczekaj.- Powiedział. Spojrzałem się na twarz ludzi z Modestu. Nagle Lou przytulił mnie mocno i nasze usta się połączyły. Na początku byłem strasznie zdziwiony. No bo w końcu wczoraj oświadczył się Eleanor. Ale potem zacząłem odwzajemniać pocałunek. Usłyszałem zza siebie Liama.
-Co wy robicie? Zabiją nas!- I Nialla.
-Zostaw ich. Są słodcy.-
Po pocałunku odsunąłem się od Louisa. I doszły mnie strasznie głośne piski fanek i dźwięki aparatów oraz ujrzałem idącego w naszą stronę ochroniarza. Wepchnął całą naszą piątkę do budynku i zamknął za nami drzwi.
-Co to było idioto?!- Warknąłem na Louisa. On złapał moją rękę i delikatnie powiedział.
-Kocham cię idioto...- Uśmiechnąłem się i mocniej uścisnąłem nasze dłonie.
-Ja ciebie też...-
-Ohhhhh- Wydali z siebie naraz Liam, Zayn i Niall. Zaczęliśmy iść w stronę wielkiej sali na której mieliśmy zasiąść.
-I co teraz będzie?- Spytałem się Louisa.
-A co ma być?- Zaśmiał się.
-Wczoraj oświadczyłeś się Eleanor.- Przypomniałem mu.
-Cofniemy zaręczyny... Modest zleje nam dupsko, ale nas na 100% nie wywalą. Gdzie znajdą drugich takich jak my?!- Powiedział i otworzył wielkie drzwi. Weszliśmy i nagle wszyscy zaczęli klaskać. Na widowni ujrzałem Eda. Stał i klaskał uśmiechając się szeroko.
***
I żyli długo i szczęśliwie...
Ale to tu nie pasuje więc po prostu niech pozostanie...
HAPPY END
/Mrs. Stylinson
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz