-Wesołych świąt!! Eee wesołych świąt.. wesołych.. czemu nikt mnie nie zauważa!- Wydarł się Niall który stał na środku rynku w Londynie w stroju Świętego Mikołaja. Liam rozejrzał się.
-Hmmm może z tego powodu że tu jest milion takich mikołajów!?-
-Co ty milion...- Zakpił Harry, ale jak podszedł do Liama i też rozejrzał się po rynku jedynie co było widać to ludzi w czerwonych płaszczach z brodami i czapkami.
-Orientuj się Hazza!- Ryknął Louis cisnąc w Harrego śnieżką. Styles dostał centralnie w środek twarzy.
-Hahahhahaha!- Wszyscy tak zaczęli się śmiać że aż poprzewracali się na zaspy śniegu.
-Pfffffh!- Harry kręcił głową by cały śnieg zleciał z jego włosów. -Dziękuję słonko...- Westchnął i wziął do ręki śnieg z którego uformował kulkę i chciał oddać Louisowi, ale śnieżka trafiła Zayna... prosto w tył głowy!
-Oooo ty! Pożałujesz!- Krzyknął i zaczął też lepić kulkę. Nagle wszyscy wzięli się do wojny na śnieżki. Rozbiegli się po całym rynku, wywracając ludzi, choinki i stragany pełne ozdób świątecznych. Podczas gdy Louis starał się uciec przed Niallem zauważył napis który głosił.
-Hmmm może z tego powodu że tu jest milion takich mikołajów!?-
-Co ty milion...- Zakpił Harry, ale jak podszedł do Liama i też rozejrzał się po rynku jedynie co było widać to ludzi w czerwonych płaszczach z brodami i czapkami.
-Orientuj się Hazza!- Ryknął Louis cisnąc w Harrego śnieżką. Styles dostał centralnie w środek twarzy.
-Hahahhahaha!- Wszyscy tak zaczęli się śmiać że aż poprzewracali się na zaspy śniegu.
-Pfffffh!- Harry kręcił głową by cały śnieg zleciał z jego włosów. -Dziękuję słonko...- Westchnął i wziął do ręki śnieg z którego uformował kulkę i chciał oddać Louisowi, ale śnieżka trafiła Zayna... prosto w tył głowy!
-Oooo ty! Pożałujesz!- Krzyknął i zaczął też lepić kulkę. Nagle wszyscy wzięli się do wojny na śnieżki. Rozbiegli się po całym rynku, wywracając ludzi, choinki i stragany pełne ozdób świątecznych. Podczas gdy Louis starał się uciec przed Niallem zauważył napis który głosił.
"Poczuj magię świąt..."
Dalej nie zdążył przeczytać bo zza rogu wybiegł Liam. W biegu jeszcze raz rzucił okiem na napis. I wydawało mu się że jedna litera się poruszyła... Pokręcił głową. Boże Lou ty już masz przywidzenia... Pomyślał i pobiegł w głąb rynku.
Harry w tym czasie schował się za jakąś budką z jedzeniem. Byle by ten zapach nie przywlókł tu Nialla. Westchnął próbując uspokoić oddech.
-Haaaazzzzzaaa!- Ryknął Zayn tuż za biednym Harrym który się tak wystraszył że aż przewrócił. Zayn podrzucał w prawej ręce idealnie okrągłą kulkę śniegu, śmiejąc się złowrogo.
-Wiesz Harry... moje włosy nie lubią śniegu... twoje też nie... więc...- Przerwał mu loczek.
-Nie, nie! Czekaj... ta kulka miała trafić Lou, nie moja wina że ty akurat tam stanąłeś.- Próbował wymyślić jak najlepszą wymówkę by nie zostać ofiarą masełka.
-To ci nie pomoże...- Zayn już się nachylił nad Harrym by rozprowadzić śnieg po jego twarzy.
-Zostaw go!- Krzyknął Louis od tyłu rzucając się na Zayna i przewracając go do wielkiej zaspy.
-Mój bohater!- Pisnął Harry. Nagle zauważył przy swojej głowie dłoń. Chwycił ją i podniosła go. Jak spojrzał się na tą osobę zobaczył szczery uśmiech Liama. W oddali było słychać że ktoś biegnie, obrócili się. Biegł w ich kierunku Niall. Miał na szyi zaciągnięty złoty sznur choinkowy.
-Tu jesteście! Przez chwilę myślałem że już się zgubiłem..- Sapał wycieńczony bieganiem po całym rynku.
-Co ty masz na sobie?- Zapytał się go Liam i zaczął odplątywać blondyna z mieniącego się szalika.
-Wpadłem w jakiś stragan. Hehehhe.- Zaśmiał się drapiąc się za głową. Zayn wstał i powoli otrzepywał się ze śniegu.
-Dzięki Tommo...- Westchnął.
-Do usług!- Powiedział Louis salutując.
-Brrr zimno mi... chodźmy już do domu.- Otarł ramiona Harry. Louis objął go.
-No wracajmy.- Przytaknął Liam.
Jak szli przez rynek dokładnie się rozejrzeli. Stanęli. Wszędzie były powywracane choinki, stragany... a ludzie cali czerwoni ze złości podnosili połamane gałązki krzewów.
-Upss...- Westchnął Niall.
-To może pójdziemy stąd...- Dodał Louis.
-Ale zepsuliśmy to.- Powiedział wstrząśnięty Liam.
-A może to inna grupka idiotów postanowiła toczyć wojnę na śnieżki na środku rynku. Ha!- Dodał Zayn.
-Z-zimmmno miii..- To jedyne słowa jakimi skomentował tą sytuację Harry. Wszyscy pokiwali głowami i ruszyli w stronę domu. Przez całą drogę szli śmiejąc się i chichrając. Jak podeszli do domu Liam poklepał się po kieszeniach.
-Macie klucze?- Zapytał. Cała reszta uczyniła tak samo i przeszukali swoje kieszenie. Pokiwali głowami ze skwaszoną miną.
-I co teraz?- Powiedział Niall. Louis obrócił się i w śniegu dostrzegł coś świecącego. Puścił Harrego i ruszył w tamtą stronę.
-BooBear! Co ty robisz?- Zapytał rozkojarzony Harry. Niebieskooki schylił się i podniósł ze śniegu klucze.
-Skąd one tam? Eeee...- Niall nie wiedział co powiedzieć. Tommo wzruszył ramionami. Podchodząc do drzwi i w zamek włożył srebrzyste znalezisko. Drzwi się otworzyły.
-To z naszego domu.- Dodał zdziwiony Malik.
-Ale przecież nikt chyba nie ma z nas takiego breloczka.- Obejrzał dokładnie zawieszkę Liam. Był na niej mikołaj Louisowi przywidziało się że on do niego mruga. Potrząsnął głową i wszedł do domu.
-Dziwne..., ale najważniejsze że udało nam się jakoś wejść!- Powiedział ściągając w przedpokoju buty. Harry od razu podbiegł do szafy i wyciągnął z niej duży ciepły koc. Zarzucił go sobie na ramiona. Obrócił się na pięcie i spojrzał w głąb salonu.
-Eee chłopaki... boo..- W salonie stała piękna, żywa, zielona choinka. Koło niej stały trzy wielkie kartony z ozdobami. Podszedł do niego Niall.
-Zamawialiście choinkę?- Zapytał.
-Nie...- Reszta chłopaków wlazła do salonu i stanęli tak samo zdziwieni jak Horan i Styles.
-No to ubierzemy ją!? Proszę!- Zaczął skakać przy Liamie blondyn.
-Ale skąd ona się tu wzięła...- Zastanawiał się Payne.
-Nie obchodzi mnie to! Ale ubierzmy jąą... proszęę...- Zrobił maślane oczy w stronę Liama.
-Ehh no dobrze...- Westchnął brązowooki. Niall pobiegł w stronę kartonów. Dołączyła się do niego cała reszta.
-Patrzcie jemioła!- Krzyknął Harry i podszedł do nich z krzaczkiem związanym czerwoną kokardą.
-Oooo Harreh...słodko.- Jęknął Louis. Harry się zarumienił.
-A gdzie masz zamiar ją powiesić?- Zwrócił jego uwagę Zayn. Louis obrócił się i zauważył coś czerwonego śmignęło nad wejściem do salonu.
-Tam!- Wskazał palcem.
-Oh.. okej!- Harry z łatwością dosięgnął by zawiesić jemiołę.
Na choince powoli przybierało coraz więcej ozdób. Przyszła pora na światełka.
-Wszystkie są kolorowe.- Stwierdził Liam wsadzając po kolei lampki do kontaktu by sprawdzić czy działają.
-To idealnie będą pasować do choinki.- Dodał Zayn. -Jest straszniee kolorowa.- Na choince mieniły się bombki we wszystkich kolorach. Była bardziej kolorowa niż targi w Indiach. Po tym jak wszystkie kartony się opróżniły chłopcy stanęli przed nią. Niall trzymał w ręku dużą złotą gwiazdę. Wystarczyło ją tylko zawiesić na czubku. Niall podszedł do choinki i wzbił się na palce by dosięgnąć.
-Ehh nie dosięgam...- Jęknął. Wszyscy spojrzeli się na Harrego. Loczek się uśmiechnął i zabrał od blondyna gwiazdę. Umieścił ją na samym czubku. Potem cofnął się i dołączył do reszty. Liam schylił się by zapalić lampki. Cała choinka rozbłysnęła mieniącymi się kolorami.
-Jaka śliczna.- Stwierdził Zayn.
-Jest wyjątkowa.- Dodał Louis. Potem usłyszeli jakieś szmery w ogródku.
-Co to?- Zapytał Liam. Cała piątka podeszła do okna. W ogródku stało pełno prezentów. Niall szybko otworzył drzwi tarasowe i wybiegł. Reszta pobiegła za nim.
-Ale skąd one się wzięły. Nie było ich wcześniej...- Zastanawiał się Zayn. Louis spojrzał w niebo. Zobaczył tam sanie które ciągnęły renifery. Pociągnął Harrego za rękaw.
-Haz patrz!- Wskazał na niebo. -To są sanie...- Harry uniósł głowę, ale nic tam nie zobaczył.
-Masz zwidy Loueh.- Skomentował loczek i dołączył do otwierania prezentów. Louis nie ruszył się z miejsca. Ciągle spoglądał w niebo. W saniach dostrzegł mikołaja.
-Hohoho... Wesołych Świąt i ... wszystkiego najlepszego Louis! Hohoho.!-
Sanie nagle zniknęły. Lou rozglądnął się po przyjaciołach którzy rozpakowywali swoje prezenty. Uśmiechnął się i przypomniało mu się co było kontynuacją tego tekstu na jednym straganie.
"... spędź je z przyjaciółmi!''
Louis jeszcze szerzej się uśmiechnął i dołączył do Zayna, Liama, Nialla i Harrego by rozpakowywać prezenty.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz