wtorek, 14 stycznia 2014

Story Of My Life #5

~Lucy~
-I co? Czekałem na ciebie- usłyszałam głos za mną. Wstałam, otarłam łzy i ujrzałam tego samego zamaskowanego faceta co przedtem. Obok niego stał duży czarny samochód, w którym jedną nogą był już w środku.
-Yyy...- tylko to, w tym momencie mogłam z siebie wydusić. Patrzyłam na ziemie i bawiłam się paskiem z pokrowca z gitary. Nagle stanął na przeciwko mnie i się uśmiechnął spod kaptura. Pogłaskał mnie po ramieniu.
-Dlaczego?- spytał ponownie.
- Nie jestem na tyle odważna- nareszcie odpowiedziałam.
-Odwaga jest tylko małą cząstkom, którą w tej sytuacji potrzebujesz. Ważniejsza wiara, pasja i chęci- po tych słowach uśmiechnęłam się lekko.
- To nie zmienia faktu, że jest już za późno- odpowiedziałam wzdychając.
-Chodź- powiedział, kierując mnie gestem w stronę auta.
-No ale...-
-Spokojnie- poszłam z nim.  Wsiedliśmy i pojazd ruszył. Nie wiem dlaczego poszłam z nim, ale robi takie specyficzne wrażenie troski i przejęcia tą sytuacją. Facet ściągnął okulary, odsłaniając zarazem swoje piękne brązowe oczy. Po czym ściągnął z głowy kaptur i wyciągnął w moją stronę rękę.
-Zayn- powiedział. O boże! Przede mną siedzi Zayn Malik. Ten Zayn Malik z tego zespołu One Direction.
-y...tak, a ja Lucy-
-Miło Cię poznać, a co robisz w Londynie ?- spytał.
- Głównie przyjechałam na castingi, no ale teraz zostały mi studia-
- Muzyczne?-
-Chciałabym! Ale niestety nie. Językowe- Próbowałam się uśmiechnąć.
-Czemu?-spytał.
-Rodzinnie- powiedziałam.
Resztę drogi próbowałam się dowiedzieć gdzie jedziemy, ale się nie dało. Malik nic nie chciał mi powiedzieć.
***
-Ok, jesteśmy- powiedział otwierając drzwi. 
-No chodź - dodał, kierując te słowa do mnie. Wyszłam z auta i podniosłam wzrok na potężny, oszklony budynek. 
-Gdzie jesteśmy?- spytałam, podążając za Malikiem. Odpowiedziała mi cisza. Wkurzyłam się trochę. 
Po chwili zorientowałam się że jesteśmy w studiu muzycznym. Weszliśmy do windy, Zayn pisał coś na telefonie. Na 9 piętrze winda się zatrzymała. Przeszliśmy przez korytarz i do studia. 
-Hey Mark- krzyknął mulat.
-O hey, Zayn!- odpowiedział mu brunet. Stałam koło drzwi, patrząc się przyjemnym wzrokiem na Mark'a.
-Mark,to Lucy, Lucy to Mark- przedstawił nas Malik.
-Miło mi powiedział-
-Mi także- odpowiedziałam. Zayn zajął się rozmowom, a ja by im nie przeszkadzać zajęłam się rozglądaniem po studiu, dalej stojąc koło drzwi. 
Nagle usłyszałam krzyki za mną, coś w stylu "Niall mnie goni!!!". Jak najszybciej odwróciłam się by sprawdzić co to, a raczej kto. Odwróciłam wzrok i w jednej sekundzie wylądowałam na ziemi a na przeciwko mnie w tej samej pozycji ujrzałam Louisa Tomlinsona. Chłopak szybko się otrząsnął i spojrzał na mnie zszokowany. 
-Przepraszam nie widziałem Cię- powiedział, pomagając mi wstać.
-Nic się nie stało- odpowiedziałam. 
-Uciekałem przed Niallem bo go oblałem 3 razy wodą i powiedział że mnie zabije- zaczeliśmy się wszyscy śmiać. 


-Macie tu kawę ?- spytałam, bo jakoś nabrała mnie ochota  na ciepły napój. 
- Tak tu za rogiem w lewo- odrzekł Mark. 
- Ok to zaraz wrócę- wyszłam i kierowałam się w stronę automatu. Zamawiając kawę usłyszałam jak ktoś krzyczy "Louis jak cie dopadnę. Mam nadzieje że nie masz wody bo już się przebierałem trzy razy!" to pewnie Niall. Wracałam z kawą a tu znowu zza rogu zderzyłam się. Tym razem to był blondyn, cały gorący napój znajdował się teraz na Horanie. 
-Kurwa!- krzyknął na cały głos. Zayn, Louis i Mark wbiegli na korytarz. 
- Przepraszam nie chciałam, przepraszam - próbowałam jakoś wybrnąć z tej sytuacji. Niall podniósł wzrok na mnie i ujrzałam jego oczy pełne gniewu.
-Nie widzisz jak chodzisz ?!- po raz kolejny krzyknął.
- Przecież Cie przeprosiła- powiedział Louis, który znalazł się koło nas. Chciało mi się płakać, blondyn patrzył się na mnie z nienawiścią, a to przecież tylko kawa. 
Horan zniknął mi z pola widzenia i weszliśmy z powrotem do studia. Usiadłam na sofie i schowałam twarz w dłoniach. Ktoś usiadł obok mnie. Poczuła ostry zapach męskich perfum. To Zayn.
-On ma dzisiaj zły dzień nie przejmuj się nim- powiedział, głaszcząc mnie po plecach.
-Czemu ja jestem taka niezdarna ?- przeczesałam włosy do tyłu.
-Na pewno nie jesteś. Przypadki chodzą po ludziach- uśmiech Malika dodał mi otuchy na co się uśmiechnęłam. Mulat bardzo mnie uspokoił.
-Ok, wszystko gotowe- powiedział nagle Mark. Zayn wstał i pokazał ręką w stronę małego pomieszczenia z mikrofonem na statywie.
-Ale, o co chodzi?- spytałam, wstając.
- Pomogę Ci nabrać troche pewności siebie. A teraz wejdź do środka i zaśpiewaj twoją piosenkę- Zayn usiadł na krześle obok Mark'a.
- No dobrze- weszłam do pomieszczenia , założyłam słuchawki i oddałam się muzyce.

~Oczami Harrego~
Prawie jestem w studiu. Otworzyłem drzwi i dołączyłem do chłopaków. Już chciałem się przywitać, jednak nie mogłem nic wydusić. Ujrzałem piękną dziewczynę, z zamkniętymi oczami. Płynącą śpiewając w rytm muzyki. Spojrzałem na Zayna, ten w rytm muzyki ruszał głową, a oczy miał pełne radości. Spojrzałem  na Louisa, siedział na sofie opierając się o kolana i uśmiechając się na widok dziewczyny. Dołączyłem się do niego.
-Hey Lou!- przywitałem się.
- Hey Harreh, nawet nie zauważyłem kiedy wszedłeś- odpowiedział. Przeniósł wzrok z powrotem na dziewczynę.
-Piękna prawda ?- dodał.
- No i to jak, kto to ?-
- Ma na imię Lucy, tylko tyle wiem o więcej się Zayna, pytaj- odpowiedział.
Kolejne wyrazy piosenki leciały, a ja nie umiałem oderwać się od jej jedwabnego i jedynego w swoim rodzaju głosu.  Miałem ciarki na całym ciele, a serce waliło mi jak młot. Siedziałem jak na szpilkach, a kąciki ust same podnosiły się do góry jak tylko ją widziałem. Lucy skończyła śpiewać. Odłożyła słuchawki i nasze spojrzenia zetknęły się na jednej linii.

><><><>><<>>><><><><><><><><><><><>><<><><><><><><><>><><><><><>

Mam nadzieje że się rozdział podoba! ;) Jak mam być szczera to mi się bardzo podoba, wreszcie coś się  dzieje xD
Licze na komentarz! (: 

/IrishGirl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K