wtorek, 18 lutego 2014

Forever Young || Kartka z pamiętnika Łucji #1

Witajcie :)
Przed wami coś w rodzaju 'dodatku' do Forever Young.
Będą to kartki z pamiętnika różnych postaci z tego opowiadania. Przedstawiać będą jeden dzień z ich przeszłości ;)
Nie wiem co ile będę je wypuszczać, ale nie za często, przepraszam... :(
Mam nadzieję że się spodoba!

04.01.2011r.
Piątek.

     Już cztery dni nowego roku... Za niedługo koniec X Factora... nie mogę uwierzyć że to tak szybko zleciało. W sumie cieszę się z tego powodu. Boję się końca... nie obchodzi mnie, czy przegramy, czy nie. I tak wygrałyśmy już dużo:) Sam wyjazd do Londynu to wygrana, a poznanie takich przyjaciół jak Niall, Harry, Zayn, Louis i Liam to coś więcej. Cieszę się z każdego wieczoru spędzanego z nimi, nie chcę by to się skończyło.
   Ale nie o takich rzeczach się pisze w pamiętniku! Łucja no! Mój dzisiejszy dzień... huh wspaniały:)

Słońce wpadło przez żaluzje w pokoju Łucji. Lekkie promienie oświetliły białe ściany pomieszczenia. Pachniało w nim kwiatami, które Łucja dostała od Liama. Tak bez okazji. Nagle po pokoju przeszedł dzwonek budzika w telefonie dziewczyny. Donośny dźwięk wystraszył Łucję tak że podskoczyła na łóżku. Która to już jest... ahhh 10:00... o 11:00 są próby... Podniosła się do pozycji siedzącej i leniwym
wzrokiem rozglądnęła się po pokoju. Położyła delikatnie stopy na miękkim, białym dywanie. Podeszła do okna i żwawym ruchem odsłoniła jasnoniebieskie zasłony. Uderzyła ją fala słońca, chociaż ulice Londynu były pokryte śniegiem. Na sam widok poubieranych ludzi w ciepłe, zimowe płaszcze przeszły ją ciarki. Obejrzała się po pokoju i na jej twarzy zagościł uśmiech. Po cichu weszła do garderoby, która łączyła jej i Alicji pokój. Szybko spojrzała na te wszystkie ubrania z Top Shopu, torebki z chanel, conversy, vansy i inne rzeczy, o których jak była w szkole mogła tylko pomarzyć. Delikatnie otworzyła drzwi z pokoju przyjaciółki. Ala jeszcze spała owinięta dokładnie kołdrą. Okno było przysłonięte żaluzjami co czyniło pokój ciemnym. To ona zawsze mi tak robiła. Podeszła do łóżka i skoczyła na przyjaciółkę z krzykiem.
-Wstawaj już leniu!!
-Zostaw mnie!- Odkrzyknęła zachrypniętym głosem Alicja i zakopała się pod poduszkami.
-Jak chcesz...- Długowłosa dziewczyna podeszła do okna i odchyliła szybko zasłony powodując nagłe uderzenie fali słońca.
-Aaaa!- Pisnęła niebieskooka skacząc na nogi. -Pogrzało cię?!- Zapytała machając rękami.
-Mnie nie, ale pana Cowell'a tak...- Westchnęła Łucja wzruszając ramionami.
-Ohh... zapomniałam.- Dodała Ala i spojrzała na swój telefon. Łucja się uśmiechnęła.
-To ja idę ubrać się i zrobię tosty na śniadanie.- Weszła z powrotem do garderoby. Wybrała wygodne dla siebie ubrania i zeszła po schodach skręcając na prawo do łazienki. Zamknęła za sobą drzwi i spojrzała w lustro z uśmiechem. Znów go zobaczę, znów uśmiechnie się do mnie i powie ciepłe słowo. Na jej twarzy pojawił się rumieniec, na samą myśl o dzisiejszym dniu. Wzięła do ręki szczotkę i porządne rozczesała włosy, upinając je w kucyka. Nawet spięte dochodziły do pasa. Przemyła twarz. Włożyła na siebie ubrania i wyszła z łazienki. Na schodach zderzyła się razem z Alicją.
-Ej, Łucja obudź się.- Zaśmiała się dziewczyna o kręconych włosach. -O czym, a raczej kim tak myślisz?
-Zgadnij.- Łucja uderzyła przyjaciółkę lekko w ramie i wyminęła ją słysząc za sobą jej śmiech. Weszła do modernistycznie wystylizowanej kuchni. Zajrzała do lodówki wyciągając z niej ser i parówki. Z górnej szafki zabrała chleb tostowy i toster. Kocham jeść tostyy. Podłączyła go do prądu i rozłożyła chleb na cztery porcje. dała ser, pokrojone w plasterki parówki i drugą warstwę sera. Wszystko włożyła do tostera zamykając go. Nagle za nią została puszczona woda. Łucja obróciła się na pięcie w stronę kranu.
-Co robisz?- Zapytała Alicji.
-No jak to co, herbatę.- Uśmiechnęła się.
-Poproszę... hmmm... cytrusową!- Zaśmiała się i wyciągnęła z tostera gotowe już kanapki. Położyła je na czarnych talerzach i usiadła przy barku. Alicja postawiła koło niej kubek z ciepłą herbatą.
-Smacznego.- Powiedziała Łucja.
     Po zjedzonym posiłku, umytych zębach i zrobienia makijażu, dziewczyny stały w przedpokoju i ubierały swoje płaszcze. Ala wyszła z mieszkania, a Łucja tuż za nią, zamykając drzwi na klucz. Przeszły korytarzem w stronę windy. Zjechały nią na parter i wyszły powoli z wieżowca. Na parkingu stał czarny sportowy samochód. Alicja naciskając przycisk na kluczykach otworzyła pojazd. Łucja zajęła miejsce pasażera i pojechały do teatru gdzie miały mieć próby przed poniedziałkowym występem w X Factor.

    Trochę bałam się dzisiejszej próby, ale jakoś mi poszło. Cudownie czuję się na scenie i Alicja chyba też. Nie chcę końca programu i to tak bardzo nie chcę. Boję się rozłąki z chłopakami... i z Liamem... to jest zbyt piękny sen, nie mam zamiaru się uszczypnąć by się z niego wydostać...

     Weszły spokojnie do Teatru i skręciły w stronę gdzie była scena. Wchodząc za kulisy doszedł ich uszu donośny śmiech. Nagle zza rogu wybiegł blondyn, a za nim zielonooki chłopak.
-Co wy robicie?- Zapytała Łucja patrząc na dwa puste kartony po soku jakie trzymali w rękach.
-Hahaha! Zayn się trochę zdziwi jak wyjdzie z łazienki i zobaczy swoje rzeczy w soku owocowym!- Oznajmił Niall na wydechu.
-Jesteście bezduszni.- Stwierdziła Alicja kręcąc głową. Łucja rozejrzała się po holu i jej oczy utknęły na garderobie.
-Zaraz przyjdę.- Powiedziała odchodząc od przyjaciół. Pchnęła drzwi garderoby i weszła do środka. Jej oczom ukazali się Louis i Liam siedzący nad laptopami. Przeszła po cichu przez pokój i odwiesiła płaszcz na wieszaku.
-Louis co ty taki spokojny?- Zapytała podchodząc do nich. Oboje podnieśli wzrok znad laptopów na dziewczynę. Na twarzy Liama pojawił się uśmiech, niczym namalowany. Louis zerwał się na nogi i entuzjastycznie zapytał.
-Gdzie jest Ala?
-Haha! Stoi w holu z Niallem i Harrym.- Łucja się uśmiechnęła. Tomlinson poklepał ją po ramieniu i wybiegł z pokoju. Wiedziałam że to zrobi. Ha!
-Hejka.- Powiedział spokojnie Liam odstawiając laptop Louisa na stół, zrobił tym samym miejsce dla dziewczyny. Długowłosa zajęła miejsce koło przyjaciela.
-Co robisz?- Spytała się patrząc w jego monitor.
-Uh nic!- Szybko zamknął karty jakie miał otwarte i odłożył laptop.
-Ukrywasz coś przede mną!- Zaśmiała się.
-Nie skąd. Haha!- Liam poprawił swoją pozycję na kanapie. -Jak myślisz wujaszek Simon dokopie nam znowu?- Zapytał spoglądając na dziewczynę.
-Hm... pewnie jak zawsze, czyli tak!- Uśmiechnęła się szeroko i spojrzała w oczy przyjacielowi. Ich wzrok się spotkał. Jego przecudne oczy... on jest przecudowny... Nagle coś ukuło ją w sercu i poczuła jak jej policzki nabierają rumieńców, a w brzuchu odbywają się gody motyli. W tym momencie drzwi z garderoby się otworzyły i wbiegł wściekły Zayn.
-Znowu!- Krzyknął. Łucja i Liam natychmiastowo się od siebie oderwali. Dzięki Zayn... UGH! Spojrzeli na Mulata zdezorientowani.
-Kto, co?- Zapytał Liam.
-Niall i Harry, moja torba plus sok owocowy!- Wyrzucił z siebie. Łucja i Liam zaczęli chichotać. -To nie jest zabawne!- Dodał wycierając swój telefon w ręcznik papierowy. Drzwi z garderoby znowu się uchyliły i w framudze pojawiła się głowa Nialla.
-Idziemy.- Powiedział. Łucja i Liam przytaknęli głową, a Zayn rzucił się w pogoń za blondynem.
-Chodź.- Dodał Liam pomagając dziewczynie podnieść się z sofy.
-Dziękuję.- Chwyciła jego rękę i razem wyszli z pomieszczenia. Przeszli przez korytarz prowadzący na scenę. Wychodząc na nią zobaczyli już znajdujących się tam przyjaciół. Louis skakał po scenie, Alicja dokładnie oglądała każdy jego ruch. Niall szarpał się z Zaynem, a Harry podśpiewywał sobie pod nosem piosenkę jaką mają dzisiaj zaśpiewać. Dołączyli do nich.
-Dobra ustawcie się!- Krzyknął Simon z trybun. Wszyscy stanęli w rządku. -Okej, najpierw zaśpiewają dziewczyny, a was się potem ogarnie.
-Spoko.- Potwierdził Louis zeskakując ze sceny. Pobiegł na trybuny i zajął miejsce. Tusz koło niego usiadł Harry, potem przybiegł Niall i Zayn, a Liam szedł powoli ze sceny uśmiechając się do Łucji by dodać jej otuchy.
     Dziewczyny stały na scenie przygotowane do śpiewania. W rękach trzymały już mikrofony. Zaczęły lecieć spokojne nuty piosenki Katy Perry. Zaczęła śpiewać Alicja, a w refrenie dołączyła się do niej Łucja. Przez cały czas brązowooka nie spuszczała wzroku z Liama, który był zafascynowany jej głosem. Kocham to uczucie gdy jestem z mikrofonem na scenie i mogę być po prostu sobą! Drugą zwrotkę przejęła Łucja. W końcówce dziewczyny zaczęły iść do przodu wyrażając gestykulacją swoje emocje. Ala przejęła wysokie dźwięki, a Łucja dokończyła refren. Gdy piosenka się skończyła Liam pierwszy podniósł się z fotela i zaczął bić brawo. Tuż za nim uczynił to Louis i reszta. Dziewczyny ukłoniły się i powróciły na swoje miejsca. Simon też wstał i klasnął dwa razy w dłonie.
-Świetnie! Nic dodać, nic ująć! Dobra teraz wy chłopcy!- Wskazał im scenę.
    Po siedmiu godzinach zmieniania się na scenie, przerw na wygłupy i jedzenia. Trochę nam czas zleciał na tych próbach, ale było warto. Uwielbiam je! Dziewczyny wychodziły właśnie z teatru, a za nimi wybiegli One Direction.
-Jestem wykończona...- Westchnęła Łucja podchodząc do auta. -Dzisiaj było cudownie!
- Wyjątkowo Simon był zachwycony naszymi występami.- Dodał Harry.
-Coś się z nim stało.- Skomentował Niall. Na dworze było już strasznie ciemno.
-Co porabiasz jutro?- Zapytał Liam Łucji.
-Oh... jutro nie wiem jeszcze, a ty przecież jedziesz do rodziców, prawda?- Powiedziała z rumieńcem.
-Tak, ale chciałem się upewnić że nie będziesz się beze mnie nudzić!- Uśmiechnął się.
-Spokojnie Liam, ja dopilnuję by nie było jej nudno.- Wtrąciła się Ala. -Wsiadaj Łucja, jestem wykończona.- Machnęła ręką i wsiadała do auta. Gdy odjeżdżały Łucja przez cały czas patrzyła się na Liama, który pomachał jej ręką na do widzenia.
     Od razu po wejściu do domu Łucja rzuciła się na sofę w salonie.
-Przynieś mi coś do picia!- Krzyknęła do Alicji, która była aktualnie w kuchni. Dziewczyna z kręconymi włosami przyniosła dwie butelki Pepsi. Taki odpoczynek akceptuję w 100%! Przyjaciółki przez cztery godziny odpoczywały i śmiały się siedząc na kanapie i oglądając jakieś komedie.
-Dobra, idę już spać.- Powiedziała Łucja wstając.
-No ja też.- Ziewnęła Alicja.
-Dobranoc!- Dziewczyny przytuliły się. Niebieskooka została jeszcze by posprzątać, a Łucja udała się do łazienki. Spięła włosy w wysokiego koka, umyła się i ubrała w piżamę. Weszła do swojego pokoju i spojrzała się na telefon który leżał koło jej łóżka. Odblokowała go patrząc że ma jedną nieodebraną wiadomość od Liama. Serce zabiło jej mocniej gdy otworzyła wiadomość."Śpij dobrze, aniołku xx Do poniedziałkuu! <3" Jakie to słodkie. Odłożyła telefon i weszła pod kołdrę wiedząc że będzie miała cudowny sen.


     Tak oto minął mi mój dzień. Zawsze się znajdzie powód by umilić sobie sen. Ten sms nigdy nie zniknie z mojej skrzynki...

     Nie zniknął, aż do teraz...

<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Jak się podobała, pierwsza, kartka z pamiętnika? :)
Chcecie więcej?
Zachęcam do komentowania! 
/Mrs. Stylinson

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K