środa, 19 marca 2014

Story Of My Life #7

~Lucy~
-Nic się nie stało- Harry pomógł mi wstać. -To był tylko wypadek- dodał.
- Wypadek?!- wyrwałam się lekko z jego rąk. -Drugi raz?!- Przeleciałam wzrokiem po całej czwórce.
-Najlepiej by było jakbym tu w ogóle nie przyszła..- ominęłam chłopaków, i szłam w kierunku wyjścia.
-Lucy!- zacisnęłam pięści i odwróciłam się na pięcie do  Zayna.
-Masz zadzwoń, prosze - wręczył mi numer telefonu. Spuściłam wzrok i wyszłam. Idąc  po ciemnym parkingu ktoś nagle mnie zawołał. Odwróciłam się i ujrzałam Harrego. Zdyszany podbiegł do mnie.
- Co masz zamiar teraz zrobić?- spytał
- Z czym?-
-Z wszystkim, śpiewaniem, z nami, chcesz to wszystko rzucić ?-
Odsunęłam sie malutki krok do tyłu. - Zaczynając od tego że moja wymarzona kariera ze śpiewaniem to jednak był tylko nie wypał, a z wami ?! Byłam głupia myśląc, że jak spotkam One Direction to moje życie się zmieni, a gówno prawda! Ha! Myślałam że jesteście odpowiedziom na wszystkie moje pytania, niestety się myliłam-
-Lucy, ale..-
-Przejrzyj na oczy Harry! Świat już nie jest taki kolorowy, przynajmniej dla mnie. Wasz przyjaciel mnie nie znosi, zaraz media będą krzyczeć o dziewczynie która wchrzaniła się w życie gwiazd. Nie chce kłopotów, a tym bardziej nie chce by was dopadły. Zapomnij, zapomnijcie o mnie-
- A jeśli nie chce?!-
- Będziesz musiał..-
-Daj szanse..-
-Po co?!-
-Daj szanse sobie..- spuściłam  wzrok, a z moich oczu poleciały pojedyncze krople łez.
-Płaczesz..?!- Harry schylił się by dostrzec moją twarz.
-Nie,ja..- przetarłam szybko oczy. Brunet natychmiast mnie przytulił.
-Dzie-Dziękuje..- Wydukałam.
***

Gdy otworzyłam oczy, promienie słońca już dopadły się do mojej twarzy. Wstałam, poprawiłam ciepłe skarpety i koka. Weszłam prosto do kuchni i nalałam sobie szklankę soku pomarańczowego. Opierając się  o blat, zaglądałam przez okno. W mieszkaniu rozległo się pukanie. Pomaszerowałam w stronę drzwi i w krótkich spodenkach z piżamy w supermena i w czarnej bokserce otworzyłam je. Jeszcze raz przetarłam oczy, żeby do końca się obudzić. 
-Ktoś się nie wyspał- otworzyłam szerzej drzwi by Mike mógł wejść. 
-Zły sen ? - spytał zamykając za sobą drzwi. 
-Raczej koszmar..- wydukałam. Mike usiadł obok blatu na krześle barowym i przyglądał się jak robię tosty. 
-Chcesz?- spytałam. 
-Nie dzięki, już jadłem - 
- Ktoś tu jest porannym ptaszkiem- usiadłam na przeciw bruneta, zajadając się tostem. 
-To tylko pozory- odpowiedział pokazują zarazem szereg białych zębów. Odłożyłam tosta i uderzyłam lekko szarookiego w ramie. 
-Tak, tak, tak. To tylko pozory, że jak rano wychodzę to ty codziennie czyhasz na klatce- wstałam odkładając talerz do zlewu. 
-Przypadek..- 
- O nie mój drogi- pacnęłam chłopaka w nos -przypadki nie istnieją- dodałam. Chłopak opuścił wzrok z uśmiechem. 
-Lucy..?- 
-Poczekaj, chyba mi sms przyszedł- pognałam do pokoju po telefon i w drodze powrotnej go odblokowałam. SmS od Harrego o treści: "Robisz coś dzisiaj?" 
 -Lucy, robisz coś dzisiaj? - otworzyłam szeroko oczy i przerzuciłam wzrok z telefonu na bruneta. 
I co ja mam teraz zrobić?! Nie mogę odmówić ani Harry'emu ani Mike'owi.  Zablokowałam telefon, wzięłam głęboki oddech i odwróciłam się na pięcie w stronę bruneta. 
- Dzisiaj  nie mogę, ale jutro jestem wolna, ok ? - Na szczęście wybrnęłam, uff..
-No szkoda, ale ok, to wpadnę jutro rano- pocałował mnie w policzek i wyszedł. 
Szybko powróciłam do telefonu, odblokowałam go i czym prędzej odpisałam Harry'emu. 
"Nie, a co ?"  ..

><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>

Bardzo przepraszamy że jest taka mała aktywność, ale staramy się poprawić miłego czytania ;) xx
/Hori

Szablon by S1K