sobota, 7 września 2013

Forever Young #31

   Samolot wylądował już na Okęciu. Wyszli z samolotu. Odebrali swoje walizki i ruszyli do busa. Warszawa wyglądała wspaniale pokryta śniegiem. Sklepy były przyozdobione. Łucja i Alicja szły uśmiechnięte. 
~To może pójdziemy coś przekąsić?~ Zapytał się Niall. 
~Niall tu w Polsce nie ma Nando's.~ Posmutniała go Łucja.
~To gdzie idziemy zjeść?~ 
~Chodźmy do Sphinksa!~ Poddała pomysł Ala. ~Kiedyś to była moja ulubiona restauracja.~ Weszli do środka. Dziewczyny po polsku złożyły zamówienie. Łucja przytuliła się do Liama, a po jej drugiej stronie przy oknie siedzi Niall. Alicja trzymała za rękę Harrego. Hazza ciągle gadał z Louisem. A Zayn... Zayn ciągle pisał z Perrie. Kelnerka przyniosła zamówienie. 
~Co to jest?~ Zapytał się Harry patrząc się na talerz. 
~To są pierogi. Są pyyszne.~ Powiedziała uśmiechnięta Ala. Wszyscy wzieli się do jedzenia. Po zjedzonym posiłku wyszli z restauracji. 
~Dobre to było.~ Powiedział Niall łapiąc się za brzuch. Łucja wyciągnęła telefon.
~Wiecie co ja zadzwonię do przyjaciółki. Zamieszkamy u niej ma duży dom.~
~Właśnie chciałem się pytać gdzie będziemy mieszkać.~ Zaśmiał się Liam. Łucja odeszła troszeczkę na bok i zadzwoniła. Ala chwyciła Harrego za ręce podeszła do niego wpatrzona w jego oczy. On się uśmiechnął. Było widać dołeczki w jego policzkach. Zbliżył się do niej i pocałowali się. Ala włożyła ręce w jego loki. Harry jej włosy odgarnął za ucho. 
~Kocham cię.~ Wyszeptał. Chłopcy popatrzyli się na Louisa który spuścił głowę. Do grupki podeszła Łucja.
~To bierzemy busa i jedziemy?~ Zapytała.
~Gdzie mamy jechać?~ Zapytał Lou.
~Ustawię ci GPS'a.~ Powiedziała Ala puszczając Harrego. Louis się zarumienił.
~Okej.~ Powiedział. Wszyscy weszli do busa. Louis zasiadł za kierownicę. Alicja ustawiła mu GPS'a. I pojechali. Wszędzie było pełno śniegu, zasp i jeszcze do tego biały puch zaczął padać z nieba. Czarny bus w którym siedzieli przyjaciele wyjechał z Warszawy. Widzieli teraz pola pokryte białą warstwą. Zajechali do małej wsi i podjechali pod wielki dom. Można było nazwać ją Willą. Z domu wyszła piękna dziewczyna z długimi jasno brązowymi włosami. Uśmiechnęła się. 
~Łucja, Ala!~ Krzyknęła dziewczyna. 
~Klaudia!~ Rzuciły się na nią dziewczyny.
~Tych chłopców chyba znasz, prawda?~ Powiedziała Łucja po angielsku. 
~No oczywiście tyle mi o nich gadałyście że wiem wszystko!~ Odpowiedziała też po angielsku Klaudia. Na szczęście chłopców umiała perfekcyjnie ten język. 
/Carrots ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K