wtorek, 10 września 2013

Forever Young #35

Po przylocie do Londynu, Zayn od razu pojechał do Perrie. Był szczęśliwy że ją zobaczy. Tęsknił za nią. Ona jest dla niego powietrzem. Nieubłaganie wsiadł do samochodu i pojechał w kierunku studia Little Mix. Niall usiadł na sofie w salonie. Wziął do ręki swój telefon. Odprężony dał nogi na stolik do kawy. Wybrał z pośród kontaktów numer Katie. Kliknął w zieloną słuchawkę. Marzył o tym by z nią porozmawiać. Odebrała.
~Hejka kochanie!~ Powiedział radośnie.
~O.. hej. To ty Niall.~
~A kto to by mógł być inny?~
~Przecież miałeś wrócić za cztery dni.~
~Tak wiem... ale losowe sprawy i wróciłem szybciej! Nie cieszysz się?~
~Nie no cieszę. Bardzo cieszę.~ Jej głos nie był taki jaki by chciał usłyszeć Niall.
~To może się dzisiaj spotkamy?~
~Dzisiaj!? Nie Niall dzisiaj nie. Przepraszam, ale muszę już kończyć. Kocham cię. Pa!~
~Pa.~ Rozłączyła się. Chłopak odłożył telefon na stół. Było mu smutno że Katie nie mogła, lub nie chciała się z nim spotkać. Popatrzył że w kącie pokoju stoi jego kochana gitara. Wziął ją. Ułożył ręce gotowe do gry i głowa mu opadła. Wszystko mu się z głowy wymazało. Miał nagły zanik pamięci. Nagle za blondyna plecami pojawił się Liam. Chłopak usiadł koło Nialla i zabrał mu z ręki gitarę. Niall patrzył się na niego.
~Zapomniałem.~
~Widzę.~
~Jak mogłem zapomnieć?!~
~Nie grałeś dwa dni. Nie dziw się.~ Liam go pocieszył. Zagrał na gitarze dwa akordy. Nagle Niall wyrwał mu instrument z dłoni i zaczął grać całą piosenkę. Liam się uśmiechnął. 
~Dziękuję.~ Powiedział Niall. Szatyn wstał. Nagle od tyłu skoczyła na niego Łucja. Jak zwykle promienna. Ostatnie dni ją przybiły. Lecz gdy wróciła znowu zaczęła byś wesoła. Ubrana była w szare rurki, a do tego koszulę w czarno-czerwoną kratkę. Przytuliła go mocno.
~Co tam chłopaki?~ Zapytała wesoło.
~A co ty taka uśmiechnięta?~ Odpowiedział pytaniem Liam.
~Cieszysz się że jestem wesoła?~ 
~Oczywiście.~ Chłopak pocałował ją w policzek. Łucja odeszła od niego i usiadła koło Nialla który znowu zaczął grać. Nagle po schodach schodził Louis i Harry. Rozmawiali i śmiali się. Lou rozglądnął się po przyjaciołach i zapytał.
~A gdzie Ala?~
~Przecież mówiłem ci że ona jest w łazience.~ Uderzył go w ramię Harry. Louis się zaśmiał. Łucja zdziwiła się.
~Lou.. a ty nie jesteś zły na Alę?~ 
~Nie. Już nie.~ Uśmiechnął się. Harry wszedł po schodach i otworzył drzwi ze swojego pokoju. Stała przy łóżku Ala. Właśnie wyszła z łazienki i była owinięta ręcznikiem. Z szafy wykładała w co ma się ubrać. Harry na jej widok się uśmiechnął. Podszedł po cichu bliżej i bliżej. Nagle objął ją w pasie i przyciągnął do siebie. Ona piskła z wystraszenia. 
~Harry! Oszalałeś?~ Harry nie odpowiedział tylko się zaśmiał. Obrócił ją przodem do siebie. Ala skrzywiła minę. Loczkowatemu chłopakowi z twarzy uśmiech nie znikał. Przytulił ją mocno do siebie. Ręce położył na gładkiej skórze jej pleców, a głowę oparł o ramie. Alicja też się w niego wtuliła. On uznał to za akceptację i jednym ruchem popchnął ją na łóżko i jednym ruchem ściągnął z niej ręcznik.
/Carrots ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K