Imagin z Liamem♥
Szłam, było ciemno. Co raz bardziej przerażała mnie bez ludność w tej części miasta. Kilkadziesiąt metrów i za rogiem był mój dom. "Jeszcze tylko troszke i już jestem, boże jak ja nienawidze
wracać po ciemku do domu" Mówiłam sobie w myśli.Miałam ominąć tylko dwa ciemne zaułki. Szłam szybki krokiem. Byłam kilka metrów od pierwszego zaułku. Ominełam go patrząc się w jego
ciemną granice. Zobaczyłam tam ciemną postać, przestraszyłam się ale szłam dalej. Gdy ten gościu mnie zobaczył, automatycznie wyszedł z zaułku i podążał za mną. Nie wiedziałam co robić,
jeszcze tylko jeden zaułek i byłam w domu, więc przyśpieszyłam z nadzieją że osoba za mną się odczepi. Ale tak się nie stało, za każdym razem jak się odwracałam, facet był coraz bliżej mnie.
Byłam już przy drugim i ostatnim zaułku, omijałam go gdy nagle ktoś złapał mnie od tyłu za gardło i usta i szybko zaciągnął mnie do tego ciemnego miejsca. Próbowałam sie wyrwać i krzyczeć
ale nie dałam rady, za mocno mnie trzymał. Nagle rzucił mnie o ściane, leżałam na ziemi, a ciemna i groźna postać czyhała nade mną. Płakałam i trzęsłam się ze strachu. Chciałam krzyczeć,
ale nie umiałam słowa wydusić. Miałam tylko nadzieje że jakiś przechodnia nas zauważy. Facet podszedł bliżej do mnie, złapał mnie mocno za brode i podniósł dalej przygniatając mnie do
ściany. Miałam przy mrużone oczy. Tylko cicho i gwałtownie mówiłam "nie". ~ Nic ci nie zrobie, obiecuje, czy mi też jest już zabronione się troszku pobawić?!~ spytał z pożądaniem.
~ NIE!!! Psychoool! ~ Krzyknęłam. Uderzył mnie mocno w twarz. Z moich oczu polał się wodospad łez. ~ Oj, oj, oj i po co to było po co krzyknęłaś, mówiłem przeciez że ci nic nie zrobie~
Powiedział wyciągając nóż z kurtki. Gdy ostre narzędzie dotknęło mojej twarzy zaczęłam cię mocno trząść i zaciskając zęby by nie szlochać. Facet dotykał mnie nożem po policzku,
szybko oderwał go dalej patrząc się na mnie i go oblizał. W tym momencie splunęłam mu w twarz. Wytarł się i zaczął się śmiać. ~ Drugi raz to juz przegiełaś~ gdy to powiedział skierował
nóż w moją stronę. Nagle ktoś z pięści walnął go w twarz, facet przewrócił się i najwyraźniej stracił przytomność. Byłam za bardzo zszokowana by ogarnąć co się właśnie stało. Dalej płakałam
trzęsłam się z bólu i strachu, ale nie opierałam się od pomocy osoby która mnie uratowała. Dał sobie moją rękę na szyje, tak bym mogła wygodnie iść, kulałam, strasznie puchła i pulsowała mi
prawa strona twarzy. Nawet nie zauważyłam jak mi cieknie krew. Miałam rozmazane przed oczami, to działo się tak szybko, słyszałam tylko ~ Nic ci nie jest ? jak się nazywasz? wszystko będzie
dobrze.~ od osoby która była obok.
~*~
Następnego dnia obudziłam się z okropnym bólem, tak naprawde wszystkiego, ale najbardziej głowy i lewej nogi. Dotknęłam głowy i wyczułam gaziki tak samo na nodze. Rozejrzałam sie i dopiero
teraz dostrzegłam że nie jestem u siebie, a na dodatek nie w swoich ciuchach. Strasznie się bałam bo nic nie pamiętałam, wszystko było takie rozmazane. Chciałam wstać ale nie umiałam, ból
ze mną wygrywał. Położyłam się znowu, dałam ręce na twarz i zaczełam płakać. Mój płacz był tak głośni że w drzwiach pojawił się wysoki, dobrze zbudowany i mega przystojny brunet, z
zabandażowaną ręką.
~ Nareszcie się obudziłaś , jestes głodna, bardzo cię boli...?~ Zadawał te wszystkie pytania bez końca, a ja tylko się na niego patrzyłam i nie wiedziałam co robić, a tym bardziej co mówić.
Chłopak, a raczej facet kucnął przede mną i dotknął mojej głowy, po całym ciele przeszedł mnie strumień ciepła.
~ No to jak się już obudziłaś to może coś zjesz?~ spytał opiekuńczo.
~ Nie... nie, nie jestem głodna ~ odpowiedziałam usiłując odwzajemnić uśmiech.
~ No to chociaż powiesz mi jak masz na imię? ~
~ T.I ~
~ Liam ~ mężczyzna podał mi rękę. ~ Co sie tam dokładnie stało ?~ spytał.
Puściłam jego rękę i zacisnełam mocniej kołdre. Z oka spłyneła mi łza. ~ No wiesz... j-a.. ja dokładnie nie... nie pamiętam .. było ciemno i i i...~ Usiłowałam odpowiedzieć. Payne widział że
mnie to męczy i bez wahania objął mnie.
~ Już, już cicho wszystko będzie dobrze zobaczysz.~ Powiedział nie uwalniając mnie z uścisku. Gdy jednak to zrobił to przeczesał mi włosy do tyłu, otarł łze spoliczka i powiedział.
~ Przyniosę ci moje ciuchy bo raczej twoje sie już nie nadają do noszenia~ Gdy się już z trudem ubrałam i doprowadziłam do porządku spytałam ~ A gdzie jedziemy ?~
~ Jak to gdzie ? Do szpitala i na policje. ~ odpowiedział trzymając mnie za rękę bym się nie przewróciła. To było trudne bo noga strasznie bolała. Liam widział jak bardzo sprawiało mi to ból
i do auta przeniósł mnie na rękach. Tak samo do wnętrza szpitala.
~*~
Miałam już szwy i gips. Jutro wychodzę. Właśnie pożegnałam się z rodziną i opowiedziałam co się tam stało no i oczywiście o Liamie, który przez to wszystko utkwił mi w sercu ale nie
wiedziałam co dokładnie do niego czuje. Gdy tak o nim rozmyślałam, to rozległo się w całym pokoju pukanie do drzwi i piękne " Dzień Dobry " - to Liam. Z uśmiechem go przywitałam,a on
zza pleców wyciągnął piękny bukiet frezji, kwiatów które mi codziennie przynosił, a ja dalej nie wiedziałam skąd on wiedział że to moje ulubione. Payne pocałował mnie na przywitanie w
policzek. ~ Jak się czujesz, a tak w ogóle to dobrze słyszałem że jutro wychodzisz ? ~ spytał.
~ Zdecydowanie lepiej i tak dobrze słyszałeś ~ odpowiedziałam. Liam złapał mnie za ręce i w tym samym czasie chcieliśmy coś powiedzieć. Brązowooki pozwolił mi pierwszej mówić.
~ Tak naprawdę to ci jeszcze nie podziękowałam za to co dla mnie zrobiłeś, więc DZIĘKUJE~
~ Drobiazg~ odpowiedział.
~ O nie to nie "drobiazg", uratowałeś mi życie, jesteś prawdziwym i najlepszym przyjacielem ~ po tych słowach rzuciłam się mu na szyje. Ale on chyba nie był z tego "przyjaciela" zadowolony.
~ No to mów co chciałeś powiedzieć ~
~ A już nic~ powiedział z uśmiechem, ale widziałam smutek w jego oczach.
~*~
Byłam już w domu leżałam na łóżku a młodsza siostra mi usługiwała, bo ja jeszcze przez tydzień musiałam mieć gips, który zdecydowanie utrudniał mi życie. Z Liamem kontakt się nie urwał,
pisałam z nim, gadał i przychodził do mnie prawie codziennie. A ja ciągle rozmyślałam dlaczego byłam taka głupia i powiedziałam do niego "przyjaciel", nigdy tak nie żałowałam słów. No ale Liam
najwyraźniej o tym zapomniał. Całe szczęście.
~*~ <Dwa tygodnie później>
Nie mam już gipsu, a Liam pomaga mi się rozruszać. Dzisiaj miał mnie nauczyc jeździć na desce. Więc zabrał mnie na, raczej opuszczony parking. Stałam na desce a on od tyłu złapał
mnie za biodra, po całym ciele przeszedł mnie dreszcz, a na twarzy pojawiły się rumieńce. Dopiero teraz uświadomiłam sobie co do niego czuje. Odwróciłam sie do niego przodem.
~ Co chciałeś mi powiedzieć wtedy w szpitalu, jak ja ci powiedziałam że jesteś tylko "przyjacielem"? ~ Zrobiłam pokerową minę i patrzyłam mu się w oczy.
~ No ten... Chciałem ci powiedzieć że... Się ciesze że wyzdrowiałaś~ odpowiedział.
~ Liam..., a tak naprawdę ?~
~ No dobra , powiedziałaś przyjacielem,a ja nie chce być twoim przyjacielem, tylko PRZYJACIELEM, od tamtego momentu tylko myślę o tych słowach i o tobie i pytam się " dlaczego ?" wiem nie
muszę ci kazać mnie kochać, ale ja wiem że coś czuje do ciebie i to nie jest tylko przyjaźń to coś więcej, bałem się tobie to powiedzieć bo dla ciebie jestem tylko "przyjacielem" i nie chciałem
cie stracić bo cię bardzo, ale to bardzo kocham T.I~ powiedział to z iskrami w oczach , a ja na niego skoczyłam i zatopiłam się jego ustach. Na początku nie wiedział o co chodzi, dopiero
po chwili złapał mnie mocno w tali. Jak już zabrakło nam tlenu oderwałam się od niego z niechęcią , ale dalej byliśmy blisko siebie
~ Ja ciebie tez kocham, debilu, i to jak chłopaka ~ Po tych słowach Liam mnie mocno przytulił.
wracać po ciemku do domu" Mówiłam sobie w myśli.Miałam ominąć tylko dwa ciemne zaułki. Szłam szybki krokiem. Byłam kilka metrów od pierwszego zaułku. Ominełam go patrząc się w jego
ciemną granice. Zobaczyłam tam ciemną postać, przestraszyłam się ale szłam dalej. Gdy ten gościu mnie zobaczył, automatycznie wyszedł z zaułku i podążał za mną. Nie wiedziałam co robić,
jeszcze tylko jeden zaułek i byłam w domu, więc przyśpieszyłam z nadzieją że osoba za mną się odczepi. Ale tak się nie stało, za każdym razem jak się odwracałam, facet był coraz bliżej mnie.
Byłam już przy drugim i ostatnim zaułku, omijałam go gdy nagle ktoś złapał mnie od tyłu za gardło i usta i szybko zaciągnął mnie do tego ciemnego miejsca. Próbowałam sie wyrwać i krzyczeć
ale nie dałam rady, za mocno mnie trzymał. Nagle rzucił mnie o ściane, leżałam na ziemi, a ciemna i groźna postać czyhała nade mną. Płakałam i trzęsłam się ze strachu. Chciałam krzyczeć,
ale nie umiałam słowa wydusić. Miałam tylko nadzieje że jakiś przechodnia nas zauważy. Facet podszedł bliżej do mnie, złapał mnie mocno za brode i podniósł dalej przygniatając mnie do
ściany. Miałam przy mrużone oczy. Tylko cicho i gwałtownie mówiłam "nie". ~ Nic ci nie zrobie, obiecuje, czy mi też jest już zabronione się troszku pobawić?!~ spytał z pożądaniem.
~ NIE!!! Psychoool! ~ Krzyknęłam. Uderzył mnie mocno w twarz. Z moich oczu polał się wodospad łez. ~ Oj, oj, oj i po co to było po co krzyknęłaś, mówiłem przeciez że ci nic nie zrobie~
Powiedział wyciągając nóż z kurtki. Gdy ostre narzędzie dotknęło mojej twarzy zaczęłam cię mocno trząść i zaciskając zęby by nie szlochać. Facet dotykał mnie nożem po policzku,
szybko oderwał go dalej patrząc się na mnie i go oblizał. W tym momencie splunęłam mu w twarz. Wytarł się i zaczął się śmiać. ~ Drugi raz to juz przegiełaś~ gdy to powiedział skierował
nóż w moją stronę. Nagle ktoś z pięści walnął go w twarz, facet przewrócił się i najwyraźniej stracił przytomność. Byłam za bardzo zszokowana by ogarnąć co się właśnie stało. Dalej płakałam
trzęsłam się z bólu i strachu, ale nie opierałam się od pomocy osoby która mnie uratowała. Dał sobie moją rękę na szyje, tak bym mogła wygodnie iść, kulałam, strasznie puchła i pulsowała mi
prawa strona twarzy. Nawet nie zauważyłam jak mi cieknie krew. Miałam rozmazane przed oczami, to działo się tak szybko, słyszałam tylko ~ Nic ci nie jest ? jak się nazywasz? wszystko będzie
dobrze.~ od osoby która była obok.
~*~
Następnego dnia obudziłam się z okropnym bólem, tak naprawde wszystkiego, ale najbardziej głowy i lewej nogi. Dotknęłam głowy i wyczułam gaziki tak samo na nodze. Rozejrzałam sie i dopiero
teraz dostrzegłam że nie jestem u siebie, a na dodatek nie w swoich ciuchach. Strasznie się bałam bo nic nie pamiętałam, wszystko było takie rozmazane. Chciałam wstać ale nie umiałam, ból
ze mną wygrywał. Położyłam się znowu, dałam ręce na twarz i zaczełam płakać. Mój płacz był tak głośni że w drzwiach pojawił się wysoki, dobrze zbudowany i mega przystojny brunet, z
zabandażowaną ręką.
~ Nareszcie się obudziłaś , jestes głodna, bardzo cię boli...?~ Zadawał te wszystkie pytania bez końca, a ja tylko się na niego patrzyłam i nie wiedziałam co robić, a tym bardziej co mówić.
Chłopak, a raczej facet kucnął przede mną i dotknął mojej głowy, po całym ciele przeszedł mnie strumień ciepła.
~ No to jak się już obudziłaś to może coś zjesz?~ spytał opiekuńczo.
~ Nie... nie, nie jestem głodna ~ odpowiedziałam usiłując odwzajemnić uśmiech.
~ No to chociaż powiesz mi jak masz na imię? ~
~ T.I ~
~ Liam ~ mężczyzna podał mi rękę. ~ Co sie tam dokładnie stało ?~ spytał.
Puściłam jego rękę i zacisnełam mocniej kołdre. Z oka spłyneła mi łza. ~ No wiesz... j-a.. ja dokładnie nie... nie pamiętam .. było ciemno i i i...~ Usiłowałam odpowiedzieć. Payne widział że
mnie to męczy i bez wahania objął mnie.
~ Już, już cicho wszystko będzie dobrze zobaczysz.~ Powiedział nie uwalniając mnie z uścisku. Gdy jednak to zrobił to przeczesał mi włosy do tyłu, otarł łze spoliczka i powiedział.
~ Przyniosę ci moje ciuchy bo raczej twoje sie już nie nadają do noszenia~ Gdy się już z trudem ubrałam i doprowadziłam do porządku spytałam ~ A gdzie jedziemy ?~
~ Jak to gdzie ? Do szpitala i na policje. ~ odpowiedział trzymając mnie za rękę bym się nie przewróciła. To było trudne bo noga strasznie bolała. Liam widział jak bardzo sprawiało mi to ból
i do auta przeniósł mnie na rękach. Tak samo do wnętrza szpitala.
~*~
Miałam już szwy i gips. Jutro wychodzę. Właśnie pożegnałam się z rodziną i opowiedziałam co się tam stało no i oczywiście o Liamie, który przez to wszystko utkwił mi w sercu ale nie
wiedziałam co dokładnie do niego czuje. Gdy tak o nim rozmyślałam, to rozległo się w całym pokoju pukanie do drzwi i piękne " Dzień Dobry " - to Liam. Z uśmiechem go przywitałam,a on
zza pleców wyciągnął piękny bukiet frezji, kwiatów które mi codziennie przynosił, a ja dalej nie wiedziałam skąd on wiedział że to moje ulubione. Payne pocałował mnie na przywitanie w
policzek. ~ Jak się czujesz, a tak w ogóle to dobrze słyszałem że jutro wychodzisz ? ~ spytał.
~ Zdecydowanie lepiej i tak dobrze słyszałeś ~ odpowiedziałam. Liam złapał mnie za ręce i w tym samym czasie chcieliśmy coś powiedzieć. Brązowooki pozwolił mi pierwszej mówić.
~ Tak naprawdę to ci jeszcze nie podziękowałam za to co dla mnie zrobiłeś, więc DZIĘKUJE~
~ Drobiazg~ odpowiedział.
~ O nie to nie "drobiazg", uratowałeś mi życie, jesteś prawdziwym i najlepszym przyjacielem ~ po tych słowach rzuciłam się mu na szyje. Ale on chyba nie był z tego "przyjaciela" zadowolony.
~ No to mów co chciałeś powiedzieć ~
~ A już nic~ powiedział z uśmiechem, ale widziałam smutek w jego oczach.
~*~
Byłam już w domu leżałam na łóżku a młodsza siostra mi usługiwała, bo ja jeszcze przez tydzień musiałam mieć gips, który zdecydowanie utrudniał mi życie. Z Liamem kontakt się nie urwał,
pisałam z nim, gadał i przychodził do mnie prawie codziennie. A ja ciągle rozmyślałam dlaczego byłam taka głupia i powiedziałam do niego "przyjaciel", nigdy tak nie żałowałam słów. No ale Liam
najwyraźniej o tym zapomniał. Całe szczęście.
~*~ <Dwa tygodnie później>
Nie mam już gipsu, a Liam pomaga mi się rozruszać. Dzisiaj miał mnie nauczyc jeździć na desce. Więc zabrał mnie na, raczej opuszczony parking. Stałam na desce a on od tyłu złapał
mnie za biodra, po całym ciele przeszedł mnie dreszcz, a na twarzy pojawiły się rumieńce. Dopiero teraz uświadomiłam sobie co do niego czuje. Odwróciłam sie do niego przodem.
~ Co chciałeś mi powiedzieć wtedy w szpitalu, jak ja ci powiedziałam że jesteś tylko "przyjacielem"? ~ Zrobiłam pokerową minę i patrzyłam mu się w oczy.
~ No ten... Chciałem ci powiedzieć że... Się ciesze że wyzdrowiałaś~ odpowiedział.
~ Liam..., a tak naprawdę ?~
~ No dobra , powiedziałaś przyjacielem,a ja nie chce być twoim przyjacielem, tylko PRZYJACIELEM, od tamtego momentu tylko myślę o tych słowach i o tobie i pytam się " dlaczego ?" wiem nie
muszę ci kazać mnie kochać, ale ja wiem że coś czuje do ciebie i to nie jest tylko przyjaźń to coś więcej, bałem się tobie to powiedzieć bo dla ciebie jestem tylko "przyjacielem" i nie chciałem
cie stracić bo cię bardzo, ale to bardzo kocham T.I~ powiedział to z iskrami w oczach , a ja na niego skoczyłam i zatopiłam się jego ustach. Na początku nie wiedział o co chodzi, dopiero
po chwili złapał mnie mocno w tali. Jak już zabrakło nam tlenu oderwałam się od niego z niechęcią , ale dalej byliśmy blisko siebie
~ Ja ciebie tez kocham, debilu, i to jak chłopaka ~ Po tych słowach Liam mnie mocno przytulił.
/Spoon

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz