W Londynie śnieg już do połowy stopniał. Ulice uwalniały się od białego śniegu. Promienie słońca przebijały się przez żaluzje w pokoju Alicji i Harr'ego. Loczkowaty chłopak jeszcze smacznie spał, a Ala leżała oparta o niego. Powoli się obróciła do niego. Jej naga skóra dotknęła jego klatki piersiowej. Harry otworzył jedno oko i spojrzał się na dziewczynę. ~Hejka, kochanie.~
Ona mu nie odpowiedziała tylko położyła głowę na nim. Leżeli tak bez słowa. Nagle drzwi z pokoju się uchyliły i wszedł do niego Louis. Alicja szybko zakryła się kołdrą. Harry zrobił się czerwony. Louis przeleciał wzrokiem po przyjaciołach i po pokoju.
~Co wy...?~ Nie dokończył.
~O cześć Lou!~ Zaczął Harry. ~My... my tylko...~ Był cały czerwony. Nagle zaczął się śmiać. Louis się zawstydził i wyszedł. Harry i Ala popatrzyli się na siebie i zaczęli się śmiać. Harry podniósł się z łóżka. Alicja spojrzała się na niego słodziutkim wzrokiem. Wziął bokserki i zaczął się ubierać.~Hazza...~ Uśmiechnęła się. On posłał jej buziaczka. Drzwi z pokoju znowu się uchyliły.
~Kto znowu?!~ Krzyknęła Ala. Do pokoju weszła Łucja. Harry szybko włożył bokserki na siebie.
~Ala...~ Zaczęła Łucja.~Łucja... potem się będziesz bawić w mamę.~ Zaśmiała się. Harry podszedł do Łucji.
~Spokojnie... ciebie i Liama też to czeka!~ Zaczął się śmiać. Łucja się zawstydziła i wyszła. Harry zaczął się dalej ubierać. Po jakiś 30 minutach wszyscy oprócz Harr'ego i Alicji siedzieli na dole. Niall zajadał śniadanko, a reszta patrzyła jak on je. Usłyszeli głosy schodzenia po schodach. To był Harry i Ala. Radośnie schodzili po schodach i nagle poczuli na sobie wzrok od każdego. Harry spuścił wzrok, a Ala weszła do kuchni. Loczkowaty chłopak usiadł koło Liama który się na niego patrzył.
~I jak było?~ Zapytał. Harry się zaśmiał.
~Chciałbyś wiedzieć co nie?~ ~Jesteś z nas najmłodszy.~ Ciągnął Liam.
~Ty moim tatą nie jesteś więc nie musisz mi o tym mówić!~
~Ale Harry! Alicja jest od ciebie o rok starsza!~
~Wiem, ale ja kocham więc czemu by nie?~
~Ehhh... Hazza, Hazza.~ Poklepał go po plecach Zayn. ~Mnie też to będzie czekać, gdyż mam plan co do Perrie.~
~Co wymyśliłeś?~ Zapytała się Łucja która była oparta o Liama, trzymali się za ręce.
~Oświadczę się jej.~ Powiedział z dumą. Podbiegła do nich Ala.
~To super! Masz już pierścionek?!~ Zapytała z entuzjazmem.
~Tak mam u góry. Potem wam pokażę.~ Niall wstał.~Okey. Ja muszę się zmywać.~ Odstawił talerz po jedzeniu do kuchni.
~A gdzie idziesz?~ Zapytała Łucja.
~Właśnie.~ Dodał ciekawski Zayn.
~A jadę do Katie.~ Uśmiechnął się szeroko. Łucja się znowu skrzywiła na jej imię. Ala się zaśmiała. ~To ja lecę. Zobaczymy się potem.~ Chłopak odmachał i wyszedł. Wsiadł do samochodu i pojechał do parku. Gdy już przyjechał na umówione miejsce miał ze sobą bukiet róż dla niej. Czekał na nią 20 minut. Nagle zauważył ją w tle. Piękna uśmiechnięta Katie szła z .... z jakimś chłopakiem. Trzymali się za ręce. Nagle Katie zatrzymała go i przysunęła się bliżej. Ona i ten JAKIŚ chłopak się pocałowali. Niall się zdziwił i jego mina zesmutniała. Otarł oczy i w biegu wrzucił bukiet kwiatów do kosza. Szybko wybiegł z parku do jego oczu napływały łzy. Nigdy nie wiedział jak to jest być zdradzonym. Oparł się o samochód i zaczął płakać. Nienawidził jej. Dlatego ona nie chciała się z nim spotkać bo była z NIM. Biedny Niall nie wiedział co myśleć. Wsiadł do samochodu i odjechał.
/Carrots ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz