----• Oczami Łucji •----Dzisiaj wychodzę ze szpitala. Przez pięć dni leżałam w łóżku. Nie pamiętam wypadku. Wiem tylko że Alicja się śpieszyła bo bała się o Harrego i nagle zobaczyłam drugie auto. Usłyszałam huk. I znalazłam się tutaj. Całe szczęście nic mi się poważnego nie stało. Przeszłam tylko jedną małą operację. Gorzej z Alicją. Jest aktualnie w śpiączce. Przeszła dwie operacje i jest z nią źle. Pierwsze było że ona nie żyje i lekarze nieźle nas nastraszyli. Najbardziej przeżył to Harry, ale do tego za chwilę. Louis mi opowiadał że jak dostali telefon do policji o naszym wypadku to od razu cała piątka wbiegła do busa. Nawet Liam i Niall. Pojechali szybko do szpitala. Niall był wstrząśnięty i płakał, Liam tak samo, a Harry się nie odzywał. Nawet do teraz gada tylko pojedyncze słowa z Louisem. Jak się wybudziłam to rzucił się na mnie pierwszy Niall. Pocałował mnie nawet w policzek. Poczułam troskę od niego. Potem podszedł Liam. On tylko mnie przytulił i zapytał jak to się stało. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Najgorzej jest z Harrym. Załamał się. Jeszcze jak pierwsze hasło było że "Alicja nie żyje!". W gazetach pisali o wypadku. Teraz jedynie przy Harrym jest Louis. Siedzą teraz w szpitalu przy Ali. Nawet nie mogą do niej na sale wejść. Ehhh... namieszało się to wszystko. Spojrzałam na swoją rękę. Mam pełno zadrapań które jeszcze pieką. Czekałam aż Niall przyniesie mi kawę. Zaczął się mną przejmować i troszczyć. Zrobił się kochany. I znów zaczął się śmiać!
~Łucja! Już idę!~ Krzyknął z kuchni.
~Nie śpiesz się!~ Trochę dziwnie się czułam że robił wszystko o co go poprosiłam. Po schodach zszedł Liam. Ciągle się nie odzywał do Nialla. Spojrzał się na mnie. Uśmiechnął i wyszedł.
~Gdzie on znowu idzie?~ Blondyn usiadł koło mnie i podał mi ciepłą czarną kawę.
~A jak myślisz... pewnie do Jessie.~
~Nie lubisz jej?~ Spojrzał się na mnie. Masakra jaki on słodki!
~Nie przepadam.~ Wzięłam wielkiego łyka napoju.
~Ja szczerze też nie. Obejrzymy jakiś film?~ Zapytał i w tym samym momencie do domu weszli Zayn i Perrie.
~Jezu! Łucja nic ci nie jest?!~ Podbiegła do mnie.
~Nie nic. Już nic.~ Powiedziałam z uśmiechem.
~A co z Alą?~ Zapytał czarnowłosy Zayn.
~Nic nie wiadomo, lekarze nic nie mówią.~ Odpowiedział Niall.
~Dobra. Trzymaj się kochana i troszcz się o nią Niall! My idziemy na górę.~ Weszli po schodach i drzwi z pokoju się za nimi zamknęły. Niall przysunął się do mnie bliżej. Spojrzeliśmy się na siebie. Tą piękną chwilę przerwał nam telefon od Louisa. Odebrałam.
~Co się stało?~ Zapytałam go.
~My już jedziemy do domu.~
~Jak z Harrym?~
~Ehh... szczerze źle. Nie chcę go zostawiać samego bo jeszcze coś sobie zrobi. Boję się o niego.~
~Siedzi teraz koło ciebie?~
~Tak. Ciągle patrzy się na zdjęcie Ali...~
~Dobra to jedźcie już czekamy.~ Powiedziałam i rozłączyłam się.
~NIALL!~ Krzyknęłam i wtuliłam się w niego. Widać że się zawstydził.
~Tak?~
~Czemu to się musiało stać?! Czemu ten facet był piany!? Czemu w nas przywalił!? Wszystko się sypie!~ Łzy poleciały mi z oczu. Złapałam go w pasie i przytuliłam mocno. On odwzajemnił uścisk. Czułam się dobrze.
~Łucja... wszystko będzie dobrze. Ala wyjdzie z tego i wszystko się ułoży!~ Próbował mnie pocieszyć.
~Jeszcze wy pojedziecie w trasę, a my zostaniemy by pisać piosenki...~
~Przestań! Będziemy razem! Zawsze!~ Przytulił mnie jeszcze mocniej. Nie chciałam wychodzić z jego ramion. Nagle drzwi z domu się otworzyły. Weszli Louis i Harry. Puściliśmy siebie automatycznie.
~Uuuuu! Co ja widzę!~ Zaśmiał się Lou.
~Idiota!~ Krzyknęłam na niego. Harry usiadł koło nas.
~I jak z Alą?~ Zapytałam się go licząc że mi odpowie. Spojrzał się tylko i uśmiechnął. Było mi go szkoda. Wstałam i poczułam ból.
~Ała!~ Krzyknęłam i przewróciłam się na kolana Nialla. On się zawstydził, a ja się zaczęłam śmiać. Spojrzałam na swój telefon. Dzwonił Nick.
~Słucham?~ Odebrałam.
~Hej Łucja. Jak tam z Alicją?~ Słychać było w jego głosie że jest smutny.
~Ciągle tak samo...~ Westchnęłam.
~Modlę się o nią...~
~Ja też.~
~Dobra daj znać gdy będzie coś wiadomo...~ Rozłączył się. Wstałam. Znów poczułam ból, ale się nie przewróciłam.
~Gdzie idziesz?~ Zapytał się mnie Niall.
~ Do łazienki...~
~Łucja dzisiaj możesz u mnie spać!~ Uśmiechnął się chłopak.
~Dziękuję.~ Schyliłam się i przytuliłam go.
>Następnego dnia<
Ranek. Otworzyłam powoli oczy... Nie chciało mi się wstawać. Obróciłam się na drugi bok. Leżał tam blondyn. Był przytulony do swojej poduszki. Uśmiechnęłam się. Wstałam i poszłam się ubrać. Gdy wychodziłam to usłyszałam krzyk Harrego. Hazza spał z Louisem, on nie chciał go zostawiać samego. Wybiegłam z pokoju. Harry zbiegł po schodach.
~Co się dzieje!!~ Krzyknęłam do niego. Za nim zbiegł Louis.
~Dzwonili ze szpitala!! Alicja się wybudziła ze śpiączki!!!~ Szybko obudziłam Nialla. Wybiegliśmy z domu. Gdy byliśmy już pod szpitalem złapałam ostry ból w nodze. Chłopcy się zatrzymali.
~Idźcie. Ja tu poczekam.~ Powiedziałam przez ból. Nagle Niall do mnie podszedł i chwycił mnie na ręce.
~Idziesz z nami!~ Trzymał mnie w ramionach, czułam się świetnie. Jesteśmy pod salą od Ali. Nie możemy wejść więc stoimy przed i przez szybę widać Alicję. Spojrzałam się na Harrego. Płakał..., ale i był uśmiechnięty. Przeniosłam swój wzrok na Alę. Spojrzała się na nas i pomachała. Jak ujrzała Harrego jej oczy od razu zaświeciły blaskiem.
----• Oczami Alicji •----Wszystko mnie boli. Najbardziej brzuch. Ale tam jest on... HARRY! Spojrzałam się na lekarkę. Miałam łzy w oczach.
~Proszę pani... czy mogą oni wejść?~ Zapytałam.
~Nie..., ale no dobrze. Jak panią coś będzie boleć niech pani naciśnie czerwony guzik.~ Uśmiechnęła się do mnie.
~Dziękuję!~ Krzyknęłam. Czułam powoli że odzyskuję siły. Lekarka otworzyła drzwi.
~Możecie wejść.~ Jak to powiedziała to Harry pierwszy rzucił się do sali.
~ALICJA! KOCHANIE!~ Krzyczał i mocno mnie przytulił.
~Harry spokojnie...~ Wyszeptałam, ale w tym samym czasie pocałował mnie w usta. W końcu go dotknęłam, jego loków. Poczułam spokój. Usiadł koło mnie na łóżku i ciągle trzymał mnie za rękę.
~Ala jak się czujesz?~ Zapytała się mnie Łucja. Spojrzałam się na nią i spuściłam głowę.
~Przepraszam... to moja wina....~
~O co ci chodzi?~
~No ten wypadek! Niepotrzebnie się śpieszyłam!~ Łza spłynęła mi po policzku, ale od razu została wytarta przez Harrego.
~To nie twoja wina!~ Powiedział mocniej ściskając moją rękę.
~Właśnie!~ Dopowiedział Louis. Uśmiechnęłam się do niego. Nachylił się i go przytuliłam, a potem Nialla.
~A gdzie Liam i Zayn?~ Zapytałam.
~Liam nie odebrał telefonu, a Zayn już jedzie.~ Odpowiedział mi blondyn.
~Cieszę się że jesteś...~ Powiedział Harry.
~Kocham cię...~ Uśmiechnęłam się. Nawet się ruszyć nie potrafiłam, wszystko mnie boli. Do sali wbiegli Zayn i Perrie. Perrie się na mnie od razu rzuciła.
~Boże! Nie strasz mnie! Kochana!~ Uściskała mnie mocno. Potem przytulił mnie Zayn.
~A Liam jest z Jessie?~ W tym samym momencie gdy to powiedziałam do sali weszli Liam i Jessie.
~Tak, Jessie jest moją dziewczyną. Jak się czujesz Ala?~ Spojrzałam na Łucję. Nie była za bardzo wstrząśnięta. Przeleciała wzrokiem po czarnowłosej dziewczynie. Niall trzymał Łucję za rękę... czy oni są parą? Nie chcę teraz o to pytać. Ehh... jak mi ich brakowało. Jeszcze raz mój wzrok powędrował w zielone oczy loczka. Zarumieniłam się.
/Mrs. Stylinson♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz