niedziela, 13 października 2013

Forever Young #60

----•Oczami Łucji•----
Impreza rozpoczęła się w najlepsze. Chłopcy zeszli ze sceny i trzymali się przy nas. Oprócz Liama, który bawił się razem z Jessie. Nie lubię jej. Wywarła na mnie negatywne emocje. Nie chce mi się tu siedzieć. Poszłabym do domu, ale robię to dla chłopców. Alicja i Harry nie tańczyli co mnie dziwiło. Ala kocha tańczyć. Podeszłam do nich.
~Hej! Słodziaczki czemu nie tańczycie?~ Zapytałam.
~Bo...~ Zaczął Harry i zrobił się cały czerwony.
~Bo Harry nie potrafi tańczyć...~ Powiedziała Ala przytulając się do niego.
~Naprawdę?~ Zdziwiło mnie to. Chociaż coś chłopcy kiedyś gadali że nie ciągnie ich do tańca. Westchnęłam. Była już północ. Byłam strasznie zmęczona. Ala, Harry, Louis i Niall pojechali już do domu. Też już wychodziłam. Zauważyłam Liama i Jessie. Schowam się lepiej za rogiem by mnie nie widzieli. No tak przytulają się. Słodki całusek w policzek i Liam wsiada do auta i odjeżdża, a ona? Ciągle stoi. Jakiś koleś do niej podszedł. Widać zna go. Przytulas, oczywiście... CO?! Pocałowali się! Ale nie tak normalnie. Tak czule. Dlaczego, skoro zarywa do Liama? Nie wiem. Wyszłam zza rogu i wsiadłam do auta. Pojechałam do domu. Jak weszłam to salon był pusty. Na schodach było tylko słychać rozmowę Ali i Harrego. Weszłam do łazienki. Całe szczęście leżały tu jakieś moje normalne ubrania. Przebrałam się. Nie chcę się cisnąć nikomu do pokoju. Wyciągnę jakiś koc z szafy i zasnę w salonie. Całe szczęście sofa jest wygodna. Zimno tu troszeczkę. Wczołgałam się pod kocyk i zasnęłam.
>Następnego dnia<
~Łucja wstawaj! Nie możesz tu spać!~ Usłyszałam głos Alicji. Ale o co jej chodzi? A no tak... zasnęłam w salonie.
~Przestań...~ Powiedziałam po cichu.
~Będziesz chora jak będziesz tu spać.~ Tym razem to powiedział Louis.
~Nie będę.~ Tak wiem jestem uparta. Przeszłam do pozycji siedzącej.
~Która godzina?~ Zapytałam.
~11. Zaraz jedziemy do studia.~ Odpowiedziała mi Ala.
~Po co?~
~Żeby nagrać końcówkę teledysku.~ Właśnie! Jeszcze nie skończyliśmy nagrywać. Została nam ostatnia scena. Odkryłam z siebie koc. Poczułam uderzenie fali zimna. Jeszcze do tego spałam w krótkich spodenkach. Mądra jestem. Rozejrzałam się po salonie. Alicja piła kawę, Louis robił coś na telefonie, a Harry czytał gazetę.
~Gdzie reszta?~ Zapytałam.
~Zayn spał dziś u Perrie, a Niall i Liam u góry.~ Odpowiedział mi Harry.
Spojrzałam na schody. Schodził po nich niebieskooki blondyn. Nie był wesoły jak zawsze. Od kiedy pokłócił się z Liamem w ogóle się nie śmiał. Spojrzałam się na niego i on na mnie. Przeszły mnie ciarki.
~Ty tutaj spałaś?~ Zapytał się mnie! Robi postępy! Powiedział coś do mnie!
~Tak.~ Przetarłam oczy i mocniej przykryłam się kocem.
~Czemu?~
~A gdzie indziej miałam spać?~ Wydawało mi się to logiczne czemu tu spałam.
~Przecież możesz się przeziębić.~ Powiedział podchodząc do Louisa.
~Idziemy pograć w piłkę?~ Zapytał się go. Louis się na niego spojrzał z iskrami w oczach.
~No oczywiście! Czekałem aż zapytasz!~ Krzyknął Lou i pobiegł po piłkę. Niall poleciał już na podwórko gdzie był basen, pole do siatkówki i piłki nożnej.
~Zimno mi.~ Powiedziałam i się zatrzęsłam.
~Masz.~ Alicja podała mi kawę i usiadła koło mnie.
~Nawet nie wiesz co wczoraj widziałam.~ Chciałam jej opowiedzieć o Jessie.
~Co się stało?~
~Wiesz ta Jessie. W nocy jak wychodziłam to najpierw pożegnała się z Liamem, a gdy on odjechał to ona pocałowała się z kimś innym!~
~Ehh...~ Przekręciła oczami Ala. ~Jesteś po prostu zazdrosna.~
~Nie! Nie wymyśliłam tego!~ Nie wiem dlaczego mi nie uwierzyła.
~Nie mówię że to wymyśliłaś. Po prostu to może był ktoś z jej rodziny.~
~Nie! Całowali się jak zakochani, jak para! Wiem co widziałam!~
~Przesadzasz.~ Wstała i podeszła do Harrego. Nie uwierzyła mi, ale ja wiem co widziałam!

----•Oczami Alicji •----
Usiadłam koło Harrego. Łucja była zazdrosna o Liama. Było to po niej widać. Współczułam jej. Po schodach akurat szedł Liam.
~Gdzie idziesz?~ Spytał się go Harry.
~Jadę do Jessie. Chciała się spotkać.~ Liam widać był zauroczony w niej. Ale to dziwne że tak szybko zapomniał o Łucji. Spojrzałam na zegarek. Właśnie!
~Łucja wstawaj!~ Krzyknęłam do przyjaciółki.
~Co?~
~Jedziemy do studia! Jutro już wyjdzie teledysk.~ Wstałam. Harry złapał mnie w pasie.
~Uważaj na siebie...~
~Ale Harry, przecież nic mi się nie może stać.~
~Proszę uważaj na siebie.~ Puścił mnie. Uśmiechnęłam się i wyszłam z domu. Harry to osoba którą kocham, kocham całym sercem. Nikt mnie nigdy nie kochał tak jak on. Nawet moja rodzona matka! Łucja wybiegła tuż za mną z domu.
~To jedziemy!~ Wsiadła do auta. Ja usiadłam na miejscu kierowcy. Spojrzałam się jeszcze w okno domu. Stał tam Harry.
~Jak on się o ciebie troszczy.~ Powiedziała Łucja.
~Wiem. Kochany jest.~ Odpaliłam auto i pojechałyśmy. Minęłyśmy BigBen i dojechałyśmy do studia. Weszłyśmy i ciepło powitała nas recepcjonistka.
~Pan Nick już na was czeka. Wszystko jest gotowe.~ Powiedziała.
~Dziękujemy.~ Odpowiedziałam miło. Idziemy długim korytarzem. W końcu doszłyśmy do sali gdzie mamy dokończyć teledysk. Weszłyśmy.
~Witajcie dziewczyny! Idźcie się przebrać i kręcimy!~ W przebieralni czekały już nasze ubrania. Włożyłam na siebie czarną śliczną sukienkę z białą kokardą w pasie. Stylistka na głowę dała mi wianek z białymi różami. Do tego wszystkiego miałam czarne conversy. Tak dziwnie to wyglądało, ale właśnie tak miało. Łucja miała na sobie też sukienkę z falbankami. Tylko ona miała ją białą z niebieską kokardą. Miała do tego błękitne Martensy. Wyglądała ślicznie. Weszłyśmy na plan. Aktualnie sceneria była w parku. Była noc. Łatwo było mi się wczuć w moją rolę. Teraz była akurat moja kwestia. Kocham tą piosenkę. Przy słowach "You are me hero, and I love you." Zawsze myślałam o Harrym. Kręciłyśmy się tak i śpiewałyśmy przez kolejne siedem godzin.
~Dobra koniec!!!~ Gdy usłyszałyśmy te słowa z ust operatora skoczyłyśmy na siebie.
~ALA! Nakręciłyśmy teledysk!~ Krzyknęła Łucja.
~Jutro zostanie wydany. Dzisiaj sceny zostaną pozlepiane i piosenka ląduje na YouTube i iTune! Teraz dziękujemy i możecie już iść!~ Powiedział Nick. Był zadowolony. Wbiegłyśmy do garderoby i szybko włożyłyśmy na siebie swoje ubrania. Wyciągnęłam telefon by zadzwonić do Harrego.
~Do kogo dzwonisz?~ Zapytała się mnie Łucja.
~Do mojego kochania.~ Uśmiechnęłam się. Odezwała się poczta głosowa.
~Nie odbiera?~
~Tak.~ Może mu się coś stało... poczułam smutek.
~Chodźmy do domu!~
~Ala... spokojnie nic mu nie jest.~ Modliłam się o to. Weszłyśmy do samochodu i ruszyłam. Chciałam jak najszybciej być w domu więc się śpieszyłam. Przekraczałam prędkość.
~Ej. Spokojnie nie pędź tak.~ Upomniała mnie Łucja, ale ja nie potrafiłam zwolnić. Było ciemno więc włączyłam długie światła. Zauważyłam z naprzeciwka samochód. Jechał strasznie szybko. Kierowca nie panował nad kierownicą. Nagle usłyszałam huk i poczułam ból. Doszedł mnie też krzyk Łucji i pisk opon. Oczy mi się zamknęły widziałam ciemność...
/Mrs. Stylinson♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K