~ Idziesz!!!??!~
~ Już, już tylko jeszcze jeden kolczyk!~ Krzyczałam szukając kolczyka po pokoju. Śpieszyłam się, ponieważ na dole czekał mój chłopak z którym jestem już od 3 lat. Kocham go bardzo i właśnie dzisiaj obchodzimy naszą rocznice. Szczerze, to ja o niej zapomniałam, dla tego teraz jestem spóźniona.
Oczywiście mieliśmy trudności, ale to na szczęście za nami. Toleruje wszystkie Directionerki, ponieważ po części też nią jestem.
Znamy się jeszcze za czasów x-factora. To troszku śmieszna historia, bo poznaliśmy się koło śmietnika. Wiem, bardzo romantyczne, no ale cóż, ja niczego nie żałuje wręcz przeciwnie.
~ Ślicznie wyglądasz~ powiedział słodkim głosem Hazza, gdy mnie ujrzał przed sobą.
~ A dziękuje, to co idziemy ?~
~ No pewnie ~ W podskokach otworzył mi drzwi i wyszliśmy w stronę auta.
~ No to gdzie jedziemy ?~ spytałam patrząc się na kierowce, którym był Styles.
~ To niespodzianka ~ odpowiedział mi z uśmiechem. Jechaliśmy może z 20min w spokojnej ciszy, od czasu do czasu uśmiechaliśmy się do siebie i Harry łapał mnie za rękę, która znajdowała się na moim kolanie. Piękny krajobraz za oknem samochodu, zmieniał się na jeszcze piękniejszy. Zapatrzona w widoki, nawet nie zauważyłam kiedy się zatrzymaliśmy. Ujrzałam za drzwiami loczka, który otwierał mi drzwi.
~ ooo... To już? Gdzie jesteśmy ?~ spytałam wysiadając z pojazdu.
~ Nie poznajesz? Naprawdę?~ odpowiedział pytaniem zamykając auto. ~ To przecież tu byliśmy na naszej pierwszej randce~ dodał pokazując za siebie na wielki, wyremontowany, biały budynek.
~ A tak faktycznie, jak mogłam nie poznać ?!~ Rzuciłam się na
bruneta z całusem w usta. Weszliśmy do restauracji o nazwie "Big Love In Food".

~ Styles~ powiedział Hazza do kelnera. A ja rozglądałam się po starym wspomnieniu.
~ Stolik numer 4, tu zaraz przy oknie ~ odpowiedział kelner, wskazując na nasz stolik. Udaliśmy się więc tam. Harry jak zwykle odwalił dżentelmeńskie uczynki i przeszliśmy do zamówienia.
~ Booże Hazza, jak ja cie..... ~ przerwał mi dzwonek telefonu od Harrego.
~ No odbierz, spokojnie ~ powiedziałam z lekkim trudem.
~ Na pewno ?~
~ Tak..~ Uśmiechnęłam się do partnera.
~ Halo ?~ po krótkiej rozmowie, Styles schował telefon ze smutną i zawiedzioną miną.
~ [T.I] ja....~ złapał się za ręce.
~ Leć, będę czekała w domu ~ powiedziałam próbując powstrzymać smutek.
~ Postaram się jak najszybciej to załatwić ~ powiedział, pocałował mnie szybko w policzek i wybiegł z restauracji. Gdy straciłam go już z pola widzenia, uroniłam w końcu jedną łzę, po czym schowałam głowę w dłoniach. Po parunastu minutach wybiegłam dążąc do domu. Gdy już w nim byłam, zamknęłam drzwi na klucz. Oparłam się o nie i z sunęłam się na ziemię.Ponownie schowałam twarz do dłoni i zaczęłam głośno płakać.
~ Czemu on nigdy nie ma dla mnie czasu.....Nawet dzisiaj mu spokoju nie dali~ powiedziałam przez płacz do siebie.
Po paru godzinach. Jeszcze go nie ma. Miał jak najszybciej to załatwić. Postanowiłam do niego zadzwonić.
~ Halo?~ odebrał.
~ Hej... gdzie jesteś ?~ spytałam łamiącym się głosem.
~ No na imprezie..~ słyszałam że był pijany.
~ Już jadę po ciebie !jesteś u Josh'a prawda ?~
~ Tak... Oki doki ~ powiedział śmiejąc się.
Schowałam telefon i czym prędzej narzuciłam na siebie pierwsze lepsze ubrania i ruszyłam do auta. Po chwili gdy już byłam pod domem perkusisty, chciałam jak najszybciej zobaczyć Harrego. Wysiadłam z auta, by go poszukać. Przeszłam na tył domu do ogródka. Josh mi pomachał na przywitanie, oczywiście odmachałam mu ale byłam zajęta poszukiwaniami. Po chwili, straciłam nadzieje że go znajdę w tym tłumie. Wyciągnęłam telefon i chciałam do niego zadzwonić. Gdy już miałam komórkę przy uchu ktoś złapał mnie od tyłu za ramię i odwrócił. To był Josh. ~ Harry jest przed domem ~ powiedział
~ O! Dziękuje ~ pożegnałam i poszłam w wyznaczone miejsce. Z nadzieją że jak go odnajdę, uśmiechnie się i mnie pocałuje kierowałam się przed budynek. Nagle stanęłam jak sup wbita w ziemię, a mój wzrok był skierowany na wysoką dziewczynę o czarnych krótkich włosach i złoto-czarnej, obcisłej sukience, całującą się z Stylesem. Z oczu ponownie lały mi się łzy, ale teraz jak z wodospadu. Byłam wstrząśnięta. Pobiegłam prosto do samochodu i z piskiem opon ruszyłam do domu. W drodze myślałam tylko czemu ?! Gdy dojechałam nawet nie pamiętam czy zamknęłam auto, ale z płaczem od razu wbiegłam do domu. Weszłam do sypialni i rzuciłam się na łóżko plamiąc białe jak śnieg poduszki tuszem da rzęs. Leżałam na brzuchu i ryczałam jak głupia.
Po chwili wstałam, złapałam się za włosy i trochę otarłam oczy. Ze złością podeszłam do komody ze zdjęciami i całą ręką ze wrzaskiem zrzuciłam wszystkie fotografie znajdujące się tam na których byłam ja.....i Harry. Z wielkim hukiem rozbiły się na podłodze, przez chwile patrzyłam się na nie dysząc i zaciskając zęby. Podniosłam wzrok na lustro które znajdowało się przede mną na drzwiach do łazienki. Miałam tusz pod oczami i na rękach, włosy miałam w okropnym nieładzie. Usiadłam na łóżko po czym położyłam się i zasnęłam. ~~~~> Następnego dnia <~~~~
Wstałam. Głowa mnie strasznie bolała. Tusz teraz nawet był na mojej koszulce i prawie na całej kołdrze. Zeszłam z trudem na dół do kuchni i zaczęłam robić kawę. Nagle usłyszałam przekręcający się klucz w drzwiach wejściowych. Ujrzałam go, faceta z którym byłam 3 lata, a on tak po prostu całuje się z pierwszą lepszą. Gdy na niego popatrzyłam przypomniała mi się cała wczorajsza sytuacja. Znowu w oczach miałam łzy. Zbliżał się do mnie z miną "przepraszam". Ja szłam do tyłu, byle by mnie nie dotknął.
~ Zostaw mnie !!!~ powiedziałam z łamiącym się głosem.
~ Ja ci wytłumaczę, ja.... przepraszam, ja... [T.I] wybacz!~ był już coraz bliżej mnie. W końcu poczułam że jestem już przy ścianie. Hazza złapał mnie za ramiona i patrzył głęboko w oczy, jego też były przepełnione łzami.
~ [T.I] Błagam, ja nic nie pamiętam, Josh mnie prosił zgodziłem się ale tylko na chwile, nie wiedziałem ile to trwa, nigdy bym celowo nie pocałował tej kobiety, uwierz proszę! ~ mówił parząc się ciągle na mnie a ja odwracałam wzrok.
~ Nie, nie ..... nie ~ Wyrywałam się. Nie mogłam tak dużej, uderzyłam go w twarz, ale potem żałowałam tego.
~ O boże Harry przepraszam ~ Złapałam się za buzie.
~ Nie szkodzi, zasłużyłem jestem skończonym debilem~
~ Nie nie jesteś......~
~ Jestem. Straciłem najcudowniejszą, najładniejszą, najśmieszniejszą, najlepszą i najukochańszą kobietę, która wytrzymała i walczyła o nasz związek. Kocham ją..... dlatego pozwolę jej odejść~ powiedział spuszczając wzrok i puszczając mnie. Stałam oszołomiona, nie wiedziałam co robić, ale na chwile obecną nie mogłam mu wybaczyć, po prostu nie mogłam. Ominęłam Stylesa i kierowałam się do sypialni by spakować rzeczy. Stanełam przed schodami, odwróciłam się. Patrzył się na mnie ze smutną minom.
~ Harry ja... ja naprawdę nie mogę ~ powiedziałam wzdychając. Loczek podszedł do mnie i złapał mnie za ręce.
~ Rozumiem cię, ale proszę pamiętaj kocham cię i zawsze będę ci kochać, nie ważne co się stanie, nawet jak znajdziesz sobie kogoś, ja zawsze będę na ciebie czekać ~ patrzyłam się na zielonookiego. Gwałtownie mnie mocno przytulił. Znowu to poczułam, ten impuls miłości, który pojawiał się w tych najlepszych chwilach z Hazzą. Uśmiechnęłam się, ale on tego nie widział. Gdy już mnie puścił, miał dalej spuszczony wzrok, szybko rzuciłam się na niego z pocałunkiem. Harry na początku nie wiedział co się dzieje, ale potem mocno objął mnie w tali i wziął na ręce, nie przerywając pocałunku.
~ Kocham cię i zawsze będę cie kochać ~ powiedziałam.
/IrishGirl♥


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz