~Zayn~
-Dzięki, jeszcze raz- powiedziałem do kierowcy i biegiem kierowałem się przed wyjście pasażerów z samolotu. Siedziałem na krześle z kapturem na głowie. Nie chce żadnych niespodzianek dzisiaj. Oparłem łokcie o kolana i patrzyłem się w ziemię. W dłoniach trzymałem piękne różowe róże, jej ulubione.
Nagle metalowe drzwi się otworzyły, podniosłem wzrok i z napięciem poszukiwałem z oddali moją narzeczoną. Nareszcie wyszła. Z czarną walizką w prawej dłoni, a w lewej trzymała letnią kurtkę. Szukała mnie, a ja powoli z uśmiechem i z schowanymi za plecami kwiatami, kierowałem się przez tłum ludzi do niej.
Zobaczyła mnie, jej oczy się rozjaśniły, a uśmiech stał się wyraźniejszy. Rzuciła rzeczy i w biegu rzuciła się mi na szyje. Objąłem ja w tali i nie chciałem puścić. Zeszła z powrotem na ziemie, jej ręce spoczęły na moich policzkach, a nasz usta połączyły się. Jak mi tego brakowało.
-Tęskniłem- powiedziałem, bawiąc się jej pierścionkiem na dłoni.
-Ja też- powiedziała prawie płacząc.
- Prosze to dla ciebie Perrie- wyciągnąłem zza pleców róże.
-Jejku! Dziękuje- pocałowała mnie.
Wziąłem rzeczy i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
***
Po pewnym czasie byliśmy już w mieszkaniu.
-Jak dobrze być w domu!- krzyknęła Pezz, rzucając się na sofę.
-Jesteś strasznie zmęczona ? - spytałem odkładając walizkę.
-No strasznie, to nie-
- To idź się przebrać w coś ładnego-
-Ale...-
-Nie ma ale! Masz na to półtorej godziny nie przyjdź za późno, ani za wcześnie-
-Dobrze- Perrie weszła do sypialni i zamknęła drzwi. Ja, zacząłem od szykowania niespodzianki, którą już zaplanowałem wcześniej.
Na dużym stole w jadalni, położyłem śnieżno biały obrus , a przez środek, wzdłuż stoły nałożyłem czarną serwetkę. Dwie zapalone świece, porcelanowy komplet talerzy, sztućce. Przeszedłem do kuchni ,wyciągnąłem z lodówki i piekarnika już gotowe wcześniej potrawy, z pomocą Eleanor i Louisa. Położyłem je na stół. Teraz ja. Schowałem w łazience ciuchy, by nie wchodzić do sypialni. Ubrałem na siebie czarne rurki, białą koszule i na nią czarną skórzaną kurtkę gdzie nie gdzie z ćwiekami.
-W samą porę!- powiedziałem do siebie. Odłożyłem telefon. Przeczesałem do tyłu włosy i popsikałem się wodą kolońską. Włączyłem małą lampę, która stała w rogu pokoju, na parapecie na stole i na schodach rozstawiłem świeczki. Usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi i szybko włączyłem spokojną i wolną muzykę, rzuciłem pilot na fotel. I stanąłem na przeciw niej. Perrie, jeszcze w drodze poprawiała włosy i sukienkę. Nareszcie się na mnie popatrzyła. Jej oczy były pięknie podkreślone, a czerwona szminka nadawała jej ustom zmysłowości. Rozglądnęła się i dostrzegła stół.
-Jak pięknie. Zayn! Z jakiej to okazji- spytała. Odsunąłem jej krzesło by usiadła.
-Bez okazji - Usiadłem również.
~Perrie~
W czasie gdy jedliśmy, opowiedziałam Zaynowi, o moim pobycie w Tokyo. Strasznie się za nim stęskniłam.
W czasie gdy jedliśmy, opowiedziałam Zaynowi, o moim pobycie w Tokyo. Strasznie się za nim stęskniłam.
Nagle, Zen wyjął z pod stołu czerwoną szkatułkę. Uśmiechnął się i położył na środek przodem do mnie.
-Co to?- spytałam zszokowana.
-Otwórz- odparł.
Zrobiłam tak jak powiedział. Ujrzałam piękny miedziany wisior z otwieranym sercem. Wzięłam go do ręki i otworzyłam. W środku była malutka fotografia przedstawiająca mnie jak całuje Zayna.
-To jest piękne!- krzyknęłam i rzuciłam się na narzeczonego. W jego ramionach czułam się bezpiecznie, po policzku spłynęła mi łza, która spadła na ramie ciemnookiego. Zayn mnie puścił, popatrzył w oczy.
-Często wyjeżdżamy, chciałem żebyś mnie miała zawsze blisko- pocałowałam chłopaka.
Mulat stanął za mną i założył ostrożnie naszyjnik, po czym delikatnie zaczął mi składać malutkie pocałunki na szyi. Obróciłam się, a nasze usta zetknęły się. Pocałunek trwał a my nie przerywając kierowaliśmy się w stronę sypialni.
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Wiecie co mogłoby się tam wydarzyć xD Nie chciałam pisać [+18], ponieważ nie lubie :). Mam nadzieje że każdy wie o co chodzi :D Ten rozdział wyszedł krótszy niż myślałam :c Przepraszam, aczkolwiek myślę że się podoba! :>
Licze na komentarz! (:
-Co to?- spytałam zszokowana.
-Otwórz- odparł.
Zrobiłam tak jak powiedział. Ujrzałam piękny miedziany wisior z otwieranym sercem. Wzięłam go do ręki i otworzyłam. W środku była malutka fotografia przedstawiająca mnie jak całuje Zayna.
-To jest piękne!- krzyknęłam i rzuciłam się na narzeczonego. W jego ramionach czułam się bezpiecznie, po policzku spłynęła mi łza, która spadła na ramie ciemnookiego. Zayn mnie puścił, popatrzył w oczy.
-Często wyjeżdżamy, chciałem żebyś mnie miała zawsze blisko- pocałowałam chłopaka.
Mulat stanął za mną i założył ostrożnie naszyjnik, po czym delikatnie zaczął mi składać malutkie pocałunki na szyi. Obróciłam się, a nasze usta zetknęły się. Pocałunek trwał a my nie przerywając kierowaliśmy się w stronę sypialni.
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Wiecie co mogłoby się tam wydarzyć xD Nie chciałam pisać [+18], ponieważ nie lubie :). Mam nadzieje że każdy wie o co chodzi :D Ten rozdział wyszedł krótszy niż myślałam :c Przepraszam, aczkolwiek myślę że się podoba! :>
Licze na komentarz! (:
/IrishGirl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz