That's how it is, that's how it goes,
Far form the others, close to each other...
Drzwi lekko się otworzyły i do Harrego doszedł zapach piwa i papierosów. Wyminął ludzi którzy grali na automatach i podszedł do baru. Uderzył w dzwoneczek. Nagle przed nim pojawił się niebieskooki, blondyn z sztucznym uśmiechem.
-Dzień dobry, co podać?- Zapytał.
-To ja idioto...- Westchnął Loczek.
-Oh Harry! Masz mój telefon?
-Masz.- Podał mu i usiadł na krzesełku barowym. -O której kończysz?
-O 17:00, a co?- Zapytał Niall czyszcząc szklankę.
-To dobrze akurat wtedy kończę zajęcia, może... może...- Zaczął Harry. Niall się uśmiechnął i nachylił nad Stylesem.
-Chcesz gdzieś wyjść tylko nie masz z kim?- Na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech.
-Mam! No jest jeszcze Liam... i Zayn, ale chodziło mi o wyjście w grupie, no wiesz...
-Wiem! Spoko nie zostawimy cię. Zadzwonię do ciebie jak skończę zmianę i się zgadamy.
Harry się szeroko uśmiechnął i kiwnął głową. Zeskoczył ze stołka i poszedł w stronę wyjścia. Nie lubił przebywać w barze ze względu na dużą ilość pianych osób. Spojrzał na zegarek. Była już 13:30. Zaczął powoli zmierzać w stronę uczelni.
Wielkie szklane drzwi otworzyły się przed nim. Szedł sobie spokojnie korytarzem zmierzając do swojej sali. Nagle coś wybiło go z transu. Był to głos dyrektora który z kimś rozmawiał.
-Cieszymy się że postanowiłeś powrócić do nauki.-
-Też się cieszę.- Na te słowa Stylesa ukuło coś w serce. To był ten głos, należał do tego chłopaka na którego wpadł i przewrócił jego stan umysłowy do góry nogami. Podszedł bliżej i dyrektor się obrócił.
-Panie Styles, nie chcę nic mówić, ale pan już jest spóźniony.- Powiedział spoglądając ostrym spojrzeniem na loczka. Zza dyrektora wyłonił się ten chłopak i posłał Harremu wielki uśmiech, może go rozpoznał?
-Panie Styles?- Kontynuował dyrektor.
-Oh tak, już idę.- Harry wybił się z uroku pięknych niebieskich oczy i z niechęcią otworzył drzwi za którymi kryła się sala z wykładem na który był spóźniony.
Przez całe zajęcia nie notował nic, ani nie zgłaszał się do odpowiedzi. Był wyłączony z rzeczywistości. Był prze szczęśliwy że znowu go spotkał i jest pewny że jeszcze się na niego natknie. Może dowie się jak ma na imię? Na razie wie tylko o nim to, że ma głos jak anioł, oczy niebieskie jak ocean i chodzi tutaj na zajęcia! Ta najnowsza informacja była dla Harrego najlepsza. No i ten chłopak wie że ma na nazwisko Styles, chyba że pomyślał że to jego imię... to nie było by za fajne.
Po zakończonych zajęciach w kieszeni Harrego zaczęło coś wibrować.
-Halo?- Odebrał.
-No Harry podejdziemy po ciebie, Luke robi domówkę i wbijamy do niego.- Powiedział pełen energii Niall.
-I-impreza?- Harry nie wierzył w słowa jakie usłyszał.
-Nooo długo nigdzie nie byłeś więc się trochę zabawisz! Zaraz będziemy.- Rozłączył się. Styles nie był typem imprezowicza. A o wyjście z kumplami bardziej miał na myśli kino, oglądanie meczu.. cokolwiek, ale nie imprezę!
Wyszedł przed budynek uczelni i rozejrzał się dookoła. Chłopców jeszcze nie było. Spojrzał w stronę drzwi przez które przed chwilą przeszedł, właśnie z nich wyszedł TEN chłopak. Harremu nogi zadrżały. Odważył spojrzeć mu się w oczy i ich wzrok nawiązał połączenie. Stylesa z pięknego widoku krzyk Zayna.
-Hazza! Hej stary!- I owinął się wokół niego ramieniem.
-Oh cześć.- Loczek został wybity z pięknego połączenia.
-To co idziemy! Luke mieszka niedaleko.- Dodał Liam. Harry kontem oka zauważył jak TEN chłopak (tak sobie nazwał go Harry) wsiada do czarnego, sportowego samochodu.
Na imprezie było tak jak jest zwykle na domówkach. Było dużo alkoholu, papierosów i były chyba też narkotyki, ale Harry się temu nie przyglądał. Latały też półnagie laski, a z sypialni dochodziły niezbyt przyjemne jęki dla osoby trzeciej. Liam i on byli jedynymi trzeźwimy. Niall skakał i tańczył przy znajomych, a Zayn całował się z nowo poznaną Perrie. Liam siedział przy barze i próbował rozmawiać ze strasznie uchlanym gościem. Styles podszedł do niego.
-Liam, ja chyba już pójdę.- Nachylił się i powiedział mu do ucha tak by przyjaciel go usłyszał.
-Czemu? Jesteśmy tu dopiero dwie godziny!
-No wiem, ale mnie głowa boli, a ja pobędę na świeżym powietrzu to mi przejdzie.- Powiedział sprawiając wrażenie jakby go głowa serio bolała.
-W Nowym Jorku, świeże powietrze?- Zaśmiał się Payne.
-Wiesz o co mi chodzi...- Zasyczał Styles.
-No dobra, dobra leć. Powiem Niallowi.- Uśmiechnął się klepiąc Harrego po ramieniu.
-Dziękuję!- Pisnął i wybiegł z salonu. Przedarł się przez przedpokój gdzie jak zdołał poznać całował się Michael z jakąś czarnowłosą dziewczyną. Gdy wyszedł na klatkę schodową odetchnął ulgą. Zszedł po schodach i wybiegł na chodnik. Przyśpieszył kroku bo chciał się już znaleźć w domu i nie obchodziło go to że była dopiero 19:30 i impreza się jeszcze nawet nie rozkręciła, chciał znaleźć się w przyjaznym domu. Przez cały czas patrzył się na swoje buty które prawie biegły. Zakręcał właśnie w boczną uliczkę, która była skrótem do jego kamienicy, i nagle BUM. Styles upadł na ziemię i usłyszał cichy śmiech.
-Znowu na siebie wpadliśmy!- Otworzył oczy i zobaczył że przed nim, na ziemi, siedział właśnie ON! Harrego przeszły ciarki. Uśmiechnął się i spojrzał w przepiękny błękit jego tęczówek.
-Oh...- Westchnął jak przednim pojawiła się dłoń. Chłopak pomógł mu wstać.
-Jestem Louis.- Powiedział niebieskooki swoim anielskim głosem. Harry nie potrafił z siebie nic powiedzieć, ale w końcu mu się udało.
-J-ja Harry...
-A gdzie ty się tak śpieszysz?- Zaczął rozmowę Louis.
-Z imprezy wracam do domu...
-O tej porze z imprezy? To musiały być nudno...- Zaśmiał się.
-Dla mnie było.- Harry był w siódmym niebie i odważył się nawet na uśmiech.
-Więc Harry... może masz ochotę gdzieś się przejść ze mną. Wiesz... wpadliśmy na siebie już drugi raz, to nie może być przypadek! Ha!- Po usłyszeniu tych słów Harrego zamurowało.
-Oczywiście...
-To może pójdziemy do klubu gier? Poskaczemy sobie przy Just Dance?- To była pierwsza rzecz jaka wpadła Louisowi do głowy. Chciał z Harrym spędzić po prostu czas, bo przeczuwał że jest tym wyjątkowym.
-Okej.- Loczek kiwnął głową i ruszyli do najbliższego klubu gier. Marzenia Harrego o spotkaniu Louisa się spełniły i wiedział że to będzie najlepiej spędzony wieczór w jego życiu. Na pewno będzie się bawił lepiej niż na domówce u Luka.
/Mrs. Stylinson

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz