czwartek, 24 października 2013

Forever Young #65


2 komentarze - kolejny rozdział :D





---- Oczami Łucji ----
I w taki oto piękny sposób zleciały nam całe dwa dni pobytu we Włoszech. Szczerze... nie znoszę języka włoskiego! Ale no nic. Nigdy bym nie pomyślała że tak cudownie mogę spędzić wolny czas, całe szczęście jeszcze trzy dni tego czasu nam zostały.
~Samolot do Londynu odlatuje za 20 minut.~ Usłyszałam głos z głośnika. Niall chwycił mnie za rękę.
~Chodź idziemy już do samolotu.~ Powiedział delikatnie.
~Już się nie mogę doczekać aż zobaczę Perrie!~ Krzyknął Zayn.
~A ja Jessie!~ Dodał Liam. Wszyscy się na niego spojrzeliśmy. Jak nie było przy nim Jessie to był taki wesoły i zabawny. Nie chcę by to się zmieniało. ~Czemu się tak na mnie patrzycie? Nie lubicie Jessie?~ Zapytał Liam.
~To nie tak Liam, ale po prostu gdy nie ma przy tobie Jessie jesteś taki wyluzowany...~ Zaczął Louis.
~Dzięki.~ Odpowiedział i przyśpieszył kroku brązowooki. My też przyśpieszyliśmy kroku. Po pięciu minutach, znaleźliśmy się w samolocie. Siedziałam koło Nialla, a raczej leżałam do niego przytulona. Alicja siedziała oczywiście z Harrym... hmm Harry jest ostatnimi czasy spięty..., a reszta chłopaków siedzieli za nami. Po jakimś czasie wylądowaliśmy na lotnisku.
~To ile macie przerwy?~ Zapytałam.
~Tydzień. Potem lecimy z ekipą do Hiszpanii, Niemcy...~ Powiedział Louis.
~I POLSKA!~ Krzyknęła Ala.
~Wiesz że nie mamy tam trasy...~ Posmucił Ale Harry. Ona spuściła głowę. Po godzinie byliśmy w domu... tak po godzinie bo byliśmy u Perrie i Zayn u niej zostaje na tydzień. Oni to się kochają!
~Koooochanie... głodny jestem!~ Przytulił się do mnie Niall.
~Ehhh.... już idziemy do kuchni.~ Chwyciłam go za rękę i zaczęłam ciągnąć do kuchni.
~Czekaj! Ja nie potrafię gotować!~
~To pora się nauczyć!~ Wpadliśmy do kuchni.
~Dobra... lecę do Jessie!~ Krzyknął Liam i wyszedł. Ja z blondynkiem wzięliśmy się za gotowanie. Nagle z salonu usłyszałam rozmowę Louisa i Harrego, Ala była w tym czasie w ubikacji.
~Dasz radę Harry, wieżę w ciebie!~ Powiedział Louis przytulając go. Harry się uśmiechnął. I wziął kluczyki z samochodu. Z łazienki wyszła Ala. Ja i Nialler przyglądaliśmy się temu.
~Ala... chodź pojedziemy gdzieś...~ Powiedział Styles.
~Gdzie?~
~To niespodzianka.~ Loczek złapał rękę Ali i wyszli. Spojrzałam się na Nialla pytającym wzrokiem, a potem na Louisa który z uśmiechniętą miną usiadł na sofie.

---- Oczami Alicji ----
Wsiedliśmy do samochodu. Nie wiem gdzie Harry chce mnie zabrać.
~Gdzie jedziemy?~ Zapytałam gdy zauważyłam że wyjechaliśmy z Londynu. Harry się na mnie spojrzał.
~To niespodzianka.~ I jego wzrok znów powędrował na drogę. Nie mieliśmy o czym rozmawiać. Położyłam się wygodnie na fotelu i patrzyłam w okno. Nagle usłyszałam głos Harrego.
~Alicja... już prawie jesteśmy.~ Podniosłam się i zobaczyłam że mijamy znak Holmes Chapel. Spojrzałam od razu na Harrego.
~To twoje rodzinne miasto!~ On się uśmiechnął. Jeszcze z 10 minut jechaliśmy, aż w końcu się zatrzymaliśmy. Byliśmy na jakiejś polanie dookoła której był las. Harry otworzył mi drzwi. Ja od razu wybiegłam na środek.
~Choć! HARRY!~ Byłam podekscytowana. Nigdy nie byłam w mieście od Stylesa. Harry podszedł do mnie powoli z rękami w kieszeni.
~A teraz Harry, po co tu przyjechaliśmy?~ Zapytałam podchodząc do niego bliżej. Nagle loczek uklęk przede mną na kolano. Cofnęłam się o jeden krok.
~Co ty wyprawiasz?~ Nie wiem co mu odbiło. Z kieszeni wyciągnął czarne, kwadratowe pudełko i otworzył je. Okazał mi się piękny diamentowy pierścionek. W tym momencie oczy Harremu zaczęły migotać.
~Alicja... czy... czy chciałabyś... zostać moją żoną!!~ Powiedział to. Zaczęłam płakać... łzy spływały mi po policzkach. Nie potrafiłam powiedzieć żadnego słowa.
~Harry... Harry ty... ty idioto! Oczywiście że tak!!!!~ Skoczyłam na niego. Przewróciliśmy się na trawę. Leżałam koło niego. Chwycił moją prawą dłoń i na serdeczny palec założył mi świecący się pierścionek. Już nigdy go nie ściągnę. Leżałam teraz na Harrym. Moje włosy spadły tak że odcięły przepiękny widok polany.
~Kocham cię...~ Wyszeptałam i dotknęłam swoimi wargami jego ust. Poczułam ciarki. Jego ręce powędrowały mi na plecy i mocno do niego przycisnęły. Poczułam uścisk w brzuchu i nasze języki spotkały się... Po pięknym pocałunku spojrzeliśmy sobie w oczy. Jego zielone tęczówki zaświeciły namiętnością. Przewróciliśmy się tak że teraz on leżał na mnie. Zaczął mnie całować po szyi i zrobił mi wielką malinkę. Nagle usiedliśmy i poczułam jego ręce pod moją bluzką. Dalej się całowaliśmy. Na tej ogromnej polanie byliśmy sami... całkiem sami. Włożyłam swoje ręce w jego bujne loki. Zaczęliśmy się tak ze sobą bawić... nie wiem ile to trwało, ale było cudownie. Znowu leżałam na nim. Nagle Harry wyszeptał.
~Jedźmy juz do domu...~ Wstałam i poprawiłam się, tak samo loczek. Spojrzałam się na swoją dłoń.
~Podoba się?~ Zapytał się mnie.
~Jest prześliczny!!!!~ Krzyknęłam. Harry wziął mnie na ręce i bez słowa zaniósł do samochodu. Gdy sam usiadł za kierownicą jeszcze raz pocałowaliśmy się. Oficjalnie to był najpiękniejszy dzień w moim życiu i nigdy go nie zapomnę.... ♥
/Mrs. Stylinson♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K