Lillian
Tak, dziwne mam imię prawda? Mama chciała żebym miała je angielskie, ale tata i tak będzie zawsze je spolszczał i mówił do mnie Liliana. W ogóle mam 18 lat i jestem jedyną córeczką moich rodziców. Urodziłam się w Anglii, a dokładniej tutaj w Liverpoolu. Kocham to miasto całym sercem. Mam tutaj przyjaciół i tyle mi do szczęścia wystarczy, a nie jednak nie... jestem też jedną z fanek takiego zespołu. Co można chyba wywnioskować po moim pokoju. Oblepiony jest plakatami, karteczkami i naklejkami z 1D. Tak One Direction kocham ich! Ale nigdy nie mogłam bym wybrać ulubieńca, tego jedynego. W każdym z nich jest coś co kocham. Ale dobra wróćmy do mnie. Moja mama urodziła się tutaj, a tata w Polsce. Szczerze nigdy tam nie byłam, a umiem tylko niektóre słowa w tym języku. Mama pracuje jako pielęgniarka, a tata jako mechanik. Oznacza to że nie jesteśmy za bogaci. Rzecz można że przeciętni.
Znam je od urodzenia i kocham całym sercem. Opowiem po kolei zaczynając od Sally. Jest ona najbardziej z nas wyluzowana. Chodzi zwykle w dresach, albo luźnych spodniach do tego bardzo wygodna bluza. Zazdroszczę jej figury. Tańczy hip-hop więc nieźle się rusza. Ma piękne długie brązowe włosy i do tego wyjątkowe zielono-brązowe oczęta. Jej rodzice nie są zbyt bogaci, a nasze mamy nawet pracują w tej samej robocie. Po opisie Sally można śmiało powiedzieć że gustuje w muzyce typu rap i hip-hop. Najbardziej na świecie wielbi Eminema. Była nawet raz na jego koncercie.
Chwali się tym zawsze.
Dobra teraz przedstawiam Ninę. Mogę śmiało powiedzieć że ona jest boogata i to nawet bardzo bardzo. Ma dom w tak zwanej dzielnicy bogaczy. Naprawdę super chata. Zazdroszczę jej nawet czasami. Ogółem kocham jej włosy. Ma je czerwone. Nie, nie rude... Krwisto czerwone! Ma kolczyk w nosie jako jedyna z klasy. Jej styl to bardziej ćwieki, kolor czarny, glany, moro. Typowa rock-girl. Jest strasznie wysoka i kocha grać w siatkówkę. Ogółem kocha rock i metal. Bardziej rock starej generacji typu Nirvana, Guns n Roses. Tak tylko o nich ciągle gada i ma koszulki z nadrukami logo tych zespołów. Ma pokój cały w takim czarnym stylu, a jej największym skarbem jest gitara od Slasha wystawiona na aukcję. Rodzice jej kupili na imieniny. IMIENINY! Też chcę takie prezenty.
Ale teraz wróćmy całkowicie do mnie i mojej aktualnej sytuacji. Właśnie siedzę u siebie w pokoju i płaczę. Tak płaczę bo za tydzień u mnie w mieście mają zagrać One Direction!. Nie wieżę że to się stało! Ale i tak pewnie nie pojadę na ich koncert... bo jest za drogo.
-MAMO! MAMO!-
-Co jest, kochanie?-
-Za tydzień One Direction zagrają u nas koncert!- Skakałam krzycząc na całe mieszkanie.
-To dobrze. Cieszę się.-
-Mamo... chciałabym być na ich koncercie.-
-Wiem. Ale nie stać nas. Nie możemy sobie na to pozwolić.- Głośno westchnęłam i zapłakana usiadłam na łóżku. Mama wyszła z mojego pokoju. Dlaczego nie pochodzę z bogatej rodziny? Dlaczego nie mamy pieniędzy na ten koncert?! Nagle moje rozmyślenia przerwał telefon. Dzwoni Sally.
-Tak?- Zapytałam pociągając jeszcze raz nosem.
-Czemu znowu płakałaś?-
-Bo One Direction zagrają koncert za tydzień u nas na stadionie...-
-To cudownie! Czemu się nie cieszysz?-
-BO NIE PÓJDĘ NA TEN KONCERT!!- Krzyknęłam na cały głos.
-Ouu... to kicha. Ale ja z Niną zaraz po ciebie jesteśmy. Zbieraj się.- Na początku nie ogarnęłam gdzie idziemy, ale w końcu sobie przypomniałam że Sally idzie jutro na randkę i musimy pomóc jej coś wybrać.
-No dobra, czekam.-
Po jakiś 10 minutach rozległ się dźwięk domofonu. Zbiegłam po schodach i skoczyłam na przyjaciółki.
-To gdzie najpierw idziemy?- Zapytała Nina.
-No do galerii. Tam na 100% coś znajdziemy!- Zazdroszczę Sally że idzie na randkę. Nigdy nie zostałam przez żadnego chłopaka na taką randkę zaproszona, więc...
-Nad czym tak myślisz Lili?- Spojrzała się na mnie Nina z lekkim uśmiechem.
-Wiesz... 1D przyjadą tutaj za tydzień, a Lili nie może iść na ich koncert.- Odpowiedziała za mnie Sally.
-To smutne, ale może uda ci się przekonać rodziców.-
-Nie da rady. Gadałam już dzisiaj z mamą i powiedziała że nie mamy pieniędzy.- Odpowiedziałam ze smutkiem.
Po jakiś dwóch godzinach spędzonych w galerii w końcu kupiłyśmy sukienkę. Jest śliczna czarna z kokardą. Może to nie jest idealny styl Sally, ale cudem jej się spodobała.
Dziewczyny odprowadziły mnie do domu. Weszłam spokojnie.
-Mamo, tato już jestem!- Krzyknęłam zapalając światło w salonie. Nikt nie odpowiedział. Spojrzałam się na karteczkę na stole. "Kochanie, pojechaliśmy do babci. Źle się czuje i ktoś musi z nią zostać. Mam nadzieję że dasz sobie radę sama. Mama." Mamo... oczywiście że dam. Nie jestem jakimś dzieckiem. Odłożyłam kartkę i weszłam do swojego pokoju. Od razu wbiłam na TT i ujrzałam pełno postów od innych dziewczyn typu "MAM BILET NA KONCERT!!", "MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ!", "1D NADCHODZĘ!". Od razu zamknęłam laptopa i położyłam się na łóżku z płaczem. Dlaczego ja nie mam takiego szczęścia!!
Tak, dziwne mam imię prawda? Mama chciała żebym miała je angielskie, ale tata i tak będzie zawsze je spolszczał i mówił do mnie Liliana. W ogóle mam 18 lat i jestem jedyną córeczką moich rodziców. Urodziłam się w Anglii, a dokładniej tutaj w Liverpoolu. Kocham to miasto całym sercem. Mam tutaj przyjaciół i tyle mi do szczęścia wystarczy, a nie jednak nie... jestem też jedną z fanek takiego zespołu. Co można chyba wywnioskować po moim pokoju. Oblepiony jest plakatami, karteczkami i naklejkami z 1D. Tak One Direction kocham ich! Ale nigdy nie mogłam bym wybrać ulubieńca, tego jedynego. W każdym z nich jest coś co kocham. Ale dobra wróćmy do mnie. Moja mama urodziła się tutaj, a tata w Polsce. Szczerze nigdy tam nie byłam, a umiem tylko niektóre słowa w tym języku. Mama pracuje jako pielęgniarka, a tata jako mechanik. Oznacza to że nie jesteśmy za bogaci. Rzecz można że przeciętni.
Moje mieszkanie też nie jest za wielkie kuchnia, salon, łazienka i dwa pokoje, mój i rodziców. Mój pokój nie jest za piękny, ale za to bardzo przytulny. Zielone ściany to mam chyba od zawsze. Do tego stara ciemna meblościanka i kanapa rozkładana w łóżko. Ale jej nie rozkładam, za leniwa jestem. Mam tylko trzy drogie rzeczy w moim pokoju. Laptop, i dwie płyty 1D. Tyle mi wystarcza. Stoi u mnie też słoik z napisem "Zbieram na koncert". Tak próbuję zrealizować moje największe marzenie... pojechać na koncert One Direction.
Chodzę do trzeciej klasy liceum i można powiedzieć że mam dobre oceny. Uczę się systematycznie i nie zawalam sprawdzianów, ale nie oznacza to że jestem nudziarą! W klasie mam wielu znajomych, a dokładniej wszystkich. Każdy z nas lubi się tak samo i nie "hejtują" mnie za to że słucham 1D. Tolerują to. Tak u mnie w klasie tylko ja oszalałam na ich punkcie, a dowodem że można szanować ludzi przez muzykę jaką słuchają są moje dwie przyjaciółki.
Znam je od urodzenia i kocham całym sercem. Opowiem po kolei zaczynając od Sally. Jest ona najbardziej z nas wyluzowana. Chodzi zwykle w dresach, albo luźnych spodniach do tego bardzo wygodna bluza. Zazdroszczę jej figury. Tańczy hip-hop więc nieźle się rusza. Ma piękne długie brązowe włosy i do tego wyjątkowe zielono-brązowe oczęta. Jej rodzice nie są zbyt bogaci, a nasze mamy nawet pracują w tej samej robocie. Po opisie Sally można śmiało powiedzieć że gustuje w muzyce typu rap i hip-hop. Najbardziej na świecie wielbi Eminema. Była nawet raz na jego koncercie.Chwali się tym zawsze.
Dobra teraz przedstawiam Ninę. Mogę śmiało powiedzieć że ona jest boogata i to nawet bardzo bardzo. Ma dom w tak zwanej dzielnicy bogaczy. Naprawdę super chata. Zazdroszczę jej nawet czasami. Ogółem kocham jej włosy. Ma je czerwone. Nie, nie rude... Krwisto czerwone! Ma kolczyk w nosie jako jedyna z klasy. Jej styl to bardziej ćwieki, kolor czarny, glany, moro. Typowa rock-girl. Jest strasznie wysoka i kocha grać w siatkówkę. Ogółem kocha rock i metal. Bardziej rock starej generacji typu Nirvana, Guns n Roses. Tak tylko o nich ciągle gada i ma koszulki z nadrukami logo tych zespołów. Ma pokój cały w takim czarnym stylu, a jej największym skarbem jest gitara od Slasha wystawiona na aukcję. Rodzice jej kupili na imieniny. IMIENINY! Też chcę takie prezenty.Ale teraz wróćmy całkowicie do mnie i mojej aktualnej sytuacji. Właśnie siedzę u siebie w pokoju i płaczę. Tak płaczę bo za tydzień u mnie w mieście mają zagrać One Direction!. Nie wieżę że to się stało! Ale i tak pewnie nie pojadę na ich koncert... bo jest za drogo.
-MAMO! MAMO!-
-Co jest, kochanie?-
-Za tydzień One Direction zagrają u nas koncert!- Skakałam krzycząc na całe mieszkanie.
-To dobrze. Cieszę się.-
-Mamo... chciałabym być na ich koncercie.-
-Wiem. Ale nie stać nas. Nie możemy sobie na to pozwolić.- Głośno westchnęłam i zapłakana usiadłam na łóżku. Mama wyszła z mojego pokoju. Dlaczego nie pochodzę z bogatej rodziny? Dlaczego nie mamy pieniędzy na ten koncert?! Nagle moje rozmyślenia przerwał telefon. Dzwoni Sally.
-Tak?- Zapytałam pociągając jeszcze raz nosem.
-Czemu znowu płakałaś?-
-Bo One Direction zagrają koncert za tydzień u nas na stadionie...-
-To cudownie! Czemu się nie cieszysz?-
-BO NIE PÓJDĘ NA TEN KONCERT!!- Krzyknęłam na cały głos.
-Ouu... to kicha. Ale ja z Niną zaraz po ciebie jesteśmy. Zbieraj się.- Na początku nie ogarnęłam gdzie idziemy, ale w końcu sobie przypomniałam że Sally idzie jutro na randkę i musimy pomóc jej coś wybrać.
-No dobra, czekam.-
Po jakiś 10 minutach rozległ się dźwięk domofonu. Zbiegłam po schodach i skoczyłam na przyjaciółki.
-To gdzie najpierw idziemy?- Zapytała Nina.
-No do galerii. Tam na 100% coś znajdziemy!- Zazdroszczę Sally że idzie na randkę. Nigdy nie zostałam przez żadnego chłopaka na taką randkę zaproszona, więc...
-Nad czym tak myślisz Lili?- Spojrzała się na mnie Nina z lekkim uśmiechem.
-Wiesz... 1D przyjadą tutaj za tydzień, a Lili nie może iść na ich koncert.- Odpowiedziała za mnie Sally.
-To smutne, ale może uda ci się przekonać rodziców.-
-Nie da rady. Gadałam już dzisiaj z mamą i powiedziała że nie mamy pieniędzy.- Odpowiedziałam ze smutkiem.
Po jakiś dwóch godzinach spędzonych w galerii w końcu kupiłyśmy sukienkę. Jest śliczna czarna z kokardą. Może to nie jest idealny styl Sally, ale cudem jej się spodobała.
Dziewczyny odprowadziły mnie do domu. Weszłam spokojnie.
-Mamo, tato już jestem!- Krzyknęłam zapalając światło w salonie. Nikt nie odpowiedział. Spojrzałam się na karteczkę na stole. "Kochanie, pojechaliśmy do babci. Źle się czuje i ktoś musi z nią zostać. Mam nadzieję że dasz sobie radę sama. Mama." Mamo... oczywiście że dam. Nie jestem jakimś dzieckiem. Odłożyłam kartkę i weszłam do swojego pokoju. Od razu wbiłam na TT i ujrzałam pełno postów od innych dziewczyn typu "MAM BILET NA KONCERT!!", "MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ!", "1D NADCHODZĘ!". Od razu zamknęłam laptopa i położyłam się na łóżku z płaczem. Dlaczego ja nie mam takiego szczęścia!!
/Mrs. Stylinson
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz