poniedziałek, 16 grudnia 2013

Stay With Me Forever cz.4

Przed wami kolejny rozdział! 
Mam nadzieję że się spodoba. Wyszedł mi on beznadziejnie... 
Życzę miłego czytania :)



Słońce zaczęło mnie razić po powiekach. Lekko uchyliłam jedno, a potem drugie. Rozciągnęłam się na łóżku.
-Witaj piękna niedzielo!- Powiedziałam na głos, ale dopiero potem zauważyłam że jestem sama w domu. Westchnęłam i spojrzałam na telefon. Jeden nieodebrany sms. Wysłany o 8:45 od.... od NIALLA!
-O BOŻE TO NIE BYŁ SEN!- Krzyknęłam i wybiegłam z łóżka. Szybko włączyłam laptopa. Znów wzięłam telefon do ręki. Odetchnęłam i otworzyłam wiadomość.
"Już się nie mogę doczekać dzisiaj! Spotkamy się w starbucksie o 14:00 :D <3".
Słodkie. Postanowiłam mu odpisać. Chodź jest już godzina 10:20.
"Też się nie mogę doczekać. Oczywiście że przyjdę :)"
Po wysłaniu wiadomości zdałam sobie sprawę że nie mam się w co ubrać. Zadzwoniłam szybko do Sally by pożalić się jej moim problemem odnośnie ciuchów. Powiedziała że zaraz do mnie przyjdzie.

Zdążyłam zjeść szybko śniadanie i rozległ się dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć. W progu stała uśmiechnięta Sally. Jak zwykle piękna. Miała na sobie luźne spodnie z krokiem w kolanach, do tego bardzo zwiewną bluzę z napisem "Keep calm and love pizza". Włosy miała rozpuszczone na których leżała full capa.
-Witaj! Słyszałam że masz problem z ubraniem się na randkę.- Uśmiechnęła się szyderczo.
-To nie jest randka! Po prostu spotykam się z nim.- Otworzyłam szerzej drzwi.
-NIM?! Jak możesz mówić NIM?! To jest NIALL HORAN! On jest z najsławniejszego boysbandu na świecie!- Krzyknęła rzucając się na sofę.
-Wiem, byłam na ich koncercie.- Przewróciłam oczami. -Nie chcę go traktować jak Nialla Horana, ale po prostu jak Nialla. Zwykłego chłopaka, a nie wielką gwiazdę. Wybrał mnie ufając mi że właśnie tak będę go traktować.- Powiedziałam siadając koło niej.
-Dobra, dobra. Ty mi lepiej pokaż jakie masz ubrania.

Po długim namyśle i kombinowaniu w końcu udało nam się wybrać dla mnie idealny strój na "spotkanie" z Niallem. Na początku nie byłam pewna do tego stroju, ale jakoś mnie Sally do niego przekonała.
-A nie wyglądam na przykład... zbyt kwieciście?- Zapytałam obracając się przed lustrem.
-Nie wyglądasz ślicznie! Niall będzie pod wrażeniem!- Ucieszyła się przyjaciółka.
-A właśnie... która już jest.- Wychyliłam głowę by spojrzeć na zegarek.
-Już 13:30! Wkładaj buty i leć do starbucksa! Nie możesz się spóźnić bo co on sobie pomyśli!- Powiedziała i wcisnęła mi do ręki buty na obcasie.

Podchodziłam już pod kawiarnię gdy w tym samym momencie z czarnego Range Rovera wyszedł uśmiechnięty blondyn. Podszedł do mnie i przytulił.
-Wyglądasz pięknie.- Powiedział z uśmiechem.
-Dziękuję.- Odwdzięczyłam uśmiech. (Dziękuję ci Sally, dziękuję!)
Niall złapał moją rękę i otworzył drzwi.
-To nie idziemy na kawę?- Zapytałam zdziwiona gdy zajął miejsce za kierownicą.
-Nie, plany się trochę pozmieniały i mam ochotę zabrać cię do restauracji.- Jego niebieskie oczy zaświeciły. Myślałam że zaraz się rozpłynę. Wjechaliśmy do centrum Liverpoolu i zatrzymaliśmy się pod Yukti. Nigdy nie byłam w tej restauracji. Jest jak dla mnie za droga.

Niall wyszedł i otworzył mi drzwi. Ciągle nie puszczając mojej ręki weszliśmy do środka. Uderzyło mnie bogactwo tego miejsca.
-Będziemy tu jeść?- Zapytałam się lekko zdziwiona.
-Wiesz... chcę żebyś poczuła się jak prawdziwa księżniczka...- Na te słowa zarumieniłam się i chyba blondyn to zauważył bo mocniej ścisnął moją rękę. Usiedliśmy w stoliku najbardziej na u boku. Teraz już mogę śmiało powiedzieć że to randka. Wzięliśmy menu i zaczęliśmy wybierać co możemy zjeść. Podeszła do nas kelnerka z lokowanymi czarnymi włosami. Niall zamówił jakieś danie którego nazwy w ogóle nie znałam.
-Ja poproszę to samo.- Powiedziałam modląc się by było to coś dobrego. Kelnerka odeszła. Spojrzałam się na twarz chłopaka. Widać że był lekko zestresowany. Uśmiechnęłam się.
-Ale dlaczego chcesz mnie traktować jak księżniczkę, skoro nią nie jestem?- Powiedziałam w końcu. Kelnerka w tym czasie przyniosła zamówione jedzenie.
-Dlatego że jesteś ... wyjątkowa.- Powiedział delikatnie.
-Ja? Wyjątkowa? Znamy się dopiero jeden dzień.-
-Wiem, dlatego uważam że to najlepszy dzień w życiu.- I znowu się zarumieniłam. Nie chciałam już o nic więcej pytać. Chciałam po prostu spędzić tę chwilę jak najlepiej w moim życiu. I chyba muszę stwierdzić że właśnie się w nim zakochałam, ale nie jak fanka. Tak jakbym go znała całe życie i mogła stwierdzić że go kocham....
/Mrs. Stylinson

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K