piątek, 31 stycznia 2014

MIDNIGHT MEMORIES!

I jak podoba się teledysk do Midnight Memories? :)
Mi bardzooooo *O*
Nabijacie wyświetlenia? :)
Ja tak i mi internet pada xD

CUDO W POSTACI VIDEO *O* ♥


+Pamiętajcie refresh nie replay ;)

Story Of My Life #6

~Harry~
Nasz wzrok spotkał się. Dziewczyna o nieziemskich błękitno-szarych oczach patrzyła się wprost na mnie. Była tak daleko, praktycznie w innym pomieszczeniu, a jej emocje dochodziły do mnie. Wbijałem się w nią oczami, aż do chwili gdy ona odpuściła. Opuściła wzrok, a wraz z nim trochę uśmiechu. Nie byłem pewny co się dzieje, ale znam siebie i wiem że jak ją widzę moje serce bije o trzykroć mocniej i szybciej niż zwykle. Nagle poczułem ciepło na kolanie. Z trudem oderwałem wzrok i spojrzałem na nie. Była to ręka od Louisa.
-Ej, stary żyjesz ?- spytał się pokazując przy tym szereg białych zębów. Popatrzyłem się na przyjaciela.
-No pewnie!- podniecenie tą całą sytuacją i zadowolenie aż tryskały ode mnie na kilometr.
-Szczerzysz się tak odkąd tu przyszedłeś- zaśmiał się.
-Mam powód- spuściłem wzrok z uśmiechem.
~Lucy~
-Świetnie Lucy!- krzyknął Zayn.
-Ale po co?- spytałam nieco zawiedziona, bo przecież do końca nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Żebyś się wreszcie przekonała, że masz talent i wiara w siebie też ci jest potrzebna- Pogłaskał mnie czule po ramieniu. Od razu zrobiło mi się cieplej na sercu i się uśmiechnęłam. Odwróciłam głowę i znowu moje spojrzenie odnalazło jego spojrzenie. Wzrok Harrego, jego zielone tęczówki aż hipnotyzowały. Pamiętam jak kiedyś wyglądali, bo oglądałam x-factora nieustannie, z czasem to ustawało i teraz w ogóle tego nie robię. Teraz on ma wyraźnie kości policzkowe, prawie niewidoczny zarost, ale jednak go ma, grzywkę, która kiedyś była pełna loczków i opadywała na czoło teraz że tak ujmę stała pod dużym wpływem lakieru do włosów, w powietrzu.
Nagle uświadomiłam sobie, że się na niego patrze, szybko spuściłam wzrok i poczułam jak moja twarz nabiera rumieńców. Ukradkiem chciałam zobaczyć czy on dalej patrzy się na mnie, niestety nie siedział już na sofie, tylko...
-Cześć, jestem Harry- Odwróciłam się, i zobaczyłam jak stoi przede mną i jego uśmiech zajmuje większość twarzy.
-Taa...- założyłam kosmyk włosów za ucho. -A ja Lucy- odwzajemniłam uśmiech, ale rumieńce jeszcze mnie nie opuściły.
-Masz piękny głos- loczek przerwał tą krótką nieprzyjemną ciszę. Harry chciał coś powiedzieć, ale przerwał mu Zen.
-Dobra ludzie to idziemy się napić!- Zayn objął mnie ramieniem.
-Jaaa...- próbowałam wybrnąć z tej sytuacji.
-Ty przede wszystkim- dodał Louis już w drzwiach. Wyszliśmy ze studia na korytarz i kierowaliśmy się w stronę parkingu. Mark poszedł w innym kierunku tłumacząc się pracą. Mogłam też tak zrobić, no ale cóż.
-Napisze do chłopaków- powiedział Hazz wyciągając telefon.  Uświadomiwszy sobie co się dzieje, gdzie idę i z kim, stanęłam ze spuszczoną głową. Parę kroków przede mną stanęło moje towarzystwo.
-Idziesz?- spytał Louis. Wyraźnie w jego głosie można było usłyszeć rozbawienie.
-Tylko, że ja nie moge...i-
-Za późno, jesteś już nasza!- Harry wrócił te parę kroków po mnie i kładąc swoją rękę mi na plecach nadawał tępa. Kurde jacy oni są przekonujący.
I tak dotarliśmy po chwili na parking. Łatwo znaleźliśmy nasz transport.
-Panie na przodzie- wskazał ręką Lou otwierając mi zarazem drzwi.
- Panie przodem, kretynie- zaśmiał się Harry waląc Tomlinsona w głowę po czym sam wszedł do auta, na tyły. Louis zamknął drzwi samochodu i dołączył do Hazzy. Zayn usiadł za kierownicą.
-No to jedziemy! - uśmiechnął się Malik. Samochód ruszył.
***
"Jest może 20.00. Nie wiem czy to dobra pora na picie, ale w każdym razie mam słabą głowę i do końca nie wiem jak to przeżyje." Nabrałam powietrza i ostrożnie go wypuściłam.
-Ok, jesteśmy- Zayn odpinał pas, więc postanowiłam że pójdę w jego ślady. Wysiedliśmy wszyscy z auta i poszliśmy w kierunku małej knajpki nieopodal nas. 
"Nie znałam od tej strony Londynu, nie byłam tu o zmrok, na google maps tego nie pokazują. Noc, jak noc, ale tu jest jakoś inaczej. Tutaj nawet noc jest dniem. Dziwne, ale prawdziwe" 
Drzwi się otworzyły. Ujrzałam drewniane elementy ozdabiające te duże pomieszczenie. Weszliśmy głębiej, a moje towarzystwo od razu usiadło przy barze. 
-Siemka Dany- przywitał się Louis ze starszym panem. Miał może z czterdzieści kilka lat. 
-Cześć chłopaki- krzyknął radośnie. Najwyraźniej za nimi przepadał i to bardzo. 
-Liam i Niall są chyba w kuchni albo na zapleczu- powiedział Dany wycierając kufel. 
-A co to za piękna niewiasta- wskazał na mnie. A wszystkie pary oczu spoczęły na mojej osobie.
-To jest Lucy!- powiedział Harry, łapiąc mnie ręką za plecy i przybliżając do baru. 
-Cześć jestem Dany- podał mi dłoń a jego aż za bardzo pozytywny uśmiech zarażał. Na skutek czego także się uśmiechnęłam. 
- A ja Lucy, milo mi- uścisnęłam jego dłoń. Rozmowa toczyła się w najlepsze. "Nie wypiłam jeszcze nic i raczej chce się tego trzymać."  
-Przepraszam, gdzie jest ubikacja?- spytałam wtrącając się do rozmów. 
-Tu, w prawo za rogiem-  pokierował mnie Dany. Wstałam od baru. Harry złapał mnie za nadgarstek.
-Jak nie chcesz żeby coś Cie zjadło z tego kibla, to idź lepiej do ubikacji na zapleczu - wyszeptał, śmiejąc się i wskazując, na wyróżniające się szare drzwi. Uśmiechnęłam i udałam się tam. Z łatwością odnalazłam WC. Otworzyłam drzwiczki, tak samo je zamykając za sobą. Koło kibla leżał telefon, najwyraźniej ktoś zapomniał. Podniosłam go prawie zamaczając moje włosy w wodzie z kibla. Skupiłam się na telefonie. Nagle ktoś z hukiem otworzył drzwi obijając je o ścianę. Wystraszyłam się, a telefon trafił w sam środek zimnej wody w kiblu. Zakryłam ręką usta i odwróciłam wzrok. 
-Nie!- krzyknął Niall, biegnąc w moim kierunku, a raczej kierunku kibla. Odsunęłam się, by zwolnić mu przejście, na skutek czego blondyn przewrócił się. Zasyczał pod nosem i nawet na mnie nie spojrzał. Odsunęłam się pod okno, trzymając rękę nadal na ustach. Horan wygrzebał się z ziemi, łapiąc się za kolano i zanurzył rękę w głąb kibla. Moja twarz nieco się skrzywiła, "ale to przecież moja wina" . W drzwiach pojawili się reszta chłopaków, razem z rozkojarzonym Liamem.  Niall wyciągnął w końcu telefon i oczepał go z wody. Spojrzał na niego, a potem jego oczy, oczy znowu pełne gniewu spojrzały na mnie. Kierował się w moim kierunku lekko kulejąc. "teraz prawie przykleiłam się do tej ściany" 
-Ejejjejeje, Niall!- krzyknęli wszyscy jednocześnie, łapiąc blondyna za ramiona i oddalając go ode mnie. 
-Co się stało?- spytał Zayn. 
-Wrzuciła mi telefon do kibla- 
-Aaa.. I co niby chciałeś jej teraz zrobić?!- spytał z poirytowaniem Harry. 
- Nie wiem, ale jestem wściekły!- krzyknął, spoglądając znowu złowieszczo na mnie. 
- To tylko telefon, wyluzuj- Louis poklepał go po plecach, a Liam nadal trzymał go za ramie, tak jak Zayn. 
-Miałem tam wszystkie zdjęcia, kontakty, a teraz nawet karta jest do dupy, kurwa!- Niall wyrwał się z ich rąk, ostatni raz spojrzał na mnie i wyszedł tylnym wyjściem. Zsunęłam się na ziemie, a dźwięk trzaśnięcia drzwiami zmusił mnie do zamknięcia oczu. Moja ręka nadal zasłaniała mi usta. Otworzyłam powieki a nade mną stała cała czwórka. 
-Prze..przepraszam- ledwo wydukałam. 

><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Nawet długi mi wyszedł ten rozdział (: Ale to rekompensata że tak długo nie było :D Mam nadziej, że się podoba. 
Licze na komentarz! :) 
/IrishGirl 

środa, 29 stycznia 2014

Uncover #3

In the daylight, in the daylight,
When the sun is shining.

    Po powrocie do domu, Harry myślał że to sen. Przez około dwa tygodnie myślał o Louisie jak o rzeczy niemożliwej, a dzisiaj właśnie spędził z nim najlepszy wieczór w życiu. Otworzył drzwi z mieszkania.
-Niall, jesteś?- Nikt mu nie odpowiedział. Oznaczało to że blondyn się upił i leży u Luka. Harry ściągnął buty i rzucił się na swoje łóżko. Spojrzał na telefon i w listę kontaktów. Widniał tam napis "Louis :)". Stylesowi po głowie chodziły jego słowa "Spotkamy się jeszcze". Harry wskoczył do łazienki i po tym jak się umył wszedł z powrotem na łóżko. Nagle usłyszał otwieranie się drzwi.
-Harry?
Loczek szybko podniósł się z łóżka i zajrzał do przedpokoju.
-Nie jesteś aż taki piany.- Uśmiechnął się zadziornie.
-Spadaj! Ja przynajmniej nie urywam się z imprez!- Krzyknął blondyn i usiadł na sofie.
-Nie miałem ochoty na imprezy.
-I przyszedłeś do domu?
-Ymmm... tak.- Skłamał. Nie chciał mówić Niallowi nic o Louisie.
-Nudziarz z ciebie.- Zaśmiał się Horan i poszedł do łazienki. -Żałuj, fajnie było u Luka.
Harry kiwnął głową i wszedł do siebie do pokoju. Położył się pod szarą pościelą i znowu wziął do ręki telefon który nagle za wibrował. Dostał sms'a. Był od Louisa: "Zapomniałem, przecież jutro się spotkamy na uczelni! Chodzę do tej grupy co ty :)!" Serce Harremu podskoczyło. Uśmiechnął się i zamknął oczy.

Następnego dnia

    Ze snu Harrego wybił huk w kuchni. Szybko wstał i pobiegł zobaczyć co się stało. Zastał Nialla z zdziwioną miną, a na ziemi leżały drzwiczki z górnej szafki.
-Jak to zrobiłeś?- Zapytał Harry poprawiając loka który spadł mu przed oczy.
-Otworzyłem po prostu.- Niall podniósł drzwiczki z podłogi. W tym samym momencie do drzwi ktoś zadzwonił.
-Napraw to.- Dodał Harry i poszedł otworzyć.
-Cześć Styles.- W drzwiach stał Zayn. -Ty nie na zajęciach?
-Jak...? KURWA!- Harry skoczył szybko do pokoju i spojrzał na zegar. Była już 13:00, a miał dzisiaj zajęcia na wcześniejszą godzinę. Z szafy szybko wyciągnął jakieś ubrania i poleciał do łazienki.
-Ja lecę!- Krzyknął i wybiegł z mieszkania.
-Co mu jest, jakiś inny się wydaje.- Stwierdził Zayn, gdy drzwi za Stylesem się zamknęły.
-Chyba się zakochał, ale nic mi o tym nie mówi.- Wzruszył ramionami Niall trzymając drzwiczki w rękach.

     -Przepraszam za spóźnienie, profesorze.- Powiedział ze spuszczoną głową. Nauczyciel pokręcił głową i wrócił do prowadzenia wykładu. Harry rozejrzał się po sali. Jego dotychczasowe miejsce było zajęte, ale natknął się na piękne niebieskie tęczówki. Louis uśmiechnął się szeroko i pokazał gestem by Harry tu przeszedł. Loczek zajął miejsce koło nowego kolegi.
-Co się stało że zaspałeś?- Zapytał słodkim głosem Louis. Harry cały oblał się w rumieńcach.
-No.. zapomniałem nastawić budzik..- Podrapał się ręką po głowie.
Pod koniec wykładu Harry skapnął się że nie zrobił żadnych notatek i przyłapał się że ciągle patrzył się na Tomlinsona.
-Co będziesz teraz robił, Harry?- Zapytał się Louis gdy wychodzili z sali.
-Emm pewnie pójdę do domu i będę słuchał jak Niall coś gada mi nad uchem.- Uśmiechnął się.
-Oh to pewnie tak jak ja byłbym skazany na mojego kota...- Westchnął Lou.
-Masz kota?!- Harry aż pisnął.
-No, wabi się Switch. Jest wspaniały.- Louis wyciągnął telefon i pokazał Harremu zdjęcie.
-Awwwh...- Jęknął Styles.
-A może dałbyś się wyrwać na pizze?- Louis lekko się zarumienił. Nie wiedział czemu, ale chciał jak najwięcej czasu spędzać z Harrym.
-No spoko.
Wyszli z uczelni i ruszyli do najbliższej pizzerni.
-Lubisz koty, prawda?- Zapytał Louis przerywając ciszę.
-Oczywiście. Pierwsze słowo jakie wypowiedziałem to kot.- Zaśmiał się Harry.
Stanęli przed drzwiami z restauracji. Najpierw wszedł Loczek, a za nim podreptał Tomlinson.

***

Jakoś taki mi krótki rozdział dzisiaj wyszedł... Nie mam weny i ochoty do pisania...
p.s. chyba będę chora :(
/Mrs. Stylinson

wtorek, 28 stycznia 2014

We're Meant For Each Other - #3

"Zauroczenie"

      Sam stanęła przed domem z numerem 4. Rozejrzała się i zapukała. Zza drzwi dochodził odgłos zeskakiwania po schodach i nagle drzwi się otworzyły. Zobaczyła uśmiechniętego Nialla. Miał włosy zaczesane do tyłu, ale niektóre niesforne kosmyki spadały mu na czoło.
-Cześć Sam, wejdź!- Przywitał się i przepuścił dziewczynę w drzwiach. Rozejrzała się po domu. Był przytulny i urządzony w "irlandzkim" stylu.
-Chodź na górę.- Dodał chłopak wskakując po schodach. Sam kiwnęła głową i poszła za blondynem. Wprowadził ją do swojego pokoju. 
-Oh, hej.- Dziewczyna zaskoczyła się widząc na łóżku Liama. 
-Witaj, przyszedłem ci pomóc bo nie jestem pewny czy uda ci się oswoić Nialla!- Zaśmiał się poprawiając włosy. Sam usiadła, a Niall wyciągnął książki z historii. 

*4 godziny później*

      -To pa, Niall!- Sam pomachała blondynowi który stał jeszcze w drzwiach. Liam szedł koło niej. Było już ciemno, dziewczyna się trochę zasiedziała. Nie wiedziała że przy Liamie i Niallu czas zleci tak szybko i miło. 
-Może odprowadzić cię?- Zapytał Payne.
-Oh... nie musisz.- Uśmiechnęła się zarzucając włosy do tyłu. 
-No ale może ci się coś stać, wiesz ciemne dzielnice...
-Skoro nalegasz!- Zaśmiała się. Ruszyli przed siebie. Szli w ciszy bo nie mieli o czym rozmawiać. Ich rozmowy podtrzymywał Niall, a teraz go nie było. 
-Może Niallowi to trochę pomoże...- Zaczął brązowooki.
-Co masz na myśli?
-No wiesz... te korki. Nie chcę żeby siedział.- Westchnął Liam.
-Długo się przyjaźnicie?- Zapytała Sam z ciekawością.
-Można powiedzieć że od urodzenia. Kiedyś mieszkała tu jego ciocia, a on w Irlandii i przyjeżdżał tu na wakacje. Po jej śmierci przeprowadzili się tu.
-Czyli jesteście bardzo dobrymi przyjaciółmi?
-No tak.- Uśmiechnął się, a w jego oczach Sam dostrzegła piękne iskierki radości.
-Ja już tutaj mieszkam.- Powiedziała odwracając się w stronę domu. 
-To do jutra!- Liam jej pomachał odchodząc. Sam się jeszcze na niego chwilę patrzyła. Głęboko westchnęła i weszła do domu. 
Przebrała się w dresy i usiadła na sofie przed telewizorem. Jej myśli zakręciły się wokół cudownego, brązowookiego chłopaka. Uśmiechnęła się i na jej policzkach pojawiły się rumieńce.
-Kochanie co się tak uśmiechasz?- Nagle z kuchni doszedł głos jej mamy. 
-A nic mamo, ale chyba ktoś mi się podoba...

*Następnego dnia*

Sam wbiegła do szkoły i z głośnym tupaniem przebiegła przez pusty już hol. Stanęła przed drzwiami z klasy, poprawiła włosy i pchnęła drzwi.
-Przepraszam za spóźnienie.- Powiedziała przerywając nauczycielce w lekcji.
-Oh, pani Samanto. Nigdy się pani nie spóźniała.- Oburzona nauczycielka odwróciła się w jej stronę.
-Przepraszam...- Sam usiadła na swoim miejscy koło Felicii. Wzrok dziewczyny powędrował w stronę Liama, który też się do niej uśmiechnął. 
-Hej, czemu się spóźniłaś?- Zapytała Felicia potrząsając ramieniem przyjaciółki.
-Oh... zaspałam.- Ciągle nie oderwała wzroku od Payna. 
-Dobrze, a teraz zobaczymy czego pan Horan się nauczył.- Powiedziała pani Halmel.
Zayn poklepał blondyna po ramieniu. Niall wstał i podszedł do tablicy. Po 10 minutach usiadł z powrotem w ławce.
-Gratulacje panie Horan. Wpisuję panu piątkę.- Nagle Zayn, Niall i Liam wybuchnęli krzykiem. Blondyn spojrzał się w stronę Sam i posłał jej buziaka. 
-Co się działo u niego w domu?- Zapytała zirytowana Felicia. 
-Potem ci coś powiem...
/Mrs. Stylinson

czwartek, 23 stycznia 2014

Forever Young - Epilog

---- 12 lat później ----

Życie toczyło się dalej. Stawali się coraz sławniejsi. Nawet teraz gdy ich kariera się zakończyła, dziewczyny rozwiązały duet, a chłopcy zakończyli One Direction. Chcieli by ich życie zeszło na jeden tor, by rodzina stała się najważniejsza. Oczywiście nie zostawili fanów i niekiedy jeszcze wstąpią na scenę z okazji akcji charytatywnych. 
Założyli rodziny, ale ciągle są najlepszymi przyjaciółmi na świecie. Nic ich nie rozdzieli, przetrwają wszystko, a mają dopiero około 30 lat. 

Liście spokojnie falowały. Słońce w te wakacje strasznie przygrzewało. Przy małej polanie ukrytej wśród ogromnego lasu, było jeziorko z bardzo czystą wodą. Czasami tafla wody wirowała przez kamienie jakie od niej się odbijały.
-Tato, ja też chcę!- Krzyknął chłopczyk z brązowymi włosami i loczkami.
-Masz William, ale i tak ci się to nie uda.- Harry nachylił się i podał mu mały płaski kamień. William rzucił kamień przed siebie, ale niestety zamiast odbić się i polecieć dalej, zanurkował w głąb ciemnej otchłani wody. 
-Ugh...- Westchnął chłopczyk. 
-Kiedyś ci się uda!- Zaśmiał się Harry przeczesując włosy Williama. 
-Patrzcie, rodzinka Horanów przyjechała!- Wskazała palcem Alicja na nadjeżdżający biały samochód. Harry wziął syna na ręce i podszedł z nim do swojej żony. 
-Cześć wam!- Krzyknął Niall wychodząc z auta. 
-Hejka!- Powiedziała po nim Łucja biorąc na ręce malutką Mary.
-Zaraz Lou przyjedzie.- Dodał Harry chowając telefon do kieszeni. Koło białego samochodu, właśnie zaparkował czarny, sportowy wóz z którego wybiegł biało-czarny piesek. 
-Loki! Wracaj tu!- Krzyknął Liam wygrzebując się z pojazdu.
-Liam!- Rzuciła mu się na szyję Łucja po tym jak oddała Niallowi Mary.
-Miło was widzieć!- Uśmiechnął się Payne. Zaraz po nim podjechał kolejny samochód z którego wysiadła w pięknej, białej sukience Perrie i jej mąż Zayn razem z dwoma córkami Jade i Niną. 
-Siemanko!- Przywitał się Malik.
Wszyscy usiedli dookoła ogniska. Dzieci pobiegły bawić się z Lokim.
-Cześć wszystkim!- Nagle usłyszeli za sobą donośny krzyk. Obrócili się i ujrzeli Louisa, który szedł za rękę z piękną, wysoką dziewczyną. -Poznajcie Amy!
Dziewczyna się szeroko uśmiechnęła. Wszyscy wstali i poszli przywitać dziewczynę Tomlinsona.

Powoli zaczynało się ściemniać. Ognisko ogrzewało coraz mocniej.
Louis wstał i wziął za rękę Amy. Odszedł z nią trochę dalej od znajomych i uklęknął przed nią na jedno kolano.
-Ej, patrzcie co Lou robi.- Powiedział Harry pokazując głową na parę.
-Amy... czy chciałabyś zostać moją żoną?- Zapytał z wielkim uśmiechem.
-Ohh Lou!- Dziewczyna się na niego rzuciła i czule ucałowała.
Wszyscy zgromadzeni przy ognisku zaczęli bić brawo.

Po jakiejś godzinie gdy Zayn i Perrie z dziećmi pojechali, Liam i Louis. Łucja i Alicja usiadły na brzegu jeziorka.
-A pamiętasz jeszcze jak bałyśmy się lecieć do Londynu?- Zaczęła Łucja.
-Potem poszłyśmy do X Factora.
-I poznałyśmy piątkę, najlepszych i najprzystojniejszych ludzi na świecie!- Zaśmiała się Łucja. Zza jej pleców wyskoczył Niall.
-Oj kochanie wiem że jestem cudowny!- Pocałował swoją żonę w policzek. Koło Ali usiadł Harry.
-Czas szybko leci, prawda?- Objął ją ramieniem.
-Oj tak...- Westchnęła. Za nimi dobiegały krzyki Mary i Williama bawiących się piłką.


<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>

Oto był epilog do pierwszego i głównego opowiadania naszego bloga!
Jestem dumna że udało mi się zakończyć to opowiadanie :)
Pomagały mi w pisaniu go przyjaciółki, którym dziękuję z całego serca <3
Ola, Daria, Dorota i Klaudia <3 DZIĘKUJĘ ♥! 
Nawet niektóre postacie były im poświęcone. ;D
Mam szczerą nadzieję że opowiadanie się podobało! I zachęcam do czytania drugiego, głównego opowiadania Story Of My Life, autorstwa IrishGirl ♥
Zachęcam do skomentowania! :)
/Mrs. Stylinson

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Stay With Me - #1


~Zayn~
-Dzięki, jeszcze raz- powiedziałem do kierowcy i biegiem kierowałem się przed wyjście pasażerów z samolotu. Siedziałem na krześle z kapturem na głowie. Nie chce żadnych niespodzianek dzisiaj. Oparłem łokcie o kolana i patrzyłem się w ziemię. W dłoniach trzymałem piękne różowe róże, jej ulubione.
Nagle metalowe drzwi się otworzyły, podniosłem wzrok i z napięciem poszukiwałem z oddali moją narzeczoną. Nareszcie wyszła. Z czarną walizką w prawej dłoni, a w lewej trzymała letnią kurtkę. Szukała mnie, a ja powoli z uśmiechem i z schowanymi za plecami kwiatami, kierowałem się przez tłum ludzi do niej.
Zobaczyła mnie, jej oczy się rozjaśniły, a uśmiech stał się wyraźniejszy. Rzuciła rzeczy i w biegu rzuciła się mi na szyje. Objąłem ja w tali i nie chciałem puścić. Zeszła z powrotem na ziemie, jej ręce spoczęły na moich policzkach, a nasz usta połączyły się. Jak mi tego brakowało.
-Tęskniłem- powiedziałem, bawiąc się jej pierścionkiem na dłoni.
-Ja też- powiedziała prawie płacząc.
- Prosze to dla ciebie Perrie- wyciągnąłem zza pleców róże.
-Jejku! Dziękuje- pocałowała mnie.
Wziąłem rzeczy i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
***

Po pewnym czasie byliśmy już w mieszkaniu. 
-Jak dobrze być w domu!- krzyknęła Pezz, rzucając się na sofę. 
-Jesteś strasznie zmęczona ? - spytałem odkładając walizkę.
-No strasznie, to nie- 
- To idź się przebrać w coś ładnego- 
-Ale...-
-Nie ma ale! Masz na to półtorej godziny nie przyjdź za późno, ani za wcześnie- 
-Dobrze- Perrie weszła do sypialni i zamknęła drzwi. Ja, zacząłem od szykowania niespodzianki, którą już zaplanowałem wcześniej. 
 Na dużym stole w jadalni, położyłem śnieżno biały obrus , a przez środek, wzdłuż stoły nałożyłem czarną serwetkę. Dwie zapalone świece, porcelanowy komplet talerzy, sztućce. Przeszedłem do kuchni ,wyciągnąłem  z lodówki i piekarnika już gotowe wcześniej potrawy, z pomocą Eleanor i Louisa. Położyłem je na stół. Teraz ja. Schowałem w łazience ciuchy, by nie wchodzić do sypialni. Ubrałem na siebie czarne rurki, białą koszule i na nią czarną skórzaną kurtkę gdzie nie gdzie z ćwiekami. 
-W samą porę!- powiedziałem do siebie. Odłożyłem telefon. Przeczesałem do tyłu włosy i popsikałem się wodą kolońską. Włączyłem małą lampę, która stała w rogu pokoju, na parapecie na stole i na schodach rozstawiłem świeczki. Usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi i szybko włączyłem spokojną i wolną  muzykę, rzuciłem  pilot na fotel. I stanąłem na przeciw niej. Perrie, jeszcze w drodze poprawiała włosy i sukienkę. Nareszcie się na mnie popatrzyła. Jej oczy były pięknie podkreślone, a czerwona szminka nadawała jej ustom zmysłowości. Rozglądnęła się i dostrzegła stół. 
-Jak pięknie. Zayn! Z jakiej to okazji- spytała. Odsunąłem jej krzesło by usiadła. 
-Bez okazji - Usiadłem również.
~Perrie~   
W czasie gdy jedliśmy, opowiedziałam Zaynowi, o moim pobycie w Tokyo. Strasznie się za nim stęskniłam.
Nagle, Zen wyjął z pod stołu czerwoną szkatułkę. Uśmiechnął się i położył na środek przodem do mnie.
-Co to?- spytałam zszokowana.
-Otwórz- odparł.
Zrobiłam tak jak powiedział. Ujrzałam piękny miedziany wisior z otwieranym sercem. Wzięłam go do ręki i otworzyłam. W środku była malutka fotografia przedstawiająca mnie jak całuje Zayna.
-To jest piękne!- krzyknęłam i rzuciłam się na narzeczonego. W jego ramionach czułam się bezpiecznie, po policzku spłynęła mi łza, która spadła na ramie ciemnookiego. Zayn  mnie puścił, popatrzył w oczy.
-Często wyjeżdżamy, chciałem żebyś mnie miała zawsze blisko- pocałowałam chłopaka.
Mulat stanął za mną i założył ostrożnie naszyjnik, po czym delikatnie zaczął mi składać malutkie pocałunki na szyi. Obróciłam się, a nasze usta zetknęły się. Pocałunek trwał a my nie przerywając kierowaliśmy się w stronę sypialni.

<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>

Wiecie co mogłoby się tam wydarzyć xD  Nie chciałam  pisać [+18], ponieważ nie lubie :). Mam nadzieje że każdy wie o co chodzi :D Ten rozdział wyszedł krótszy niż myślałam :c Przepraszam, aczkolwiek myślę że się podoba! :>
Licze na komentarz! (: 
/IrishGirl

niedziela, 19 stycznia 2014

Uncover #2

That's how it is, that's how it goes,
Far form the others, close to each other...

Drzwi lekko się otworzyły i do Harrego doszedł zapach piwa i papierosów. Wyminął ludzi którzy grali na automatach i podszedł do baru. Uderzył w dzwoneczek. Nagle przed nim pojawił się niebieskooki, blondyn z sztucznym uśmiechem.
-Dzień dobry, co podać?- Zapytał.
-To ja idioto...- Westchnął Loczek.
-Oh Harry! Masz mój telefon?
-Masz.- Podał mu i usiadł na krzesełku barowym. -O której kończysz?
-O 17:00, a co?- Zapytał Niall czyszcząc szklankę.
-To dobrze akurat wtedy kończę zajęcia, może... może...- Zaczął Harry. Niall się uśmiechnął i nachylił nad Stylesem.
-Chcesz gdzieś wyjść tylko nie masz z kim?- Na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech.
-Mam! No jest jeszcze Liam... i Zayn, ale chodziło mi o wyjście w grupie, no wiesz...
-Wiem! Spoko nie zostawimy cię. Zadzwonię do ciebie jak skończę zmianę i się zgadamy.
Harry się szeroko uśmiechnął i kiwnął głową. Zeskoczył ze stołka i poszedł w stronę wyjścia. Nie lubił przebywać w barze ze względu na dużą ilość pianych osób. Spojrzał na zegarek. Była już 13:30. Zaczął powoli zmierzać w stronę uczelni.
Wielkie szklane drzwi otworzyły się przed nim. Szedł sobie spokojnie korytarzem zmierzając do swojej sali. Nagle coś wybiło go z transu. Był to głos dyrektora który z kimś rozmawiał.
-Cieszymy się że postanowiłeś powrócić do nauki.-
-Też się cieszę.- Na te słowa Stylesa ukuło coś w serce. To był ten głos, należał do tego chłopaka na którego wpadł i przewrócił jego stan umysłowy do góry nogami. Podszedł bliżej i dyrektor się obrócił.
-Panie Styles, nie chcę nic mówić, ale pan już jest spóźniony.- Powiedział spoglądając ostrym spojrzeniem na loczka. Zza dyrektora wyłonił się ten chłopak i posłał Harremu wielki uśmiech, może go rozpoznał?
-Panie Styles?- Kontynuował dyrektor.
-Oh tak, już idę.- Harry wybił się z uroku pięknych niebieskich oczy i z niechęcią otworzył drzwi za którymi kryła się sala z wykładem na który był spóźniony.
Przez całe zajęcia nie notował nic, ani nie zgłaszał się do odpowiedzi. Był wyłączony z rzeczywistości. Był prze szczęśliwy że znowu go spotkał i jest pewny że jeszcze się na niego natknie. Może dowie się jak ma na imię? Na razie wie tylko o nim to, że ma głos jak anioł, oczy niebieskie jak ocean i chodzi tutaj na zajęcia! Ta najnowsza informacja była dla Harrego najlepsza. No i ten chłopak wie że ma na nazwisko Styles, chyba że pomyślał że to jego imię... to nie było by za fajne.
Po zakończonych zajęciach w kieszeni Harrego zaczęło coś wibrować.
-Halo?- Odebrał.
-No Harry podejdziemy po ciebie, Luke robi domówkę i wbijamy do niego.- Powiedział pełen energii Niall.
-I-impreza?- Harry nie wierzył w słowa jakie usłyszał.
-Nooo długo nigdzie nie byłeś więc się trochę zabawisz! Zaraz będziemy.- Rozłączył się. Styles nie był typem imprezowicza. A o wyjście z kumplami bardziej miał na myśli kino, oglądanie meczu.. cokolwiek, ale nie imprezę!
Wyszedł przed budynek uczelni i rozejrzał się dookoła. Chłopców jeszcze nie było. Spojrzał w stronę drzwi przez które przed chwilą przeszedł, właśnie z nich wyszedł TEN chłopak. Harremu nogi zadrżały. Odważył spojrzeć mu się w oczy i ich wzrok nawiązał połączenie. Stylesa z pięknego widoku krzyk Zayna.
-Hazza! Hej stary!- I owinął się wokół niego ramieniem.
-Oh cześć.- Loczek został wybity z pięknego połączenia.
-To co idziemy! Luke mieszka niedaleko.- Dodał Liam. Harry kontem oka zauważył jak TEN chłopak (tak sobie nazwał go Harry) wsiada do czarnego, sportowego samochodu.
Na imprezie było tak jak jest zwykle na domówkach. Było dużo alkoholu, papierosów i były chyba też narkotyki, ale Harry się temu nie przyglądał. Latały też półnagie laski, a z sypialni dochodziły niezbyt przyjemne jęki dla osoby trzeciej. Liam i on byli jedynymi trzeźwimy. Niall skakał i tańczył przy znajomych, a Zayn całował się z nowo poznaną Perrie. Liam siedział przy barze i próbował rozmawiać ze strasznie uchlanym gościem. Styles podszedł do niego.
-Liam, ja chyba już pójdę.- Nachylił się i powiedział mu do ucha tak by przyjaciel go usłyszał.
-Czemu? Jesteśmy tu dopiero dwie godziny!
-No wiem, ale mnie głowa boli, a ja pobędę na świeżym powietrzu to mi przejdzie.- Powiedział sprawiając wrażenie jakby go głowa serio bolała.
-W Nowym Jorku, świeże powietrze?- Zaśmiał się Payne.
-Wiesz o co mi chodzi...- Zasyczał Styles.
-No dobra, dobra leć. Powiem Niallowi.- Uśmiechnął się klepiąc Harrego po ramieniu.
-Dziękuję!- Pisnął i wybiegł z salonu. Przedarł się przez przedpokój gdzie jak zdołał poznać całował się Michael z jakąś czarnowłosą dziewczyną. Gdy wyszedł na klatkę schodową odetchnął ulgą. Zszedł po schodach i wybiegł na chodnik. Przyśpieszył kroku bo chciał się już znaleźć w domu i nie obchodziło go to że była dopiero 19:30 i impreza się jeszcze nawet nie rozkręciła, chciał znaleźć się w przyjaznym domu. Przez cały czas patrzył się na swoje buty które prawie biegły. Zakręcał właśnie w boczną uliczkę, która była skrótem do jego kamienicy, i nagle BUM. Styles upadł na ziemię i usłyszał cichy śmiech.
-Znowu na siebie wpadliśmy!- Otworzył oczy i zobaczył że przed nim, na ziemi, siedział właśnie ON! Harrego przeszły ciarki. Uśmiechnął się i spojrzał w przepiękny błękit jego tęczówek.
-Oh...- Westchnął jak przednim pojawiła się dłoń. Chłopak pomógł mu wstać.
-Jestem Louis.- Powiedział niebieskooki swoim anielskim głosem. Harry nie potrafił z siebie nic powiedzieć, ale w końcu mu się udało.
-J-ja Harry...
-A gdzie ty się tak śpieszysz?- Zaczął rozmowę Louis.
-Z imprezy wracam do domu...
-O tej porze z imprezy? To musiały być nudno...- Zaśmiał się.
-Dla mnie było.- Harry był w siódmym niebie i odważył się nawet na uśmiech.
-Więc Harry... może masz ochotę gdzieś się przejść ze mną. Wiesz... wpadliśmy na siebie już drugi raz, to nie może być przypadek! Ha!- Po usłyszeniu tych słów Harrego zamurowało.
-Oczywiście...
-To może pójdziemy do klubu gier? Poskaczemy sobie przy Just Dance?- To była pierwsza rzecz jaka wpadła Louisowi do głowy. Chciał z Harrym spędzić po prostu czas, bo przeczuwał że jest tym wyjątkowym.
-Okej.- Loczek kiwnął głową i ruszyli do najbliższego klubu gier. Marzenia Harrego o spotkaniu Louisa się spełniły i wiedział że to będzie najlepiej spędzony wieczór w jego życiu. Na pewno będzie się bawił lepiej niż na domówce u Luka.
/Mrs. Stylinson 

środa, 15 stycznia 2014

Uncover #1

Nobody sees, nobody knows,
We are a secret, can't be exposed.



    Poniedziałek... chyba nikt nie lubi poniedziałków. Nawet Harry Styles który nie chodzi do pracy, a wykłady ma po południu. Jego kierunek studiów jednak go bardzo interesuje i on był powodem wyjazdu do Nowego Jorku. Studiuje w szkole Juilliarda. Harry zawsze chciał śpiewać i właśnie to kształci. Już jako małe dziecko interesował go tylko śpiew. Jego głos był lekko zachrypnięty i mocny, a gdy ułożyło go w melodię dźwięków, brzmiał niebiańsko. Oprócz tego miał też zwykłe lekcje, jak matematyka (chociaż uważa że to mu się do niczego nie przyda), albo biologia. 
    Swoje mieszkanie dzielił z przyjacielem Niallem Horanem. On najbardziej go rozumiał i wie o większości jego sekretów. Niall był jasnowłosym 20 latkiem, a jego niebieskie tęczówki hipnotyzowały przechodzące obok niego dziewczyny. Niall pracował jako barman w pobliskiej knajpce, gdzie Harry bardzo lubił przychodzić, choć nie pił, ma słabą do tego głowę. Często spotykali się tam z Liamem Paynem i Zaynem Malikiem. Harry poznał ich niedawno dzięki Niallowi. 
    Wysoki, zielonooki z brązową, lokowaną, czupryną chłopak lubił swoje życie i nie chciał go zmieniać, aż do wydarzenia w sklepie które wywróciło jego stan psychiczny...

   Pewnego wieczoru siedział sobie z Niallem gdy nagle stwierdzili że są głodni. Harry ubrał się i poleciał do całodobowego sklepu po chleb tostowy którego brakowało im do udanego posiłku. Zaczytany w jedną z gazet wpadł na chłopaka. Cudem uderzenie było tak mocne że Styles aż się przewrócił. 
-Oh, przepraszam.- Powiedział nieznajomy i podał chłopakowi dłoń.
Harry wstał i uniósł wzrok. Jego spojrzenie złączyło się z niebieskimi tęczówkami drugiego chłopaka. Usłyszał piskliwy, ale cichy śmiech chłopaka. Harry osądził że był anielski. I nieznajomy odwrócił się znikając za zakrętem, a Styles stał jak wryty. Na jego twarzy dało się odczytać zaskoczenie. Wychodząc ze sklepu modlił się że spotka jeszcze te piękne oczy, które utknęły mu w pamięci, a jego śmiech brzęczał mu w uszach. 

    Minął już tydzień od tamtego zdarzenia, a Harry nie pozbierał swoich myśli. Niall zaczął podejrzewać że coś mu się stało. Loczek posiadał umiejętność wykrywania który człowiek jest wyjątkowy, oraz chciał przy nim spędzić całe życie wiedząc że nic mu się nie stanie. Takie były właśnie oczy tego chłopaka. Harry chciał je widzieć ciągle, niestety nie widział już chłopaka. Nawet był przekonany że nigdy w życiu go już nie spotka. 
-Harry, wychodzę!- Po pokoju Stylesa rozległ się krzyk Nialla. 
-Okej...- Wydyszał, swoim porannym, zachrypniętym głosem. Gdy tylko usłyszał przekręcany klucz w drzwiach znowu zakopał się pod kołdrą. Uniósł jeszcze głowę i spojrzał na zegarek koło swojego łóżka. Niall znowu się spóźnił... cud że jeszcze go nie wywalili. Usiadł powoli i do jego głowy powrócił znowu obraz oczu. Piękne, niebieskie jak niebo, pochłaniające jak ocean, lekkie by do nich wskoczyć i pozostać na zawsze. Harry trochę wyolbrzymiał ten obraz, ale taki lubił... idealny. Przetarł oczy i poprawił włosy. Nie schodząc z łóżka zabrał z komody skarpetki i włożył je na stopy. Uwielbiał cały poranek przechodzić w dresach i wygniecionej koszule w których spał. Otworzył drzwi ze swojego pokoju i wszedł do kuchni. 
   Ich mieszkanie było malutkie. Dwa pokoje, kuchnia połączona z salonem i łazienka. Pokój Harrego był drugim najmniejszym pomieszczeniem, chodź twierdził że w nim jest strasznie przytulnie. 
   Styles podreptał przez przedpokój i zatrzymał się przed lodówką. Wyciągnął mleko i z szafki zabrał płatki. Do miski znalezionej w zmywarce nalał mleko i wsypał płatki. Włączył telewizor, a posiłek zaczął jeść na sofie. Jak zjadł wrzucił pustą już miskę do zlewu i spojrzał na swój plan zajęć. Dzisiaj miał na 14:00 więc musi wyjść szybciej z domu by się nie spóźnić, bo korki w Nowym Jorku są masakryczne i nawet do metra nie da się dostać. Nagle usłyszał dzwonek dochodzący z jego telefonu. Odebrał.
-Słucham...?- Powiedział odchrząkając potem. 
-No ej Harry dzwonię ze służbowego...- Zaczął głos w słuchawce.
-Niall?- 
-No, a kto?! Jezu, Harry obudź się! Przyniesiesz mi mój telefon bo zapomniałem?-
-Jasne.-
-Powinien leżeć na komodzie u mnie.-
-Spoko, przyniosę ci.- 
-Wszystko w porządku?- Zapytał podejrzliwie Niall.
-Nie, a co miało by się stać? Przyniosę ci ten telefon.-
-Okej, okej... spokojnie.- I Horan się rozłączył. 
Harry poszedł do jego pokoju i spojrzał na komodę. Faktycznie, telefon tam leżał. Harry wziął go i poszedł się ubrać. Włożył na siebie to co zwykle, czyli białą koszulkę i czarne obcisłe rurki. Do kieszeni zmieścił obydwa telefony. Wyłączył telewizor i zaczął wkładać buty. Do ręki wziął okulary przeciw słoneczne i wyszedł z mieszkania zamykając za sobą drzwi. Zbiegł w podskokach po schodach na klatce schodowej i wybiegł z bloku. W Nowym Jorku było dzisiaj wyjątkowo ciepło jak na maj. Szedł powoli uliczką i po 10 minutach znalazł się pod knajpką Nialla. Spojrzał na nazwę "Irish beer". Uśmiechnął się i pchnął drzwi. 

<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>

Oto pierwszy rozdział nowego FanFiction o Larrym. Mam szczerą nadzieję że się spodobał. :)
Proszę skomentuj! To dla mnie ważne! ;)
+przepraszam za taką dziwną czcionkę... blogger znowu coś zepsuł...
/Mrs. Stylinson

wtorek, 14 stycznia 2014

Story Of My Life #5

~Lucy~
-I co? Czekałem na ciebie- usłyszałam głos za mną. Wstałam, otarłam łzy i ujrzałam tego samego zamaskowanego faceta co przedtem. Obok niego stał duży czarny samochód, w którym jedną nogą był już w środku.
-Yyy...- tylko to, w tym momencie mogłam z siebie wydusić. Patrzyłam na ziemie i bawiłam się paskiem z pokrowca z gitary. Nagle stanął na przeciwko mnie i się uśmiechnął spod kaptura. Pogłaskał mnie po ramieniu.
-Dlaczego?- spytał ponownie.
- Nie jestem na tyle odważna- nareszcie odpowiedziałam.
-Odwaga jest tylko małą cząstkom, którą w tej sytuacji potrzebujesz. Ważniejsza wiara, pasja i chęci- po tych słowach uśmiechnęłam się lekko.
- To nie zmienia faktu, że jest już za późno- odpowiedziałam wzdychając.
-Chodź- powiedział, kierując mnie gestem w stronę auta.
-No ale...-
-Spokojnie- poszłam z nim.  Wsiedliśmy i pojazd ruszył. Nie wiem dlaczego poszłam z nim, ale robi takie specyficzne wrażenie troski i przejęcia tą sytuacją. Facet ściągnął okulary, odsłaniając zarazem swoje piękne brązowe oczy. Po czym ściągnął z głowy kaptur i wyciągnął w moją stronę rękę.
-Zayn- powiedział. O boże! Przede mną siedzi Zayn Malik. Ten Zayn Malik z tego zespołu One Direction.
-y...tak, a ja Lucy-
-Miło Cię poznać, a co robisz w Londynie ?- spytał.
- Głównie przyjechałam na castingi, no ale teraz zostały mi studia-
- Muzyczne?-
-Chciałabym! Ale niestety nie. Językowe- Próbowałam się uśmiechnąć.
-Czemu?-spytał.
-Rodzinnie- powiedziałam.
Resztę drogi próbowałam się dowiedzieć gdzie jedziemy, ale się nie dało. Malik nic nie chciał mi powiedzieć.
***
-Ok, jesteśmy- powiedział otwierając drzwi. 
-No chodź - dodał, kierując te słowa do mnie. Wyszłam z auta i podniosłam wzrok na potężny, oszklony budynek. 
-Gdzie jesteśmy?- spytałam, podążając za Malikiem. Odpowiedziała mi cisza. Wkurzyłam się trochę. 
Po chwili zorientowałam się że jesteśmy w studiu muzycznym. Weszliśmy do windy, Zayn pisał coś na telefonie. Na 9 piętrze winda się zatrzymała. Przeszliśmy przez korytarz i do studia. 
-Hey Mark- krzyknął mulat.
-O hey, Zayn!- odpowiedział mu brunet. Stałam koło drzwi, patrząc się przyjemnym wzrokiem na Mark'a.
-Mark,to Lucy, Lucy to Mark- przedstawił nas Malik.
-Miło mi powiedział-
-Mi także- odpowiedziałam. Zayn zajął się rozmowom, a ja by im nie przeszkadzać zajęłam się rozglądaniem po studiu, dalej stojąc koło drzwi. 
Nagle usłyszałam krzyki za mną, coś w stylu "Niall mnie goni!!!". Jak najszybciej odwróciłam się by sprawdzić co to, a raczej kto. Odwróciłam wzrok i w jednej sekundzie wylądowałam na ziemi a na przeciwko mnie w tej samej pozycji ujrzałam Louisa Tomlinsona. Chłopak szybko się otrząsnął i spojrzał na mnie zszokowany. 
-Przepraszam nie widziałem Cię- powiedział, pomagając mi wstać.
-Nic się nie stało- odpowiedziałam. 
-Uciekałem przed Niallem bo go oblałem 3 razy wodą i powiedział że mnie zabije- zaczeliśmy się wszyscy śmiać. 


-Macie tu kawę ?- spytałam, bo jakoś nabrała mnie ochota  na ciepły napój. 
- Tak tu za rogiem w lewo- odrzekł Mark. 
- Ok to zaraz wrócę- wyszłam i kierowałam się w stronę automatu. Zamawiając kawę usłyszałam jak ktoś krzyczy "Louis jak cie dopadnę. Mam nadzieje że nie masz wody bo już się przebierałem trzy razy!" to pewnie Niall. Wracałam z kawą a tu znowu zza rogu zderzyłam się. Tym razem to był blondyn, cały gorący napój znajdował się teraz na Horanie. 
-Kurwa!- krzyknął na cały głos. Zayn, Louis i Mark wbiegli na korytarz. 
- Przepraszam nie chciałam, przepraszam - próbowałam jakoś wybrnąć z tej sytuacji. Niall podniósł wzrok na mnie i ujrzałam jego oczy pełne gniewu.
-Nie widzisz jak chodzisz ?!- po raz kolejny krzyknął.
- Przecież Cie przeprosiła- powiedział Louis, który znalazł się koło nas. Chciało mi się płakać, blondyn patrzył się na mnie z nienawiścią, a to przecież tylko kawa. 
Horan zniknął mi z pola widzenia i weszliśmy z powrotem do studia. Usiadłam na sofie i schowałam twarz w dłoniach. Ktoś usiadł obok mnie. Poczuła ostry zapach męskich perfum. To Zayn.
-On ma dzisiaj zły dzień nie przejmuj się nim- powiedział, głaszcząc mnie po plecach.
-Czemu ja jestem taka niezdarna ?- przeczesałam włosy do tyłu.
-Na pewno nie jesteś. Przypadki chodzą po ludziach- uśmiech Malika dodał mi otuchy na co się uśmiechnęłam. Mulat bardzo mnie uspokoił.
-Ok, wszystko gotowe- powiedział nagle Mark. Zayn wstał i pokazał ręką w stronę małego pomieszczenia z mikrofonem na statywie.
-Ale, o co chodzi?- spytałam, wstając.
- Pomogę Ci nabrać troche pewności siebie. A teraz wejdź do środka i zaśpiewaj twoją piosenkę- Zayn usiadł na krześle obok Mark'a.
- No dobrze- weszłam do pomieszczenia , założyłam słuchawki i oddałam się muzyce.

~Oczami Harrego~
Prawie jestem w studiu. Otworzyłem drzwi i dołączyłem do chłopaków. Już chciałem się przywitać, jednak nie mogłem nic wydusić. Ujrzałem piękną dziewczynę, z zamkniętymi oczami. Płynącą śpiewając w rytm muzyki. Spojrzałem na Zayna, ten w rytm muzyki ruszał głową, a oczy miał pełne radości. Spojrzałem  na Louisa, siedział na sofie opierając się o kolana i uśmiechając się na widok dziewczyny. Dołączyłem się do niego.
-Hey Lou!- przywitałem się.
- Hey Harreh, nawet nie zauważyłem kiedy wszedłeś- odpowiedział. Przeniósł wzrok z powrotem na dziewczynę.
-Piękna prawda ?- dodał.
- No i to jak, kto to ?-
- Ma na imię Lucy, tylko tyle wiem o więcej się Zayna, pytaj- odpowiedział.
Kolejne wyrazy piosenki leciały, a ja nie umiałem oderwać się od jej jedwabnego i jedynego w swoim rodzaju głosu.  Miałem ciarki na całym ciele, a serce waliło mi jak młot. Siedziałem jak na szpilkach, a kąciki ust same podnosiły się do góry jak tylko ją widziałem. Lucy skończyła śpiewać. Odłożyła słuchawki i nasze spojrzenia zetknęły się na jednej linii.

><><><>><<>>><><><><><><><><><><><>><<><><><><><><><>><><><><><>

Mam nadzieje że się rozdział podoba! ;) Jak mam być szczera to mi się bardzo podoba, wreszcie coś się  dzieje xD
Licze na komentarz! (: 

/IrishGirl


niedziela, 12 stycznia 2014

Stay With Me ~ Prolog.



Stay With Me- (PL) Zostań ze mną.

Bohaterowie pierwszoplanowi:
Zayn Malik (21 l.)
Perrie Edwards (20 l.)

Bohaterowie drugoplanowi:
Liam Payne (20 l.)
Sophia Smith (20 l.)
Louis Tomlinson (22 l.)
Eleanor Calder (21 l.)
Harry Styles (19 l.)
Niall Horan (20 l.)
Jade Thirlwall (21 l.)
Jesy Nelson (22 l.)
Leigh-Anne Pinnock (22 l.)

Kategoria opowiadania:
Fantasy, romantyczne, dramatyczne. 

Akcja: 
teraźniejszość, Londyn, UK, 

Opis:
Dwa potężne zespoły, które odmieniły świat nie jednej osobie na ziemi. Para, która jest cząstką tych zespołów. Perrie, żywiołowa, kobieca, bardzo romantyczna i uczuciowa kobieta. Jedna z wokalistek czteroosobowego zespołu, który wygrał X-Factor w 2011r. Zayn, cichy, męski i oddany rodzinie i narzeczonej facet. Śpiewa w pięcioosobowym zespole, razem z jego czwórką najlepszych przyjaciół. Podbił miliony serc fanek na całym świecie, a swoje oddał przepięknej dziewczynie z South Shields. Mają normalne życie gwiazd. Imprezy, czerwone dywany, koncerty, trasy koncertowe. Muzyka to ich życie. Jednak ona sama nie wystarcza to pełni szczęścia. Miłość jest ważna dla każdego z nich. 

Czy brak czasu, inne miasta i czasem tysiące kilometrów przeszkodzą tej miłości. Czy przeszkody napotykane w życiu codziennym zdołają coś tu zmienić? Czy wypadek w pracy zmieni na zawsze ich życie? 


/IrishGirl♥

Happy B-Day Zayn! ♥

Happy Birthday Zayn!

Kocham...
Kocham Zayna, który uwielbia tatuaże i ma ich pełno. 
Kocham Zayna, który uwielbia grafiti. 
Kocham Zayna, który ma piękną narzeczoną. 
Kocham jego uśmiech.
Kocham jego śmiech.
Kocham jego styl. 
Kocham jego oczy.
Kocham w jaki sposób ucina sobie drzemkę.
Kocham jak śpiewa. 
Kocham jak robi to co kocha.
Kocham jego przyjaciół. 
Kocham jak jest szczęśliwy. 

Ale nie przestane nigdy kochać...
Kochać jego nieśmiałości. 
Kochać jego niskiej samooceny. 
Kochać tego, jak powiedział Simon'owi, że nie potrafi tańczyć.
Kochać jego solówek w Up All Night i Take Me Home. 
Kochać asystentki Victorii. 
Kochać DJ'a Malika.

Kochałam go, Kocham i będę go kochać. 

Kiedy on się uśmiecha, ja się uśmiecham. 
Postaram się być z nim 20,30, a nawet 40 lat. 
Nie boje się oddać jego serce, które jak dotąd należało do Directioners
jego ukochanej. 

Zayn,
Mam Jedną Myśl jaką muszę Ci powiedzieć.
Więc Wstań i posłuchaj. 
Nie wiem Co Czyni Cię Takim Pięknym i cudownym.
Ale właśnie tym,  Ukradłeś Mi Serce. 
Wiem, że to głupie, ale Chcę żebyś Powiedział Mi kłamstwo,
Że są Momenty, kiedy mówisz mi "Uratuje Cię Dzisiaj"
Zastanawiam się, czemu tylko dzisiaj? 
Wiem, że wciąż popełniam te Same Błędy, ale nie chcę,
Żebyś był Wzięty, bo ja cię kocham Więcej Niż To.
Dlaczego?
Dlatego, że codziennie zabierasz mnie do Innego Świata.
Ja pragnę być Zawsze z tobą,
Bo tylko w tedy zaśpiewa w moim sercu Najlepsza Piosenka, Na Na Na, ze szczęścia. 
Chciałabym być z tobą Na Zawsze Młoda, ale sam wiesz, że to nie jest możliwe. 
Mam nadzieje że zapamiętasz te Wspomnienia Północy, 
I już na zawsze pozostanie tylko Ty i Ja. 
Twoja Diana. 



Zayn Javadd Malik 
12.01.1993r
Bradford


Wszystkiego najlepszego Zayn! <3 
/IrishGirl

sobota, 11 stycznia 2014

Forever Young #69

----Oczami Łucji----
Duża hala, jeszcze pusta. Pałętają się po niej ludzie od świateł, sprzętu i innych bardzo ważnych rzeczy bez których koncert by się nie odbył. Za 3 godziny całe pomieszczenie zapełni się ludźmi którzy chcą posłuchać naszej muzyki. Jesteśmy z Alicją w garderobie. Lou  dopieszcza właśnie włosy Ali. Nie stresuję się, ani nie przeżywam jak Ala. Chcę żeby ten koncert był idealny... Będzie to najlepszy koncert jaki może być. Pewnie powodem tego będzie to że na scenie znajdować się będzie 7 osób! Przeżyjemy... piosenki specjalnie przygotowaliśmy by były dopasowane do nas.
-Oh Ala! Nie kręć tak tą głową!- Krzyknęła Lou.
-No przepraszam... stresuję się...- Ala siedziała na krześle i kręciła się. Nagle do drzwi naszej garderoby ktoś zapukał. Wstałam i podeszłam do śnieżnobiałych drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam piękny uśmiech Nialla.
-Stresujesz się?- Zapytał.
-Nie. Tak jakoś jestem spokojna... nawet za bardzo!- Zaśmiałam się. Niall złapał mój nadgarstek i pociągnął do siebie.
-Oh..- Westchnęłam gdy nasze usta się połączyły. Zza blondyna wyskoczył Zayn.
-Ej Niall! Musimy iść się przebrać!- Powiedział i pociągnął Nialla za ramię. Horan się do mnie uśmiechnął i odszedł.
-Właśnie! Chodź Łucja musimy iść do Caroline żeby pomogła nam wybrać ubrania.- Powiedziała Ala stając koło mnie. Ruszyłyśmy w stronę Caroline która stała i rozmawiała z kimś.
Po jakiś 20 minutach stałyśmy już ubrane w ciuchy w których mamy występować. Założyłyśmy to w czym nam najwygodniej. Włożyłam na siebie białe spodenki, do tego bluzkę na ramiączkach z odwróconym czerwonym krzyżem, podkolanówki czarne i czerwone Vansy. Ala założyła czarne rurki, biały podkoszulek na niego jensową kurtkę i biało-czerwono-czarne AirMaxy.
-Wyglądamy super.- Stwierdziła Ala jak stałyśmy przed wielkim lustrem.
-Zgadzam się z tobą.- Uśmiechnęłam się. Odeszłam od lustra i usiadłam na sofie.
-Klaudia przyjdzie na koncert prawda?- Zapytała się mnie Ala.
-Yhym.- Kiwnęłam głową w potakującym geście. Ala pokręciła się trochę po garderobie. Nagle podeszła do drzwi i wyszła.
-Gdzie idziesz?!- Krzyknęłam i pobiegłam za nią.
-Do Harrego!!- Krzyknęła i zatrzymała się pod drzwiami chłopców garderoby. Otworzyła szybko drzwi i weszłyśmy do środka. Chłopcy byli już ubrani.
-Ślicznie wyglądasz, kochanie.- Powiedział Harry i objął w pasie Alicję.
Rozejrzałam się po garderobie w poszukiwaniu Nialla. Znalazłam go przy stole z przekąskami.
-Ciastka!- Pisnęłam i podbiegłam do niego.
-Łucja! Chcesz?- Włożył mi ciastko do buzi.
-Pyszne.
-Wiem!- Zaśmiał się i obrócił tak że oparł się tyłkiem o stół. -Wiesz... stresuję się trochę.
-Ja nie.- Połknęłam kolejne ciacho.
-Niall marudzi że pomyli kwestie i ludzie go wybuczą!- Dodał Louis który znikąd pojawił się koło mnie.
-Niall! Przecież tam będą wasi fani! Oni was wspierają lepiej niż ktokolwiek!- Powiedziałam z uśmiechem na ustach. Blondyn przytaknął.
-Dobra ludzie idziemy.- Powiedział Liam podnosząc się z kanapy. Wszyscy wyszliśmy za nim i ruszyliśmy jasnym korytarzem. Jak zbliżaliśmy się do kulis sceny dobiegły nas odgłosy zgromadzonych już tam fanek.
-O boże.- Jęknęłam, a Niall złapał moją dłoń.
Znaleźli się przy nas ludzie którzy zaczęli zakładać nam słuchawki. Z każdą sekundą głosy fanek robiły się coraz głośniejsze. Gdy zgasło światło rozbrzmiał wielki pisk.
-Dobra 20 sekund.- Powiedział ktoś z ekipy.
Serce zaczęło bić mi jeszcze szybciej. Niall mnie przytulił i wyszeptał do ucha.
-Kocham cię...-
-10 sekund...-
-Nie wytrzymam!- Pisnęła Ala. Harry też owinął swoje palce wokół jej dłoni.
-5 sekund...- Mocniejsze uderzenia serca.
Nagle rozległy się pierwsze nuty "Forever Young". Wielki pisk fanek dźwięcznie odbijał mi się w uszach.
-Wchodzicie!- I nagle wbiegliśmy na scenę. Serce mi stanęło gdy zobaczyłam całą salę pełną...


----Oczami Alicji----
Wbiegliśmy na scenę... te krzyki, nawet słuchawki nie pomagały. Zaczęliśmy śpiewać dobrze znaną nam piosenkę. Rozbiegliśmy się po scenie. Jak zaczęła się moja kwestia nie potrafiłam spuścić oczy z Harrego. Uśmiechnął się ciepło do mnie i ruszyłam w głąb sceny. Czuję że cała moja energia się we mnie kumuluje. Mam ochotę skoczyć do gwiazd. 
Po skończonej piosence podbiegliśmy na środek i złapaliśmy się za ręce. Od lewej... Zayn, Louis, Harry, ja, Niall, Łucja i Liam. Uśmiechnęliśmy się i zaczęła się kolejna piosenka.
***
-Dziękujemy!- Krzyknął Liam i zbiegliśmy ze sceny. Nie chciałam schodzić... śpiewałabym dalej, ale niestety te dwie godziny szybko minęły. -O boże, Harry!- Wrzasnęłam i rzuciłam się na mojego kochanego narzeczonego. 
-Aaaa! Zagraliśmy ten koncert!- Pisnęła Łucja robiąc podobnie z Niallem, ale ramieniem przyciągając Liama.
Louis zaczął skakać z radości, a Zayn próbował uregulować oddech. 
-Cudowny koncert!- Rozległ się za nami krzyk. Automatycznie się odwróciliśmy. Była to Klaudia i Emilia. 
-Dziewczyny!- Rzuciłyśmy się na nie z piskiem. 
-Na prawdę... jestem z was dumna...- Dodała przez łzy szczęścia Klaudia.
-Nigdy nie pomyślałabym że możecie osiągnąć taki sukces!- Zaśmiała się Emilia.
-Jestem taki podekscytowany tym!- Krzyknął Louis. Wtedy obróciłyśmy się. Chłopcy stali w grupowym uścisku. 
-Ohhh jakie to słodkie...- Mruknęła Łucja. 
Szliśmy korytarzem do garderoby gdy usłyszeliśmy znajomy głos. 
-Ale ja jestem ich znajomą! Na prawdę!- Na te słowa Łucja i Niall się zatrzymali jak zaczarowani. Spojrzeli na siebie i razem powiedzieli.
-Katie...- Spojrzeliśmy na ochroniarza za którym stała dziewczyna z długimi, prostymi i brązowymi włosami. Miała na sobie jensowe rurki i koszulę w kratę. 
-Przepuść ją.- Powiedział Niall i poklepał ochroniarza po ramieniu. 
-Co ty tu robisz?- Zapytała się oschle Łucja.
-Chciałam wam tylko pogratulować...- Wyszeptała.
-Byłaś na naszym koncercie?- Zapytałam.
-Tak! I bardzo mi się podobał.- Uśmiechnęła się ukazując rząd śnieżnobiałych zębów. 
***
Po jakiś dwóch godzinach po koncercie urządziliśmy przyjęcie w domu. Bardziej takie After Party. Louis i Harry śmiali się i wygłupiali na sofie. Zayn całował się z Perrie. Niall i Liam gawędzili z Klaudią, a Emilia zagadywała Katie. Tak zaprosiliśmy ją do siebie. Łucja trochę kaprysiła, ale udało się ja przekonać. 
Rozejrzałam się po pokoju by znaleźć głośną blondynkę. Udało mi się. Otworzyłam drzwi tarasowe i dołączyłam do niej patrząc się w gwieździste niebo. 
-Wiesz Ala... tyle się wydarzyło od X Factora...- Zaczęła nie spuszczając oczy z gwiazd. -Najpierw byłam z Liamem, a teraz z Niallem...
-Pokręcone nie? Ja też pamiętam czasy gdy Louis był moim chłopakiem, a teraz jestem przyszłą panią Styles!- Zaśmiałam się. 
Nagle po niebie zaczęła sunąć gwiazda.
-Patrz spadająca gwiazda!- Łucja wskazała palcem na niebo. -Pomyśl życzenie...
Nagle w tym samym czasie złapałyśmy się za ręce i wymówiłyśmy na głos.
-I wanna be forever young!
Spojrzałyśmy na siebie.
-Wiesz że wypowiedziane na głos się nie spełni?- Powiedziała Łucja.
-Hahhahah cud jakby się spełniło!- Krzyknęłam i przytuliłam przyjaciółkę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nareszcie FY!!! \o/
Udało mi się napisać w końcu ostatni rozdział...
Tak ostatni :)
Pojawi się jeszcze epilog który przeniesie nas w przyszłość, czyli 
jak dalej potoczyło się życie Alicji i Łucji :)

Proszę skomentujcie ten rozdział! To dla mnie naprawdę ważne :) 
Możecie też napisać który moment FY się wam najbardziej
podobał :D
/Mrs. Stylinson

piątek, 10 stycznia 2014

Imagin z Harrym #4

Imagin z Harrym z dedykacją dla Weroniki

Tak, nareszcie mam praktyki o które walczyłam i marzyłam. I to jeszcze u najlepszej szefowej na ziemi. Traktuje ją jak wzór do naśladowania. Jest przesympatyczna, miła, śliczna i pozwoliła mi mówić do siebie na ty. Jest to jedyna w swoim rodzaju styliska Lou Teasdale. Już za chwile mam drugie  z nią spotkanie. Stresuje się bardzo choć za pierwszym miałam nogi z galarety.
Mam splecione dłonie i rozglądam się po ładnie po dekorowanej knajpce. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi, to Lou! Od razu mnie zauważyła i się uśmiechnęła.
~ Hej~ przywitała się pogodnie ze mną. Była świetnie ubrana, no bo to przecież stylistka. Miała na sobie jasne obcisłe rurki z podwiniętymi nogawkami, na nogach miała krótkie czarne conversy. Bluzkę miała luźną bez ramion, szarą z białym napisem 'Wake up, is morning'  i na głowie czarną opaskę z ćwiekami małą czarną torebkę oraz liczne srebrno-czarne bransoletki. To wszystko cudownie komponowało się ze sobą.
~ Dzień Dobry~    odpowiedziałam nieco zestresowana.
~ Ej, kochana mówiłam ci, że na luzie masz ze mną rozmawiać i niczym się nie przejmować. Jestem teraz twoją znajomą, a szefową tylko na papierze, najważniejsze że robisz to co kochasz i sprawia ci to przyjemność, a ja ci tego nie chce utrudniać, tylko pokazać co i jak ~ pogłaskała mnie po ramieniu, a ja się natychmiast rozluźniłam.
~ Jak wszystko już mamy obgadane to bierzemy kawę i do pracy, ok? ~ spytała.
~ No pewnie~ Kupiłyśmy kawy i poszłyśmy wykonywać swoje obowiązki.
***
Po pewnym czasie weszłyśmy tylnymi drzwiami, do budynku w którym miałam pracować. Lou witała wszystkich, na każdym kroku każdy coś do niej mówił, a ona na wszystko odpowiadała z pięknym uśmiechem, a ja szłam za nią jak cień. Weszłyśmy do jasnego pokoju, z czarnymi i czerwonymi elementami i ozdobami. Postawiła kawę na stole i zaczęła dokładnie przeglądać swój notes. Także odłożyłam gorący napój. Lou zamknęła zeszyt.
~ Więc tak, tu jest pokój w którym jak widzisz spotykamy się przed pracą by się ogarnąć co dzisiaj mamy w planach, pijemy też czasem kawę, ale to można wszędzie robić~ uśmiechnęła się~ zostaw tu rzeczy i pójdziemy zająć się chłopcami ~ zrobiłam tak jak mi powiedziała i udałam się za nią. 
~ Chłopcami?~ spytałam się w drodze do następnego pokoju. 
~ No przecież mówiłam Ci kim się 'opiekuje' ~ 
~ No tak, ale to raczej już dorośli faceci ~
~ Jak ich poznasz bliżej, przekonasz się że czasami do byciem dorosłym im brakuje~ uśmiechnęłam się pod nosem. 
Stanęłam za Lou przed drzwiami, ona otworzyła je i nagle się schyliła, a ja poczułam tylko pocisk w formie poduszki na mojej twarz. Dziewczyna złapała mnie za ramię. 
~ [T.I] nic ci nie jest ?~ spytała z troską. 
~ Nie ale trochę bolało jak na poduszkę~ odpowiedziałam poprawiając się.
~ Kurde chłopcy tak od razu na wejście robicie jej taką niespodziankę~ krzyknęła na nich Lou i zwróciła się do mnie~ Ich chyba znasz ? ~ spytała.
~ No raczej.~  Podniosłam wzrok i przede mną w pewnej odległości stał Louis z niewinną miną. Koło nas stał Niall z poduszką w ręku. Zayn z słuchawkami w uszach, z zamkniętymi oczami prawie leżał na skórzanej kanapie, a Liam koło mulata siedział i pisał na telefonie. Tylko loczek biegł do nas.
~ Hej, nic Ci nie jest? Przepraszam za Louisa jest czasami.... nie ogarnięty i dziecinny. Jestem Harry~
~ Tak, tak wiem, a ja [T.I]~ uśmiechnęłam się wesoło. Zielonooki chciał coś powiedzieć ale przeszkodziła mu Caroline, która krzyczała zza rogu.
~ Lou, ekipe masz ubraną, teraz włosy.~
~ Ok moi drodzy kto na pierwszy ogień ?~ Spytała kobieta, Harry pierwszy się zgłosił. Usiadł na krzesło. Lou zwróciła się teraz do mnie.
~ Z jego włosami nie jest aż tak trudno, on i tak je potem inaczej przeczesze. Wystarczy tutaj standardowa robota.~ powiedziała stylistka. Kiwnęłam głową na znak potwierdzenia. Poszliśmy do łazienki, by umyć włosy. Po chwili  Harry miał już włosy mokre i umyte pachnącym szamponem. Miał je ładnie zaczesane do tyłu by mu na razie nie przeszkadzały.
~ Lubisz być mokra?~ spytał z podejrzanym uśmiechem.
~ yy...Co? Czekaj..~ nie zdążyłam dokończyć a loczek zaczął chlapać mnie wodą.
~ Ej co ty robisz ?~ spytałam poirytowana. Zaczęłam odwzajemniać chlapanie. Po chwili byliśmy cali mokrzy. Nagle w drzwiach stanęła Lou ze skrzyżowanymi rękami na piersi.
~ Co tu się dzieje ~ spytała.
~ To ona!~ krzyknął Harry, pokazując na mnie.
~ Co?!~  krzyknęłam.
~ Dobra nie ważne, idźcie się wysuszyć i Harry masz być gotowy za 40 min.~ powiedziała Lou i wyszła.
Popatrzyliśmy się na siebie i zaczęliśmy się głośno śmiać.
***
Siedzieliśmy na sofie. Miałam ręcznik na głowie a Harry szukał nowego ubrania. Stał w samych spodniach, patrzyłam się na jego nogi i coraz wyżej. Nagle zielonooki się odwrócił, podniosłam szybko wzrok na jego twarz i nabrałam czerwonych rumieńców.
~ Czy ty właśnie....~ próbował spytać, ale szybko mu w tym przeszkodziłam.
~ Niee.....~ spuściłam wzrok na ziemie i próbowałam dosięgnąć ręcznikiem karku. 
~ Pomogę ci~ odrzekł Hazza.
~ Było by miło ~ odpowiedziałam. Loczek kierował się w moją stronę. Nagle potknął sie o nogę od stołu i wylądował na mnie. Jego jeszcze mokre loczki, gilgotały mnie po czole, co wywołało u mnie śmiech, na co on się także uśmiechnął. Zamilkłam gdy popatrzył się głęboko w moje oczy. Przybliżaliśmy nasze twarze stopniowo. Harry patrzył mi się na usta, a ja wędrowałam wzrokiem z jego oczu na usta i z powrotem. Nasze wargi połączyły się, a kropla wody z jego włosów spłynęła mi po policzku. 

/IrishGirl♥  

Szablon by S1K