piątek, 31 stycznia 2014

Story Of My Life #6

~Harry~
Nasz wzrok spotkał się. Dziewczyna o nieziemskich błękitno-szarych oczach patrzyła się wprost na mnie. Była tak daleko, praktycznie w innym pomieszczeniu, a jej emocje dochodziły do mnie. Wbijałem się w nią oczami, aż do chwili gdy ona odpuściła. Opuściła wzrok, a wraz z nim trochę uśmiechu. Nie byłem pewny co się dzieje, ale znam siebie i wiem że jak ją widzę moje serce bije o trzykroć mocniej i szybciej niż zwykle. Nagle poczułem ciepło na kolanie. Z trudem oderwałem wzrok i spojrzałem na nie. Była to ręka od Louisa.
-Ej, stary żyjesz ?- spytał się pokazując przy tym szereg białych zębów. Popatrzyłem się na przyjaciela.
-No pewnie!- podniecenie tą całą sytuacją i zadowolenie aż tryskały ode mnie na kilometr.
-Szczerzysz się tak odkąd tu przyszedłeś- zaśmiał się.
-Mam powód- spuściłem wzrok z uśmiechem.
~Lucy~
-Świetnie Lucy!- krzyknął Zayn.
-Ale po co?- spytałam nieco zawiedziona, bo przecież do końca nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Żebyś się wreszcie przekonała, że masz talent i wiara w siebie też ci jest potrzebna- Pogłaskał mnie czule po ramieniu. Od razu zrobiło mi się cieplej na sercu i się uśmiechnęłam. Odwróciłam głowę i znowu moje spojrzenie odnalazło jego spojrzenie. Wzrok Harrego, jego zielone tęczówki aż hipnotyzowały. Pamiętam jak kiedyś wyglądali, bo oglądałam x-factora nieustannie, z czasem to ustawało i teraz w ogóle tego nie robię. Teraz on ma wyraźnie kości policzkowe, prawie niewidoczny zarost, ale jednak go ma, grzywkę, która kiedyś była pełna loczków i opadywała na czoło teraz że tak ujmę stała pod dużym wpływem lakieru do włosów, w powietrzu.
Nagle uświadomiłam sobie, że się na niego patrze, szybko spuściłam wzrok i poczułam jak moja twarz nabiera rumieńców. Ukradkiem chciałam zobaczyć czy on dalej patrzy się na mnie, niestety nie siedział już na sofie, tylko...
-Cześć, jestem Harry- Odwróciłam się, i zobaczyłam jak stoi przede mną i jego uśmiech zajmuje większość twarzy.
-Taa...- założyłam kosmyk włosów za ucho. -A ja Lucy- odwzajemniłam uśmiech, ale rumieńce jeszcze mnie nie opuściły.
-Masz piękny głos- loczek przerwał tą krótką nieprzyjemną ciszę. Harry chciał coś powiedzieć, ale przerwał mu Zen.
-Dobra ludzie to idziemy się napić!- Zayn objął mnie ramieniem.
-Jaaa...- próbowałam wybrnąć z tej sytuacji.
-Ty przede wszystkim- dodał Louis już w drzwiach. Wyszliśmy ze studia na korytarz i kierowaliśmy się w stronę parkingu. Mark poszedł w innym kierunku tłumacząc się pracą. Mogłam też tak zrobić, no ale cóż.
-Napisze do chłopaków- powiedział Hazz wyciągając telefon.  Uświadomiwszy sobie co się dzieje, gdzie idę i z kim, stanęłam ze spuszczoną głową. Parę kroków przede mną stanęło moje towarzystwo.
-Idziesz?- spytał Louis. Wyraźnie w jego głosie można było usłyszeć rozbawienie.
-Tylko, że ja nie moge...i-
-Za późno, jesteś już nasza!- Harry wrócił te parę kroków po mnie i kładąc swoją rękę mi na plecach nadawał tępa. Kurde jacy oni są przekonujący.
I tak dotarliśmy po chwili na parking. Łatwo znaleźliśmy nasz transport.
-Panie na przodzie- wskazał ręką Lou otwierając mi zarazem drzwi.
- Panie przodem, kretynie- zaśmiał się Harry waląc Tomlinsona w głowę po czym sam wszedł do auta, na tyły. Louis zamknął drzwi samochodu i dołączył do Hazzy. Zayn usiadł za kierownicą.
-No to jedziemy! - uśmiechnął się Malik. Samochód ruszył.
***
"Jest może 20.00. Nie wiem czy to dobra pora na picie, ale w każdym razie mam słabą głowę i do końca nie wiem jak to przeżyje." Nabrałam powietrza i ostrożnie go wypuściłam.
-Ok, jesteśmy- Zayn odpinał pas, więc postanowiłam że pójdę w jego ślady. Wysiedliśmy wszyscy z auta i poszliśmy w kierunku małej knajpki nieopodal nas. 
"Nie znałam od tej strony Londynu, nie byłam tu o zmrok, na google maps tego nie pokazują. Noc, jak noc, ale tu jest jakoś inaczej. Tutaj nawet noc jest dniem. Dziwne, ale prawdziwe" 
Drzwi się otworzyły. Ujrzałam drewniane elementy ozdabiające te duże pomieszczenie. Weszliśmy głębiej, a moje towarzystwo od razu usiadło przy barze. 
-Siemka Dany- przywitał się Louis ze starszym panem. Miał może z czterdzieści kilka lat. 
-Cześć chłopaki- krzyknął radośnie. Najwyraźniej za nimi przepadał i to bardzo. 
-Liam i Niall są chyba w kuchni albo na zapleczu- powiedział Dany wycierając kufel. 
-A co to za piękna niewiasta- wskazał na mnie. A wszystkie pary oczu spoczęły na mojej osobie.
-To jest Lucy!- powiedział Harry, łapiąc mnie ręką za plecy i przybliżając do baru. 
-Cześć jestem Dany- podał mi dłoń a jego aż za bardzo pozytywny uśmiech zarażał. Na skutek czego także się uśmiechnęłam. 
- A ja Lucy, milo mi- uścisnęłam jego dłoń. Rozmowa toczyła się w najlepsze. "Nie wypiłam jeszcze nic i raczej chce się tego trzymać."  
-Przepraszam, gdzie jest ubikacja?- spytałam wtrącając się do rozmów. 
-Tu, w prawo za rogiem-  pokierował mnie Dany. Wstałam od baru. Harry złapał mnie za nadgarstek.
-Jak nie chcesz żeby coś Cie zjadło z tego kibla, to idź lepiej do ubikacji na zapleczu - wyszeptał, śmiejąc się i wskazując, na wyróżniające się szare drzwi. Uśmiechnęłam i udałam się tam. Z łatwością odnalazłam WC. Otworzyłam drzwiczki, tak samo je zamykając za sobą. Koło kibla leżał telefon, najwyraźniej ktoś zapomniał. Podniosłam go prawie zamaczając moje włosy w wodzie z kibla. Skupiłam się na telefonie. Nagle ktoś z hukiem otworzył drzwi obijając je o ścianę. Wystraszyłam się, a telefon trafił w sam środek zimnej wody w kiblu. Zakryłam ręką usta i odwróciłam wzrok. 
-Nie!- krzyknął Niall, biegnąc w moim kierunku, a raczej kierunku kibla. Odsunęłam się, by zwolnić mu przejście, na skutek czego blondyn przewrócił się. Zasyczał pod nosem i nawet na mnie nie spojrzał. Odsunęłam się pod okno, trzymając rękę nadal na ustach. Horan wygrzebał się z ziemi, łapiąc się za kolano i zanurzył rękę w głąb kibla. Moja twarz nieco się skrzywiła, "ale to przecież moja wina" . W drzwiach pojawili się reszta chłopaków, razem z rozkojarzonym Liamem.  Niall wyciągnął w końcu telefon i oczepał go z wody. Spojrzał na niego, a potem jego oczy, oczy znowu pełne gniewu spojrzały na mnie. Kierował się w moim kierunku lekko kulejąc. "teraz prawie przykleiłam się do tej ściany" 
-Ejejjejeje, Niall!- krzyknęli wszyscy jednocześnie, łapiąc blondyna za ramiona i oddalając go ode mnie. 
-Co się stało?- spytał Zayn. 
-Wrzuciła mi telefon do kibla- 
-Aaa.. I co niby chciałeś jej teraz zrobić?!- spytał z poirytowaniem Harry. 
- Nie wiem, ale jestem wściekły!- krzyknął, spoglądając znowu złowieszczo na mnie. 
- To tylko telefon, wyluzuj- Louis poklepał go po plecach, a Liam nadal trzymał go za ramie, tak jak Zayn. 
-Miałem tam wszystkie zdjęcia, kontakty, a teraz nawet karta jest do dupy, kurwa!- Niall wyrwał się z ich rąk, ostatni raz spojrzał na mnie i wyszedł tylnym wyjściem. Zsunęłam się na ziemie, a dźwięk trzaśnięcia drzwiami zmusił mnie do zamknięcia oczu. Moja ręka nadal zasłaniała mi usta. Otworzyłam powieki a nade mną stała cała czwórka. 
-Prze..przepraszam- ledwo wydukałam. 

><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Nawet długi mi wyszedł ten rozdział (: Ale to rekompensata że tak długo nie było :D Mam nadziej, że się podoba. 
Licze na komentarz! :) 
/IrishGirl 

1 komentarz:

  1. Woow niall jaką agresja xd
    Rozdzial podoba mi sie
    Taa kreatywnych komentarzy to Ja nie umiem pisać wybacz
    Ten nawet piszę na tel xd także trochę zrozumienia
    Mam nadzieję, że długo na next nie bede czekać :*

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K