niedziela, 2 lutego 2014

Uncover #4

On a late night, on a late night,
When the moon is blinding.

     W środku od razu zawiało zapachem pizzy i innych przypraw. Harry rozejrzał się po lokalu i zdał sobie sprawę że nigdy wcześniej tu nie był. 
-Chodź.- Powiedział Louis pokazując na puste miejsca w kącie sali. Usiedli na przeciwko siebie. -To co chcesz?- Zapytał z przepięknym uśmiechem, niebieskooki.
-Mmm, może hawai?- Powiedział Harry oglądając menu.
-Oczywiście! Jakie szczęście, to moja ulubiona pizza!- Zaśmiał się Lou. Harry też się szeroko uśmiechnął. 
Podeszła do nich miło wyglądająca, brązowo włosa kelnerka. 
-Co podać?
-Więc...- Tomlinson spojrzał na Harrego i znowu na kelnerkę. -Pizze numer 34 i dwie cole?- I znowu spojrzał na Stylesa. On się uśmiechnął i kiwnął głową w potakującym geście.
-Oczywiście.- Uśmiechnęła się firmowym uśmiechem i odeszła. 
Harryego uwagę przyciągnął telewizor, zawieszony na ścianie za Louisem. Tomlinson zauważył że młodszy chłopak się tam patrzy i zaśmiał się. 
-Zabawnie to wygląda, jak patrzysz tak nad moją głową.
-Oh..- Harry poczuł że jego policzki się nagrzewają. 
-Więc...- Zaczął Louis.
-Więc.- Westchnął Harry.
-Ty urodziłeś się w Nowym Jorku?- Zapytał po kilku momentach ciszy Louis.
-Nie, przyjechałem tu na studia. Urodziłem się w Anglii, a ty?-
-Ja też!- Iskierki pojawiły się w niebieskich jak morze, oczach Tomlinsona. Harry poczuł że coś po gilgotało go w brzuchu.
Nagle kelnerka przyniosła zamówione przez nich jedzenie. Postawiła pizze i butelki coli razem ze szklankami na stole, udekorowanym sztucznym kwiatkiem.
-Smacznego!- Powiedziała i odeszła.
-Cieszę się że Cię poznałem.- Uśmiechnął się Louis. 
-Hę..?- Harry podniósł głowę do góry. Akurat w trakcie brania gryza pizzy. Ser został mu przy kawałku który miał w buzi i rozciągnął mu się. Louis zaczął się głośno śmiać. Harry szybko nawinął ser z powrotem na pizze, a na jego policzkach pojawiły się rumieńce. -Emm co mówiłeś?- Zapytał Loczek jak już połknął kawałek pizzy.
-Że cieszę się z poznania ciebie. Przyjeżdżając tutaj nie znałem nikogo bo wszystkich zostawiłem w Anglii. Wtedy że w sklepie na siebie wpadliśmy to nie był przypadek!- Uśmiechnął się i przy jego policzkach pojawiły się mało widoczne zmarszczki, powodowały że wyglądał jeszcze słodziej.
-Ohh... też uważam że to nie przypadek.- Powiedział Harry. W tym momencie telefon od Louisa zaczął dzwonić. 
-Oh przepraszam cię.-Wydukał i odebrał telefon. -Hejka, kochanie.- 
Harry się zastanowił komu by miał tak mówić, może rozmawia z rodzeństwem.
-Harry, muszę już lecieć.- Wstał z krzesła. Styles dokładnie analizował każdy jego ruch. -Muszę wejść na skypa by porozmawiać z dziewczyną.- Harry uśmiechnął się, a potem do niego doszło co jego niedawno poznany kumpel powiedział. Dziewczyną... D Z I E W C Z Y N Ą?!  Harry poczuł jak słabnie.
-Wszystko w porządku?- Zapytał Tomlinson ubierając kurtkę.
-Emmm tak!
-To do zobaczenia!- Pomachał mu i wyszedł z restauracji. 
Harry wypuścił powietrze ze świstem. Wstał i na stolik położył pieniądze. Zarzucił swój czarny płaszcz i "wyleciał" z pizzerni.
    Niall przyszedł z pracy trochę wcześniej i zdziwił się że nie zastał w mieszkaniu Harrego. Zwykle Styles po zajęciach, od razu przychodził do domu i zasiadał przed telewizorem. Dzisiaj było inaczej. Może sobie w końcu znalazł towarzystwo. Niall wyciągnął sok pomarańczowy z lodówki i wziął paczkę chipsów. Włączył telewizor na kanał na którym grali jakąś niemiecką komedię. Nagle drzwi z mieszkania otworzyły się. 
-Hazza?-  Zapytał Niall, wychylając by dojrzeć przedpokoju. 
-Ta.- Doszła go odzywka Stylesa.
-Co tak późno dzisiaj? 
Harry nie chciał opowiadać mu że był z Louisem w pizzerni, bo od razu musiał by też mówić jaki Louis. Nie zbyt chciał, może bał się.
-Emmm... zostałem dłużej na uczelni.- Wymyślił coś na szybko.
-Okej. Siadaj!- Pokazał mu na miejsce obok siebie.
 Harry zbliżył się niechętnie i usiadł na sofie. Nie wie dlaczego zareagował tak jak dowiedział się że Louis ma dziewczynę. Może z tego powodu że mu wcześniej nie powiedział. Przecież nie mógł być zawiedziony lub zazdrosny, to było by dziwne.

Tydzień później

     Harry był szczęśliwy ze znajomości z Louisem. Można powiedzieć że przeszli na przyjaźń. Spotykali się zawsze po wykładach i chodzili do parku, albo gdzieś indziej na spacer. Ciągle nie powiedział Niallowi o tym że poznał przyjaciela. Sam nawet nie wie dlaczego mu nie mówi. Louis też zaczął postrzegać Harrego jako kogoś więcej niż kumpla. 
     Ten dzień był bardzo deszczowy. W końcu był to początek listopada. Harry wyszedł z sali wykładowej razem z Louisem. 
-Dzisiaj nie jest odpowiednia pogoda na spacer, więc może chciał byś do mnie wpaść.- Zapytał Louis otwierając parasol. 
-Spoko.- Harry się uśmiechnął i schował razem z przyjacielem pod parasol. -W sumie nawet nie wiem gdzie mieszkasz.- Zaśmiał się.
-Ja też nie wiem gdzie ty.- Przypomniał mu Tomlinson. I niech lepiej tak zostanie. Pomyślał Harry. Podeszli pod nowsze osiedle. Styles tutaj też nigdy nie był. Przechodzili właśnie pod podziemny parking. 
-To twój samochód?- Loczek wskazał na niski, czarny, sportowy wóz. 
-Tak.- Kiwnął głową Louis. -Dostałem na 18 urodziny od rodziców, ale nie chcę o tym rozmawiać.
Co znaczyło że nie chcesz o tym rozmawiać? Harry zaciekawił się wypowiedzią przyjaciela. Weszli do windy i Louis nacisnął przycisk na piętro 17. 
-Wysoko mieszkasz.- Skomentował Harry.
-No widoki też są przepiękne.- Zaśmiał się niebieskooki. Weszli na korytarz i podeszli pod drzwi z numerem 1705. 
-Zapraszam do mojego skromnego mieszkania.- Powiedział Louis otwierając i przepuszczając pierwszego Harrego. Młodszego od razu uderzyła fala czystości i nowoczesności. SKROMNEGO? Pierwsze co się rzuciło w oczy to interaktywne lustro. Harry odwiesił płaszcz i ściągnął buty. Wow. Mieszkanie było piętrowe i urządzone na biało-czarno. 
-Usiądź w salonie, przyniosę coś do picia.- Powiedział Louis odchodząc w stronę srebrnej kuchni.
Harry rozejrzał się po pomieszczeniu. Spojrzał na komodę. Stały tam fotografie dziewczynek, strasznie do niego podobnych, pewnie jego sióstr. Było też zdjęcie Louisa z młodości z jakimś chłopakiem i zdjęcie jego mamy pewnie, miała taki sam, cudowny uśmiech jak Tommo. 
-Co jest?- Zapytał Louis stając za Harrym tak blisko, że młodszy poczuł jego oddech na swoim karku. Przeszły go ciarki i znowu załaskotało go w brzuchu. Czemu on tak reagował?! 
-Oh, nie masz żadnych zdjęć swojej dziewczyny i taty.- Zauważył Harry i powiedział lekko drżącym głosem. Louis się uśmiechnął i złapał młodszego za nadgarstek. Harry się zdziwił jak jego przyjaciel ma delikatne dłonie. Tomlinson pociągnął go w stronę wielkiej, białej sofy. Usiadł za blisko niego, ale Harry nie potrafił się odsunąć.
-Wiesz, akurat tak się stało że tydzień temu gdy wyszedłem z pizzerni... ciągle cię za to nie przeprosiłem! Przepraszam!- Dodał i jego twarz znowu spoważniała. Zaskakujące jak szybko zmieniał nastrój. -No wiec, tydzień temu jak gadaliśmy przez skypa ze mną zerwała. 
-To smutne...- Powiedział Harry spuszczając głowę. Louis się zaczął śmiać. 
-Nie żebym wyszedł na jakiegoś dupka, ani nic. Nie układało nam się od ponad pół roku. Już wcześniej dochodziły mnie pogłoski że mnie zdradza. Wiedziałem że musimy zakończyć ten związek, ale ja po prostu nie potrafię tego zrobić.- Louis uśmiechnął się i spojrzał na twarz przyjaciela. 
Harry poczuł że w jego sercu wybucha malutka salwa fajerwerek. Wbił wzrok w kolano, które w połowie leżało na udzie Louisa i pomyślał że to urocze. Po czym sobie dał mentalne uderzenie. Dlaczego, on tak myślał?! 
-To w sumie smutne że was związek się tak zakończył.
-Innego wyjścia nie było.- Louis uśmiechnął się i przełączył kanał w telewizorze. Harry kiwnął głową i odwrócił się w stronę telewizora.
/Mrs. Stylinson

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K