wtorek, 11 lutego 2014

Uncover #5

In plain sight, plain sight,
Like stars in hiding.
You and I burn on, on.

     Nawet się nie spostrzegli jak szybko zrobiła się godzina 21:00. Za oknami zrobiło się ciemno, a deszcz padał coraz mocniej i mocniej. 
-O boże, ja już będę szedł. Zasiedziałem się.- Powiedział Harry i wstał z sofy idąc w stronę przedpokoju.
-Chyba żartujesz.- Zakpił Louis wstając i idąc za nim.
-Co?- Styles na niego spojrzał, a Louis zbliżył się do niego jeszcze bardziej. 
-Nie pójdziesz do domu, jest ciemno i jeszcze pada deszcz. Jak ktoś ci coś zrobi, albo zgwałci to nie wiem co zrobię.- Powiedział z szczerym uśmiechem. Ohhh troszczy się... STYLES! 
-No, ale nie zostanę tu na noc.
-A czemu?- Tomlinson oparł się o komodę. Właśnie czemu?
-W sumie... nie wiem.- Loczek wzruszył ramionami. Louis się zaśmiał. 
-Chodź, nie zjem cię.- Poprowadził go do kuchni. -To może tosty na kolację?- Wtedy Harry poczuł że jest głodny.
-To nie jest zły pomysł.- Uśmiechnął się, a jego zielone tęczówki się zaświeciły. 
     Po jakimś czasie Louis odkładał naczynia do zmywarki. Jeszcze raz spojrzał na chłopaka, który zasnął podczas jedzenia. Wygląda tak słodko... Westchnął Tomlinson. Podszedł do niego i odgarnął mu z oczu jednego loka. Jak aniołek... Jezu Tomlinson co z tobą?! Odgarnął z sofy poduszki i wyciągnął koc. Potem znów wszedł do kuchni i wziął na ręce Harrego, tak jak królewicze biorą swoje księżniczki. Młodszy chłopak był zaskakująco lekki. Ułożył go delikatnie na sofie i przykrył kocem. 
-Louis?- Harry nagle otworzył jedno oko.
-Śpij..- Szepnął niebieskooki i ucałował Stylesa w czoło. Po czym zgasił światła i poszedł do swojego pokoju. 
     Harrego obudził dźwięk swojego telefonu. Dzwonił Niall. Wyciągnął rękę i przyłożył telefon do ucha.
-Tak?- Zapytał swoim porannym głosem
-Tak? TAK?! Styles ja się całą noc boję że coś ci się stało. Gdzieś ty jest?- Krzyknął mu do słuchawki.
-Wszystko ze mną w porządku...- Wtedy Harrego coś uderzyło. Musiał powiedzieć Niallowi że spał u Louisa, a potem by musiał mu powiedzieć wszystko i pewnie przy opowiadaniu wspomniał by o swoich uczuciach... chwila, jakich u c z u c i a c h?!
-U kogo spałeś?- Zapytał już trochę spokojniej.
-U znajomego, w domu ci powiem.- Odetchnął Harry, cieszył się że to przełożył. 
-Kiedy będziesz?
-Nie wiem.- Odpowiedział stanowczo, ale cicho by nie zbudzić Louisa. 
-Dobra, czekam.- Powiedział Niall i się rozłączył.
Odkładając telefon na stolik, loczek zauważył że zasnął w swojej koszuli w czarno-białą kratkę. Ściągnął ją i położył na fotelu obok. Nagle usłyszał jakiś szum. Lekko się wychylił by spojrzeć w stronę schodów. Zszedł po nich Louis w słodkiej piżamce w misie, wyglądał uroczo... Harry zauważył, że opisywanie przyjaciela słodkimi rzeczownikami stało się normą, więc postanowił to ignorować. 
-Dzień dobry.- Powiedział odważnie Styles i posłał mu ogromny uśmiech. 
-Hejka.- Tomlinson potarł oczy i skoczył na młodszego. Usiadł mu na kolanach i zaczął łaskotać. 
-Hahahahaha! Nie, Lou! Proszę nie!- Harry zaczął się pod nim wić i obaj zaczęli się głośno śmiać. Po pewnym czasie, Louis zaprzestał łaskotek bo zauważył że aż popłakał się ze śmiechu. To strasznie słodkie.. no Tomlinson! Skarcił się w myślach. Nachylił się lekko nad loczkiem i opuszkiem palca starł łzę radości, płynącą po jego policzku. I wtedy spojrzeli sobie w oczy po raz pierwszy. Błękit przeciwko zieleni, diament kontra szmaragd. Harry poczuł że jego policzki się palą, a w jego brzuchu rozwiało się stado motyli. Byli siebie tak blisko. Harry czuł jego oddech na swoich ustach. Wiedział że jego serce zaczęło toczyć wielką wojnę z mózgiem. Serce mówiło: on jest cudowny, piękny, zabawny, idealny... zakochaj się w nim!, a mózg: nie możesz się w nim zakochać, on nie jest gejem, co pomyśli Niall!? Louis lekko się uśmiechnął. W tym momencie rozległ się dzwonek domofonu. Tomlinson szybko zerwał się z Harrego i pobiegł zobaczyć kto to. Styles podniósł się do pozycji siedzącej, próbując uspokoić kołaczące serce. Po chwili do salonu wszedł Louis ze skwaszoną miną.
-Listonosz, no!- Krzyknął machając rękami. Harry zaczął chichotać. Starszy się do niego zbliżył. -To co pan Harold sobie życzy na śniadanie?- Zapytał szarmanckim głosem. Harry znowu buchnął śmiechem.
-Jajecznica wystarczy, milordzie!- Wstał i poszedł dołączyć do Louisa w kuchni.
-Pewnie źle ci się spało w ubraniu?- Zapytał już normalnie niebieskooki, rozbijając jajka i wlewając je na patelnię.
-Nie, masz taką miękką sofę że nawet nic nie poczułem.- Wyminął Louisa i dosypał pokrojony boczek na patelnię. Tommo się zaśmiał i zaczął podawać jajecznicę na talerze. Harry usiadł przy blacie po tym jak podał herbatę. 
-Tylko znowu nie zaśnij!- Zaczął Louis uderzając w młodszego łokciem. 
-Postaram się! Nawet nie wiem jak ostatnio zasnąłem.
-Jedliśmy kolację. Ja coś gadałem, obracam się, a ty śpisz jak anioł. Nie wiedziałem że jestem taki nudny!
Harry uśmiechnął się i wziął łyka herbaty.
-Jak się obudziłem to usłyszałem że gadasz z kimś przez telefon.- Dodał Louis.
-Oh, tak! Mój współlokator się o mnie martwił.- Odparł luźno loczek.
-Nie mówiłeś że masz współlokatora.- Tomlinson się do niego obrócił.
-Bo nie pytałeś! Ma na imię Niall i jest cudowny, tylko czasami denerwujący...- Zaśmiał się i też spojrzał na Louisa. Po chwili patrzenia się na niego oblizał dolną wargę. Louis wziął wtedy chleb z jego talerza i wcisnął go Stylesowi do buzi.
-Trzymaj język za zębami!- Pisnął. Wygląda za słodko gdy tak robi... to powinno być nielegalne. Pomyślał Tomlinson.

~*~

Przepraszam za tak małą aktywność na blogu :( Niestety pojawiają się inne rzeczy do robienia...
Ale obiecuję że dokończę wszystkie rozpoczęte FF i zajmę się nowymi, świeżutkimi pomysłami :)
Zdradzę że mam jeden, ale nie jestem pewna co do niego ;) [ps. nie będzie o Larrym xd]
/Mrs. Stylinson

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K