♥
Nadszedł ranek. Słońce wkradało się przez zasłony w pokojach dziewczyn. Na dworze było mokro po nocnej burzy. Ala jeszcze smacznie spała ,a Łucja już chodziła po garderobie myśląc w co śie ubrać. Alicję obudziły odgłosy dochodzące z garderoby wstała i poszła przywitać się z przyjaciółką.~Siemanko.~ Powiedziała zaspana.
~Hej. Idź się ogarnij i pomóż mi wybrać w co mam się ubrać bo nie chcę wyglądać jak wieśniara~
~No tak... ej ,ale my byłyśmy wczoraj na zakupach kupić sobie ubrania na casting~
~A no tak! Jezu ,jaka ja głupia jestem!~ Zdjęła z wieszaka jasno różową sukienkę z czarnym kołnierzem ozdobionym w ćwieki. Ala zeszła na dół w poszukiwaniu czegoś do jedzenia bo była strasznie głodna. Po 30 minutach zeszła Łucja po schodach była ubrana w tą sukienkę ,ale dodała do niej czarny pasek z kokardką. Włosy miała spięte w ślicznego koka. A jej stopy miały na sobie wygodne koturny.
~Wooooow... co ty na randkę idziesz?~ Zapytała się zdziwiona Alicja.
~Tak. Na randkę z marzeniami.~
Potem do Łucji przyszła przyszykowana Alicja. Miała na sobie czerwone rurki i bluzkę w paski. Do tego miała założony czarny ,luźny sweter. Miała też ubrane czarne conversy ,a jej loki przykrywała szara "skejtowa" czapka.
~A ty co. Na skatepark?~
~Nie. Trochę dziwnie to wyglądać będzie jak na scenie będziemy ubrane w totalnie coś innego ,ale kij z tym.~
Łucja się uśmiechnęła. Otworzyła drzwi czekając aż wyjdzie Ala po czym zamknęła je na klucz. Dziewczyny weszły do windy i zjechały na parking pod wieżowcem. Alicja wyciągnęła z torby kluczyki i otworzyła samochód. Po kilku sekundach wyjechało z garażu lśniące, czerwone auto wioząc dziewczyny na casting.
Dojechały na miejsce. Alicja zaparkowała. Łucja wyszła z samochodu.
~Aaalaaa...~
~No co?~
~Booo tu jest trochę ludziii...~
~I co z tego...~ Ala się obróciła i też ją zamurowało ~...masakra.~
Wszędzie było pełno ludzi wszyscy wyglądali inaczej. Każdy miał inny styl, ale każdy stał tu z tego samego powodu by osiągnąć cel. Dziewczyny dostały numerki od Łucji był to "406691" ,a Ali "406692". Wyczajiły tam jednego bardzo ładnego chłopaka z numerem "165998". Został on wywołany pod nazwiskiem Harry Styles.
~Ma śliczne loczki.~ Powiedziała z lekkim uśmiechem Alicja.
~Nie patrzę się na jego włosy mam tremę!~
~Spokojnie wszystko będzie dobrze.~
Chłopak zszedł ze sceny z uśmiechem i podbiegł do swojej rodziny. Czas mijał bardzo szybko, a ze sceny schodzili ludzie z uśmiechem jak i ze łzami. I w końcu nadszedł ten czas. Wywołane zostały nazwiska dziewczyn.
~OH MY GOD!~ Powiedziały naraz przyjaciółki...
/Carrots ♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz