poniedziałek, 9 września 2013

Forever Young #34


   Słońce zawitało do wielkiego domu od Klaudii. Uchyliło się okno w pokoju Zayna. Wpadło do niego zimne powietrze. Chłopak był jeszcze w piżamie. Podszedł do lustra i pomyślał sobie "Boże Zayn weź się ogarnij". Wszedł do łazienki. Twarz opłukał twarz wodą. Nagle drzwi się z jego pokoju się otworzyły. Do uszu Zayna doszedł krzyk od Klaudii.

~ZAYN UCIEKAJ!~ Było słychać przerażenie w jej głosie. Mulat wybiegł z pokoju i zauważył dym. Ciemna chmura dochodziła z kuchni. 
~Co tu się stało?!~ Krzyknął. 
~Uciekaj!~ Krzyknęła Alicja wtulona w Harrego. "Całe szczęście że się nie wypakowywałem." Pomyślał biorąc do ręki torbę. Zbiegł po schodach. Wszyscy wybiegli z domu. Straż pożarna podjechała już pod dom. Strażacy walczyli z wielkimi ogniami. Klaudia patrzyła ze łzami w oczach na płonący dom. Łucja patrzyła na Liama, który też był wstrząśnięty. Jeden ze strażaków podszedł do grupki przyjaciół.
~Wszystko z wami dobrze?~ Zapytał. Oczywiście chłopcy nie zrozumieli o co zapytał.
~Tak, nikomu nic nie jest,~ Odpowiedziała Klaudia. Zayn przeleciał wzrokiem po przyjaciołach i tylko on miał jakąś torbę. "To najgorsze wakacje ever." pomyślała Łucja. 
~Mam pieniądze kupmy sobie bilet i wracajmy do domu!~ Zaświecił pomysłem Zayn. 
~To jest cudowny pomysł!~ Odpowiedział Louis. 
~A co z Klaudią?~ Zapytała wystraszona Alicja. 
~Ja... ja pojadę do rodziców. Mieszkają dwie ulice stąd.~ Powiedziała rozpłakana. 
~Zawieziemy cię.~ Dodał Niall. Przyjaciele weszli do busa. Louis zasiadł za kierownicę. 
~I jak teraz będzie z domem?~ Zapytał Klaudii.
~A jak może być? Na razie będę mieszkać u rodziców, a potem wyremontuję i zamieszkam. Albo zburzę i postawię na nowo.~ Jej głos ciągle drżał. Podjechali pod dom rodziców Klaudii. Wybiegli z domu z przerażeniem.
~Kochanie!~ Krzyknęła jej mama wtulając się w nią. 
~Mamo nic mi nie jest żyję.~ Jej mam obiegła wzrokiem po Alicji i Łucji. 
~No proszę! To malutkie dziewczynki! Łucja i Ala. Jak ja za wami tęskniłam!~ Dziewczęta się do niej przytuliły. ~Pewnie jeszcze nie widziałyście swoich rodziców? Wyjechali do Włoch i wątpię że szybko wrócą. Siedzą już tam rok. Też nie mam z nimi kontaktu.~ Powiedziała ze spuszczoną  głową. 
~Nie szkodzi. My też nie mamy z nimi kontaktu.~ Odparła Łucja. 
~My musimy już lecieć.~ Odparła Ala. ~Do widzenia!~ 
~Żegnaj Klaudia!~ Dziewczyny przytuliły się z Klaudią. Chłopcy odmachali jej z auta. Klaudia weszła do domu rodziców. Łucja i Ala weszły do busa. 
~To ruszamy na lotnisko?~ Zapytał Louis. 
~Ustawię ci GPS'a.~ Powiedziała Ala biorąc malutki sprzęt do ręki. Wyjechali ze wsi. Śnieg był wszędzie. W aucie było jakoś smutno. Alicja patrzyła w okno przytulona do Harrego. Łucja czytała książkę, a na jej kolanach spał Liam. Niall siedział smutny wpatrzony w podłogę, a Zayn pisał sms'y z Perrie. Pisał jej to co się dzisiaj stało. Nikt się nie odezwał ani słowem. Przybyli już na lotnisko. Przebyli wszystkie kontrole bagażowe. Po czasie byli już w samolocie. Smutna atmosfera ich nie opuścił. Łucja patrzyła się jak Warszawa, Polska znika pod nią. Przyjechała na dwa dni. Te dwa dni spędziła w najlepszym gronie. Patrząc na zanikającą w chmurach Polskę łza spadła jej z oka. Liam zauważył to i ją objął. Wytarł jej łzę.
~Kocham cię.~ Powiedział całując ją w czoło.
/Carrots ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K