niedziela, 15 września 2013

Imagin z Larrym

Imagin z Larrym
Napisałam ten imagin specjalnie dla: Larry Shippers ♥
Jak nie tolerujesz lub nie lubisz tego bromance'u dla niektórych 
"romansu", to nie musisz nawet tego czytać, proste :D. 

  ~~~~~Oczami Harrego ~~~~~~
Odważyłem się, ale to dzięki mojej mamie, sam bym tu nie przyszedł. Nareszcie jestem na castingach do x-factora. Jestem pozytywnie nastawiony. Było mnóstwo utalentowanych ludzi.
Najwięcej ludzi zabrało się przy blondynie z gitarą, przyznam śpiewa świetnie. Ma chyba na imię Niall. Rzucił mi się w oczy też brunet, ubrany był w koszule i luźny krawat a na to jasny
sweterek, jest boski. Za chwilę moja kolej, szczerze to aż tak się nie boje ale troszke tremy jest. Przed występem muszę iść jeszcze do WC. Otworzyłem drzwi i ujrzałem go, bruneta z sali
obok. Serce zaczęło bić mocniej. Stanąłem na chwile a chłopak się na mnie patrzył. Orząsłem się szybko by nie wyjść na kretyna.  I przeszłem do czynności które się robi w kiblu.
Umyłem właśnie ręce.
~ Heyyy!!!~ Powiedział nagle z nieziemskim uśmiechem.
~ Heyo~ Odpowiedziałem poprawiając loczki, których miałem pełno na głowie.
~ Louis jestem ~ podał mi rękę, popatrzyłem się na nią, a potem przeleciałem wzrokiem po Lou. Po chwili też wykonałem ten gest.
~ Harry~
~ Teraz ty idziesz prawda ?~
~ Tak teraz ja ~ Uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem i dopiero teraz zauważyłem jego przecudne błękitne oczy. Przeszyły mnie na wylot. Nie wiedziałem co mam robić a tym bardziej
co powiedzieć. Więc przytuliłem go. Stał na początku w moich ramionach zszokowany, ale po chwili objął mnie też.
~ Powodzenia~ powiedział po czym wyszedł z łazienki.
~ Zobaczymy się jeszcze ?~ Zawołałem gdy Tommo był jeszcze przy drzwiach.
~ No pewnie ~ odpowiedział mi po czym wyszedł. Stałem tak jeszcze przez chwile, patrząc się na kafelki. Uśmiechnęłem się na samą myśl co się właśnie stało i wyszedłem.

~~~~~Oczami Louisa ~~~~~~
Jestem z Doncaster. Normalny nastolatek, uczący się nieco gorzej. Śpiewam od małego i nareszcie przyszedłem do x-factora. Mnóstwo ludzi przepełniało poczekalnie. Ale nie zauważyłem
by ktoś patrzył się na kogoś wzrokiem nienawiści. Każdy był do siebie przyjaźnie nastawiony. Gadałem z parunastoma ludźmi i nie żałuje, poznałem różne osobowości. Siedziałem właśnie
z rodziną gdy zauważyłem że jakiś chłopak się ciągle na mnie patrzym. Jest wysoki i ma burze loczków na głowie i to go wyróżniało spośród tłumu. Jestem towarzyską osobą i się nie boje
poznawać ludzi, ale jak już byłem blisko loczka i widziałem ten jego piękny uśmiech skierowany do swojej rodziny, to nogi mi się uginały, nie maiłem odwagi. Nie wiedziałem co robić.
Za dużo myśli w mojej głowie, więc poszedłem do łazienki przemyć twarz. Gdy byłem już w środku, ktoś wszedł także do środka. Podniosłem wzrok i bez wahania przywitałem się. W łazience
wydawało się to proste.
Po rozmowie wyszedłem i cieszyłem się że Harry chce się zobaczyć jeszcze raz. Nie mogłem takiej okazji przepuścić, więc jak castingi się skończyły szukałem gdzie jest zielonooki.
Nie umiałem go znaleźć, straciłem nadziej. Nagle ktoś z zaplecz złapał mnie za przedramię w wciągnął do środka. Było ciemno nie wiedziałem co się dzieje. Po chwili czułem oddech na mojej
twarzy zaraz potem już czyjeś usta, byłem pewny że  to Harry. Chciałem by ta chwila trwała wiecznie. Gdy twarz oddaliła się od mojej i mogłem otworzyć oczy dostrzegłem że to Loczek.
Byłem szczęśliwy i nadal jestem. Styles złapał mnie za rękę i przytulił mocno.
/Spoon

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K