czwartek, 31 października 2013

You Are Me Dream cz.3

Harry
Słońce wpadło mi do pokoju. Przewróciłem się na jeden bok. Niewygodnie. No to na drugi. FUUCK! Ała! Oczywiście musiałem spaść z łóżka! No brawo Styles, jesteś genialny! Przetarłem oczy i rozejrzałem się po pokoju. Nic się nie zmieniło. Nie było żadnego włamywacza, czy ataku zombie. Wstałem i podszedłem do lustra. Lubię przeglądać się w lustrze. Dziwne nie? Brzydki. Kocham swoją samoocenę. Otworzyłem drzwi z szafy i wyciągnąłem z niej rurki, białą bluzkę i koszulę w biało-czarną kratkę. Wszedłem do łazienki jeszcze szybko spojrzałem na schody. Nic się nie zmieniło. Przebrałem się i uczesałem włosy. Jestem taką lamą że oczywiście musiała mi spaść szczotka. Chcąc się po nią schylić poczułem wielki ból w plecach. Kurwa. Nienawidzę takich poranków.

Wszedłem jeszcze na chwilę do pokoju. W miarę poprawiłem pościel. Wziąłem telefon i spojrzałem na godzinę. CO JUŻ 13:00?! JAK?! Oficjalnie ten poranek zalicza się do jednego z najgorszych... Zbiegłem po schodach. Wszedłem do kuchni i wziąłem nóż do ręki. W tym samym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Ze strachu aż podskoczyłem. Odłożyłem ostre narzędzie i poszedłem otworzyć.
-Hej Harry!-
-Niall... co ty o tej porze?- Przetarłem oczy.
-Hazza! Przecież jest 13:00!-
-Ano, tak zapomniałem. Przed chwilą wstałem. Wejdź.- Otworzyłem szerzej drzwi by blondyn mógł wejść.
-Robię sobie właśnie śniadanie. Chcesz też?- Spytałem choć wiem że odpowiedź była na tak.
-Raczej obiad, tak chcę!- Jego oczy zaświeciły się i uśmiech pojawił na twarzy.
-Cicho.- Syknąłem.
-Harry, zachowujesz się jakbyś wstał lewą nogą!-
-Uwierz mi że wstałem...- I ból w plecach znowu dał o sobie znać.
-Przecież dzisiaj idziemy spotkać się z Liamem i jego przyjacielem! Ciesz się!- Przerwałem na chwilę smarowanie kanapek.
-A ty skąd wiesz? Nie przypominam sobie bym ci mówił.- Zrobiłem wielkie oczy.
-Bo nie tylko ty masz numer Liama!- Zaśmiał się blondyn. Dokończyłem robić kanapki i usiadłem koło niego przy stoliku barowym.
-Masz jedz! Tylko się nie udław.- Wypowiadając te słowa Niall zaczął się krztusić. Zacząłem się głośno śmiać, a on powiedział zachrypniętym głosem.
-To nie jest zabawne... mógłbym się udusić. Co wtedy byś zrobił?- Zapytał unosząc brwi.
-Pewnie śmiałbym się dalej!- I wtedy obaj wybuchliśmy śmiechem.

Po zjedzonych kanapkach wrzuciłem talerz do zlewu. Dosłownie wrzuciłem, bo rozległ się przerażający dźwięk porcelany. Nagle telefon w kieszeni mi zaczął wibrować. Dostałem sms'a od Liama "To co idziecie? My już czekamy w parku :)". Spojrzałem się na Nialla który już ubierał buty. "No już lecimy." Odpisałem i też zacząłem ubierać buty. Na rozpiętą koszulę włożyłem jeszcze mój ukochany czarny płaszczyk. Jeszcze jedno spojrzenie w lustro.
-No chodź już Harry... śliczny jesteś!- Powiedział zirytowany Niall.
-Nie kłam!- Syknąłem na niego i wyszliśmy z domu.

Na dworze nie było tak zimno jak mi się zdawało, ale od czasu do czasu wiał zimny wiatr. Całe szczęście park był nie daleko więc szybko doszliśmy na miejsce. Rozejrzałem się po parku wyszukując gdzie oni są. Nagle usłyszałem krzyk za plecami.
-Niall! Harry!- Obróciłem się. Siedzieli na murku. Liam i jego kolega. Z tego co mogłem poznać był to dość niewielkiego wzrostu o brązowych włosach z grzywką ułożoną w dobrze mi znany "artystyczny nieład" chłopak. Miał chyba około 20 lat. Jak podeszliśmy bliżej to zauważyłem jego bardzo jasne niebieskie tęczówki w których można było zobaczyć radość. Nogi się pode mną ugięły. A teraz spojrzałem na usta, były cienkie zakrzywione w piękny uśmiech. Wtedy to już totalnie myślałem że się przewrócę. Nagle przed oczami przeleciała mi ręka Nialla.
-Harry!? Ziemia do Harrego!-
-Żyję przecież!- Warknąłem na niego.

-Więc tak chłopaki to jest Louis...- A więc to tak ma na imię ta osoba o nieziemskich oczach i uśmiechu... Louis piękne imię...- ...Lou, to jest Harry i Niall.- Przedstawił nas Liam.
-Hejka!- I wtedy poczułem ciarki. Jego głos aż zapiszczał. Był przepiękny. Niczym głos anioła.
-Cześć!- Przywitał się wesoło Niall.
-Hej.- Powiedziałem nieco skrępowany tym jak niebieskooki się na mnie spojrzał.
-No skoro się już poznaliście, to może idziemy gdzieś?- Zapytał Liam.
- A co proponujesz?- Zaczął Niall. Spojrzałem się na niego. Jego oczy były wpatrzone w Liama. Hmmm Niall? I znowu poczułem na sobie wzrok Louisa. Spojrzałem się w jego oczy, a jego usta uśmiechnęły się do mnie. Poczułem nagle że moje policzki rozpalają się i staja czerwone. Najwidoczniej Niall to zauważył bo uśmiechnął się głupkowato.

Zaczęliśmy iść w stronę jeziora w centrum parku. Oczywiście ja mam takiego pecha że wiatr zaczął wiać od tyłu i całe włosy poszły mi na twarz. Musiałem wyglądać jak idiota bo Louis i Niall wybuchnęli śmiechem. Zawstydziłem się i próbowałem ułożyć włosy. Nagle poczułem jak Lou, bo chyba mogę go sobie tak nazywać, złapał mnie za ramie, a ja tylko zauważyłem kobietę która przejechała centralnie koło mnie na rowerze. Usłyszałem jak klnie na mnie. Spojrzałem się na Louisa.
-Chyba nie chcesz by rower cię przejechał?- Zaśmiał się, a ja znowu zrobiłem się czerwony. Czemu tak na niego reaguję?! Może dlatego że jest słodki i przystojny? Styles się zauroczył...
-No nie zbyt.- Odwzajemniłem uśmiech.
/Mrs. Stylinson

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K