poniedziałek, 11 listopada 2013

Stay With Me Forever cz.2

Lilian
Nienawidzę poranków. Jeszcze jak mam iść do szkoły. Czekaj... jest sobota! JEST! Wyskoczyłam szybko z łóżka i od razu włączyłam laptopa. Weszłam do salonu, potem do pokoju rodziców. Nigdzie ich nie ma... A no tak! Pojechali do babci.  Czyli siedzę sama cały weekend! Weszłam powoli do kuchni i otworzyłam lodówkę. Nie ma nic do jedzenia... naprawdę? Całe szczęście mam trochę pieniędzy w portfelu to szybko skoczę do sklepu. Spojrzałam przez okno. Deszcz. Cudownie.

Ubrałam się i wybiegłam z domu. Sklep do którego zmierzam jest tuż za rogiem więc nie powinnam za szybko zmoknąć. Szybkim krokiem weszłam do sklepu. Rozejrzałam się po półkach, ale zamiast produkty moją uwagę zwrócił jakiś koleś. Ale nie że mi się spodobał, bardziej przez to jak wyglądał. Miał szare spodnie z dresu i wysokie białe adidasy. Kaptur z czarnej bluzy miał dokładnie naciągnięty na twarz. Do tego miał jeszcze założoną czapkę i okulary przeciwsłoneczne! Nawet słońca nie ma. Wzrok przeniosłam znowu na półkę z żywnością. Zrobiłam jeden krok do tyłu i poczułam jak ktoś na mnie wpada.
-Oj, przepraszam bardzo.- To ten dziwny powiedział. Miał znajomy dla mnie głos. Miły i ciepły. Tylko za nic nie mogę sobie przypomnieć gdzie go już słyszałam. Wzruszyłam ramionami i podeszłam do kasy. Jak zapłaciłam i wyszłam to zobaczyłam znowu go tylko teraz z innym kolesiem. Miał on obcisłe czarne rurki i zniszczone buty. Też miał czarną bluzę dokładnie naciągniętą na twarz. Zauważyli że się na nich patrzę i pobiegli na parking. Ehhh ta dzisiejsza młodzież. Zaśmiałam się i popędziłam do domu.

Weszłam do kuchni, zrobiłam sobie kanapki i usiadłam przed laptopem. Nagle telefon zaczął mi dzwonić.
-No co Sally?- Odebrałam.
-Chodź na dwór.- Powiedziała.
-Przecież tam pada.- Przekręciłam oczami.
-No... no to chodź do mnie!-
-No okej. Już się zbieram.- Wstałam i popędziłam do przyjaciółki. Znalazłam się już pod jej domem. Zadzwoniłam dzwonkiem i drzwi otworzyła mi zawsze uśmiechnięta Sally.
-Hejka!- Przytuliła mnie z uściskiem.
-Cześć.- Odwzajemniłam go. -Czemu tak wcześnie miałam przyjść?-
-Zaraz przyjdzie Nina.- Zignorowała moje pytanie i zaczęła robić herbatę.
-Zapytałam się o coś ciebie.- Powiedziałam zirytowana.
-A tak! Bo wczoraj z Niną ustaliłyśmy plan.- Powiedziała i spojrzała się na mnie dziwnym wzrokiem.
-O co ci chodzi?- Przekręciłam oczami. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Sally poszła otworzyć. Do środka weszła Nina. Sally wyszeptała jej coś na ucho i z uśmiechem podeszły do mnie.
-Wiesz... nasz plan nie jest idealny, ale może się udać.- Zaczęła Nina.
-No i może być to ryzykowne!- Zaśmiała się Sally. Wstałam z sofy z dziwnym spojrzeniem.
-Powiedzcie o co wam chodzi!- Krzyknęłam i zacisnęłam ręce na piersi.
-O koncert...- Wyszeptała Nina.


>Dzień koncertu. Dziewczyny stoją na parkingu, a przed nimi znajduję się płot oddzielający fanów od tylnego wejścia na arenę. Na parkingu stoi tour-bus One Direction.<
-Jesteście szalone.- Powiedziałam w końcu patrząc się na autobus z ich twarzami.
-No spójrz...- Pokazała ręką Sally na tłum fanek wciskających się przez bramki z biletami. -... one spełniają swoje marzenia metodą klasyczną, a ty nie!- Krzyknęła przytulając mnie.
-Właśnie! Może spotkasz ich tam i z nimi porozmawiasz!- Dodała szybko Nina.
-Albo mnie złapie ochroniarz i wyląduję na policji...- Westchnęłam przekręcając oczami. Sally się zaśmiała poprawiając czapkę.
-Nie będzie tak źle. Ale jak będzie się coś dziać pamiętaj! My tu będziemy czekać!- Powiedziała Nina klepiąc mnie po plecach.
-Okey. Ufam wam dziewczyny, bo was kocham.- Przytuliłam je. -Idę.- Powiedziałam wspinając się po siatce i przeskakując na drugą stronę. Podeszłam do płotu tak samo jak dziewczyny z drugiej strony.
-Uważaj na siebie!- Powiedziała Nina z uśmiechem. Przytaknęłam głową i ruszyłam po cichu za tour-busa 1D.

Zauważyłam wieszak z ubraniami stojący przy wejściu. Szybko do niego wbiegnę i schowam się może mi się uda. Jak pomyślałam tak zrobiłam i wbiegłam w ubrania. Całe szczęście było ich dużo więc nie było mnie widać. Rozejrzałam się po ubraniach i zobaczyłam koszulkę z Crazy Mofos. Uśmiechnęłam się. Nagle ktoś zaczął pchać wózek do przodu. Odsłoniłam sobie widok i widziałam jak wjeżdżam do jakiegoś korytarza. Nagle wózek się zatrzymał i ten kto go prowadził odszedł trochę. Wykorzystałam to i szybko wybiegłam z ubrań i schowałam się za rogiem. Wyjrzałam głową by zobaczyć kto idzie. O boże... to Lou i Baby Lux! Jaka ona słodka. Wyszłam zza rogu i zrobiłam z zachwytu dwa kroki w tył. Nagle poczułam że ktoś o mnie się zderza. Upadłam na ziemię, a osoba która we mnie uderzyła szybko podała mi rękę.
-Nic ci nie jest?- Był to męski przyjazny głos. Przeniosłam wzrok z podłogi na jego rękę. I zobaczyłam wtedy tatuaż z czterema strzałkami. Uśmiechnęłam się i w myślach powiedziałam Liam. Spojrzałam się na jego zakłopotaną twarz.

-Co ty tu robisz?- Zapytał gdy stałam już naprzeciwko niego.
-Ja..ja..- Wyjąkałam poprawiając włosy. On się uśmiechnął.
-Dobra nie ważne. Jak masz na imię?- Zapytał przekręcając głowę i robiąc słodki uśmiech. Wtedy coś mnie uderzyło. BOŻE! Dziewczyno właśnie przed tobą stoi LIAM PAYNE! Nie chciałam by było po mnie widać że jestem ich jedną z największych fanek. Chcę by mieli mnie za zwykłą dziewczynę... która właśnie wbiła się na koncert...
-Jestem... Lilian... Lili.- Odpowiedziałam w końcu. Liam się jeszcze szerzej uśmiechnął.
-Ładne masz imię. Chodź.- Złapał moją rękę i ruszyliśmy w kierunku drzwi z kartką z napisem One Direction. Otworzyłam szerzej oczy gdy Liam pchnął drzwi.
-Ej chłopcy uspokójcie się! Mam wam zaszczyt przedstawić dziewczynę!- Krzyknął. Nagle usłyszałam głos Harrego.
-Liam... będziesz zapraszał tu każdą fankę?-
-Nie. Przypadkowo na nią wpadłem na korytarzu i postanowiłem jej nas przedstawić. Poznajcie Lilian!- Krzyknął i wciągnął mnie do środka. Zarumieniłam się na widok ONE DIRECTION!

Przejechałam po każdym wzrokiem. Louis siedział na sofie, a koło niego Harry który się głupkowato uśmiechał. Zayn stał przy lustrze i też był wpatrzony we mnie. Przeniosłam swój wzrok na Nialla. Stał bez koszulki z pięknymi zdziwionymi oczami. Uśmiechnęłam się.
-Hejka. Lili... mogę ci tak mówić?- Zapytał się Harry wstając i podchodząc do mnie. Kiwnęłam głową na potwierdzenie. -Więc Lili... jak się tu dostałaś?- Zaśmiałam się cicho i poprawiłam włosy. Nie chcę wyjść na jakąś psychofankę, ale na zwykłą dziewczynę z marzeniem spotkania chłopaków z 1D z którą można się zaprzyjaźnić.
-No to trochę pokręcone...- Zaśmiałam się.
-Czekaj... niech zgadnę! Zabiłaś ochroniarza wbijając się tu i rozwalałaś wszystko po kolei, potem jak spotkałaś Liama to zagroziłaś mu śmiercią żeby cię tu przyprowadził?- Powiedział Louis. Wszyscy się na niego spojrzeli dziwnym wzrokiem, a Niall zaczął się śmiać.
-Nie to nie tak.- Uśmiechnęłam się.
-Wydajesz się na miłą Lili.- Powiedział w końcu Zayn. -Siadaj.- Pokazał na fotel naprzeciwko sofy. Wykonałam to. Chłopcy usiedli koło mnie.

Czuję się jakbym miała zaraz wystrzelić z tego fotela. Wyobraźcie sobie... spotykasz Liama i on zaprowadza Cię do garderoby 1D, a oni chcę się z Tobą zaprzyjaźnić! Masakra nie? Właśnie. Nie wiem jak to możliwe... takie coś zdarza się tylko w snach, opowiadaniach albo FanFiction... Uśmiech mi z twarzy nie mógł zejść. "Spokojnie" opowiedziałam to jak się tu dostałam chłopcom i też okoliczności takiej drogi na koncert. Oni się zaśmiali i powiedzieli że rozumieją mnie i na moim miejscu też by tak zrobili. Nagle Harry wstał.
-Wiesz Lili... mamy da ciebie niespodziankę...- Powiedział podchodząc do szafki i ściągając z niej papier na jakiejś smyczy. -Oto dla ciebie... bilet VIP na nasz koncert!- Uśmiechnął się, a ja nie mogąc w to uwierzyć przysłoniłam usta ręką.
-Dz-dziękuję...- Wyjąkałam.
/Mrs. Stylinson

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K