Obudziłam się w nowym mieszkaniu. Czułam się cudownie. Założyłam kapcie i zaspana ruszyłam w stronę kuchni, w której stały jeszcze pudła. Mama mi spakowała parę szklanek, kubków, talerz i sztućców, bym miała łatwiej. Zjadłam obfite śniadanie, ubrałam się szybko w coś wygodnego, składało się z moro leginsów i czarnej bokserki. Zabrałam się za sprzątanie. Zajęło mi to 4 godziny, no ale się opłacało. Padłam zmęczona na kanapę. Zegar wybił 15.00.
~ No to trzeba coś zjeść...~ powiedziałam do siebie. Przebrałam się i już po 20min byłam gotowa do wyjścia. Zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam w stronę wyjścia. Po otwarciu drzwi spotkałam Mike'a.
~ Hej ~ powiedział z uśmiechem.
~ Hej ~ odpowiedziałam. Po chwili ciszy spytał:
~ Potrzebujesz czegoś, albo mam ci coś pokazać w mieście ?~
~ Nie, ale dzięki że pytasz ~ odpowiedziałam z uśmiechem, a chłopak wyraźniej posmutniał, na siłę chciał przykryć swój smutek uśmiechem.
~ Aha, to ok.~ powiedział, a ja kierowałam się dalej. Wiedziałam że Mike dalej stoi w drzwiach bo nie słyszałam dźwięku zamknięcia ich.
~ Kurde...~ powiedziałam pod nosem do siebie, tak cicho by brunet mnie nie usłyszał. Zacisnęłam pięści i odwróciłam się w jego stronę. Patrzył się na mnie.
~ A wiesz..no ok. Pokażesz mi jakąś dobrą knajpkę na obiad ? ~ spytałam. Oczywiście z litości, no ale zapowiada się fajna przyjaźń.
~ No pewnie !~ Mike w podskokach przybiegł do mnie i dotrzymał mi kroku.
***
Nie chce dawać mu nadziei, bo na razie muszę się skupić na czymś zupełnie innym. A mianowicie na x-factorze. Castingi są za niedługo i musze się dogłębnie przygotować. Stresuje się strasznie. Ale dobra, wróćmy do Mike'a. Idzie koło mnie i ukradkiem spogląda kątem oka jak myślę. Szczerze to nie jest taki najgorszy.
~ Aaa.... o jedzeniu bo głodna jestem~ oboje wybuchliśmy śmiechem.
~ To już blisko, zaraz będziemy ~ odpowiedział z uśmiechem. Po chwili byliśmy na miejscu. Stałam przed dużymi szklanymi drzwiami.
~ Panie przodem ~ powiedział Mike i gestem zaprosił mnie do środka.
~ A dziękuje ~ odpowiedziałam mu w drodze do wnętrza knajpki. Usiedliśmy przy oknie w dwuosobowym stoliku. Patrzył się na mnie tymi swoimi szarymi oczami, czułam się niezręcznie, pewnie znowu zrobiłam się czerwona, jak zwykle w takich sytuacjach. Na szczęście przyszedł kelner, jak na zawołanie.
~ Co podać ?~ Spytał miły pan w średnim wieku z notesem w ręku.
~ Proszę zamawiaj pierwsza~ powiedział Mike. Prawdziwy dżentelmen, już nie ma takich na świecie.
~ Okey, no to zestaw numer 14 poproszę i małą colę. ~ odpowiedziałam.
~ No to ja to samo ~ odpowiedział brunet. Kelner uśmiechnął się, zabrał nasze karty menu i odszedł. Się nie dziwie że Mike wziął to samo co ja, bo przecież w ogóle nie raczył otworzyć karty, tylko cały czas patrzył się na mnie. Westchnęłam.
~ Co tak wzdychasz ?~
~ Zamyśliłam się~
~ Co, znowu o jedzeniu?~ spytał i oboje znowu wybuchliśmy śmiechem.
~ Widze że lubisz się śmiać~ dodał.
~ Dawno się tak nie śmiałam~ odpowiedziałam. Rozmowę przerwał nam kelner z daniami. Było pyszne.
***
Po skończonym posiłku rozmawialiśmy jeszcze. Nagle zawibrował mi telefon. Odczytałam sms'a , był on od mamy:
"Jak tam, dotarłaś? Podoba ci się. Zadzwoń jak będziesz miała chwile.
Mama"
Na co ja odpowiedziałam"
"Tak, super jest. Na razie nie mam czasu. Wiesz uczelnia i takie sprawy.... Obiecuje że zadzwonię jak tylko będę miała czas".
Blokując telefon, spojrzałam jeszcze na godzinę.
~ Boże, już po 17.00.....~ wstałam szybko i szykowałam się do wyjścia z knajpki.
~ Czemu już idziesz ?~ spytał zdziwiony brunet.
~ Musze jeszcze...... się rozpakować~ powiedziałam na szybko. Przytuliłam na pożegnanie Mike'a i wybiegłam z restauracji. Tak naprawdę musiałam poćwiczyć, bo castingi są za dwa dni. Szybkim krokiem doszłam do domu.
/IrishGirl♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz