--->Kilka Dni Później<---
~Perrie~
Kolejny piękny dzień. Słońce dopiero co wstawało, a w sypialni nikogo nie było.
-Gdzie są kluczyki?!- Zayn krzyczał napięcie poszukując kluczyków do samochodu.
-Zayn...-
-No Perrie, spóźnię się- dalej krzyczał i wywracał nasze mieszkanie do góry nogami.
-Zayn..-
-No, gdzie one są!- nadal to samo.
-Zayn-
-Co?!- Wreszcie się odwrócił.
-Masz- podałam mu kluczyki, które wcześniej leżały na blacie w kuchni. Najpierw popatrzył się na nie, a potem na mnie.
-Dziękuje kochanie!- cmoknął mnie w usta, zabrał przedmiot i kurtkę, po czym wybiegną z mieszkania.
Nabrałam powietrza i z uśmiechem je wypuściłam. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu, zabrałam kurtkę i także wymaszerowałam z mieszkania.
***
Weszłam przez duże szklane drzwi do kawiarenki i w oddali od razu zauważyłam moją przyjaciółkę Cortney. Siedziała tyłem do mnie i chyba mnie nie spostrzegła. Podeszłam cicho, złapałam za ramiona i wyszeptałam do ucha.
-Buuu..- blondynka aż podskoczyła.
-Hahaha..-zaśmiałam się głośno, siadając na krzesło obok.
-Jezu,ale mnie wystraszyłaś!- brązowooka rzuciła się mi na szyje z uściskiem.
-Tęskniłam- dodała tuląc mnie.
-Ja też- uroniłam łzę. Siadając już w normalnej pozycji zauważyłam przysmaki na stoliku.
-Uuu.. Co tam masz dobrego?- spytałam zamaczając mały palec w bitej śmietanie.
-Lody, twoje ulubione, dla ciebie też są- odrzekła Cortney z tryumfalnym uśmiechem. Zaczęłam jeść, bardziej żreć, i czułam czyiś wzrok na sobie.
-Spokojnie, bo się zadławisz!- krzyknęła dziewczyna, a w jej głosie można było usłyszeć śmiech.
Odłożyłam łyżeczkę do pucharka z lodami.
-Przepraszam, jak tylko na nie popatrzyłam nabrała mnie taka ochota, że mogłabym zjeść tych lodów mnóstwo-
-Haha, ok rozumiem- odrzekła z uśmiechem. -A jak tam Zayn? - dodała. Zarumieniłam się i złapałam za naszyjnik. Od razu moje oczy nabrały blasku, a uśmiech stał się bardziej wyraźny.
-No wiesz...- nagle nie umiałam dokończyć zdania, było mi słabo i w głowie okropnie mi się kręciło.
- Co się dzieje Perrie?!- Cortney złapała mnie za przedramienia. Przysłoniłam jedną ręką usta i pobiegłam szybko przed siebie do ubikacji. Otworzyłam drzwiczki i w ostatniej sekundzie trafiłam do ubikacji. Złapałam się obiema rękami za muszle, z obawą o ponowne wymiotowanie. Po paru minutach, oparłam się o ściankę i schowałam twarz w dłoniach.
-Tu jesteś! Co się stało?!- blondynka nachyliła się nade mną.
-Źle się czuje, możemy iść do domu?- spytałam z grobową miną.
Gdy byłyśmy prawie u celu, blondynka się zatrzymała.
-Czekaj skocze po... tabletki- odrzekła i zniknęła za drzwiami apteki. Nie czekałam długo, po 3 minutach była już z powrotem.
-Możemy iść- powiedziała.
***
Przekręciłam klucz, otworzyłam ledwo drzwi i pobiegłam z prędkością światła ponownie do ubikacji. Po chwili nachylałam się już na deską.
-Już?- spytała Cortney stojąc w drzwiach.
-Tak, chyba tak..- kucnęłam i zamknęłam oczy.
-Musiałam coś zjeść- spojrzałam na przyjaciółkę. -I mi zaszkodziło- dodałam.
Po spuszczeniu wody usiadłam na toaletę i schowałam twarz w dłoniach.
-Jesteś pewna, że to przez jedzenie?-
-No, a przez co innego? Przecież..-
-Masz- przerwała mi. -I sprawdź- podała mi pudełeczko. Wzięłam do ręki prostokąt i wyciągnęłam zawartość. Otworzyłam szeroko oczy.
-Test ciążowy?!- Spojrzałam na blondynkę z lekkim uśmiechem.
- Tylko sprawdź, tak dla pewności- wyszła zamykając drzwi.
-No dobra ..- powiedziałam do siebie i uczyniłam tak jak pisało na instrukcji.
Po kilkunastu minutach Cortney wzięła ostrożnie test do ręki.
-I!?- wstałam z nerwów.
-No to... mam nadzieje że jestem chrzestną!- rzuciła się mi na szyje blondynka.
-Nie cieszysz się?- oderwała się ode mnie.
-Cieszę, ale.. dziecko? Teraz?-
-Zayn się na pewno ucieszy- pogłaskała mnie po plecach.
-On może tak, ale jego kariera nie- spuściłam wzrok -Ma przecież trasę i nową płytę i te różne spotkania-
-Nie martw się tylko o niego, ty też masz nową płyte i trasę, o siebie się martw i o Little Mix -
-Proszę niech to na razie pozostanie między nami- popatrzyłam się głęboko w brązowe tęczówki przyjaciółki.
-No dobrze kochana, ale masz zamiar powiedzieć to Zayn'owi, prawda?-
-Tak.. Pewnie, ale nie dzisiaj, on pewnie wróci późno-
-Nie chce być nie miła, ale jestem troche zmęczona, czy mogłabyś..?- dodałam.
-Jasne, odpocznij, ale powiedz mu- uśmiechnęłam się na potwierdzenie i pożegnałam się.
Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do sypialni.
><><><><><><><><><><><><><><<><><><><><<><><><><><><><><><><><>
Mam nadzieje że drugi rozdział się podoba ;) Chciałam się spytać czy "wygodnie" się czyta te FF w pierwszej osobie ? Mogę to zmienić, piszcie śmiało! ^^
Licze na komentarz! :)
/IrishGirl


Mi się wygodnie czyta w pierwszej osobie. Jak byś chciała w innej to myślę że tez by mi nie przeszkadzało :)
OdpowiedzUsuń