sobota, 19 października 2013

Forever Young #62

Hejka! Przepraszam że przez pewnien czas nie było "Forever Young", ale po prostu nie miałam weny by pisać... Dlatego postanowiłam że kolejny rozdział będzie jak pod tym postem będzie jakiś komentarz. :) Wiem że nie chce się napisać, albo po prostu się zapomni, też tak mam... Ale to motywuje do dalszego pisania :D Dzięki temu wiem że ktoś to czyta ;).


>Tydzień po wyjściu Alicji ze szpitala.<

---- Oczami Łucji ----
Jutro jest ten dzień na który w połowie czekam, a w połowie nie... Jutro zaczyna się trasa One
Direction po Europie. Pierwszy koncert odbędzie się w Francji. Niestety, nie możemy pojechać z chłopakami. My mamy tutaj swoją karierę i rozkręca się ona bardzo dobrze. Nawet mamy swój własny fandom! Są to Secreters! Cudowne jest jak się widzi osobę której nie znasz, a ona cię kocha i wielbi. Czujesz się wtedy że w końcu sie coś osiągnęło w życiu. Ale nie tylko to uległo zmianie. Ja i Niall... nie, nie jesteśmy parą... JESZCZE! Zbliżyliśmy się do siebie. I to bardzo! Teraz nawet nie potrafię bez niego wytrzymać! Liam... Liam jest z Jessie, a ze mną i z Niallerem gadaj już normalnie. Może trochę rzadziej się do nas odnosi niż do Zayna lub Louisa, ale przynajmniej słyszymy jego głos. Harry opiekuje się Alicją najbardziej jak może. Tylko że teraz właśnie nie będzie mógł. Trochę to go boli. Nie dziwię się mu. Siedzimy teraz w salonie razem z Alicją. Chłopcy biegają i się pakują.
~Co jeszcze mam wziąść?!~ Krzyknął Niall.
~Nie zapomnij majtek!~ Wrzasnął do niego Louis z drugiego końca domu.
~Coś jeszcze?~ Zapytał już spokojnie wchodząc do salonu.
~Zabezpieczenia...~ Powiedział Harry który wkładał właśnie do walizki swoje buty.
~Harry!~ Rzuciła na niego spojrzeniem Ala.
~No co? Chyba nie chcesz żeby w tak młodym wieku został ojcem!?~ Ahh ten Harry... Zboczuch jak zawsze... Wstałam i podeszłam do Nialla. On objął mnie w pasie.
~Smutno mi...~ Powiedziałam robiąc smutną minkę.
~A czemuż to?~
~Bo jedziecie!~ Oparłam się o jego ramie. Czułam się jak w ramionach anioła. Niall był przecudny. Po schodach zjechał... tak zjechał, Louis na swojej walizce. Harry od razu do niego podbiegł i rzucił się na niego zaczęli się śmiać i łaskotać. Do tego dorzucił się jeszcze Liam. Ich śmiechy przeszły cały dom.
~Ej!~ Nagle krzyknęła Ala. Krzyki ucichły.
~Tak?~ Zapytał Harry leżąc na Lou.
~Harry musimy jechać na zakupy! Chodź!~ Wstała i złapała go za rękę.
~Dobra, dobra...~ Wstał i poszedł za Alą. Louis też się podniósł. Liam stał przy drzwiach i zakładał buty.
~Też gdzieś idziesz?~ Spytałam się go stojąc jeszcze w ramionach Nialla.
~Tak, idę też do Jessie.~ Wyszedł. Za nim od razu popędził Louis. Niall mnie puścił i skoczył na sofę. Spojrzałam się na kupkę ubrań za mną.
~Spakowałeś się już?~ Spytałam.
~Taaa... nie. Jeszcze nie.~ Uśmiechnął się do mnie. Podeszłam i usiadłam koło niego.
~A kiedy masz zamiar to zrobić?~
~Nie wiem. Zaraz. Zmęczony jestem i głodny!!~ Krzyknął łapiąc się za brzuch.
~To czekaj zamówię pizzę!~ Złapałam za telefon. Wybrałam numer do najlepszej pizzerni i zamówiłam. Przez czas oczekiwania na jedzenie oglądaliśmy zabawne filmiki. Przy Niallu czułam się swobodnie, a byłam w nim zakochana. To jest jedyny chłopak przy którym się tak czuję. Zaczęliśmy się głośno śmiać gdy przerwał nam dzwonek do drzwi. Myśląc że to pizza poszłam otworzyć. W drzwiach stała osoba którą już znałam. Była wysoka i miała długie, proste, brązowe włosy. Ubrana była w czarne rureczki i do tego błękitną bluzę.
~Katie?!~ Zapytałam z niedowierzaniem.
~Hejka!~ Uśmiechnęła się dziewczyna. Ona była osobą którą jako ostatnią się tu spodziewałam. Do drzwi podszedł Niall i objął mnie w pasie. Jego mina jak zobaczył gościa była podobna do mojej.
~Co ty... ty tu robisz?~ Zapytał w końcu. ~Wejdź.~ Dodał po chwili.

---- Oczami Alicji ----
Właśnie spacerowałam z Harrym po galerii. Chociaż ciężko to było nazwać spacerowaniem, bardziej już walką o przetrwanie bo biegało za nami pełno fanów. A raczej fanek. Kocham Directionerki więc dla mnie to nie problem i dla Harrego też nie bo gadał ze wszystkimi. To coś pięknego. Nagle jedna z dziewczyn zapytała.
~Czy zamierzacie się pobrać?~ Spojrzałam się na Harrego i uśmiechnęłam do niego. On złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
~Tak... ale ciiii nie mów nikomu. To tajemnica. Proszę!~ Przytulił ją. Ona oszołomiona uśmiechnęła się i zrobiła dwa kroki w tył.
Poszliśmy dalej. Nagle zauważyłam że chodzi za nami też ochrona. Narobiliśmy niezłego szumu z tym wyjściem na zakupy, a jeszcze nic nie kupiliśmy.
~Słoneczko...~ Powiedział nagle Harry.
~Tak?~
~Widzisz tego pana? Patrzy się na ciebie od kiedy tu weszliśmy.~ Wytężyłam wzrok w poszukiwaniu jakiegoś kolesia, aż nagle zauważyłam. Stał tam w starszym wieku mężczyzna. Był zadbany i dobrze ubrany. Miał niebieskie oczy na co uwagę zwrócił od razu Harry.
~Patrz! Ma takie same oczy jak ty!~ Przeszły mnie ciarki. Nie umiałam się ruszyć, a co dopiero cokolwiek powiedzieć. Mężczyzna uśmiechnął się do mnie. Obróciłam się do Harrego i mocniej ścisnęłam jego rękę.
~Harry... to jest mój tata...~ Powiedziałam w końcu z załamanym głosem.
~Ale mówiłaś że on z twoją mamą wyjechali gdzieś gdy byłaś małą dziewczynką i od tamtej pory ich nie widziałaś.~
~Tak, ale poznaję swojego ojca! A w ogóle to rozwiódł się z mamą.~
~Podejdźmy...~ Pociągnął mnie do mężczyzny, ale ja puściłam jego rękę.
~Oszalałeś! I co podejdziemy i co ja powiem? "Hejka tatku jak tam ci mijają lata? Fajnie że się odezwałeś chodź raz! Też się cieszę że cię widzę! Kocham cię tato!" Tego nie powiem!  Bo to nie prawda!~ Założyłam ręce na piersi. Harry westchnął.
~Oj... chodź!~ Zrobił jeden krok w tył i wpadł właśnie na tego mężczyznę czyli mojego ojca. Loczek obrócił się i od razu przeprosił.
~Ty jesteś chłopakiem mojej córki. Harry o ile dobrze wyczytałem z gazet.~ Powiedział spokojnym głosem. Nic mu się nie zmienił od kiedy widziałam go ostatni raz.
~Witaj córeczko.~ Powiedział patrząc się na mnie. Już chciałam wybuchnąć krzykiem tak jak kiedyś, ale cofnęłam się krok do tyłu.
~Dzień Dobry.~ Powiedziałam.
~Dzień dobry? Do taty?~
~Nie mam taty. Odszedł on 17 lat temu razem z mamą.~ Spojrzałam się na Harrego był wstrząśnięty, a potem na mojego ojca. Jego mina się nie zmieniła tylko do oczu zaczęły napływać łzy.
~Wiesz że to nie tak.~ Powiedział w końcu.
~A jak? Z kim teraz jesteś bo na 100% nie z mamą!~ Krzyknęłam. Nie wiem czemu. Nie chciałam tego robić.
~Jestem z pewną kobietą która ma na imię Caroline i przyjechała razem ze mną.~
~Po co tu przyjechałeś!?~ Łzy zaczęły mi się lać po policzku, a Harry mocniej ścisnął moją rękę.
~Przeczytałem w gazecie że miałaś wypadek. Więc pojechałem do Berlina na samolot i przyleciałem tu do Londynu.~
~To o dzieciach się teraz z gazety dowiaduje?~
~Nie, ale jak ty sobie to wyobrażasz że nagle zadzwonię i wszystko będzie dobrze? Postanowiłem przyjechać dla ciebie kochanie.~
~Może nie rozmawiajmy tutaj. Zapraszamy pana do jakiejś kawiarenki.~ Powiedział Harry. Jak siedzieliśmy w kawiarence tata próbował wytłumaczyć mi to wszystko. Powoli układałam to w głowie. Zostawili mnie u babci bo nie chcieli mnie wozić wszędzie i bym miała spokojne dzieciństwo tak jak wszystkie dzieci. Potem rozwiódł się z mamą bo ich związek zaczął się łamać. Ona wyjechała do Włoch, a on Niemczech. Tam poznał panią Caroline której się oświadczył. Potem kibicował mi i Łucji w X-Factorze i był dumny ze mnie.
~Tato...~ Powiedziałam.
~Tak?~
~Kocham cię!~ Rzuciłam się na niego. Widziałam tylko uśmieszek.
/Mrs. Stylinson♥

2 komentarze:

  1. Nie mogę się doczekać następnego <33 *płacze* :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Już za niedługo będzie :) xx. /Mrs. Stylinson♥

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K