----Oczami Łucji----
-Hejka kochanie.- Powiedział delikatnie Niall. Obróciłam się i pocałowałam go czule w usta. Po schodach zeszła Alicja, a za nią Harry i Lou.
-Już się nie mogę doczekać by być w Polsce.- Powiedział Harry.
-Ja też nie! Będzie cudownie!- Krzyknęła Ala. Uśmiechnęłam się i rozglądnęłam po domu. Z salonu wyszedł Zayn ciągnąc ogromne walizki. Wyszliśmy z domu. Zamknęłam za sobą drzwi. Spojrzałam się na uśmiechniętych i wesołych przyjaciół. Ich oczy świeciły radością. Nie powiem że ja nie byłam wesoła. Spojrzałam na swój telefon. Klaudia dzwoni.
-Halo?- Odebrałam.
-Łucja! To co kiedy będziecie w Polsce?- Zapytała wesoło. Już się nie mogę doczekać by ją zobaczyć.
-Zaraz jedziemy na lotnisko.-
-Ok! To do zobaczenia!- Rozłączyła się. Schowałam telefon do kieszeni. Podszedł do mnie Niall. Złapał mnie za rękę.
-Chodź kochanie. Jedziemy.- Powiedział delikatnie. Wpakowaliśmy się wszyscy do samochodu i ruszyliśmy w stronę lotniska. Londyn dopiero budził się do życia. Ludzie szli do pracy, dzieci do szkoły. Siedziałam przy oknie więc dokładnie obserwowałam otoczenie. Nagle moją rękę złapała ciepła dobrze mi znana dłoń. Spojrzałam się na blond osobę z pięknymi niebieskimi oczami. Spoglądał na mnie z uśmiechem. Odwzajemniłam uśmiech. Dojechaliśmy do lotniska. Dzisiaj było pełno ludzi na lotnisku i jeszcze fanki nas zaatakowały. Spojrzałam w tłum ludzi. Spojrzałam się z powrotem na miejsce gdzie stał Niall. Niall? Nie ma go. Rozejrzałam się. Nie ma nikogo ze znajomych.
-NIALL!!?- Krzyknęłam na cały głos by przekrzyczeć fanki.
-NIALL!?-
-Niall!-
-Niall...- Westchnęłam, a do oczu zaczęły mi napływać łzy. Zaczęłam iść przed siebie. Kochanie gdzie jesteś? Mówiłam do siebie. Pełno ludzi, pełno nieznajomych twarzy. Łzy zaczęły mi się lać po policzkach. Gdzie są wszyscy? Nagle ktoś złapał mnie za rękę. Poczułam tylko szarpnięcie i znalazłam się w ramionach tej osoby.
-Jesteś, kochanie.- Pocałował mnie w czoło.
-Niall!- Wspięłam się na palce i pocałowałam go czuło w usta. Cały strach ze mnie uciekł. Blondyn uśmiechnął się. Zza jego pleców wyślizgnął się Liam.
-Tu jesteście... chodźcie bo ucieknie nam samolot.- Ruszyliśmy za nim. Tym razem nie puszczałam dłoni Horana. Szybko weszliśmy do samolotu i zajęliśmy wygodnie miejsca w fotelach. Obróciłam się do Alicji która siedziała przy Harrym.
-To co... lecimy do domu!- Uśmiechnęłam się. Ona rozkojarzona spojrzała się na mnie.
-Co... a t-tak.- Kiwnęła głową.
-Nie cieszysz się?-
-Cieszę! Tylko boję się występu...- Westchnęła.
-Nie bój się! Będzie tak jak w X-Factorze tylko że z naszymi piosenkami!- Posłałam jej uśmiech który mam nadzieję że dodał jej trochę otuchy. Obróciłam się do przodu. Oparłam się wygodnie na Niallu. Widoki za oknem są piękne. Kocham latać samolotem.
Jestem fizycznie przygotowana na ten koncert, bo dużo razem ćwiczyliśmy, ale nie jestem przygotowana psychicznie. Boję się śpiewać razem z chłopakami. Nawet nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć czemu. Po prostu boje się. Spojrzałam na Harrego i moje zmartwienia uciekły. Siedział uśmiechnięty dzięki rozmowie z Zaynem. W jego pięknych, szmaragdowo zielonych oczach pojawiły się iskierki radości. Nie potrafię od niego oczu oderwać. Nagle coś mi się przypomniało i swój wzrok przeniosłam na swoją dłoń, a dokładniej na pierścionek widniejący na palcu. Piękny pierścionek który mi przypomina że jestem tylko i wyłącznie Harrego, że w przyszłości zostanę jego żoną i życie nam się cudownie ułoży. Oby.
Nawet nie zauważyłam kiedy minęła nam cała podróż samolotem i znaleźliśmy się już na Okęciu. Tylko jak wyszliśmy na płytę lotniska powitały nas piski fanek. Przyzwyczaiłam się już. Harry mocniej ścisnął moją dłoń. Rozejrzałam się po przyjaciołach. Wszyscy są. Możemy iść. Dostaliśmy swoje bagaże i wyszliśmy dzięki pomocy ochroniarzy na parking na którym stał ogromny bus. Wsiedliśmy do niego i pierwsze co to pojechaliśmy do hotelu.
Stojąc w windzie hotelowej wyciągnęłam z torebki telefon.
-Do kogo dzwonisz?- Zapytał się mnie Harry.
-Do Emilii.- Uśmiechnęłam się czekając na reakcje Harrego. W końcu kiedyś z nią był i do dzięki ich zerwaniu połączyłam się z Harrym.
-Uhh... ona nie jest na ciebie zła?-
-Nie jest, bynajmniej mam nadzieję że nie. W końcu jesteśmy przyjaciółkami prawda?-
-Tak.- Uśmiechnął się obejmując mnie w pasie. Poczułam przyjemne dreszcze jak dotknął mojej talii. Kocham to uczucie.
Poskakaliśmy po swoich pokojach i gotowi do wyjścia pojechaliśmy do centrum Warszawy. Nie mogę w to uwierzyć że jestem tu znowu. Tutaj w Polsce! Umówiliśmy się z Klaudią i Emilią w Starbucksie o 17:00 więc jeszcze trochę czasu było. Postanowiliśmy całą grupą wybrać się do parku. Nie wiem jak, ale cudem uniknęliśmy rzeszy fanów. Po Londynie byśmy sobie tak nie pochodzili, ale kto porównuje Londyn do Warszawy? Nie no obydwa miasta są piękne. Trzymałam za rękę Harrego, koło niego szedł Louis. Śmiali się i chichrali. Zayn, Liam i Niall gadali nawet nie wiem o czym, a Łucja przeglądała internet. Gdy nagle stanęła jakby ktoś ją zamroził.
-Co jest kochanie?- Zapytał się jej Niall. Ona tylko dłonią zatkała sobie usta. Podeszłam do niej i spojrzałam się w wyświetlacz Iphona. Zareagowałam tak samo jak ona.
-No o co chodzi dziewczyny?- Zapytał Louis. Łucja się otrząsnęła i zaczęła po cichu.
-Nie wiem jak ci to powiedzieć Liam...-
-O co ci chodzi?- Payne podszedł do niej bliżej.
-"Więc nie lubię mieć długo jednego... witaj kochanie."- Przeczytała podpis pod zdjęciem Jessie. Liam widać nie zrozumiał o co chodzi. Łucja delikatnie obróciła telefon pokazując zdjęcie Liamowi. Chłopcy stanęli w bezruchu. Spojrzenie Liama przybrało postać pustego.
-Liaś...- Wyszeptała Łucja.
/Mrs. Stylinson
Meeeeeega *.* Nareszcie ! oby tak dalej :3
OdpowiedzUsuńCieszę się że jeszcze ktoś to czyta :D Postaram się jak najszybciej napisać kolejny, ale nie obiecuję xx
Usuń