wtorek, 25 lutego 2014

Uncover #6

Put two and to-gether, for-ever will never change
Two and to-gether will never change

     -Nie rób tak!- Zaśmiał się Tomlinson. Harry gdy tak robi wygląda bardzo pociągająco... KURWA! Harry połknął chleb który Louis włożył mu do ust.
-Dlaczego?- Zapytał, ze zdziwioną miną.
-Po prostu...- Chłopak zarumienił się. -Nie rób.
Siedzieli tak jeszcze jakiś czas w ciszy, aż naglę młodszy poderwał się z siedzenia i poszedł w stronę przedpokoju.
-Co robisz?- Louis wstał i pobiegł za przyjacielem.
-No idę do domu, przecież nie zostanę tu wiecznie.- Chciałbym zostać. Uśmiechnął się Loczek i złapał za klamkę.
-Czekaj! Skoro już uciekasz to cię chociaż odwiozę!- Louis szybko włożył byty i z wieszaka zabrał kurtkę. Zjechali windą na parking i podeszli do czarnego, sportowego auta. Starszy otworzył wpierw drzwi Harremu i zamknął je za nim, a dopiero potem sam wsiadł. 
-Wiesz że teraz musisz mi powiedzieć gdzie mieszkasz.- Powiedział Louis cofając samochód z podjazdu by móc swobodnie wyjechać. Harry nie chciał mu mówić gdzie mieszka, bo się po prostu wstydził. Teraz wiedział że jego przyjaciel żył w luksusach i dostatku, a on był biednym, początkującym studentem z walącym się mieszkaniem. Westchnął i dokładnie opisał chłopakowi drogę do miejsca w jakim mieszkał. 
-Mieszkasz w strasznej okolicy.- Stwierdził Louis zatrzymując się pod kamienicą Harrego.
-Niestety wiem... dziękuję.- Harry spojrzał się na Tommo i automatycznie się zaczął rumienić.
-Za?- Tomlinson podniósł prawą brew do góry. 
-Za wszystko... to znaczy... za to, że mnie ugościłeś na noc, zrobiłeś śniadanie, odwiozłeś...
-Ohh Harreh!- Zagruchotał Louis i przytulił loczka na pożegnanie. Harry wyszedł z auta i poszedł w stronę klatki. Otworzył drzwi i jeszcze raz się obrócił. Pomachał Louisowi. On się uśmiechnął i powoli odjechał. Styles westchnął wchodząc po schodach. Otworzył drzwi.
-Jestem!- Krzyknął ściągając buty i odwieszając płaszcz. 
-Harry!- Blondyn wychylił się zza rogu. -Teraz mi się tłumacz.- Stanął przed nim z rękami skrzyżowanymi na piersi. 
-Więc tak...- Zaczął i głośno odetchnął. -Wróciłem z kolegą z zajęć i zaoferował mi pooglądanie... jakiegoś meczu... poszliśmy do niego i się zasiedzieliśmy. I chciałem już iść, ale on powiedział że mnie nie puści bo jest już ciemno...- Skłamał. 
-Jak miał na imię?- Niall przeszedł do salonu, a Harry powędrował za nim. 
-Emm Cris... tak Cris!- Nie zabrzmiało to wiarygodnie.
-Dobra, nie będę cię już wypytywał. Nie jestem twoim ojcem! Najważniejsze że ten Cris cię nie zgwałcił!- Zaśmiał się i poklepał przyjaciela po ramieniu. 
-Taaaa...- Westchnął. Przypomniało mu się jak Louis usiadł mu na kolanach i zaczął łaskotać. To było takie słodkie. Harry podejrzewał swoje zauroczenie w przyjacielu, ale to było dziwne przecież on niedawno rozstał się ze swoją dziewczyną!
     Resztę popołudnia Harry spędził na wpatrywaniu się w telewizor. Razem z Niallem siedzieli na kanapie i oglądali jakiś program o małych kotkach. Co chwilę było słychać wydobywające się z Nialla 'Ohhhh'. Rozwalony na kanapie Styles, nagle poczuł wibracje w kieszeni. Spojrzał na wyświetlacz i jego serce zabiło mocniej. 'Louis :)'. Jedno imię potrafiło wywołać w nim falę ciepła. Otworzył wiadomość. 
"Ej, słonko, zapomniałeś u mnie koszuli ;D Przyniosę ci ją! xx"
O boże... nazwał mnie słonkiem! Na jego policzkach pojawił się wielki uśmiech, a wraz z nim rumieńce. 
-Co się tak szczerzysz?- Zapytał Niall, spoglądając na przyjaciela.
-Emmm... nic.- Harry wstał i szybkim krokiem wszedł do swojego pokoju. Opadł na łóżko. Szybko wystukał na telefonie jedno zdanie.
"Wiedziałem, że o czymś zapomnę :) Dziękuję! xx"
Jeszcze dwa razy przeczytał wiadomość by upewnić się że wszystko dobrze napisał. W końcu wysłał wiadomość. Odłożył telefon na bok i jego myśli z małych słodkich kociaczków przeniosły się na innego słodkiego kota, a dokładniej Louisa. Harry nie myśl o nim jak o zwierzęciu! Położył się na plecy i zaczął się intensywnie wpatrywać w sufit. Uderzenia jego serca odbijały się od ścian głośnym echem i gdyby Niall trochę ściszył telewizor, też by je usłyszał. Loczek zaczął oddychać głośno. Co się ze mną dzieje? Jego rozmyśleniom przerwał huk z kuchni i krzyk Nialla.
-Znowu!?- Styles poderwał się na nogi i pobiegł do kuchni. Stanął w ramie drzwi i zaczął się śmiać.
-Nie śmiej się, tylko mi pomóż!- Niall w jednej ręce ledwo trzymał miskę pełną popcornu i paczkę chipsów, a w drugiej butelkę pepsi i szklanki. Na jego stopie leżały drzwiczki z szafki, którą Niall jak mówił, naprawił, ale nie wyglądało na to. Po opanowanym śmiechu Harry schylił się i wziął ze stopy przyjaciela drzwiczki. Postawił je obok. 
-Uh, dzięki. Zayn zaraz przyjdzie, ogarnij tutaj coś.- Powiedział Niall odkładając rzeczy na ławie. Harry uniósł jedną brew. Niall skapnął się o co mu chodzi. -Proszę?- Dodał po chwili. Loczek się szeroko uśmiechnął i zaczął wkładać naczynia do zmywarki. 

     Zayn wyciągnął z kieszeni telefon i jeszcze raz przejrzał się w jego wyświetlaczu. Odetchnął i lekko zapukał. Zza drzwi dobiegł krzyk Nialla i drzwi się przed nim otworzyły. Przywitał go ciepły uśmiech Harrego.
-Hejka.- Powiedział zielonooki.
-Cześć.- Odpowiedział Mulat. Harry otworzył szerzej drzwi wpuszczając go do środka. Zayn wszedł i odwiesił kurtkę na wieszaku. 
-Malik!- Niall skoczył do niego. -Chodź stary!- Cała trójka weszła do salonu. Czarnowłosy rozsiadł się na kanapie i wzrokiem przejrzał ławę na której leżało jedzenie, picie, ich telefony i dwa filmy. Nachylił się i wziął plastikowe pudełka do ręki. 
-''Więzienny azyl", albo "Krwisty poniedziałek"?- Przeczytał tytuły filmów i spojrzał na przyjaciół. Harry lekko się wzdrygnął.
-Obydwa to horrory?- Zapytał.
-Tak.- Niall kiwnął głową z uśmiechem. -Ale to nie wszystko.- Wstał i podszedł do lodówki, z której wyjął zgrzewkę dobrze schłodzonego piwa. Postawił je na ławie z uśmiechem. Jedną puszkę podał Zaynowi, a drugą chciał Harremu, ale ten potrząsnął głową.
-Nie chcę.- Powiedział i poprawił jednego loka który mu spadł na oczy. 
-Czemu?- Zapytał Zayn.
-Nie piję.
-Ale to tylko piwo.- Dodał Horan.
-Ale ja nie chcę.- Niall i Zayn wzruszyli ramionami i otworzyli swoje piwa. 
-To jaki film?- Zayn odłożył je z powrotem na blat stołu. Ten najmniej straszny, najmniej straszny! 
-Ten będzie hardcorowy!- Powiedział Niall i otworzył plastikowe pudełko, a płytę wsunął do DVD. Zayn pogasił światła i film się zaczął. 
     Przez cały film Harry próbował myśleć o kotkach jakie dzisiaj oglądał, by jego myśli nie spoczęły na ekranie telewizora. Akurat w scenie gdy zmutowany złodziej zbliżał się do detektywa z kamerą, z telefonu Harrego wyszedł dźwięk sms'a i na wyświetlaczu pojawił się napis 'Louis :)'.
-A co to za Louis?- Zapytał ciekawski Zayn. Harry szybko porwał telefon ze stołu, a na jego policzkach pojawiły się rumieńce.
-Żaden.- Wydukał.
-Jak żaden, skoro się rumienisz?- Niall uśmiechnął się i posłał Zaynowi wzrok w stylu 'Mamy go!'.
-Zaraz wracam.- Harry wstał i poszedł do swojego pokoju. Otworzył wiadomość, jedyne co ujrzał to:
" :) "
Uśmiechnął się. Tomlinson przez ciebie oni będą myśleć, że się w Tobie zakochałem, a tak nie jest na 100%!! 
    -Myślisz, że Harry jest jednak gejem?- Zapytał Zayn.
-Nie wiem. Może.- Wzruszył ramionami blondyn. 
-A on wie że ja jestem?
-Nie.- Odpowiedział Niall i powrócił do oglądania filmu. 

<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Hejka! Mam nadzieję, że wam się podobało :)
Wiem, że jest tutaj bardzo mało LS ;c ,ale ja pisząc to czuję się świetnie i uwielbiam pisać Larry FF :)
/Mrs. Stylinson

wtorek, 18 lutego 2014

Forever Young || Kartka z pamiętnika Łucji #1

Witajcie :)
Przed wami coś w rodzaju 'dodatku' do Forever Young.
Będą to kartki z pamiętnika różnych postaci z tego opowiadania. Przedstawiać będą jeden dzień z ich przeszłości ;)
Nie wiem co ile będę je wypuszczać, ale nie za często, przepraszam... :(
Mam nadzieję że się spodoba!

04.01.2011r.
Piątek.

     Już cztery dni nowego roku... Za niedługo koniec X Factora... nie mogę uwierzyć że to tak szybko zleciało. W sumie cieszę się z tego powodu. Boję się końca... nie obchodzi mnie, czy przegramy, czy nie. I tak wygrałyśmy już dużo:) Sam wyjazd do Londynu to wygrana, a poznanie takich przyjaciół jak Niall, Harry, Zayn, Louis i Liam to coś więcej. Cieszę się z każdego wieczoru spędzanego z nimi, nie chcę by to się skończyło.
   Ale nie o takich rzeczach się pisze w pamiętniku! Łucja no! Mój dzisiejszy dzień... huh wspaniały:)

Słońce wpadło przez żaluzje w pokoju Łucji. Lekkie promienie oświetliły białe ściany pomieszczenia. Pachniało w nim kwiatami, które Łucja dostała od Liama. Tak bez okazji. Nagle po pokoju przeszedł dzwonek budzika w telefonie dziewczyny. Donośny dźwięk wystraszył Łucję tak że podskoczyła na łóżku. Która to już jest... ahhh 10:00... o 11:00 są próby... Podniosła się do pozycji siedzącej i leniwym
wzrokiem rozglądnęła się po pokoju. Położyła delikatnie stopy na miękkim, białym dywanie. Podeszła do okna i żwawym ruchem odsłoniła jasnoniebieskie zasłony. Uderzyła ją fala słońca, chociaż ulice Londynu były pokryte śniegiem. Na sam widok poubieranych ludzi w ciepłe, zimowe płaszcze przeszły ją ciarki. Obejrzała się po pokoju i na jej twarzy zagościł uśmiech. Po cichu weszła do garderoby, która łączyła jej i Alicji pokój. Szybko spojrzała na te wszystkie ubrania z Top Shopu, torebki z chanel, conversy, vansy i inne rzeczy, o których jak była w szkole mogła tylko pomarzyć. Delikatnie otworzyła drzwi z pokoju przyjaciółki. Ala jeszcze spała owinięta dokładnie kołdrą. Okno było przysłonięte żaluzjami co czyniło pokój ciemnym. To ona zawsze mi tak robiła. Podeszła do łóżka i skoczyła na przyjaciółkę z krzykiem.
-Wstawaj już leniu!!
-Zostaw mnie!- Odkrzyknęła zachrypniętym głosem Alicja i zakopała się pod poduszkami.
-Jak chcesz...- Długowłosa dziewczyna podeszła do okna i odchyliła szybko zasłony powodując nagłe uderzenie fali słońca.
-Aaaa!- Pisnęła niebieskooka skacząc na nogi. -Pogrzało cię?!- Zapytała machając rękami.
-Mnie nie, ale pana Cowell'a tak...- Westchnęła Łucja wzruszając ramionami.
-Ohh... zapomniałam.- Dodała Ala i spojrzała na swój telefon. Łucja się uśmiechnęła.
-To ja idę ubrać się i zrobię tosty na śniadanie.- Weszła z powrotem do garderoby. Wybrała wygodne dla siebie ubrania i zeszła po schodach skręcając na prawo do łazienki. Zamknęła za sobą drzwi i spojrzała w lustro z uśmiechem. Znów go zobaczę, znów uśmiechnie się do mnie i powie ciepłe słowo. Na jej twarzy pojawił się rumieniec, na samą myśl o dzisiejszym dniu. Wzięła do ręki szczotkę i porządne rozczesała włosy, upinając je w kucyka. Nawet spięte dochodziły do pasa. Przemyła twarz. Włożyła na siebie ubrania i wyszła z łazienki. Na schodach zderzyła się razem z Alicją.
-Ej, Łucja obudź się.- Zaśmiała się dziewczyna o kręconych włosach. -O czym, a raczej kim tak myślisz?
-Zgadnij.- Łucja uderzyła przyjaciółkę lekko w ramie i wyminęła ją słysząc za sobą jej śmiech. Weszła do modernistycznie wystylizowanej kuchni. Zajrzała do lodówki wyciągając z niej ser i parówki. Z górnej szafki zabrała chleb tostowy i toster. Kocham jeść tostyy. Podłączyła go do prądu i rozłożyła chleb na cztery porcje. dała ser, pokrojone w plasterki parówki i drugą warstwę sera. Wszystko włożyła do tostera zamykając go. Nagle za nią została puszczona woda. Łucja obróciła się na pięcie w stronę kranu.
-Co robisz?- Zapytała Alicji.
-No jak to co, herbatę.- Uśmiechnęła się.
-Poproszę... hmmm... cytrusową!- Zaśmiała się i wyciągnęła z tostera gotowe już kanapki. Położyła je na czarnych talerzach i usiadła przy barku. Alicja postawiła koło niej kubek z ciepłą herbatą.
-Smacznego.- Powiedziała Łucja.
     Po zjedzonym posiłku, umytych zębach i zrobienia makijażu, dziewczyny stały w przedpokoju i ubierały swoje płaszcze. Ala wyszła z mieszkania, a Łucja tuż za nią, zamykając drzwi na klucz. Przeszły korytarzem w stronę windy. Zjechały nią na parter i wyszły powoli z wieżowca. Na parkingu stał czarny sportowy samochód. Alicja naciskając przycisk na kluczykach otworzyła pojazd. Łucja zajęła miejsce pasażera i pojechały do teatru gdzie miały mieć próby przed poniedziałkowym występem w X Factor.

    Trochę bałam się dzisiejszej próby, ale jakoś mi poszło. Cudownie czuję się na scenie i Alicja chyba też. Nie chcę końca programu i to tak bardzo nie chcę. Boję się rozłąki z chłopakami... i z Liamem... to jest zbyt piękny sen, nie mam zamiaru się uszczypnąć by się z niego wydostać...

     Weszły spokojnie do Teatru i skręciły w stronę gdzie była scena. Wchodząc za kulisy doszedł ich uszu donośny śmiech. Nagle zza rogu wybiegł blondyn, a za nim zielonooki chłopak.
-Co wy robicie?- Zapytała Łucja patrząc na dwa puste kartony po soku jakie trzymali w rękach.
-Hahaha! Zayn się trochę zdziwi jak wyjdzie z łazienki i zobaczy swoje rzeczy w soku owocowym!- Oznajmił Niall na wydechu.
-Jesteście bezduszni.- Stwierdziła Alicja kręcąc głową. Łucja rozejrzała się po holu i jej oczy utknęły na garderobie.
-Zaraz przyjdę.- Powiedziała odchodząc od przyjaciół. Pchnęła drzwi garderoby i weszła do środka. Jej oczom ukazali się Louis i Liam siedzący nad laptopami. Przeszła po cichu przez pokój i odwiesiła płaszcz na wieszaku.
-Louis co ty taki spokojny?- Zapytała podchodząc do nich. Oboje podnieśli wzrok znad laptopów na dziewczynę. Na twarzy Liama pojawił się uśmiech, niczym namalowany. Louis zerwał się na nogi i entuzjastycznie zapytał.
-Gdzie jest Ala?
-Haha! Stoi w holu z Niallem i Harrym.- Łucja się uśmiechnęła. Tomlinson poklepał ją po ramieniu i wybiegł z pokoju. Wiedziałam że to zrobi. Ha!
-Hejka.- Powiedział spokojnie Liam odstawiając laptop Louisa na stół, zrobił tym samym miejsce dla dziewczyny. Długowłosa zajęła miejsce koło przyjaciela.
-Co robisz?- Spytała się patrząc w jego monitor.
-Uh nic!- Szybko zamknął karty jakie miał otwarte i odłożył laptop.
-Ukrywasz coś przede mną!- Zaśmiała się.
-Nie skąd. Haha!- Liam poprawił swoją pozycję na kanapie. -Jak myślisz wujaszek Simon dokopie nam znowu?- Zapytał spoglądając na dziewczynę.
-Hm... pewnie jak zawsze, czyli tak!- Uśmiechnęła się szeroko i spojrzała w oczy przyjacielowi. Ich wzrok się spotkał. Jego przecudne oczy... on jest przecudowny... Nagle coś ukuło ją w sercu i poczuła jak jej policzki nabierają rumieńców, a w brzuchu odbywają się gody motyli. W tym momencie drzwi z garderoby się otworzyły i wbiegł wściekły Zayn.
-Znowu!- Krzyknął. Łucja i Liam natychmiastowo się od siebie oderwali. Dzięki Zayn... UGH! Spojrzeli na Mulata zdezorientowani.
-Kto, co?- Zapytał Liam.
-Niall i Harry, moja torba plus sok owocowy!- Wyrzucił z siebie. Łucja i Liam zaczęli chichotać. -To nie jest zabawne!- Dodał wycierając swój telefon w ręcznik papierowy. Drzwi z garderoby znowu się uchyliły i w framudze pojawiła się głowa Nialla.
-Idziemy.- Powiedział. Łucja i Liam przytaknęli głową, a Zayn rzucił się w pogoń za blondynem.
-Chodź.- Dodał Liam pomagając dziewczynie podnieść się z sofy.
-Dziękuję.- Chwyciła jego rękę i razem wyszli z pomieszczenia. Przeszli przez korytarz prowadzący na scenę. Wychodząc na nią zobaczyli już znajdujących się tam przyjaciół. Louis skakał po scenie, Alicja dokładnie oglądała każdy jego ruch. Niall szarpał się z Zaynem, a Harry podśpiewywał sobie pod nosem piosenkę jaką mają dzisiaj zaśpiewać. Dołączyli do nich.
-Dobra ustawcie się!- Krzyknął Simon z trybun. Wszyscy stanęli w rządku. -Okej, najpierw zaśpiewają dziewczyny, a was się potem ogarnie.
-Spoko.- Potwierdził Louis zeskakując ze sceny. Pobiegł na trybuny i zajął miejsce. Tusz koło niego usiadł Harry, potem przybiegł Niall i Zayn, a Liam szedł powoli ze sceny uśmiechając się do Łucji by dodać jej otuchy.
     Dziewczyny stały na scenie przygotowane do śpiewania. W rękach trzymały już mikrofony. Zaczęły lecieć spokojne nuty piosenki Katy Perry. Zaczęła śpiewać Alicja, a w refrenie dołączyła się do niej Łucja. Przez cały czas brązowooka nie spuszczała wzroku z Liama, który był zafascynowany jej głosem. Kocham to uczucie gdy jestem z mikrofonem na scenie i mogę być po prostu sobą! Drugą zwrotkę przejęła Łucja. W końcówce dziewczyny zaczęły iść do przodu wyrażając gestykulacją swoje emocje. Ala przejęła wysokie dźwięki, a Łucja dokończyła refren. Gdy piosenka się skończyła Liam pierwszy podniósł się z fotela i zaczął bić brawo. Tuż za nim uczynił to Louis i reszta. Dziewczyny ukłoniły się i powróciły na swoje miejsca. Simon też wstał i klasnął dwa razy w dłonie.
-Świetnie! Nic dodać, nic ująć! Dobra teraz wy chłopcy!- Wskazał im scenę.
    Po siedmiu godzinach zmieniania się na scenie, przerw na wygłupy i jedzenia. Trochę nam czas zleciał na tych próbach, ale było warto. Uwielbiam je! Dziewczyny wychodziły właśnie z teatru, a za nimi wybiegli One Direction.
-Jestem wykończona...- Westchnęła Łucja podchodząc do auta. -Dzisiaj było cudownie!
- Wyjątkowo Simon był zachwycony naszymi występami.- Dodał Harry.
-Coś się z nim stało.- Skomentował Niall. Na dworze było już strasznie ciemno.
-Co porabiasz jutro?- Zapytał Liam Łucji.
-Oh... jutro nie wiem jeszcze, a ty przecież jedziesz do rodziców, prawda?- Powiedziała z rumieńcem.
-Tak, ale chciałem się upewnić że nie będziesz się beze mnie nudzić!- Uśmiechnął się.
-Spokojnie Liam, ja dopilnuję by nie było jej nudno.- Wtrąciła się Ala. -Wsiadaj Łucja, jestem wykończona.- Machnęła ręką i wsiadała do auta. Gdy odjeżdżały Łucja przez cały czas patrzyła się na Liama, który pomachał jej ręką na do widzenia.
     Od razu po wejściu do domu Łucja rzuciła się na sofę w salonie.
-Przynieś mi coś do picia!- Krzyknęła do Alicji, która była aktualnie w kuchni. Dziewczyna z kręconymi włosami przyniosła dwie butelki Pepsi. Taki odpoczynek akceptuję w 100%! Przyjaciółki przez cztery godziny odpoczywały i śmiały się siedząc na kanapie i oglądając jakieś komedie.
-Dobra, idę już spać.- Powiedziała Łucja wstając.
-No ja też.- Ziewnęła Alicja.
-Dobranoc!- Dziewczyny przytuliły się. Niebieskooka została jeszcze by posprzątać, a Łucja udała się do łazienki. Spięła włosy w wysokiego koka, umyła się i ubrała w piżamę. Weszła do swojego pokoju i spojrzała się na telefon który leżał koło jej łóżka. Odblokowała go patrząc że ma jedną nieodebraną wiadomość od Liama. Serce zabiło jej mocniej gdy otworzyła wiadomość."Śpij dobrze, aniołku xx Do poniedziałkuu! <3" Jakie to słodkie. Odłożyła telefon i weszła pod kołdrę wiedząc że będzie miała cudowny sen.


     Tak oto minął mi mój dzień. Zawsze się znajdzie powód by umilić sobie sen. Ten sms nigdy nie zniknie z mojej skrzynki...

     Nie zniknął, aż do teraz...

<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Jak się podobała, pierwsza, kartka z pamiętnika? :)
Chcecie więcej?
Zachęcam do komentowania! 
/Mrs. Stylinson

niedziela, 16 lutego 2014

Stay With Me #2


--->Kilka Dni Później<---
~Perrie~
Kolejny piękny dzień. Słońce dopiero co wstawało, a w sypialni nikogo nie było.
-Gdzie są kluczyki?!- Zayn krzyczał  napięcie poszukując kluczyków do samochodu.
-Zayn...-
-No Perrie, spóźnię się- dalej krzyczał i wywracał nasze mieszkanie do góry nogami.
-Zayn..-
-No, gdzie one są!- nadal to samo.
-Zayn-
-Co?!- Wreszcie się odwrócił.
-Masz- podałam mu kluczyki, które wcześniej leżały na blacie w kuchni. Najpierw popatrzył się na nie, a potem na mnie.
-Dziękuje kochanie!- cmoknął mnie w usta, zabrał przedmiot i kurtkę, po czym wybiegną z mieszkania.
Nabrałam powietrza i z uśmiechem je wypuściłam. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu, zabrałam kurtkę i także wymaszerowałam z mieszkania.
***
Weszłam przez duże szklane drzwi do kawiarenki i w oddali od razu zauważyłam moją przyjaciółkę Cortney. Siedziała tyłem do mnie i chyba mnie nie spostrzegła. Podeszłam cicho, złapałam za ramiona i wyszeptałam do ucha. 
-Buuu..- blondynka aż podskoczyła. 
-Hahaha..-zaśmiałam się głośno, siadając na krzesło obok.
-Jezu,ale mnie wystraszyłaś!- brązowooka rzuciła się mi na szyje z uściskiem. 
-Tęskniłam- dodała tuląc mnie.
-Ja też- uroniłam łzę. Siadając już w normalnej pozycji zauważyłam przysmaki na stoliku. 
-Uuu.. Co tam masz dobrego?- spytałam zamaczając mały palec w bitej śmietanie. 
-Lody, twoje ulubione, dla ciebie też są- odrzekła Cortney z tryumfalnym uśmiechem. Zaczęłam jeść, bardziej żreć, i czułam czyiś wzrok na sobie.  
-Spokojnie, bo się zadławisz!- krzyknęła dziewczyna, a w jej głosie można było usłyszeć  śmiech. 
Odłożyłam łyżeczkę do pucharka z lodami. 
-Przepraszam, jak tylko na nie popatrzyłam nabrała mnie taka ochota, że mogłabym zjeść tych lodów mnóstwo- 
-Haha, ok rozumiem- odrzekła z uśmiechem. -A jak tam Zayn? - dodała. Zarumieniłam się i złapałam za naszyjnik. Od razu moje oczy nabrały blasku, a uśmiech stał się bardziej wyraźny.
-No wiesz...- nagle nie umiałam dokończyć zdania, było mi słabo i w głowie okropnie mi się kręciło. 
- Co się dzieje Perrie?!- Cortney  złapała mnie za przedramienia. Przysłoniłam jedną ręką usta i pobiegłam szybko przed siebie do ubikacji. Otworzyłam drzwiczki i w ostatniej sekundzie trafiłam do ubikacji. Złapałam się obiema rękami za muszle, z obawą o ponowne wymiotowanie. Po paru minutach, oparłam się o ściankę i schowałam twarz w dłoniach. 
-Tu jesteś! Co się stało?!- blondynka nachyliła się nade mną. 
-Źle się czuje, możemy iść do domu?- spytałam z grobową miną. 
-Pewnie- Cortney  pomogła mi wstać i udałyśmy się w kierunku mojego miejsca zamieszkania. 
Gdy byłyśmy prawie u celu, blondynka się zatrzymała. 
-Czekaj skocze po... tabletki- odrzekła i zniknęła za drzwiami apteki. Nie czekałam długo, po 3 minutach była już z powrotem.
-Możemy iść- powiedziała. 
***

Przekręciłam klucz, otworzyłam ledwo drzwi i pobiegłam z prędkością światła ponownie do ubikacji. Po chwili nachylałam się już na deską. 
-Już?- spytała Cortney stojąc w drzwiach.
-Tak, chyba tak..- kucnęłam i zamknęłam oczy.
-Musiałam coś zjeść- spojrzałam na przyjaciółkę. -I mi zaszkodziło- dodałam. 
Po spuszczeniu wody usiadłam na toaletę i schowałam twarz w dłoniach. 
-Jesteś pewna, że to przez jedzenie?-
-No, a przez co innego? Przecież..-
-Masz- przerwała mi. -I sprawdź- podała mi pudełeczko. Wzięłam do ręki prostokąt i wyciągnęłam zawartość. Otworzyłam szeroko oczy. 
-Test ciążowy?!- Spojrzałam na blondynkę z lekkim uśmiechem. 
- Tylko sprawdź, tak dla pewności- wyszła zamykając drzwi. 
-No dobra ..- powiedziałam do siebie i uczyniłam tak jak pisało na instrukcji. 

Po kilkunastu minutach Cortney wzięła ostrożnie test do ręki. 
-I!?- wstałam z nerwów. 
-No to... mam nadzieje że jestem chrzestną!- rzuciła się mi na szyje blondynka. 
-Nie cieszysz się?- oderwała się ode mnie. 
-Cieszę, ale.. dziecko? Teraz?-
-Zayn się na pewno ucieszy- pogłaskała mnie po plecach. 
-On może tak, ale jego kariera nie- spuściłam wzrok -Ma przecież trasę i nową płytę i te różne spotkania-
-Nie martw się tylko o niego, ty też masz nową płyte i trasę, o siebie się martw i o Little Mix -  
-Proszę niech to na razie pozostanie między nami- popatrzyłam się głęboko w brązowe tęczówki przyjaciółki.
-No dobrze kochana, ale masz zamiar powiedzieć  to Zayn'owi, prawda?- 
-Tak.. Pewnie, ale nie dzisiaj, on pewnie wróci późno- 
-Nie chce być nie miła, ale jestem troche zmęczona, czy mogłabyś..?- dodałam.
-Jasne, odpocznij, ale powiedz mu- uśmiechnęłam się na potwierdzenie i pożegnałam się. 
Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do sypialni. 

><><><><><><><><><><><><><><<><><><><><<><><><><><><><><><><><>

Mam nadzieje że drugi rozdział się podoba ;) Chciałam się spytać czy "wygodnie" się czyta te FF w pierwszej osobie ? Mogę to zmienić, piszcie śmiało! ^^ 
Licze na komentarz! :)

/IrishGirl
     

sobota, 15 lutego 2014

Nowy zwiastun ;)

Heeeejka ! 
Przepraszamy że ostatnio nie ma w ogóle aktywności :( 
Jakoś wena pisania zgasła...

Ale jest rzecz którą trzeba się podzielić ^^

Otóż, dostałyśmy zamówiony przez nas zwiastun dla mojego (Mrs.Stylinson) opowiadania
"Forever Young". Zostało ono już zakończone, a całe możecie przeczytać tutaj.
Według mnie jest cuuudowny *O* (mam aż ochotę je całe przeczytać xd)

Cudowne dziewczyny tworzące cudowne zwiastuny :)

Ps. Jeśli jeszcze nie widzieliście poprzedniego zwiastuna oto on:
 
Został on stworzony do opowiadania IrishGirl "Story Of My Life"
które możecie czytać tu.



Napiszcie czy zwiastun wam się podoba ! :)
/Mrs. Stylinson

wtorek, 11 lutego 2014

Uncover #5

In plain sight, plain sight,
Like stars in hiding.
You and I burn on, on.

     Nawet się nie spostrzegli jak szybko zrobiła się godzina 21:00. Za oknami zrobiło się ciemno, a deszcz padał coraz mocniej i mocniej. 
-O boże, ja już będę szedł. Zasiedziałem się.- Powiedział Harry i wstał z sofy idąc w stronę przedpokoju.
-Chyba żartujesz.- Zakpił Louis wstając i idąc za nim.
-Co?- Styles na niego spojrzał, a Louis zbliżył się do niego jeszcze bardziej. 
-Nie pójdziesz do domu, jest ciemno i jeszcze pada deszcz. Jak ktoś ci coś zrobi, albo zgwałci to nie wiem co zrobię.- Powiedział z szczerym uśmiechem. Ohhh troszczy się... STYLES! 
-No, ale nie zostanę tu na noc.
-A czemu?- Tomlinson oparł się o komodę. Właśnie czemu?
-W sumie... nie wiem.- Loczek wzruszył ramionami. Louis się zaśmiał. 
-Chodź, nie zjem cię.- Poprowadził go do kuchni. -To może tosty na kolację?- Wtedy Harry poczuł że jest głodny.
-To nie jest zły pomysł.- Uśmiechnął się, a jego zielone tęczówki się zaświeciły. 
     Po jakimś czasie Louis odkładał naczynia do zmywarki. Jeszcze raz spojrzał na chłopaka, który zasnął podczas jedzenia. Wygląda tak słodko... Westchnął Tomlinson. Podszedł do niego i odgarnął mu z oczu jednego loka. Jak aniołek... Jezu Tomlinson co z tobą?! Odgarnął z sofy poduszki i wyciągnął koc. Potem znów wszedł do kuchni i wziął na ręce Harrego, tak jak królewicze biorą swoje księżniczki. Młodszy chłopak był zaskakująco lekki. Ułożył go delikatnie na sofie i przykrył kocem. 
-Louis?- Harry nagle otworzył jedno oko.
-Śpij..- Szepnął niebieskooki i ucałował Stylesa w czoło. Po czym zgasił światła i poszedł do swojego pokoju. 
     Harrego obudził dźwięk swojego telefonu. Dzwonił Niall. Wyciągnął rękę i przyłożył telefon do ucha.
-Tak?- Zapytał swoim porannym głosem
-Tak? TAK?! Styles ja się całą noc boję że coś ci się stało. Gdzieś ty jest?- Krzyknął mu do słuchawki.
-Wszystko ze mną w porządku...- Wtedy Harrego coś uderzyło. Musiał powiedzieć Niallowi że spał u Louisa, a potem by musiał mu powiedzieć wszystko i pewnie przy opowiadaniu wspomniał by o swoich uczuciach... chwila, jakich u c z u c i a c h?!
-U kogo spałeś?- Zapytał już trochę spokojniej.
-U znajomego, w domu ci powiem.- Odetchnął Harry, cieszył się że to przełożył. 
-Kiedy będziesz?
-Nie wiem.- Odpowiedział stanowczo, ale cicho by nie zbudzić Louisa. 
-Dobra, czekam.- Powiedział Niall i się rozłączył.
Odkładając telefon na stolik, loczek zauważył że zasnął w swojej koszuli w czarno-białą kratkę. Ściągnął ją i położył na fotelu obok. Nagle usłyszał jakiś szum. Lekko się wychylił by spojrzeć w stronę schodów. Zszedł po nich Louis w słodkiej piżamce w misie, wyglądał uroczo... Harry zauważył, że opisywanie przyjaciela słodkimi rzeczownikami stało się normą, więc postanowił to ignorować. 
-Dzień dobry.- Powiedział odważnie Styles i posłał mu ogromny uśmiech. 
-Hejka.- Tomlinson potarł oczy i skoczył na młodszego. Usiadł mu na kolanach i zaczął łaskotać. 
-Hahahahaha! Nie, Lou! Proszę nie!- Harry zaczął się pod nim wić i obaj zaczęli się głośno śmiać. Po pewnym czasie, Louis zaprzestał łaskotek bo zauważył że aż popłakał się ze śmiechu. To strasznie słodkie.. no Tomlinson! Skarcił się w myślach. Nachylił się lekko nad loczkiem i opuszkiem palca starł łzę radości, płynącą po jego policzku. I wtedy spojrzeli sobie w oczy po raz pierwszy. Błękit przeciwko zieleni, diament kontra szmaragd. Harry poczuł że jego policzki się palą, a w jego brzuchu rozwiało się stado motyli. Byli siebie tak blisko. Harry czuł jego oddech na swoich ustach. Wiedział że jego serce zaczęło toczyć wielką wojnę z mózgiem. Serce mówiło: on jest cudowny, piękny, zabawny, idealny... zakochaj się w nim!, a mózg: nie możesz się w nim zakochać, on nie jest gejem, co pomyśli Niall!? Louis lekko się uśmiechnął. W tym momencie rozległ się dzwonek domofonu. Tomlinson szybko zerwał się z Harrego i pobiegł zobaczyć kto to. Styles podniósł się do pozycji siedzącej, próbując uspokoić kołaczące serce. Po chwili do salonu wszedł Louis ze skwaszoną miną.
-Listonosz, no!- Krzyknął machając rękami. Harry zaczął chichotać. Starszy się do niego zbliżył. -To co pan Harold sobie życzy na śniadanie?- Zapytał szarmanckim głosem. Harry znowu buchnął śmiechem.
-Jajecznica wystarczy, milordzie!- Wstał i poszedł dołączyć do Louisa w kuchni.
-Pewnie źle ci się spało w ubraniu?- Zapytał już normalnie niebieskooki, rozbijając jajka i wlewając je na patelnię.
-Nie, masz taką miękką sofę że nawet nic nie poczułem.- Wyminął Louisa i dosypał pokrojony boczek na patelnię. Tommo się zaśmiał i zaczął podawać jajecznicę na talerze. Harry usiadł przy blacie po tym jak podał herbatę. 
-Tylko znowu nie zaśnij!- Zaczął Louis uderzając w młodszego łokciem. 
-Postaram się! Nawet nie wiem jak ostatnio zasnąłem.
-Jedliśmy kolację. Ja coś gadałem, obracam się, a ty śpisz jak anioł. Nie wiedziałem że jestem taki nudny!
Harry uśmiechnął się i wziął łyka herbaty.
-Jak się obudziłem to usłyszałem że gadasz z kimś przez telefon.- Dodał Louis.
-Oh, tak! Mój współlokator się o mnie martwił.- Odparł luźno loczek.
-Nie mówiłeś że masz współlokatora.- Tomlinson się do niego obrócił.
-Bo nie pytałeś! Ma na imię Niall i jest cudowny, tylko czasami denerwujący...- Zaśmiał się i też spojrzał na Louisa. Po chwili patrzenia się na niego oblizał dolną wargę. Louis wziął wtedy chleb z jego talerza i wcisnął go Stylesowi do buzi.
-Trzymaj język za zębami!- Pisnął. Wygląda za słodko gdy tak robi... to powinno być nielegalne. Pomyślał Tomlinson.

~*~

Przepraszam za tak małą aktywność na blogu :( Niestety pojawiają się inne rzeczy do robienia...
Ale obiecuję że dokończę wszystkie rozpoczęte FF i zajmę się nowymi, świeżutkimi pomysłami :)
Zdradzę że mam jeden, ale nie jestem pewna co do niego ;) [ps. nie będzie o Larrym xd]
/Mrs. Stylinson

wtorek, 4 lutego 2014

We're Meant For Each Other - #4


"Zbliżenie"

Po kilku nudnych i wyczerpujących lekcjach...
    Sam wyciągnęła Felicję do łazienki od razu po dzwonku. 
-O co chodzi?- Zapytała dziewczyna opierając się o zlew.
-Ja się chyba zakochałam...- Powiedziała szybko i niezrozumiale Sam.
-Co?
-Uh... za-ko-cha-łam się.- Wydukała, a Felicia zrobiła wielkie oczy. 
-W kim?
-W Liamie.- Powiedziała cicho. -Podoba mi się, jest miły i zabawny.
-Ohhh!- Felicia się na nią rzuciła. -No może to nie jest najlepszy wybór, według mnie.
-Nie, lepszy Styles, który chyba jest gejem.- Powiedziała sarkastycznie Sam. Felicia się zaśmiała i uderzyła koleżankę w ramie. 


     -Dobra chodź, całe szczęście już do domu.- Sam podniosła z ziemi swój plecak i wyszła razem z Felicią z łazienki. Przeszły przez korytarz pełen nastolatków kierujących się do domu. Wyszły ze szkoły i na placu zauważyły dobrze znaną im grupkę. Stali tam Niall, Liam, Zayn, Louis i Harry. Liam zauważył Sam i od razu się uśmiechnął. Niall skapnął się do kogo się uśmiecha Payne i pomachał do Sam krzycząc by tu przyszła. 
-Idź Sam!- Pchnęła ją Felicia. -Ja już pójdę do domu.- I oddaliła się w stronę osiedla.
-Poznajcie Sam.- Powiedział Niall. 
-Hejka!- Krzyknął Harry, który był zawieszony na Louisie.
-Cześć!- Dodał po nim Tomlinson.
-Hej.- Powiedział Zayn dokładnie przyglądając się dziewczynie. Jest przepiękna. Stwierdził w myślach.
-Masz może ochotę iść dzisiaj na imprezę?- Zapytał po chwili Niall.
-Huh... no...- Zaczęła. Liam się lekko do niej zbliżył.
-My będziemy. Przyjdziemy po ciebie.- Wysłał jej swój najpiękniejszy uśmiech. Pod Sam aż się nogi ugięły.
-Pójdę.- Powiedziała bez namysłu. 
-To super!- Niall podskoczył i zakręcił się w powietrzu. 
-Będziemy po ciebie o 20:00.- Powiedział Louis. 


     Sam powoli zeszła ze schodów już gotowa na imprezę. Nagle jej dzwonek zadzwonił. Otworzyła drzwi i zauważyła kumpli i Liama. Wyglądał przecudownie. 
-Gotowa?- Zapytał Niall z uśmiechem. Sam kiwnęła głową i zamknęła za sobą drzwi. 
Przeszli przez kawałek ulicy i zatrzymali się pod domem jednego z starszych ze szkoły, miał na imię Rick. Przeszli przez bramkę. Z podwórka dało się już usłyszeć głośną muzykę i krzyki ludzi. Weszli do tłumu ludzi tańczących. Sam rozejrzała się dookoła. 
-Chłopaki?- Nigdzie ich nie było. Tak jakby wyparowali. -Liam?- Nagle została ona przepchana do dom. Wszędzie było czuć alkohol i papierosy. Przy barze w kuchni jakaś grupka wciągała narkotyki, przyjrzała się i zobaczyła tam Nialla. Już chciała do niego podejść gdy ktoś nagle pociągnął ją w stronę ciemnego korytarza. Ześlizgnęła się parę schodków w dół, ale ciągle utrzymywała równowagę. 
-Hej.- Nagle usłyszała znajomy głos. 
-Zayn?!- Pisnęła z przerażenia. -Co ty robisz?!- Poczuła jego rękę na swoim pośladku i oddech Malika na szyi. -Przestań!- Dziewczyna zaczęła się wiercić. 
-Spokojnie... chcę się pobawić.- Powiedział. 
-NIE!- Krzyknęła i wyrwała się z jego uścisku. Pobiegła schodami do góry. Wybiegła na podwórko i zaczęła głośno płakać.Wszędzie byli ludzie, których nie znała. I znowu ktoś ją chwycił, ale teraz przyciągnął do siebie i objął. 
-Nie płacz, Sam...
-Liam!- Skoczyła na chłopaka zawieszając mu się na szyję.
-Co ci się stało?- Zapytał z czułością.
-Zayn... on mnie chciał pocałować, dotykał mnie...- Łzy z jej policzków skapywały na ramię Payna. 
-Nie mógł.- Syknął chłopak, a Sam zaczęła jeszcze bardziej płakać. -Nienawidzę go.-


<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>

Słabe, wiem. :(
Zawsze jak piszę jakiś rozdział ponad dwa dni, to wychodzi mi słaby 
Przepraszam i zachęcam do skomentowania!
/Mrs. Stylinson

niedziela, 2 lutego 2014

Uncover #4

On a late night, on a late night,
When the moon is blinding.

     W środku od razu zawiało zapachem pizzy i innych przypraw. Harry rozejrzał się po lokalu i zdał sobie sprawę że nigdy wcześniej tu nie był. 
-Chodź.- Powiedział Louis pokazując na puste miejsca w kącie sali. Usiedli na przeciwko siebie. -To co chcesz?- Zapytał z przepięknym uśmiechem, niebieskooki.
-Mmm, może hawai?- Powiedział Harry oglądając menu.
-Oczywiście! Jakie szczęście, to moja ulubiona pizza!- Zaśmiał się Lou. Harry też się szeroko uśmiechnął. 
Podeszła do nich miło wyglądająca, brązowo włosa kelnerka. 
-Co podać?
-Więc...- Tomlinson spojrzał na Harrego i znowu na kelnerkę. -Pizze numer 34 i dwie cole?- I znowu spojrzał na Stylesa. On się uśmiechnął i kiwnął głową w potakującym geście.
-Oczywiście.- Uśmiechnęła się firmowym uśmiechem i odeszła. 
Harryego uwagę przyciągnął telewizor, zawieszony na ścianie za Louisem. Tomlinson zauważył że młodszy chłopak się tam patrzy i zaśmiał się. 
-Zabawnie to wygląda, jak patrzysz tak nad moją głową.
-Oh..- Harry poczuł że jego policzki się nagrzewają. 
-Więc...- Zaczął Louis.
-Więc.- Westchnął Harry.
-Ty urodziłeś się w Nowym Jorku?- Zapytał po kilku momentach ciszy Louis.
-Nie, przyjechałem tu na studia. Urodziłem się w Anglii, a ty?-
-Ja też!- Iskierki pojawiły się w niebieskich jak morze, oczach Tomlinsona. Harry poczuł że coś po gilgotało go w brzuchu.
Nagle kelnerka przyniosła zamówione przez nich jedzenie. Postawiła pizze i butelki coli razem ze szklankami na stole, udekorowanym sztucznym kwiatkiem.
-Smacznego!- Powiedziała i odeszła.
-Cieszę się że Cię poznałem.- Uśmiechnął się Louis. 
-Hę..?- Harry podniósł głowę do góry. Akurat w trakcie brania gryza pizzy. Ser został mu przy kawałku który miał w buzi i rozciągnął mu się. Louis zaczął się głośno śmiać. Harry szybko nawinął ser z powrotem na pizze, a na jego policzkach pojawiły się rumieńce. -Emm co mówiłeś?- Zapytał Loczek jak już połknął kawałek pizzy.
-Że cieszę się z poznania ciebie. Przyjeżdżając tutaj nie znałem nikogo bo wszystkich zostawiłem w Anglii. Wtedy że w sklepie na siebie wpadliśmy to nie był przypadek!- Uśmiechnął się i przy jego policzkach pojawiły się mało widoczne zmarszczki, powodowały że wyglądał jeszcze słodziej.
-Ohh... też uważam że to nie przypadek.- Powiedział Harry. W tym momencie telefon od Louisa zaczął dzwonić. 
-Oh przepraszam cię.-Wydukał i odebrał telefon. -Hejka, kochanie.- 
Harry się zastanowił komu by miał tak mówić, może rozmawia z rodzeństwem.
-Harry, muszę już lecieć.- Wstał z krzesła. Styles dokładnie analizował każdy jego ruch. -Muszę wejść na skypa by porozmawiać z dziewczyną.- Harry uśmiechnął się, a potem do niego doszło co jego niedawno poznany kumpel powiedział. Dziewczyną... D Z I E W C Z Y N Ą?!  Harry poczuł jak słabnie.
-Wszystko w porządku?- Zapytał Tomlinson ubierając kurtkę.
-Emmm tak!
-To do zobaczenia!- Pomachał mu i wyszedł z restauracji. 
Harry wypuścił powietrze ze świstem. Wstał i na stolik położył pieniądze. Zarzucił swój czarny płaszcz i "wyleciał" z pizzerni.
    Niall przyszedł z pracy trochę wcześniej i zdziwił się że nie zastał w mieszkaniu Harrego. Zwykle Styles po zajęciach, od razu przychodził do domu i zasiadał przed telewizorem. Dzisiaj było inaczej. Może sobie w końcu znalazł towarzystwo. Niall wyciągnął sok pomarańczowy z lodówki i wziął paczkę chipsów. Włączył telewizor na kanał na którym grali jakąś niemiecką komedię. Nagle drzwi z mieszkania otworzyły się. 
-Hazza?-  Zapytał Niall, wychylając by dojrzeć przedpokoju. 
-Ta.- Doszła go odzywka Stylesa.
-Co tak późno dzisiaj? 
Harry nie chciał opowiadać mu że był z Louisem w pizzerni, bo od razu musiał by też mówić jaki Louis. Nie zbyt chciał, może bał się.
-Emmm... zostałem dłużej na uczelni.- Wymyślił coś na szybko.
-Okej. Siadaj!- Pokazał mu na miejsce obok siebie.
 Harry zbliżył się niechętnie i usiadł na sofie. Nie wie dlaczego zareagował tak jak dowiedział się że Louis ma dziewczynę. Może z tego powodu że mu wcześniej nie powiedział. Przecież nie mógł być zawiedziony lub zazdrosny, to było by dziwne.

Tydzień później

     Harry był szczęśliwy ze znajomości z Louisem. Można powiedzieć że przeszli na przyjaźń. Spotykali się zawsze po wykładach i chodzili do parku, albo gdzieś indziej na spacer. Ciągle nie powiedział Niallowi o tym że poznał przyjaciela. Sam nawet nie wie dlaczego mu nie mówi. Louis też zaczął postrzegać Harrego jako kogoś więcej niż kumpla. 
     Ten dzień był bardzo deszczowy. W końcu był to początek listopada. Harry wyszedł z sali wykładowej razem z Louisem. 
-Dzisiaj nie jest odpowiednia pogoda na spacer, więc może chciał byś do mnie wpaść.- Zapytał Louis otwierając parasol. 
-Spoko.- Harry się uśmiechnął i schował razem z przyjacielem pod parasol. -W sumie nawet nie wiem gdzie mieszkasz.- Zaśmiał się.
-Ja też nie wiem gdzie ty.- Przypomniał mu Tomlinson. I niech lepiej tak zostanie. Pomyślał Harry. Podeszli pod nowsze osiedle. Styles tutaj też nigdy nie był. Przechodzili właśnie pod podziemny parking. 
-To twój samochód?- Loczek wskazał na niski, czarny, sportowy wóz. 
-Tak.- Kiwnął głową Louis. -Dostałem na 18 urodziny od rodziców, ale nie chcę o tym rozmawiać.
Co znaczyło że nie chcesz o tym rozmawiać? Harry zaciekawił się wypowiedzią przyjaciela. Weszli do windy i Louis nacisnął przycisk na piętro 17. 
-Wysoko mieszkasz.- Skomentował Harry.
-No widoki też są przepiękne.- Zaśmiał się niebieskooki. Weszli na korytarz i podeszli pod drzwi z numerem 1705. 
-Zapraszam do mojego skromnego mieszkania.- Powiedział Louis otwierając i przepuszczając pierwszego Harrego. Młodszego od razu uderzyła fala czystości i nowoczesności. SKROMNEGO? Pierwsze co się rzuciło w oczy to interaktywne lustro. Harry odwiesił płaszcz i ściągnął buty. Wow. Mieszkanie było piętrowe i urządzone na biało-czarno. 
-Usiądź w salonie, przyniosę coś do picia.- Powiedział Louis odchodząc w stronę srebrnej kuchni.
Harry rozejrzał się po pomieszczeniu. Spojrzał na komodę. Stały tam fotografie dziewczynek, strasznie do niego podobnych, pewnie jego sióstr. Było też zdjęcie Louisa z młodości z jakimś chłopakiem i zdjęcie jego mamy pewnie, miała taki sam, cudowny uśmiech jak Tommo. 
-Co jest?- Zapytał Louis stając za Harrym tak blisko, że młodszy poczuł jego oddech na swoim karku. Przeszły go ciarki i znowu załaskotało go w brzuchu. Czemu on tak reagował?! 
-Oh, nie masz żadnych zdjęć swojej dziewczyny i taty.- Zauważył Harry i powiedział lekko drżącym głosem. Louis się uśmiechnął i złapał młodszego za nadgarstek. Harry się zdziwił jak jego przyjaciel ma delikatne dłonie. Tomlinson pociągnął go w stronę wielkiej, białej sofy. Usiadł za blisko niego, ale Harry nie potrafił się odsunąć.
-Wiesz, akurat tak się stało że tydzień temu gdy wyszedłem z pizzerni... ciągle cię za to nie przeprosiłem! Przepraszam!- Dodał i jego twarz znowu spoważniała. Zaskakujące jak szybko zmieniał nastrój. -No wiec, tydzień temu jak gadaliśmy przez skypa ze mną zerwała. 
-To smutne...- Powiedział Harry spuszczając głowę. Louis się zaczął śmiać. 
-Nie żebym wyszedł na jakiegoś dupka, ani nic. Nie układało nam się od ponad pół roku. Już wcześniej dochodziły mnie pogłoski że mnie zdradza. Wiedziałem że musimy zakończyć ten związek, ale ja po prostu nie potrafię tego zrobić.- Louis uśmiechnął się i spojrzał na twarz przyjaciela. 
Harry poczuł że w jego sercu wybucha malutka salwa fajerwerek. Wbił wzrok w kolano, które w połowie leżało na udzie Louisa i pomyślał że to urocze. Po czym sobie dał mentalne uderzenie. Dlaczego, on tak myślał?! 
-To w sumie smutne że was związek się tak zakończył.
-Innego wyjścia nie było.- Louis uśmiechnął się i przełączył kanał w telewizorze. Harry kiwnął głową i odwrócił się w stronę telewizora.
/Mrs. Stylinson

sobota, 1 lutego 2014

Harry Edward Styles


To on nauczył mnie jak być silną i nie poddawać się...
On pokazał mi że muszę akceptować siebie jaka jestem...
On twierdzi że każda Directioner jest piękna...
On kocha mnie nawet mnie nie znając...
On jest:
moim bohaterem
moim powodem do życia
 moim uśmiechem w smutny dzień
moją miłością
moim kochaniem
moim szczęściem
moją równowagą
moim promieniem słońca
moją kroplą deszczu w gorący dzień
moją nadzieją
moim Harrym

Harold Edward Styles - 1.02.1994
Holmes Chapel


Dla mnie na zawsze pozostaniesz 16 letnim chłopcem, który poszedł do X Factora
by spełnić marzenia...

Chodź przez te lata sławy się zmieniałeś... ♥

Jego słodkie dołeczki w policzkach,
Jego kręcone włosy,
Jego zielone oczy,
Jego długie nogi,
Jego tatuaże,
Jego poczucie humoru,
Jego buty,
Jego głos,
Jego miłość...

Wiem że kiedyś znajdziesz sobie drugą połówkę i tak nigdy nie przestanę Cię kochać.
Będę zawsze Cię wspierać i akceptować Twoje decyzje.
Będę skakać ze szczęścia, gdy zobaczę Twój uśmiech,
Będę płakać, gdy zobaczę łzę w Twoim oku.
Na zawsze pozostaniesz w moim sercu.
Jestem jedną z milionów Directionerek które marzą by Ci to powiedzieć.
Chociaż wiem że i tak nigdy w życiu tego nie przeczytasz...
Kocham Cię, wiesz?
Harry, na zawsze pozostaniesz mój...

Kiedyś jak chłopcy wyprostowali Harremu włosy, ten obudził się z płaczem.
Liam twierdzi że fani Harrego są hardcorowi.
Lubi koty.
Potrafi dobrze żonglować.
Jest uzależniony od swojej komórki.
"Kiedyś Louis zamkną mnie w szafie jak umówiłem się z fanką i to on poszedł na tą randkę."
Lubi spać nago.
"Kocham swoje kręcone włosy."
Jako dziecko miał chomika o nazwie chomik (hamster).
Łaskotki go podniecają.
Jest autorem nazwy "One Direction".
Chce żeby jego córka nazywała się Dracy.
Pierwszy jego autograf dał Louisowi i on go ciągle posiada.
Nigdy nie miał ubranych szelek.
Teledysk do piosenki One Thing to według niego inaczej: One Direction - idioci w Londynie.
Łatwo go wystraszyć, dlatego chłopcy ciągle to robią.
Louis bardzo lubi jak Harry gotuje Taco.


Zawsze się będę uśmiechać, gdy ujrzę Twój uśmiech...


Jesteś dla mnie czymś więcej niż aniołem...


Może masz 20 lat chodź na zawsze umysłowo pozostaniesz 17 latkiem, kochanie


Tworząc tego posta ciągle płakałam.
Kocham cię.
/Mrs. Stylinson
Szablon by S1K