wtorek, 24 grudnia 2013

Świąteczny OneShot !


-Wesołych świąt!! Eee wesołych świąt.. wesołych.. czemu nikt mnie nie zauważa!- Wydarł się Niall który stał na środku rynku w Londynie w stroju Świętego Mikołaja. Liam rozejrzał się.
-Hmmm może z tego powodu że tu jest milion takich mikołajów!?-
-Co ty milion...- Zakpił Harry, ale jak podszedł do Liama i też rozejrzał się po rynku jedynie co było widać to ludzi w czerwonych płaszczach z brodami i czapkami.
-Orientuj się Hazza!- Ryknął Louis cisnąc w Harrego śnieżką. Styles dostał centralnie w środek twarzy.
-Hahahhahaha!- Wszyscy tak zaczęli się śmiać że aż poprzewracali się na zaspy śniegu.
-Pfffffh!- Harry kręcił głową by cały śnieg zleciał z jego włosów. -Dziękuję słonko...- Westchnął i wziął do ręki śnieg z którego uformował kulkę i chciał oddać Louisowi, ale śnieżka trafiła Zayna... prosto w tył głowy!
-Oooo ty! Pożałujesz!- Krzyknął i zaczął też lepić kulkę. Nagle wszyscy wzięli się do wojny na śnieżki. Rozbiegli się po całym rynku, wywracając ludzi, choinki i stragany pełne ozdób świątecznych. Podczas gdy Louis starał się uciec przed Niallem zauważył napis który głosił.

"Poczuj magię świąt..."

Dalej nie zdążył przeczytać bo zza rogu wybiegł Liam. W biegu jeszcze raz rzucił okiem na napis. I wydawało mu się że jedna litera się poruszyła...  Pokręcił głową. Boże Lou ty już masz przywidzenia... Pomyślał i pobiegł w głąb rynku. 
Harry w tym czasie schował się za jakąś budką z jedzeniem. Byle by ten zapach nie przywlókł tu Nialla. Westchnął próbując uspokoić oddech. 
-Haaaazzzzzaaa!- Ryknął Zayn tuż za biednym Harrym który się tak wystraszył że aż przewrócił. Zayn podrzucał w prawej ręce idealnie okrągłą kulkę śniegu, śmiejąc się złowrogo.
-Wiesz Harry... moje włosy nie lubią śniegu... twoje też nie... więc...- Przerwał mu loczek.
-Nie, nie! Czekaj... ta kulka miała trafić Lou, nie moja wina że ty akurat tam stanąłeś.- Próbował wymyślić jak najlepszą wymówkę by nie zostać ofiarą masełka. 
-To ci nie pomoże...- Zayn już się nachylił nad Harrym by rozprowadzić śnieg po jego twarzy.
-Zostaw go!- Krzyknął Louis od tyłu rzucając się na Zayna i przewracając go do wielkiej zaspy. 
-Mój bohater!- Pisnął Harry. Nagle zauważył przy swojej głowie dłoń. Chwycił ją i podniosła go. Jak spojrzał się na tą osobę zobaczył szczery uśmiech Liama. W oddali było słychać że ktoś biegnie, obrócili się. Biegł w ich kierunku Niall. Miał na szyi zaciągnięty złoty sznur choinkowy. 
-Tu jesteście! Przez chwilę myślałem że już się zgubiłem..- Sapał wycieńczony bieganiem po całym rynku. 
-Co ty masz na sobie?- Zapytał się go Liam i zaczął odplątywać  blondyna z mieniącego się szalika.
-Wpadłem w jakiś stragan. Hehehhe.- Zaśmiał się drapiąc się za głową. Zayn wstał i powoli otrzepywał się ze śniegu.
-Dzięki Tommo...- Westchnął.
-Do usług!- Powiedział Louis salutując. 
-Brrr zimno mi... chodźmy już do domu.- Otarł ramiona Harry. Louis objął go. 
-No wracajmy.- Przytaknął Liam.
Jak szli przez rynek dokładnie się rozejrzeli. Stanęli. Wszędzie były powywracane choinki, stragany... a ludzie cali czerwoni ze złości podnosili połamane gałązki krzewów. 
-Upss...- Westchnął Niall. 
-To może pójdziemy stąd...- Dodał Louis.
-Ale zepsuliśmy to.- Powiedział wstrząśnięty Liam.
-A może to inna grupka idiotów postanowiła toczyć wojnę na śnieżki na środku rynku. Ha!- Dodał Zayn.
-Z-zimmmno miii..- To jedyne słowa jakimi skomentował tą sytuację Harry. Wszyscy pokiwali głowami i ruszyli w stronę domu. Przez całą drogę szli śmiejąc się i chichrając. Jak podeszli do domu Liam poklepał się po kieszeniach.
-Macie klucze?- Zapytał. Cała reszta uczyniła tak samo i przeszukali swoje kieszenie. Pokiwali głowami ze skwaszoną miną. 
-I co teraz?- Powiedział Niall. Louis obrócił się i w śniegu dostrzegł coś świecącego. Puścił Harrego i ruszył w tamtą stronę.
-BooBear! Co ty robisz?- Zapytał rozkojarzony Harry. Niebieskooki schylił się i podniósł ze śniegu klucze. 
-Skąd one tam? Eeee...- Niall nie wiedział co powiedzieć. Tommo wzruszył ramionami. Podchodząc do drzwi i w zamek włożył srebrzyste znalezisko. Drzwi się otworzyły.
-To z naszego domu.- Dodał zdziwiony Malik.
-Ale przecież nikt chyba nie ma z nas takiego breloczka.- Obejrzał dokładnie zawieszkę Liam. Był na niej mikołaj Louisowi przywidziało się że on do niego mruga. Potrząsnął głową i wszedł do domu.
-Dziwne..., ale najważniejsze że udało nam się jakoś wejść!- Powiedział ściągając w przedpokoju buty. Harry od razu podbiegł do szafy i wyciągnął z niej duży ciepły koc. Zarzucił go sobie na ramiona. Obrócił się na pięcie i spojrzał w głąb salonu. 
-Eee chłopaki... boo..- W salonie stała piękna, żywa, zielona choinka. Koło niej stały trzy wielkie kartony z ozdobami. Podszedł do niego Niall.
-Zamawialiście choinkę?- Zapytał.
-Nie...- Reszta chłopaków wlazła do salonu i stanęli tak samo zdziwieni jak Horan i Styles. 
-No to ubierzemy ją!? Proszę!- Zaczął skakać przy Liamie blondyn. 
-Ale skąd ona się tu wzięła...- Zastanawiał się Payne.
-Nie obchodzi mnie to! Ale ubierzmy jąą... proszęę...- Zrobił maślane oczy w stronę Liama. 
-Ehh no dobrze...- Westchnął brązowooki. Niall pobiegł w stronę kartonów. Dołączyła się do niego cała reszta. 
-Patrzcie jemioła!- Krzyknął Harry i podszedł do nich z krzaczkiem związanym czerwoną kokardą. 
-Oooo Harreh...słodko.- Jęknął Louis. Harry się zarumienił. 
-A gdzie masz zamiar ją powiesić?- Zwrócił jego uwagę Zayn. Louis obrócił się i zauważył coś czerwonego śmignęło nad wejściem do salonu. 
-Tam!- Wskazał palcem. 
-Oh.. okej!- Harry z łatwością dosięgnął by zawiesić jemiołę. 
Na choince powoli przybierało coraz więcej ozdób. Przyszła pora na światełka. 
-Wszystkie są kolorowe.- Stwierdził Liam wsadzając po kolei lampki do kontaktu by sprawdzić czy działają. 
-To idealnie będą pasować do choinki.- Dodał Zayn. -Jest straszniee kolorowa.- Na choince mieniły się bombki we wszystkich kolorach. Była bardziej kolorowa niż targi w Indiach. Po tym jak wszystkie kartony się opróżniły chłopcy stanęli przed nią. Niall trzymał w ręku dużą złotą gwiazdę. Wystarczyło ją tylko zawiesić na czubku. Niall podszedł do choinki i wzbił się na palce by dosięgnąć. 
-Ehh nie dosięgam...- Jęknął. Wszyscy spojrzeli się na Harrego. Loczek się uśmiechnął i zabrał od blondyna gwiazdę. Umieścił ją na samym czubku. Potem cofnął się i dołączył do reszty. Liam schylił się by zapalić lampki. Cała choinka rozbłysnęła mieniącymi się kolorami. 
-Jaka śliczna.- Stwierdził Zayn.
-Jest wyjątkowa.- Dodał Louis. Potem usłyszeli jakieś szmery w ogródku. 
-Co to?- Zapytał Liam. Cała piątka podeszła do okna. W ogródku stało pełno prezentów. Niall szybko otworzył drzwi tarasowe i wybiegł. Reszta pobiegła za nim. 
-Ale skąd one się wzięły. Nie było ich wcześniej...- Zastanawiał się Zayn. Louis spojrzał w niebo. Zobaczył tam sanie które ciągnęły renifery. Pociągnął Harrego za rękaw.
-Haz patrz!- Wskazał na niebo. -To są sanie...- Harry uniósł głowę, ale nic tam nie zobaczył. 
-Masz zwidy Loueh.- Skomentował loczek i dołączył do otwierania prezentów. Louis nie ruszył się z miejsca. Ciągle spoglądał w niebo. W saniach dostrzegł mikołaja. 
-Hohoho... Wesołych Świąt i ... wszystkiego najlepszego Louis! Hohoho.!
Sanie nagle zniknęły. Lou rozglądnął się po przyjaciołach którzy rozpakowywali swoje prezenty. Uśmiechnął się i przypomniało mu się co było kontynuacją tego tekstu na jednym straganie.

"... spędź je z przyjaciółmi!''

Louis jeszcze szerzej się uśmiechnął i dołączył do Zayna, Liama, Nialla i Harrego by rozpakowywać prezenty.

/Mrs. Stylinson

Merry Christmas!

                                  MERRY CHRISTMAS EVERYONE                 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W te święta chciałabym wam życzyć
tego co najlepsze!
          Żebyście spotkali swoich idoli          
I spełnili nawet te najbardziej pokręcone życzenia!
Żeby rok 2014 była dla was najlepszą porą
na wszystko!
      Jeszcze raz Wesołych Świąt kochani <3!
Wasza:  IrishGirl♥
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Święta, święta już tuż, tuż
Czas choinkę ubrać już. 
Liam gwiazdeczkę właśnie wiesza,
Spadł, Niallerek go pociesza,
Lecz co z tego, sami wiecie, 
Skoro pierniki są najlepsze w świecie. 
Harry upiekł, Horan zjadł. 
Zayn na ziemi sobie siadł:
"Co tu robić, drzewko puste
A pierogi są za tłuste!"
Louis leci do nich żwawo 
"Co tam drzewko z piernikami,
Lepsze będzie z marchewkami!"
Harry wstaje, coś tam plecie
Chce już drzewko ubrać przecie.
Zayn po bombki popierdala,
A Niall żurek już podjada. 
Wszyscy w ruchu, robią coś,
Tylko Liam znalazł w rybie ość
I panikę zrobił wielką 
Aż wywrócił stajenkę świętą.
Co tu robić, bezbożnicy!
Pojechali do stolicy 
I kupili stajnię nową 
Niestety w pakiecie z krową. 
Wielkie bydle muczy wściekle
Będzie się smażyło w piekle. 
Krowa, niby trawożerna
A do barszczu poszła pierwsza. 
I z wigilii został stół 
Zresztą i tak cały  z wiór. 
Co tu robić, goście wkrótce, 
Naradzić się trzeba pokrótce. 
Styles gotuje, Zayn drzewko ubiera, 
Liam już sprząta, Niall potrawy degustuje, 
A Louis od roboty się wypiera. 
Leń patentowany jeden, 
Ciastek tylko zrobił siedem.
Ale wszystko już gotowe. 
"Zapraszamy, zapraszamy,
Directioners tu witamy"
Głosi napis piękny, wielki,
Przy wejściu do ich stajenki. 
Taki prezent wigilijny, 
Dla wszystkich szczęśliwy i piękny.
One Direction mówi nam: 
MERRY CHRISTMAS EVERYONE!

autor : @AnnYurisistable 
  /IrishGirl♥  



                                                                                      

Stay With Me Forever cz.5 - End



-Niall?- Przerwałam ciszę która była zagłuszana jedynie odgłosami widelca uderzającego o talerz. Blondyn podniósł swój wzrok na mnie.
-Słucham cię?-
-Dlaczego akurat ja? Przecież każda inna dziewczyna mogła zrobić to co ja...- Powiedziałam. Nie wiem dlaczego wybrał właśnie mnie, nie jestem wyjątkowa ani cudowna. Niall się zaśmiał i spojrzał na mój pusty już talerz.
-Kelner!- Zawołał i podeszła do nas uśmiechnięta rudo włosa kobieta. Niall zapłacił strasznie wysoką cenę za ten obiad, ale w ogóle się tym nie przejął.
-To może pójdziemy się przejść?- Pomógł mi wstać. Kiwnęłam głową. Podał mi mój sweterek. Wyszliśmy z restauracji.

-Będziesz tak chodził po mieście? Przecież fanki zaraz przylecą i będą cię prosić o zdjęcia.- Powiedziałam, a Niall w tym czasie otworzył drzwi z samochodu.
-Dlatego pojedziemy gdzieś indziej.- Uśmiechnął się i zamknął za mną drzwi. Potem wsiadł na miejsce kierowcy.
-Czyli gdzie?- Po tym pytaniu zdałam sobie sprawę że za dużo ich zadaję.
-Zobaczysz.- Uśmiechnął się jeszcze szerzej i ruszyliśmy. Siedzieliśmy w ciszy więc większość czasu, albo spoglądałam na niego, albo na okno. Właśnie przenosiłam swój wzrok na widoki za szybą gdy ujrzałam że nie jesteśmy już w Liverpoolu. Wjechaliśmy do jakiegoś lasu.

Zatrzymał samochód. Rozejrzałam się. Było pięknie. Dlatego chciał wyjechać z miasta by ludzie go nie rozpoznali.
-Jak tu ślicznie.- Stwierdziłam gdy stanął koło mnie.
-Zapamiętałem to miejsce jak wjeżdżaliśmy do Liverpoolu.- Złapał delikatnie moją rękę.
-Chodź.- Wyszeptał i ruszyliśmy leśną ścieżką przed siebie. Poczułam jego wzrok na sobie.
-Wtedy w restauracji nie odpowiedziałeś mi na pytanie. Dlaczego właśnie ja?-
-Bo...- Niall zrobił się czerwony. -Bo... mii się podobasz...- Stwierdził, a mi zabrakło oddechu. Wielki uśmiech wkradł się na moją twarz. Nie potrafiłam nic powiedzieć i jedyne co ze mnie wyleciało to...
-Ohh to miłe... -Ale szybko dodałam.- Jesteś cudowny!- I rzuciłam się mu na szyję. Niall mnie objął i zaczęliśmy się kręcić. Poczułam się wtedy naprawdę cudownie. Motylki w brzuchu zaczęły wzlatywać i upadać tak jak ja w ramionach najcudowniejszego chłopaka na świecie.

Gdy przestaliśmy się kręcić i Niall postawił mnie na ziemię złapał moje dłonie. Przybliżyl swoją twarz do mojej.
-Kocham cię...- Wyszeptał i poczułam jego oddech na moim policzku.
-Nigdy nie pomyślałabym że mój idol może się we mnie zakochać...- Uśmiechnęłam się. Blondyn się jeszcze bardziej przybliżył i nasze usta się złączyły. Przytulił mnie mocno do siebie, a ja włożyłam palce w jego blond, poszarpaną czuprynę.
Jak oddaliliśmy się od siebie rumieńce z mojej twarzy nie mogły zejść. Jego piękne niebieskie oczy jeszcze bardziej zaświeciły niż zwykle.
-Odwiozę cię do domu, bo chłopcy pewnie się już o mnie niepokoją.- Powiedział po czasie.
-Nie powiedziałeś im gdzie jedziesz?-
-Pewnie nawet nie wiedzą że wyszedłem! Hahaha- Zaczął się śmiać. Ten piękny i wyjątkowy śmiech Horana. Złapał mocno moją rękę i pobiegliśmy w stronę samochodu.

Otworzył mi drzwi i potem szybko zasiadł za kierownicą. Wziął telefon do ręki.
-O kurde... mam 10 nieodebranych połączeń od Liama i 4 od Zayna...- Westchnął, a ja zaczęłam się śmiać.
-To nie jest zabawne.. oni mogą mnie zabić.- Odpalił silnik i ruszyliśmy z powrotem do Liverpoolu. Wjechaliśmy znowu w bardzo znajome mi kamienice. Powiedziałam mu gdzie mieszkam. Zatrzymał się pod moją klatką.

-Odprowadzę cię.- Powiedział i chwycił moją dłoń. Weszliśmy aż pod moje drzwi.
-Dziękuję za dzisiaj.- Dodałam jak zatrzymaliśmy się.
-Czyli mogę się chwalić chłopakom że mam cudowną dziewczynę?- Zapytał i podniósł jedną brew do góry.
-Hahaha oczywiście!- Jeszcze raz się na niego rzuciłam i pocałowałam czule.
-Awwwwww.- Zamruczał. Nagle jego telefon znowu zaczął dzwonić. Odebrał. Już nawet ja słyszałam krzyki Liama w słuchawce.
-Nie krzycz. Już wracam...- Przytulił mnie jeszcze raz i zszedł po schodach.

Otworzyłam drzwi z mieszkania i wparowałam do niego. Rozejrzałam się po salonie. Rodziców nie ma jest dobrze. Ściągnęłam buty i sięgnęłam po telefon do torebki. Od razu wybrałam numer do Sally.
-Sally! Do mnie! Muszę ci wszystko powiedzieć!- Krzyknęłam i rozłączyłam się. Tyle musi wystarczyć. Szybko z szafy wyciągnęłam jakieś dresy.

Rozległ się donośny dzwonek do drzwi. Popędziłam otworzyć. Rzuciły się na mnie Nina i Sally.
-I jak randka z gwiazdą?- Zrzuciła Sally.
-Ughh cudownie...- Wydyszałam przez ich uścisk. W końcu mnie puściły. Usiadłyśmy na łóżku w moim pokoju.
-I co się działo?- Zapytała się podekscytowana Nina.
-No ten... Niall Horan jest moim chłopakiem...- Powiedziałam i ich reakcja była cudowna. Zaczęły piszczeć i skakać.
-O bożeee... chodzisz z członkiem najsławniejszego boybandu na świecie!- Krzyknęła Sally prosto mi do ucha.
-Wiem to przecież.- Prychnęłam.
-Ale jak to będzie. Przecież oni nie będą wiecznie siedzieć w Liverpoolu. Mają trasę koncertową, a ty chciałaś iść na studia.- Uspokoiła nas Nina.
-Ohh..- Westchnęłam. Nagle usłyszałam mój telefon. Wzięłam go do ręki.
-Niall dzwoni.- Dodałam z uśmiechem.

-Hejka kochanie... już się stęskniłem...- Jego cudowny zawsze rozpromieniony głos.
-Ja też. Niall, ale co z nami będzie...?- Zapytałam lekko smutna.
-Ale o co ci chodzi?-
-No przecież wy macie trasę...- Westchnęłam.
-Upss... nie obchodzi mnie to, ja chcę być z tobą. Porozmawiam z chłopakami...- Z każdym jego słowem na mojej twarzy pojawiał się większy uśmiech, na twarzach Niny i Sally też. -...no i przekonam ich i menadżerów byś mogła z nami jeździć w trasie! Chyba że masz jakiś inny pomysł dla siebie na życie?-
-Zrobię wszystko by być u boku najcudowniejszego chłopaka na ziemi.- Powiedziałam na jednym tchu.
-Zostanę przy tobie na zawsze...- Nagle w słuchawce usłyszałam krzyk Louisa.
-A NIALL CIĘ KOCHA!!- Zaczęłam się śmiać.
-Louis! Idioto! Przyjadę jutro po ciebie i to zgadamy. Ja już muszę kończyć.- Powiedział z trudem bo chyba w między czasie odciągał od siebie Louisa.
-Kocham cię.- Dodałam.
-Ja ciebie teeeeeeeż.. LOU!- Rozłączył się.

Osunęłam się po meblach.
-I co?!!- Krzyknęła Sally siadając koło mnie. Opowiedziałam im wszystko co mi mówił Niall.
-Zazdroszczę ci.- Dodała Nina po wysłuchaniu mnie.
-Będę do was na skypie dzwonić.- Pocieszyłam je.
-Pewnie koło ciebie będzie siedział twój nowy chłopak!- Zaczęłyśmy się śmiać.

Marzenia jednak się spełniają. Tylko czasami trzeba im pomóc...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------



To właśnie koniec tej historii Lillian. 
Jak wam się podobało? ;)
Aktualnie będę dalej wrzucać We're Meant For Each Other.
Będę musiała też dokończyć Forever Young xd
Mam nadzieję że zaciekawiło was to FanFiction xx

/Mrs. Stylinson

HAPPY 22nd BIRTHDAY LOUIS

Louis William Tomlinson
Urodził się w Doncaster, to on jest dla swojej rodziny prezentem gwiazdkowym.
Ten chłopak który przyszedł na świat 24.12.1991r.
Ten chłopak który początkowo chciał zosatć aktorem.
Ten chłopak którego na początku nie interesowała muzyka.
Ten chłopak który nigdy nie planował swojej kariery.
Ten chłopak który nie wiedział że potrafi śpiewać.
Ten chłopak który postanowił spróbować swoich sił w X Factorze.
Ten chłopak który został połączony w zespół.
Ten chłopak który poznał czterech cudownych przyjaciół.
Ten chłopak który odpadł z X Factora zajmując 3 miejsce.
Ten chłopak który nagrał Up All Night.
Ten chłopak który nagrał Take Me Home.
Ten chłopak który nagrał Midnight Memories.
Ten chłopak który osiągnął sławę.
Ten chłopak który jest aniołem dla wielu z nas.
Louis William Tomlinson
Jest w One Direction, to on jest dla nas aniołem i ideałem.

"Louis: Zayn twoje odpowiedzi powalają mnie na kolana! Za to Liam... masz żałosne odpowiedzi!"
"Harry: Jestem singlem.
Louis: TAAAK JEEE!... Um to znaczy mam dziewczynę...
Harry: COO?"
"Lubię kopać ludzi w tyłki."
"Musze powiedzieć że mam piękne oczy."
"Harry to mój ulubiony towarzysz."
"Na początku bałem się jak zareagują inni na to, że jestem w związku."
"Zayn ma bardzo duże dłonie."
"Fani lubią Eleanor. I to jest niesamowite uczucie!"
"Każda dziewczyna na świecie jest piękna."
"Liam do Louisa: Kochany ty, nigdy nie dorośniesz.
Louis: Dzięki, bo nie chcę."
"Złożyłbym w ofierze Nialla."
"Ja kocham duże czerwone autobusy!"


• Forever Young •
• Forever •


/Mrs. Stylinson

Happy Birthday Louis! ♥

Najlepszego Louis!
Przepiękny post na urodziny Lou wstawi już jutro, to znaczy dzisiaj Mrs.Stylinson. A ja chciała tylko tak szybko złożyć życzenia naszemu kochanemu Tommo! <3 
Chłopak, który chodził w bluzkach w paski, w szelkach, który kochał marchewki, nosił okulary i czapki kiedy miał zły dzień z włosami. Który zawsze będzie najstarszy z całej piątki i najgłośniejszy, zakręcił mi w głowie i milinom innym wiernym fanką które są z nim od początku.  Zawsze będę pamiętać jak krzyknął 'Suuuuuuupeeeermaaan' albo jak zaprzyjaźnił się z  "Kevinem". Te rzeczy, czyny itp. pozostaną zawsze w naszych sercach, bo to przecież NASZ Tommo! <3 

Jeszcze na koniec życzę Ci tego co najlepsze i wcale 22 to nie stary wiek, dla mnie zawsze będziesz tym 18 latkiem z x-factora! 
KOCHAM CIĘ LOUIS <3 

Louis William Tomlinson
24.12.1991
Doncaster

-FOREVER YOUNG-

/IrishGirl♥

piątek, 20 grudnia 2013

End Time cz.3

***
Uczesałem włosy i odświeżyłem się. Z dołu już doszły do moich uszu krzyki Nialla.
-Zayn! To moja kanapka!!- Uśmiechnąłem się i zszedłem powoli po schodach. 
Siedział tam. Jak zwykle idealny. Uśmiech z jego twarzy zgasł gdy wszedłem do salonu. Wszyscy się na mnie spojrzeli, a ja udałem się do lodówki. Nie chcę żeby coś podejrzewał, ale pewnie chłopcy mu o tym powiedzieli. Wyciągnąłem z lodówki jabłko i odwróciłem się na pięcie w ich kierunku.
-No co?- Zapytałem ze sztucznym uśmiechem. Tylko po to by rozluzować atmosferę. Na twarzy Nialla pojawił się uśmiech.

 Nagle Louisowi zadzwonił telefon.
-No hej.- Powiedział oschle i wyszedł z salonu. Usiadłem wzdychając.
-Musisz popracować nad wymuszonym uśmiechem.- Poklepał mnie po plecach Liam.
-Aż tak było to widać?- Zaśmiałem się, a on tylko kiwnął głową.
Louis wszedł z powrotem do salonu.
-To co ubieramy się, jedziemy do studia i ruszamy na galę?- Zapytał. Właśnie gala! Styles jak mogłeś zapomnieć! Wstałem i pobiegłem na górę to samo zrobił Niall.
-W co ja się ubiorę!- Krzyknął wbiegając do swojego pokoju. W głowie pomyślałem o tym samym.

Wyciągnąłem z szafy jakiś garnitur. Obróciłem się powoli na pięcie i w framudze drzwi stał on.
-Harry...- Zaczął niebieskooki.
-Co chcesz?- Odpowiedziałem oschle próbując się nie rozpłakać jak małe dziecko.
-Pokaż mi nadgarstki.- Powiedział powoli się do mnie zbliżając i zamykając za sobą drzwi.
-Po co?- Cofnąłem się. Nie wiedziałem że łóżko jest tak blisko. Upadłem na nie, nie spuszczając wzroku z Louisa.
-Nie jestem takim idiotą.- Westchnął i usiadł koło mnie. Nie odezwałem się tylko wlepiłem swój wzrok w podłogę.
-Pozmieniało się pomiędzy nami Harry...- Wziął moje ręce i obrócił je tak że ukazały się rany. Nagle na nie spadła kropla mojej łzy.
-Wiem dlaczego to zrobiłeś. Już ci się tłumaczę.- Złączył nasze dłonie. Przeszły mnie ciarki, a z oczu zaczęło wylewać więcej łez.
-Haz... ja musiałem się jej oświadczyć.- Na te słowa uniosłem swój wzrok na niego.
-J-jak to mu-siałeś?- Zapytałem się jąkając.
-Modest...- Westchnął głęboko. -Wiesz że nie chciałem! Nigdy bym cię nie zostawił!-
-Własnie to zrobiłeś.- Wyrwałem swoje ręce z swoich i wstałem. -Nie wiem jak ty, ale ja idę na galę.- Powiedziałem i wyszedłem z pokoju. Wszedłem do łazienki i przebrałem się w garnitur cały czas płacząc. Spojrzałem w lustro i przeczesałem włosy.
-Harry! Chodź już!- Doszedł mnie krzyk Zayna.
-Idę.- Powiedziałem pod nosem. Wytarłem jeszcze oczy tak by nie było widać śladu łez.

Zszedłem po schodach. Louis nie spuszczał ze mnie wzroku.
-Co jest Hazza?- Zapytał Niall.
-Nic.- Burknąłem i wyszedłem z domu, a oni za mną. Wsiedliśmy do vana prowadzonego przez jednego z naszych szoferów. W aucie ciągle siedziałem wpatrzony w okno, ale czułem że wzrok Louisa skanuje mnie całego. Zatrzymaliśmy się przed teatrem i wyszliśmy na czerwony dywan. Jak wyszliśmy z auta moich uszu dobiegły piski naszych fanek. Od razu się uśmiechnąłem. Jak mieliśmy już wejść do teatru Louis chwycił mnie za rękę.
-Poczekaj.- Powiedział. Spojrzałem się na twarz ludzi z Modestu. Nagle Lou przytulił mnie mocno i nasze usta się połączyły. Na początku byłem strasznie zdziwiony. No bo w końcu wczoraj oświadczył się Eleanor. Ale potem zacząłem odwzajemniać pocałunek. Usłyszałem zza siebie Liama.
-Co wy robicie? Zabiją nas!- I Nialla.
-Zostaw ich. Są słodcy.-
Po pocałunku odsunąłem się od Louisa. I doszły mnie strasznie głośne piski fanek i dźwięki aparatów oraz ujrzałem idącego w naszą stronę ochroniarza. Wepchnął całą naszą piątkę do budynku i zamknął za nami drzwi.

-Co to było idioto?!- Warknąłem na Louisa. On złapał moją rękę i delikatnie powiedział.
-Kocham cię idioto...- Uśmiechnąłem się i mocniej uścisnąłem nasze dłonie.
-Ja ciebie też...-
-Ohhhhh- Wydali z siebie naraz Liam, Zayn i Niall. Zaczęliśmy iść w stronę wielkiej sali na której mieliśmy zasiąść.
-I co teraz będzie?- Spytałem się Louisa.
-A co ma być?- Zaśmiał się.
-Wczoraj oświadczyłeś się Eleanor.- Przypomniałem mu.
-Cofniemy zaręczyny... Modest zleje nam dupsko, ale nas na 100% nie wywalą. Gdzie znajdą drugich takich jak my?!- Powiedział i otworzył wielkie drzwi. Weszliśmy i nagle wszyscy zaczęli klaskać. Na widowni ujrzałem Eda. Stał i klaskał uśmiechając się szeroko.

***

Nie wszystkie historie muszą się skończyć źle. Mogę śmiało dodać...
I żyli długo i szczęśliwie...
Ale to tu nie pasuje więc po prostu niech pozostanie...
HAPPY END 

/Mrs. Stylinson

Story Of My Life #4

~Lucy~
Nadszedł wreszcie ten dzień. Dzień o którym zawsze marzyłam. Jest może 5.00 nad ranem, a ja jestem pełna życia. Stresuje się bardzo. Ale dam radę, zrobię to dla....siebie.
Ubrałam się szybko ładnie. Makijaż i włosy doprowadziłam do porządku. Wzięłam gitarę i te najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyłam na podbój x-factora.
***

Włączyłam w drodze do metra piosenkę którą mam przedstawić, Slow It Down i nucąc siedziałam i myślałam co mam powiedzieć, co mam myśleć i czy mnie trema nie zje.  W tym dniu robiłam wszystko w biegu. Wybiegłam z metra pobiegłam szybko do Starbucks'a, kupiłam największą kawę jaka tam jest i wbiegłam z powrotem do autobusu, który zabierze mnie pod same studio x-factor'a. Przynajmniej tak myślę. 
Czas podróży minął zdumiewająco szybko. Wysiadłam z czerwonego pojazdu i oczami zgubiłam się w tłumie. Zrobiłam krok do przodu a naokoło mnie było słychać przeróżne głosy żeńskie i męskie. W jednym momencie stanęłam jak nieruchoma upuściłam wszystkie rzeczy które trzymałam i z otwartą buzią przyglądałam się ogromnemu plakatowi, na którym widniały cztery  piękne kobiety o różnych urodach. 
Na górze plakatu mieścił się napis: Zwycięzcy x-factora! Little Mix. Obróciłam głowe w prawo, a tam było pełno takich plakatów przedstawiających innych zwycięzców tego programu. Z nie chęcią odeszłam od ilustracji i udałam się do ludzi którzy przyjmowali uczestników. kolejka była nieziemsko długa, a na dodatek straciłam swoją kawę. 
***

-Imię i nazwisko?- spytała się mnie miła pani w kucyku.
-yy...Lucy Wall-
-Proszę to wypełnić- 
- Dobrze- Zrobiłam to o co mnie poprosiła i oddałam jej formularz. 
-Proszę- oddałam jej kawałek papieru. 
- To numerek uczestnika, proszę przykleić na widocznym miejscu. Powodzenia!- przytaknęłam i ruszyłam dalej. Przykleiłam od razu kartkę na brzuch. Nr. 232677. 
-Mam nadzieje że to szczęśliwy numer...- powiedziałam do siebie. Zajęłam miejsce na krześle i popatrzyłam na tych wszystkich ludzi którzy byli blisko mnie. Śmiali się, śpiewali i niczym się nie przejmowali. Mieli z kim gadać, byli z rodziną, rodzina ich wspierała w tak ważnej chwili. A moja rodzina nawet nie wie że tu  jestem. ***

Wskazówki zegara przybierały tempa. Coraz szybciej zbliżała się TA godzina. W pomieszczeniu z godziny na godzinę ubywało ludzi. Z nerwów wycierałam spocone ręce o kolana. Zastanawiało mnie tylko jedno dziewczyny, które schodziły ze sceny i wcale nie przeszyły dalej wychodziły stąd szczęśliwe jak nigdy dotąd. 
-Wdziałaś?! Przytulił mnie... ON ?!- krzyknęła dziewczyna ze łzami w oczach, która przykuła na tych miast moją uwagę. Teraz to dopiero się denerwuje. 
-Muszę iść się przewietrzyć- powiedziałam pod nosem. I jak najszybciej udałam się w stronę tylnego wyjścia. Szłam szybko w stronę drzwi, a po policzku spłynęła mi łza. Nagle drzwi się otworzyły i zderzyłam się z wysokim, czarnowłosym facetem. Śmierdział papierosami pewnie był sobie zapalić. Nie mogłam dostrzec kto to bo miał okulary i kaptur. Staliśmy tak w przejściu. Gdy zobaczył mój numer widniejący na mojej koszulce,  złapał mnie za ramiona i się lekko uśmiechnął, po czym powiedział. 
-Ej nie stresuj się sam to przechodziłem, zobaczysz ten program odmieni twoje życie trzeba tylko mieć nadzieje-  po tych słowach pobiegł w stronę sceny. Stałam jeszcze tak przez chwile i myślałam nad tym co powiedział mi ten obcy facet. Wyszłam na dwór i złapałam się za włosy patrząc w niebo. 
-Boże, nie dam rady- Usiadłam na krawężnik. I nie patrząc na czas myślałam co dalej będzie.
.........................................................................................................................................................

Przepraszam że tak późno, a powód jest ten sam co zwykle. Mam taki malutki konkurs: Jak myślicie do kogo należał numer uczestnika który dostała Lucy? 
Zwycięzca dostanie dedykacje na imaginie z Harrym. Jak zgadniesz podaj swoje imię. 
Mam nadzieje że się podoba. xx ♥ 
/IrishGirl♥

czwartek, 19 grudnia 2013

We're Meant For Each Other #1

"Lekcja historii"

-Niall Horan! Ty się w ogóle nie uczysz! To są podstawowe informacje i powinieneś je umieć perfekcyjnie!- Przez całą klasę przeszedł nieznośny krzyk pani Halmel, nauczycielki historii. Znowu do odpowiedzi wybrała Nialla, który jak zwykle nic nie potrafi. Blondyn zaśmiał się i powrócił do ławki. Oburzona pani Halmel znowu zmierzyła swoim mroźnym wzrokiem klasę. Wszyscy się jej bali... no prócz Nialla i Zayna. Nigdy się nią nie przejmowali. Siedzieli w ostatniej ławce pod ścianą i nigdy nie interesowała ich lekcja. Ale co to by była za nauczycielka która by nie miała swojego ulubionego ucznia. Był nim Liam. Osobiście to Liam jej nie lubił, ale skoro miał u niej luz to czemu by nie miał poudawać że też ją lubi. W końcu pani Halmel usiadła za swoim, zawsze zagraconym, biurkiem. 
-Znowu się na mnie uwzięła.- Szepnął do Zayna Niall. Mulat poklepał go po plecach mówiąc.
-Może jej się podobasz i bierze cię do odpowiedzi by zobaczyć jak zgrabnie przebierasz nóżkami! Hahaha!- Zaśmiał się. Niall spojrzał się na niego dziwnym wzrokiem.
-Wiesz dzięki! Niech chociaż raz weźmie ciebie do odpowiedzi!- Krzyknął i znowu wszyscy usłyszeli krzyk nauczycielki.
-Horan! Co to ma znaczyć! Jeszcze raz i poślę cię do dyrektora!- I znowu zasiadła za swoim biurkiem. 
-Dzięki stary.- Wysyczał blondyn przez zaciśnięte wargi. 
-Spoko.- Odpowiedział na luzie Zayn. 

Nagle w klasie rozległ się dzwonek. Wszyscy wstali uradowani i nawet nie żegnając się z panią wyszli z klasy. Do Nialla i Zayna podbiegł Liam.
-Nienawidzę jej.- Syknął.
-A myślisz że ja ją lubię?- Odpowiedział sarkastycznym pytaniem blondyn. 
-Co teraz mamy?- Zapytał Zayn rozglądając się gdzie poszła reszta klasy. 
-Geografię.- Westchnął Liam który wykuł cały plan na pamięć. Ruszyli przeciskając się na schodach piętro niżej. Podeszli pod salę z geografii i rzucili pod nią plecaki. Nagle ich uszu doszedł krzyk znany im wszystkim bardzo dobrze. 
-Chłopaki!- Krzyknął wysoki, zielonooki chłopak z loczkami na głowie. Był to Harry Styles. O rok od nich młodszy. Są bardzo dobrymi przyjaciółmi. Gdy loczek przebiegał koło Felicji ta westchnęła.

-Felicja co ci?- Zapytała się jej Sam. Felicja i Sam chodzą do klasy razem z Liamem, Zaynem i Niallem. Nie gadają ze sobą zbytnio i nie zwracają na siebie w ogóle uwagi. Sam to zwykła dziewczyna która z małej wsi przeprowadziła się razem z mamą do Londynu. Mieszkają w małym mieszkaniu na obrzeżach miasta i tam też chodzi do szkoły. Felicje poznała w szkole. Zaprzyjaźniły się bardzo ze sobą i obiecały sobie wieczną przyjaźń. 
Felicja nie odpowiedziała przyjaciółce, tylko obróciła się w stronę chłopaków. Machnęła swoimi długimi, czarnymi włosami i zrobiła maślane oczy. Sam tylko przewróciła oczami. 
-Felicja... mówiłam ci już że ten Harry jest jakiś dziwny...- Powiedziała z niechęcią bo wie że Felicja zaraz znowu zacznie jej mówić jaki on jest idealny.
-Nie znasz go i osądzasz.- Powiedziała dziewczyna nie spuszczając wzroku z chłopaka. 
-Ty też go nie znasz, a mówisz że jest idealny. Z profilu na facebooku nie wyczytasz wszystkiego o nim.- Sam westchnęła tak głośno że Felicja obróciła się w jej stronę. 
-Nie twierdzę że jest idealny...- 
-Nie wcale.- Powiedziała zirytowana Sam.
-No może trochę.- Zaśmiała się dziewczyna.

-Gdzie masz Louisa?- Zapytał Zayn Harrego, który się od razu zarumienił. 
-Ma WF.- Powiedział. Louis, a dokładniej Louis Tomlinson jest to o dwa lata starszy od Liama, Zayna i Nialla, i o trzy lata od Harrego. Poznali się na obozie i najbardziej zaprzyjaźnił się z Harrym. Reszta chłopców wie co jest między nimi na prawdę. Cała reszta szkoły twierdzi że to tylko taka wielka przyjaźń, ale już są pogłoski że Styles jest gejem. 
-A ty co teraz masz?- Zapytał się go Liam, aby z Harrego zeszły te rumieńce. 
-Ja mam angielski.-
-Bożeeee kolejna babka która się na mnie uwzięła, ale mam przynajmniej u niej lepsze oceny niż z histy. Łatwiej jest napisać jakieś głupie wypracowanie niż wykuć daty...- Powiedział na jednym tchu Niall tak że aż się prawie zakrztusił. Zayn poklepał go po plecach.
-Biedny blondynek..- Pokręcił głową.
-Mówiłem ci że masz tak mnie nie nazywać!- Krzyknął wymachując ręką przed jego twarzą. 
-Ale pasuje to do ciebie.- Uśmiechnął się szeroko Liam.
-Ohh.- Westchnął Niall uspokajając się. 
Nagle w piłkarskim stroju podbiegł do nich Louis.
-Hej chłopaki!- Krzyknął machając ręką.
-Lou!- Harry się od razu na niego rzucił z przytulasem. 
-Dzisiaj po lekcjach gram mecz. Przyjdziecie mi kibicować?- Zapytał próbując łapać oddech.
-Oczywiście!- Pisnął Styles.
-Jasne! A z kim gracie?- Zapytał Zayn.
-Nie wiem jeszcze. Tylko tyle trener mi na razie powiedział.- Wzruszył ramionami starszy.
-Gdyby nie ta głupia pani Halmel też bym grał!- Krzyknął oburzony Niall.
-Poprawisz historię i znowu będziesz w drużynie.- Powiedział Louis. 
-Gdyby to było jeszcze takie łatwe!- Zaśmiał się Niall. Zadzwonił ten znienawidzony przez uczniów dzwonek na lekcje.
-Dobra ja lecę!- Krzyknął Lou. Pocałował Harrego w czoło i pobiegł w stronę sali. 
-Ja też już idę pod klasę.- Powiedział cały czerwony loczek. Reszta chłopaków też zabrali plecaki i weszli za klasą do środka. 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------


To był właśnie pierwszy rozdział :) 
Jak wam się podoba? Wiem, wiem... kolejne głupie opowiadanie...
Ale za niedługo skończy się "End Time" i "Stay With Me Forever".
Liczę na komentarze :D Mi osobiście cudownie się pisze takiego typu opowiadanie... szkoła i w ogóle ;)
/Mrs. Stylinson

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Stay With Me Forever cz.4

Przed wami kolejny rozdział! 
Mam nadzieję że się spodoba. Wyszedł mi on beznadziejnie... 
Życzę miłego czytania :)



Słońce zaczęło mnie razić po powiekach. Lekko uchyliłam jedno, a potem drugie. Rozciągnęłam się na łóżku.
-Witaj piękna niedzielo!- Powiedziałam na głos, ale dopiero potem zauważyłam że jestem sama w domu. Westchnęłam i spojrzałam na telefon. Jeden nieodebrany sms. Wysłany o 8:45 od.... od NIALLA!
-O BOŻE TO NIE BYŁ SEN!- Krzyknęłam i wybiegłam z łóżka. Szybko włączyłam laptopa. Znów wzięłam telefon do ręki. Odetchnęłam i otworzyłam wiadomość.
"Już się nie mogę doczekać dzisiaj! Spotkamy się w starbucksie o 14:00 :D <3".
Słodkie. Postanowiłam mu odpisać. Chodź jest już godzina 10:20.
"Też się nie mogę doczekać. Oczywiście że przyjdę :)"
Po wysłaniu wiadomości zdałam sobie sprawę że nie mam się w co ubrać. Zadzwoniłam szybko do Sally by pożalić się jej moim problemem odnośnie ciuchów. Powiedziała że zaraz do mnie przyjdzie.

Zdążyłam zjeść szybko śniadanie i rozległ się dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć. W progu stała uśmiechnięta Sally. Jak zwykle piękna. Miała na sobie luźne spodnie z krokiem w kolanach, do tego bardzo zwiewną bluzę z napisem "Keep calm and love pizza". Włosy miała rozpuszczone na których leżała full capa.
-Witaj! Słyszałam że masz problem z ubraniem się na randkę.- Uśmiechnęła się szyderczo.
-To nie jest randka! Po prostu spotykam się z nim.- Otworzyłam szerzej drzwi.
-NIM?! Jak możesz mówić NIM?! To jest NIALL HORAN! On jest z najsławniejszego boysbandu na świecie!- Krzyknęła rzucając się na sofę.
-Wiem, byłam na ich koncercie.- Przewróciłam oczami. -Nie chcę go traktować jak Nialla Horana, ale po prostu jak Nialla. Zwykłego chłopaka, a nie wielką gwiazdę. Wybrał mnie ufając mi że właśnie tak będę go traktować.- Powiedziałam siadając koło niej.
-Dobra, dobra. Ty mi lepiej pokaż jakie masz ubrania.

Po długim namyśle i kombinowaniu w końcu udało nam się wybrać dla mnie idealny strój na "spotkanie" z Niallem. Na początku nie byłam pewna do tego stroju, ale jakoś mnie Sally do niego przekonała.
-A nie wyglądam na przykład... zbyt kwieciście?- Zapytałam obracając się przed lustrem.
-Nie wyglądasz ślicznie! Niall będzie pod wrażeniem!- Ucieszyła się przyjaciółka.
-A właśnie... która już jest.- Wychyliłam głowę by spojrzeć na zegarek.
-Już 13:30! Wkładaj buty i leć do starbucksa! Nie możesz się spóźnić bo co on sobie pomyśli!- Powiedziała i wcisnęła mi do ręki buty na obcasie.

Podchodziłam już pod kawiarnię gdy w tym samym momencie z czarnego Range Rovera wyszedł uśmiechnięty blondyn. Podszedł do mnie i przytulił.
-Wyglądasz pięknie.- Powiedział z uśmiechem.
-Dziękuję.- Odwdzięczyłam uśmiech. (Dziękuję ci Sally, dziękuję!)
Niall złapał moją rękę i otworzył drzwi.
-To nie idziemy na kawę?- Zapytałam zdziwiona gdy zajął miejsce za kierownicą.
-Nie, plany się trochę pozmieniały i mam ochotę zabrać cię do restauracji.- Jego niebieskie oczy zaświeciły. Myślałam że zaraz się rozpłynę. Wjechaliśmy do centrum Liverpoolu i zatrzymaliśmy się pod Yukti. Nigdy nie byłam w tej restauracji. Jest jak dla mnie za droga.

Niall wyszedł i otworzył mi drzwi. Ciągle nie puszczając mojej ręki weszliśmy do środka. Uderzyło mnie bogactwo tego miejsca.
-Będziemy tu jeść?- Zapytałam się lekko zdziwiona.
-Wiesz... chcę żebyś poczuła się jak prawdziwa księżniczka...- Na te słowa zarumieniłam się i chyba blondyn to zauważył bo mocniej ścisnął moją rękę. Usiedliśmy w stoliku najbardziej na u boku. Teraz już mogę śmiało powiedzieć że to randka. Wzięliśmy menu i zaczęliśmy wybierać co możemy zjeść. Podeszła do nas kelnerka z lokowanymi czarnymi włosami. Niall zamówił jakieś danie którego nazwy w ogóle nie znałam.
-Ja poproszę to samo.- Powiedziałam modląc się by było to coś dobrego. Kelnerka odeszła. Spojrzałam się na twarz chłopaka. Widać że był lekko zestresowany. Uśmiechnęłam się.
-Ale dlaczego chcesz mnie traktować jak księżniczkę, skoro nią nie jestem?- Powiedziałam w końcu. Kelnerka w tym czasie przyniosła zamówione jedzenie.
-Dlatego że jesteś ... wyjątkowa.- Powiedział delikatnie.
-Ja? Wyjątkowa? Znamy się dopiero jeden dzień.-
-Wiem, dlatego uważam że to najlepszy dzień w życiu.- I znowu się zarumieniłam. Nie chciałam już o nic więcej pytać. Chciałam po prostu spędzić tę chwilę jak najlepiej w moim życiu. I chyba muszę stwierdzić że właśnie się w nim zakochałam, ale nie jak fanka. Tak jakbym go znała całe życie i mogła stwierdzić że go kocham....
/Mrs. Stylinson

wtorek, 10 grudnia 2013

We're Meant For Each Other - Prolog

We're Meant For Each Other (PL-Jesteśmy dla siebie stworzeni)
Bohaterowie:
• Sam Triscot (17 l.)
• Liam Payne (17 l.)
• Niall Horan (17 l.)
• Zayn Malik (17 l.)
• Harry Styles (16 l.)
• Louis Tomlinson (18 l.)
• Felicia Mintrow (17 l.)

Opowiadanie zawiera:
Sceny miłosne, sceny lekko seksualne, miłość męsko-damską, miłość męsko-męską (Larry moments), wulgaryzmy.

Opis:
Sam to zwykła dziewczyna. Przeprowadziła się do Londynu z mamą. Razem ze swoją przyjaciółką Felicią chodzą do szkoły średniej. Wydaje jej się że jej klasa jest cudowna i lepszej nie może sobie wymarzyć. Do jej klasy należy też trójka wyjątkowych chłopaków. Są najlepszymi przyjaciółmi i nie opuszczają siebie nigdy. Sam dowiaduje się że jej przyjaciółka zakochała się w młodszym o rok Harrym. Nie wiedząc nic o nim, Felicja próbuje z nim flirtować. Nie udaje jej się to gdyż młodszy zawsze ją "spławia", ale ona się nie poddaje. Sam nie rozumie zachowania przyjaciółki, ona po prostu dała by sobie spokój. Dziewczyna nigdy nie miała chłopaka, gdyż wszystkich jakich do tej pory poznała okazali się "tępymi pustakami". Sam wolała chodzić z normalnym, zwykłym chłopakiem. Okazuje się że taki chodzi do jej klasy, a poznaje go bliżej dzięki nauczycielce historii. Sam jest bardzo dobra z tego przedmiotu i nie zawala z niego ocen, w przeciwieństwie do jej kolegi Nialla. Nauczycielka proponuje by Sam udzielała mu korepetycji. Dziewczyna się zgadza i gdy pierwszy raz wybrała się do domu Nialla był u niego też jego kolega, Liam. Dzięki niemu Sam bardziej polubiła udzielanie korepetycji Niallowi, ale tylko jak on tam jest.
Czy Sam otworzy się co do chłopaków? Czy nowo poznani znajomi odmienią jej życie? Czy w końcu osiągnie szczęście na którym jej zależy?

Kiedy pojawi się pierwszy rozdział?
-Jeszcze przed świętami :)

[Nie chcesz nie czytaj!]

/Mrs. Stylinson

środa, 4 grudnia 2013

Forever Young #68

----Oczami Łucji----
Liam strasznie się zasmucił. Zrobiło mi się go cholernie szkoda... Nienawidzę jej. Nienawidzę Jessie! Wiedziałam że jest z nią coś nie tak!
-Stary...- Niall podszedł do Liama i objął go ramieniem.
-Ale dlaczego?- Zapytał w końcu.
-Ona nie była dla ciebie!- Powiedziałam w pół krzyku. Liam spojrzał się na mnie.
-Ty też nie byłaś.- Zabolało. Westchnęłam i podeszłam bliżej niego.
-Wiem. Oznacza to że na świecie jest gdzieś idealna dla ciebie osoba.- Payno kiwnął głową. Bardzo dobrze to przyjął do siebie. Myślałam że będzie gorzej. Widać że nie zakochał się w niej do końca. Uśmiechnęłam się.
-To może idziemy już do Starbucksa?- Zapytał Harry. Kiwnęliśmy głową i powoli ruszyliśmy w stronę kawiarni.
Ludzie się strasznie dziwnie na nas gapili, gdyż gadaliśmy po angielsku. Całe szczęście jeszcze nie zapomniałam jak tam dojść.
Na miejscu przywitaliśmy się z przyjaciółkami. Klaudia skoczyła na mnie i nie chciała puścić, a Emilia przyglądała się pierścionkowi Ali. Huh... gdyby wtedy nie zrywała z Harrym może teraz ona by miała go założonego, ale los chciał tak.
-Jak tam w Londynie?- Pytała podekscytowana Klaudia.
-Cudownie! Wiesz ostatnio przyjechał cyrk....- I się zaczęło Alicja wkręciła się w opowiadanie o tym jak SIŁĄ zabrała Harrego do cyrku.
-A jak tam u ciebie Łucja, jesteście z Niallem piękną parą.- Moją uwagę przykuła Emi.
-Oh. Dziękuję. Kocham go.- Złapałam rękę Nialla który siedział koło mnie. Lecz się od razu zasmuciłam i spojrzałam na Liama którego Louis próbował jakoś pocieszyć.
-Wszystko będzie z nim dobrze. On rozumie że Jessie nie była dla niego odpowiednia.- Powiedział Horan mocniej ściskając moją rękę.
-I tak to się skończyło.- Zakończyła z uśmiechem swoją historię Alicja. Całe szczęście.
-To o której macie koncert jutro?- Zapytała Klaudia.
-O 20:00 się zaczyna.- Odpowiedział Zayn.
-Już się nie mogę doczekać!- Krzyknęła Klaudia.
Wybiła 19:00. Dziewczyny udały się do swoich domów, a my do hotelu. Oczywiście nie mogło się odbyć bez przewrócenia kwiatów w holu hotelowym. Kocham cię Niall. Alicja i Harry postanowili się przejść. Zayn poszedł zadzwonić do Perrie, a my zostaliśmy z Liamem. Naprawdę mi go szkoda.
-Jak się czujesz?- Zapytał się go Horan siadając koło niego i obejmując go ramieniem.
-Trzymam się.- Uśmiechnął się.
-To dobrze.- Powiedziałam i przysiadłam się do nich. Nasz pokój nie był wyjątkowo elegancki raczej taki przeciętny. Było 5 pokoi które schodziły się w centrum, czyli takim jakby salonie. Siedzieliśmy w nim właśnie na sofie.

----Oczami Alicji----
Lekki podmuch wiatru. Liście szeleszczące. Odgłosy ulicy i on. Człowiek dla którego straciłam głowę szedł właśnie koło mnie i sms'ował sobie z kimś.
-Harry?-
-Słucham cię, kochanie?- Spojrzał się na mnie, a jego piękne loki zostały odwiane do tyłu przez podmuch wiatru.
-Z kim tak piszesz?-
-Z Lou.- Uśmiechnął się i nacisnął przycisk "wyślij". Interesuje się bardziej Louisem niż mną? Rozumiem że go kocha, ale jestem w końcu jego narzeczoną.
-Chodźmy gdzieś!- Powiedziałam podskakując.
-Wszędzie tylko nie do cyrku, błagam!- Przekręcił oczami.
-Przepraszam już nigdy nie pójdziemy do cyrku, obiecuję.- Zaśmiałam się. Harry się uśmiechnął i odebrał kolejnego sms'a. Jego oczy zaświeciły się pięknymi, zielonymi szmaragdami. Widać Louis mu przynosi więcej szczęścia... spuściłam głowę wpatrując się w chodnik. Nagle usłyszałam śmiech loczka.
-O co ci chodzi?- Spojrzałam się na niego.
-Jesteś zazdrosna o Lou?-
-Nie.- Odwróciłam głowę i skrzyżowałam ręce na piersi.
-No przecież widzę.- Złapał moje dłoni i przyciągnął mnie do siebie.
-To źle widzisz.-
-Kocham cię.- Powiedział i pocałował czule. Oderwaliśmy się od siebie i Harry wziął mnie na ręce.
-Co ty robisz?- Pisnęłam jak oderwałam się od ziemi.
-Idziemy do hotelu.- Zaśmiał się.
----------------------------------------------------------
Najpiękniejszy poranek w moim życiu. Harry przytulony do mojego misia. Uśmiech nie potrafił mi zejść z twarzy. Wstałam z łóżka spoglądając na telefon. Boże już 10:00!
-Harry! Wstawaj!- Ryknęłam, a Styles podskoczył aż i spojrzał się na mnie dziwnie.
-Co ty robisz?- Powiedział swoim pięknym porannym, zachrypniętym głosem.
-No bo się spóźnimy na próbę!- Podbiegłam do walizki i wyciągnęłam z niej ubrania. Pobiegłam do łazienki się ubrać. Gdy wyszłam już ujrzałam kolejny słodki widok. Łucja i Niall stoją sobie po środku salony i całują się. Awwwh.
-Hejka słodziaki!- Przywitałam się powodując że szybko od siebie odskoczyli. Na policzkach Łucji zobaczyłam piękny rumieniec.
-Cześć.- Niall też się zawstydził. Zayn i Louis też już spacerowali po pokoju.
-Jak z Liamem?- Zapytałam.
-Wszystko dobrze.- Powiedział Louis podchodząc do nas. Spojrzałam się na niego i od razu uśmiechnęłam.
-Fajnie to się flirtuje z moim narzeczonym?- Zapytałam przez śmiech. Tommo też się zaśmiał, ale od razu spoważniał.
-Nie flirtowałem z nim.- Nagle z pokoju wypełzł też już ubrany Harry.
-To co jedziemy już na halę na której będzie koncert?- Zapytał zapinając jeszcze ostatnie guziki z koszuli. Uśmiechnęliśmy się i skierowaliśmy w stronę wyjścia.


Ps. Zbliżamy się do końca tej historii.  ;)
"Wszystko kiedyś musi mieć swój koniec"
/Mrs. Stylinson

niedziela, 1 grudnia 2013

End Time cz.2




Krzyki i uderzanie chłopaków w drzwi ucichły. Chyba poprzestali. I tak bym nie wyszedł, nie teraz. Łzy kapały mi po policzkach, zimne, słone łzy. Nie lubię płakać. Ale ostatnio przytrafia mi się to częściej i to wszystko z tego samego powodu, Louis... To uczucie jakim go darzę zabija mnie od środka. Z każdym dniem mam ochotę nie wstawać, nie myśleć, nie żyć. Może to się wydawać idiotyczne, ale nie raz miałem myśli samobójcze. Harry ogarnij się! Ledwo co widziałem przez łzy. Wziąłem telefon który leżał na stoliku nocnym i zadzwoniłem do Eda.
-Halo?- Usłyszałem głos przyjaciela. Ed wspiera mnie od samego początku, od momentu gdy mu powiedziałem że kocham Louisa. Nie żeby Liam, Niall i Zayn mnie nie wspierali, ale oni są jak bracia i czasami mam ochotę wygadać się komuś kogo widuje rzadko.
-E-Ed...- Wyjąkałem pociągając nosem.
-Boże Harry. Płaczesz! Co się stało?- Jego ton głosu od razu zmienił się w łagodny.
-L-Louiss...- Nie potrafię dobrać słów w zdania, ale Ed zrozumiał o co mi chodzi.
-Już do ciebie jadę... czekaj jesteś w domu?-
-T-tak...- Rozłączył się. Wdrapałem się na łóżko. Położyłem się, a łzy zaczęły mi się wylewać w poduszkę.

***
Było już ciemno. Jeszcze ze łzami w oczach siedziałem w salonie. Chłopcy właśnie odprowadzali Eda do wyjścia. Usłyszałem ich rozmowę.
-Uważajcie na niego.- Powiedział rudzielec.
-Odebrał to nawet dobrze.- Odpowiedział Zayn.
-No właśnie...- Ed przerwał bo zauważył że patrzę się w ich stronę. Uśmiechnął się i wyszedł. Chłopcy wrócili do salonu. Niall usiadł koło mnie. Nie spuszczał ze mnie wzroku. Zayn udał się do łazienki, a Liam zaczął robić herbatę. W końcu usiedli wszyscy koło mnie. Siedzieliśmy w ciszy. Co jakiś czas podnosiłem na nich swoje spojrzenie. Nagle usłyszałem dźwięk samochodu na podjeździe. Zayn wstał i podszedł do okna.
-Kto to?- Zapytał Niall. Zayn obrócił się na pięcie i cicho powiedział.
-Louis.- Gdy usłyszałem to imię automatycznie wstałem i popędziłem po schodach do sypialni. Nie zamknąłem do końca swoich drzwi. Kucnąłem przy nich i przez szparkę patrzyłem na schody wsłuchując się w rozmowę chłopców. Drzwi wejściowe otworzyły się i było tylko słychać krzyk Louisa.
-Wróciłem!- Na dźwięk jego przepięknego głosu z oczu wylała mi się kolejna fala łez.
-Hej Lou! Gratulacje!- Podszedł do niego Zayn i poklepał mu po ramieniu.
-Hę?- Przekręcił głowę.
-No zaręczyn!- Krzyknął Liam podchodząc do nich.
-A tak, tak.- Powiedział delikatnie Louis. Nie mam już siły dalej słuchać ich rozmowy. Zatrzasnąłem drzwi pozostawiając pokój w mrocznej ciemności.

***

 Rano promienie słońca zaczęły przebijać się przez firanki w moim pokoju. Delikatnie otworzyłem jedno oko, a potem drugie. Dłońmi przetarłem twarz. Mój wzrok utkwił na nadgarstkach... pulsowały krwią która wczoraj w nocy z nich wyciekała... Nie wiem dokładnie dlaczego to zrobiłem. Nie chciałem się ciąć. Nie toleruję samookaleczenia się, ale nie wiedziałem jak inaczej wyładować ból we mnie zawarty. Podniosłem się do pozycji siedzącej i lewą ręką chwyciłem za prawy nadgarstek. Ścisnąłem lekko skórę i z rany wydobyła się malutka, pojedyncza kropla krwi. Zsunęła się po skórze i spadła na śnieżno białą pościel, pozostawiając po sobie czerwoną plamę. Harry co ci odwala!? Obróciłem się na brzuch i spojrzałem na wyświetlacz zegara. 10:00. Wszyscy już pewnie wstali. No oprócz Nialla. On nigdy szybko nie wstaje. Wysunąłem nogi z pod kołdry i postawiłem je na dywanie. Nie chce mi się z tąd wychodzić. Pewnie Louis jest w domu, a nie chcę go widzieć. Nie chcę płakać... Długo się nie zastanawiałem i z powrotem wlazłem pod kołdrę chowając głowę w ogromnych poduszkach. Długo tak sobie nie poleżałem bo ktoś zaczął pukać mi do pokoju.
-Harry...- Rozpoznałem że to Niall. Wstał dopiero bo miał jeszcze bardzo zachrypnięty głos. Uchylił drzwi i wszedł. Schowałem szybko ręce pod kołdrę. Nie chcę by chłopcy to zobaczyli. To mój problem i dam sobie z nim radę.
-Jak się spało?- Zapytał blondyn.
-A jak myślisz..- Zdałem sobie sprawę że mój głos zabrzmiał dziwnie i odchrząknąłem.
-Źle?- Powiedział Niall przeczesując ręką włosy.
-Dlaczego wszystko piszesz od razu na złe?- Zapytałem z uśmiechem.
-Bo wczoraj strasznie płakałeś. Martwimy się o ciebie.-
-Ale jak widzisz wszystko ze mną w porządku.- Uśmiechnąłem się próbując ukryć ból zawarty we mnie.
-To dobrze.- Odwdzięczył uśmiech Horan.
-Eeee! Śniadanie!- Z kuchni doszedł krzyk Liama. Niall wstał i w progu drzwi się do mnie obrócił.
-Idziesz?- Zapytał. Spuściłem głowę. Niall westchnął. -Louis jeszcze nie wstał.- Na wypowiedziane imię oczy mi się zaświeciły, ale nie od iskierki jaka kiedyś zawsze miała miejsce gdy ktoś wymówił jego imię przy mnie, lecz od łez.
-Zaraz zejdę.- Powiedziałem w końcu. Blondyn się uśmiechnął i wyszedł z mojego pokoju. Wstałem z łóżka i ubrałem się w czarne rurki i koszulę w kratkę. Wyszedłem z pokoju przystając na chwilę przy drzwiach pokoju Lou.
Kiedyś zawsze budziłem się jako pierwszy i biegłem do jego pokoju wskakując koło niego pod pościel.

-Louis!- Krzyknąłem rzucając się na starszego z uśmiechem na twarzy.
-Harry... to znowu ty?- 
-Jeśli chcesz to mogę wyjść i nie wrócić...- Westchnąłem przekręcając oczami. 
-Nie!- Wstał i chwycił mnie w pasie. -Wszystko byś został!- Przytulił się do mnie mocno. Rumieńce rozpaliły moje policzki. Obróciłem się do niego twarzą. Lou mnie puścił i siedzieliśmy wpatrzeni w swoje oczy. Jego piękne niebieskie oczy... Nagle Louis wziął do rąk wielką poduszkę i uderzył nią mnie.
-Ała! A za co to?!- Pisnąłem.
-Tak o!- I znów dostałem z poduszki. Zaczęliśmy się głośno śmiać. Wziąłem w dłonie inną poduszkę i oddałem Lou. I tak zaczęła się wielka wojna. Biliśmy się tak długo, aż jakaś poszewka pękła i wleciała z niej fala pierzy. Pióra rozleciały się po całym pokoju, a chwilę ciszy przerwał nasz śmiech.

Piękne czasy. Westchnąłem i wszedłem do łazienki.
/Mrs. Stylinson

Imagin z Liamem

Imagin z Liamem

Zbliża się halloween. Do 15 roku  życia uwielbiałam to święto, no ale człowiek się zmienia. Dostałam tydzień temu zaproszenie, tak jak moja koleżanka, na potężną imprezę właśnie związaną z halloween, które jest za dwa dni. Nie wiem co robić. Nawet moja mama bardziej się przejmuje tym niż ja, powiedziała że nawet może kupić mi strój, ale nie, do tego stopnia się nie posunę. Postanowiłam iść. Przecież tylko raz się jest młodym, ale z przebraniem pójdę na całość. Strój który pasuje i do mnie i do mojego wieku i do mojego charakteru. Coś, czym zwrócę na siebie uwagę. Postanowiłam dzisiaj się wyciszyć i pomyśleć w spokoju. Cofnęłam się umysłowo, na chwilkę, gdy miałam 11 lat. Moje ulubione bajki, komiksy, seriale..... Wszystko wróciło. Nagle na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, puściłam głośno muzykę i zaczęłam skakać i śpiewać po całym pokoju.Przypomniało mi się jak w dzieciństwie uwielbiałam Kobietę-Kot. Przypomniało mi się że jeszcze strój z dawnych lat mam gdzieś w domu. Od razu pobiegłam do piwnicy. Zapaliłam światło i udałam się do miejsca gdzie znajdowały się pudła. Wzięłam z najwyższej półki do rąk karton z napisem [T.I] i położyłam  na ziemi. Zdjęcia, albumy, gazety, śmieci...... i takie różne bajery. Na samym spodzie leżała niebieska reklamówka. 
~ No nareszcie....~ powiedziałam biorąc ją ze sobą i zmierzając do pokoju. Po wejściu zatrzasnęłam drzwi i położyłam przedmiot na  łóżko. Wyciszyłam muzykę i wyciągnęłam stary kostium, rozłożyłam go po czym położyłam z powrotem na miejsce spania. Wpatrzona w kostium przedstawiający "Cat-Woman".  
~ No troszku już mały...~ Uśmiechnęłam się. No cóż najwidoczniej jutro na zakupy. Tylko tym razem te przebranie nie będzie już takie grzeczne, górować będzie lateks i czerwona szminka. 
Westchnęłam i jednym ruchem ściągnęłam wszystko co znajdowało się na moim łóżku, po czym wskoczyłam na nie i głowę zatopiłam w miękkiej poduszce z której wydobywały się pojedyncze piórka unoszące się w powietrzu. Po parunastu minutach zasnęłam bez problemu z uśmiechem na twarzy.
***
No tak, już wszystko mam. Właśnie napisała do mnie Joelle, że o 20 będzie po mnie. Szczerze?  Ciekawa jestem jak tam będzie. To jest impreza uliczna, więc będzie jeszcze lepiej. Tłum ludzi, głośna muzyka, migoczące światła, alkohol, dym i to wszystko na świeżym powietrzu przy blasku księżyca. 
Zaczytana w książkę, nie spostrzegłam się kiedy ten czas tak szybko minął. Poparzyłam na zegarek, a na nim widniała godzina 18.27.
~ No to trzeba się szykować~ nabrałam powietrza i udałam się do łazienki. Ubrałam obcisłe, czarne, lateksowe leginsy. Do tego czarną bluzkę z białym napisem "meow" (bluzka nie zakrywała  brzucha). Ubrałam jeszcze lateksowe szelki i creppery także czarne z ćwiekami. Makijaż był ostry no ale to taka okazja, składał się z podkładu, tuszu do rzęs, kresek, brązeru i  mocnej czerwonej szminki. Włosy potapirowałam i zostawiłam rozpuszczone. Do całego stroju miałam jeszcze maskę z uszami kota, w której było mi widać nos i usta.
Ostatni raz obejrzałam się w lustrze i rozległ się dzwonek do drzwi. Z pośpiechem ruszyłam na dół, a następnie na dwór. Joelle była przebrana za "Alicje w krainie czarów" , ale w wersji  z horroru. Wyglądała świetnie.
Po niedługim spacerze doszłyśmy na wyznaczone miejsce. Już z daleko było słychać głośną muzykę. Było tam mnóstwo ludzi. Dziewczyny najczęściej były przeprane za jakieś mroczne królewny, a faceci, chyba najwięcej zliczyłam przystojnych piratów lub super bohaterów.
~ No to szukaj swojego batmana~ powiedziała Joelle, tak, bym usłyszała przez ten hałas.
~ Tu jest ich pełno ~ szybko odpowiedziałam.
~ No ale ty jesteś jedna....~  po tych słowach, przyjaciółka znikła mi z pola widzenia. Boje się że ona specjalnie mnie tu ściągnęła.
Próbuje się bawić, ale nie umiem, bo jedyną osobą jaką tu znam jest właśnie ta co znikła mi przed chwilą.  Podeszłam lekko zdenerwowana do stoiska z napojami i nalałam sobie punch. Oparłam się o stolik i rozglądałam się za Joelle.
~ No to chyba, znalazłem moją Woman-Cat?~  Na te słowa prawie zakrztusiłam się napojem. Obróciłam się w prawą stronę i zobaczyłam dość wysokiego bruneta, krótko ściętego.
~ Znalazłeś, ale chyba nie twoją~ odpowiedziałam z ironią.
~ Przepraszam, nie chciałem wyjść na podrywacza po prostu jestem zdumiony, że ktoś w ogóle pomyślał o takiej postać~ szybko wytłumaczył.
~ Nie, to ja przepraszam, zgubiłam moją koleżankę i jestem trochę zdenerwowana bo jestem tu sama~
~ Nie przejmuj się, mam właśnie taką samą sytuację tylko, że z kumplem. Jak go znajdziesz to powiedz mi, poznasz go po loczkach ~ odpowiedział śmiejąc się, a ja razem z nim.
~ Ok będę miała oczy szeroko otwarte~
~ To może zamiast tak siedzieć to skorzystamy z tej imprezy i pójdziemy troszkę potańczyć? ~ spytał tak bym nie miała możliwości na odmowę. Na zgodę pokiwałam głową. Chłopak złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w głąb bawiącego się tłumu. Zaczęliśmy tańczyć, bawić i się śmiać.
~ A tak w ogóle to nie wiem jak masz na imię~ prawie krzyknęłam mu do ucha by usłyszał.
~ Liam, a ty?~
~ [T.I] ~ odpowiedziałam.
***
Po długiej nocy i świetnej zabawie Liam odprowadził mnie do domu. Dawno się tak nie bawiłam. Mam nadzieje, że utkwi mu to w pamięci tak jak mi. Pomijając fakt, że Joelle znikła w pewnym momencie, to wieczór był jak najbardziej udany. Weszłam właśnie to pokoju i głową pełno przeróżnych myśli. Położyłam się na łóżko i wzięłam do ręki telefon po czym weszłam na Twittera. Przeglądając tak tą stronę, nagle zobaczyłam cień za roletami na moim mini tarasie. Przestraszyłam się, lecz po chwili lęk zniknął gdy podchodziłam bliżej a cień stawał się coraz wyraźniejszy. Uchyliłam lekko szklane drzwi i zaglądnęłam co, a raczej kto znajduje się za nimi. Nagle ktoś wyciągnął mnie na sam środek tarasu i ujrzałam go, chłopaka, którego poznałam parę godzin temu. Byliśmy bardzo blisko siebie, a nasz wzrok spotkał się na tej samej linii.
Trzymał mnie za biodra i co raz to bardziej przybliżał ku sobie. Czułam że się trzęsę, ale bez wahania oplotłam ręce na szyi batmana. Nasze usta nareszcie się połączyły, była to chwila, którą na pewno nigdy nie zapomnę. 


/IrishGirl♥

Szablon by S1K