sobota, 30 listopada 2013

Stay With Me Forever cz.3

Tak więc postanowiłam pisać krótsze posty, ale za to postaram się je wypuszczać codziennie. :)
Mam nadzieję że spodoba wam się dzisiejszy rozdział. 



Nie wierzę że to się dzieje! Właśnie dostałam bilet VIP na koncert One Direction od samego Harrego Stylesa! Spokojnie Lili... spokojnie... Nie da się spokojnie. Szybko napisałam do dziewczyn i aktualnie stoję tutaj pod sceną. Zaraz mają wbiec chłopcy. Te piski, te światła... Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na koncercie i czy w ogóle byłam. Marzenia się jednak spełniają. Nagle wszystkie światła zgasły. Zrobiło się ciemno i piski ucichły. Na wielkim ekranie wyświetlił się zegar. Wszyscy zaczęli odliczać 10... 9... 8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1... 0!!

Nagle fala krzyku i zaczęło się. Przywitała nas piosenka którą wszyscy znają na pamięć. Pierwsza piosenka One Direction... What You Makes Beautiful! Oni są cudowni. Kocham ich pod każdym względem. Harry, Liam, Louis, Zayn i Niall... Niall. Poczułam jego spojrzenie na sobie. Przeszły mnie ciarki. Jego piękne niebieskie oczy. Boże ogarnij się Lili. Przecież patrzy tak na wszystkie dziewczyny nie tylko na ciebie i pewnie nie tylko ty odczuwasz takie wrażenie. Podniosłam wzrok znowu na niego. On ciągle się na mnie patrzył. Uśmiechnął się i podszedł bliżej miejsca w którym stałam. Jakaś dziewczyna koło mnie zaczęła głośno piszczeć. Zignorowałam to i zaczęłam skakać do piosenki More Than This.

Kolejne piosenki minęły i piski ucichły gdy chłopcy stanęli na środku sceny by się pożegnać.
-Dobranoc Liverpool!!- Krzyknął Liam i platforma pod nimi zaczęła zjeżdżać w dół. Wtedy skapnęłam się że to koniec. Światła sceniczne zgasły. Ludzie zaczęli się rozchodzić. Spojrzałam na twarze dziewczyn które płakały z emocji. Westchnęłam i zaczęłam zmierzać ku wyjściu nie dopuszczając do wiadomości że moje marzenie się zakończyło. Że ten sen odpłynął. Ochroniarze przepuścili mnie i wyszłam na parking. Szłam powoli bardzo powoli.

-Hej! Lilian!- Usłyszałam krzyk za sobą. Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla. Chował się za busem i machał do mnie ręką. Uśmiechnęłam się w duchu i podeszłam do niego.
-Jak się podobał koncert?- Zapytał gdy znalazłam się już koło niego.
-Świetny! Naprawdę! Jesteście cudowni!- Uśmiechnęłam się. Niall odwzajemnił uśmiech. Cofnął się o krok i spuścił głowę wpatrując swój wzrok w ziemię.
-Ty już pójdziesz do domu, prawda?- Zapytał tak słodko że aż chciałam powiedzieć że nie i zostaję tutaj, ale nie mogłam.
-Tak, rodzice nie wiedzą gdzie poszłam i pewnie się martwią.-
-Uhh... bo my zostajemy tutaj jeszcze na chwilę bo mamy wywiady i w ogóle. Więc co robisz jutro?- Zapytał z pięknym uśmiechem.
-Jutro...- Zaraz dziewczyno, czy Niall Horan właśnie pyta się ciebie o to co robisz jutro?! Zachowaj spokój! -Będę cały dzień w domu.-
-O to dobrze! Daj mi swój telefon.- Zrobiłam co powiedział i podałam mu telefon.
-Co robisz?-
-Wymieniam numery.- Uśmiechnął się. -Zadzwonię jutro do ciebie!- Na te słowa otworzyłam szeroko oczy. MAM NUMER DO NIALLA I POWIEDZIAŁ ŻE DO MNIE ZADZWONI!!! Niczym w fanfiction!
-Niall!- Dobiegł krzyk Liama. Niall obrócił się za siebie i spojrzał znowu na mnie oddając mi telefon.
-Już muszę lecieć. Do zobaczenia jutro!- Krzyknął i pobiegł do Liama który stał nieco dalej.

Zaraz jak wróciłam do domu to zadzwoniłam do dziewczyn. Najpierw mi się tłumaczyły czemu na mnie nie zaczekały, a potem z emocjami opowiedziałam im o wszystkim. Z trudem mi w to uwierzyły, ale powiedziałam że przekona ich moje jutrzejsze spotkanie z Niallem. Usiadłam sobie na łóżku w piżamie i przemyślałam cały dzisiejszy dzień jeszcze raz. Nie wiem ile tak wspominałam, ale zrobiłam się już zmęczona. Na Twitterze napisałam tylko "To był mój najlepszy dzień w życiu @onedirection <3". Wpakowałam się pod kołdrę i zgasiłam lampkę zamykałam już oczy gdy nagle przyszedł mi sms. Wzięłam telefon i spojrzałam na nadawcę "Niallaer ;**" Cudowną sobie nazwę dał. Uśmiechnęłam się i otworzyłam wiadomość. "Śpij dobrze. <3". Zatkałam sobie usta rękom by nie pisnąć na cały dom.

Ja normalna directionerka. Najzwyklejsza na świecie piszę z Niallem Horanem. Trudno mi jest w to uwierzyć i zaczęłam nawet myśleć kiedy ten sen się kończy. Położyłam swoją głowę wygodnie na poduszce. Śnił mi się. Tak śnił mi się Niall. Zawsze myślałam że jestem w nich zakochana jako fanka. Wiecie o co mi chodzi? Ale teraz myślę że jednak to się trochę zmienia.
/Mrs. Stylinson

piątek, 29 listopada 2013

Forever Young #67

Pierwsze co chciałam to bardzo, ale to bardzo, bardzo was przeprosić że tak długo nie było żadnego posta, a co dopiero "Forever Young". Mam nadzieję że nie zapomnieliście co było w ostatnim rozdziale ;) I macie prawo się na mnie gniewać... jeszcze raz bardzo was przepraszam. xx


----Oczami Łucji----
Wczorajszy dzień był strasznie zakręcony. Pakowanie jeszcze do tego weszło. Ehh, ale dzisiaj jest idealnie. Czuję się jakbym miała znowu lecieć do Włoch do chłopców. Ale po pierwsze chłopcy są tu z nami, a po drugie nie lecimy do Włoch... tylko do Polski! Niesamowicie się cieszę.Nagle od tyłu złapało mnie coś w pasie.
-Hejka kochanie.- Powiedział delikatnie Niall. Obróciłam się i pocałowałam go czule w usta. Po schodach zeszła Alicja, a za nią Harry i Lou.
-Już się nie mogę doczekać by być w Polsce.- Powiedział Harry.
-Ja też nie! Będzie cudownie!- Krzyknęła Ala. Uśmiechnęłam się i rozglądnęłam po domu. Z salonu wyszedł Zayn ciągnąc ogromne walizki. Wyszliśmy z domu. Zamknęłam za sobą drzwi. Spojrzałam się na uśmiechniętych i wesołych przyjaciół. Ich oczy świeciły radością. Nie powiem że ja nie byłam wesoła. Spojrzałam na swój telefon. Klaudia dzwoni.
-Halo?- Odebrałam.
-Łucja! To co kiedy będziecie w Polsce?- Zapytała wesoło. Już się nie mogę doczekać by ją zobaczyć.
-Zaraz jedziemy na lotnisko.-
-Ok! To do zobaczenia!- Rozłączyła się. Schowałam telefon do kieszeni. Podszedł do mnie Niall. Złapał mnie za rękę.
-Chodź kochanie. Jedziemy.- Powiedział delikatnie. Wpakowaliśmy się wszyscy do samochodu i ruszyliśmy w stronę lotniska. Londyn dopiero budził się do życia. Ludzie szli do pracy, dzieci do szkoły. Siedziałam przy oknie więc dokładnie obserwowałam otoczenie. Nagle moją rękę złapała ciepła dobrze mi znana dłoń. Spojrzałam się na blond osobę z pięknymi niebieskimi oczami. Spoglądał na mnie z uśmiechem. Odwzajemniłam uśmiech. Dojechaliśmy do lotniska. Dzisiaj było pełno ludzi na lotnisku i jeszcze fanki nas zaatakowały. Spojrzałam w tłum ludzi. Spojrzałam się z powrotem na miejsce gdzie stał Niall. Niall? Nie ma go. Rozejrzałam się. Nie ma nikogo ze znajomych.
-NIALL!!?- Krzyknęłam na cały głos by przekrzyczeć fanki.
-NIALL!?-
-Niall!-
-Niall...- Westchnęłam, a do oczu zaczęły mi napływać łzy. Zaczęłam iść przed siebie. Kochanie gdzie jesteś? Mówiłam do siebie. Pełno ludzi, pełno nieznajomych twarzy. Łzy zaczęły mi się lać po policzkach. Gdzie są wszyscy? Nagle ktoś złapał mnie za rękę. Poczułam tylko szarpnięcie i znalazłam się w ramionach tej osoby.
-Jesteś, kochanie.- Pocałował mnie w czoło.
-Niall!- Wspięłam się na palce i pocałowałam go czuło w usta. Cały strach ze mnie uciekł. Blondyn uśmiechnął się. Zza jego pleców wyślizgnął się Liam.
-Tu jesteście... chodźcie bo ucieknie nam samolot.- Ruszyliśmy za nim. Tym razem nie puszczałam dłoni Horana. Szybko weszliśmy do samolotu i zajęliśmy wygodnie miejsca w fotelach. Obróciłam się do Alicji która siedziała przy Harrym.
-To co... lecimy do domu!- Uśmiechnęłam się. Ona rozkojarzona spojrzała się na mnie.
-Co... a t-tak.- Kiwnęła głową.
-Nie cieszysz się?-
-Cieszę! Tylko boję się występu...- Westchnęła.
-Nie bój się! Będzie tak jak w X-Factorze tylko że z naszymi piosenkami!- Posłałam jej uśmiech który mam nadzieję że dodał jej trochę otuchy. Obróciłam się do przodu. Oparłam się wygodnie na Niallu. Widoki za oknem są piękne. Kocham latać samolotem.

----Oczami Alicji---- 
Jestem fizycznie przygotowana na ten koncert, bo dużo razem ćwiczyliśmy, ale nie jestem przygotowana psychicznie. Boję się śpiewać razem z chłopakami. Nawet nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć czemu. Po prostu boje się. Spojrzałam na Harrego i moje zmartwienia uciekły. Siedział uśmiechnięty dzięki rozmowie z Zaynem. W jego pięknych, szmaragdowo zielonych oczach pojawiły się iskierki radości. Nie potrafię od niego oczu oderwać. Nagle coś mi się przypomniało i swój wzrok przeniosłam na swoją dłoń, a dokładniej na pierścionek widniejący na palcu. Piękny pierścionek który mi przypomina że jestem tylko i wyłącznie Harrego, że w przyszłości zostanę jego żoną i życie nam się cudownie ułoży. Oby.
Nawet nie zauważyłam kiedy minęła nam cała podróż samolotem i znaleźliśmy się już na Okęciu. Tylko jak wyszliśmy na płytę lotniska powitały nas piski fanek. Przyzwyczaiłam się już. Harry mocniej ścisnął moją dłoń. Rozejrzałam się po przyjaciołach. Wszyscy są. Możemy iść. Dostaliśmy swoje bagaże i wyszliśmy dzięki pomocy ochroniarzy na parking na którym stał ogromny bus. Wsiedliśmy do niego i pierwsze co to pojechaliśmy do hotelu.
Stojąc w windzie hotelowej wyciągnęłam z torebki telefon.
-Do kogo dzwonisz?- Zapytał się mnie Harry.
-Do Emilii.- Uśmiechnęłam się czekając na reakcje Harrego. W końcu kiedyś z nią był i do dzięki ich zerwaniu połączyłam się z Harrym.
-Uhh... ona nie jest na ciebie zła?-
-Nie jest, bynajmniej mam nadzieję że nie. W końcu jesteśmy przyjaciółkami prawda?-
-Tak.- Uśmiechnął się obejmując mnie w pasie. Poczułam przyjemne dreszcze jak dotknął mojej talii. Kocham to uczucie.
Poskakaliśmy po swoich pokojach i gotowi do wyjścia pojechaliśmy do centrum Warszawy. Nie mogę w to uwierzyć że jestem tu znowu. Tutaj w Polsce! Umówiliśmy się z Klaudią i Emilią w Starbucksie o 17:00 więc jeszcze trochę czasu było. Postanowiliśmy całą grupą wybrać się do parku. Nie wiem jak, ale cudem uniknęliśmy rzeszy fanów. Po Londynie byśmy sobie tak nie pochodzili, ale kto porównuje Londyn do Warszawy? Nie no obydwa miasta są piękne. Trzymałam za rękę Harrego, koło niego szedł Louis. Śmiali się i chichrali. Zayn, Liam i Niall gadali nawet nie wiem o czym, a Łucja przeglądała internet. Gdy nagle stanęła jakby ktoś ją zamroził.
-Co jest kochanie?- Zapytał się jej Niall. Ona tylko dłonią zatkała sobie usta. Podeszłam do niej i spojrzałam się w wyświetlacz Iphona. Zareagowałam tak samo jak ona.
-No o co chodzi dziewczyny?- Zapytał Louis. Łucja się otrząsnęła i zaczęła po cichu.
-Nie wiem jak ci to powiedzieć Liam...-
-O co ci chodzi?- Payne podszedł do niej bliżej.
-"Więc nie lubię mieć długo jednego... witaj kochanie."- Przeczytała podpis pod zdjęciem Jessie. Liam widać nie zrozumiał o co chodzi. Łucja delikatnie obróciła telefon pokazując zdjęcie Liamowi. Chłopcy stanęli w bezruchu. Spojrzenie Liama przybrało postać pustego.
-Liaś...- Wyszeptała Łucja.
/Mrs. Stylinson

piątek, 22 listopada 2013

End Time cz.1

End Time cz.1
Larry Stylinson..

Zeszliśmy ze sceny z uśmiechem. W uszach odbijały nam się piski i krzyki fanek. Byliśmy jeszcze nabuzowani występem. To jest co kochamy robić. Z uśmiechem spojrzałem się na Nialla który skakał z radości. Skąd on ma tyle siły jeszcze? Ale czemu się dziwić w końcu to Niall. 
-Uuuu, ale daliśmy show!- Odezwał się Liam. Potaknąłem głową. Louis się zaśmiał. Louis... Przymknąłem oczy by się uspokoić. Na całym świecie są tylko cztery osoby co wiedzą o moim ogromnym uczuciu do Louisa. Dokładniej Niall który się jako pierwszy domyślił, Liam i Zayn którym powiedziałem i jeszcze Lou której też się wygadałem. Westchnąłem głośno.
-Ziemia do Stylesa!- Krzyknął Louis machając mi ręką przed oczami. On nic nie wie co do niego czuję. Myśli że mam go za najlepszego przyjaciela po prostu. Nie może się dowiedzieć. Wtedy by wszystko się zepsuło. Nasza przyjaźń. A w ogóle to nie mogę być z Louisem bo on ma dziewczynę, Eleanor. Uśmiechnąłem się szeroko i ruszyliśmy w stronę garderoby. 
-Chcę tam wrócić!- Krzyknął Niall. Mieliśmy teraz dwu tygodniową przerwę od występów. Ogółem to jesteśmy w Los Angeles. Wykupiliśmy tutaj ogromny dom i sobie w nim mieszkamy na czas naszego pobytu tutaj. 
***
Ranek. Jestem wykończony po wczorajszym występie. Wyczołgałem się z łóżka i włożyłem na siebie rurki i jakąś luźną bluzkę. Nawet nie spojrzałem na zegarek tylko wyszedłem z pokoju i delikatnie w skarpetkach zacząłem schodzić po schodach do salonu połączonego z kuchnią i jadalnią. Przy blacie z kuchni natknąłem się na Liama.
-Dzień dobry.- Powiedziałem ocierając oczy z zaspania.
-Hejka Harry. Co zjesz na śniadanie?- Zapytał delikatnie.
-Emmm no nie wiem. Wykombinuj coś!- Odpowiedziałem z uśmiechem. Nagle po schodach zbiegł Louis. Ledwo wyrobił na zakręcie i ściągnął kurtkę z wieszaka. 
-Gdzie idziesz?- Zapytałem patrząc się na niego. Obrócił się w moją stronę i uśmiechnął się.
-Wychodzę.- Odpowiedział delikatnie.
-Nooo, ale gdzie?- Wstałem podchodząc do Lou. Uśmiechnął się. 
-To papa!- Pomachał i wyszedł. Spojrzałem się na Liama pytającym wzrokiem. Payne tylko wzruszył ramionami. Znowu usiadłem przy stoliku barowym i podparłem brodę ręką. Liam przestał na chwilę podsmażać jajka i spojrzał się na mnie.
-Co?- Zapytałem.
-Harry, mam pytanko.- Zaczął.
-No co...- 
-Czy ty jeszcze kochasz się w Louisie?- Na te słowa spojrzałem się na niego, a policzki zrobiły mi się czerwone. Nagle po schodach zbiegł Niall. 
-Co tam chłopaki?!- Krzyknął uderzając mnie w plecy. 
-Odpowiesz mi Harry?- Zignorował go Liam.
-O co chodzi?- Wtrącił się Horan. Ja kiwnąłem głową. Liam się tylko uśmiechnął i położył przede mną talerz z jajkami i bekonem. 
-Ja też chcę!- Krzyknął blondyn i stanął koło Liama. W tym czasie z łazienki wyszedł Zayn. Dzisiaj mieliśmy wolne. Więc postanowiliśmy cały dzień spędzić w domu. Oczywiście chciałem spędzić go z Louisem, ale on gdzieś wyszedł. Smutno mi było z tego powodu, ale chłopcy jak zwykle próbowali mnie pocieszyć. Szkoda mi Zayna tylko. Perrie wyjechała gdzieś teraz z Little Mix i nie ma zbytnio czasu. 
***
Siedzimy sobie i gramy w fifę. Gdy nagle Liamowi zadzwonił telefon. Payne jak wziął telefon do ręki jego mina się od razu skrzywiła. 
-Dzwoni Modest...- Westchnął i odebrał. Ciekawe co oni chcą. Przez ten czas mamy mieć wolne przecież. Po rozmowie Liam wszedł do pokoju i od razu się na mnie spojrzał ze smutkiem w oczach. 
-Co jest Li?- Zapytał się go Zayn. 
-No... bo...- Westchnął i usiadł koło mnie. -Louis właśnie się oświadczył Eleanor...- Na te słowa zamurowałem. Poczułem na sobie spojrzenia chłopaków. Niall cicho wymówił moje imię. Nagle poczułem samotną zimną łzę spływającą mi po policzku i drugą i kolejne. Zacząłem płakać. Poczułem uścisk w klatce piersiowej. Szybko wstałem i pobiegłem do pokoju. Usłyszałem jak chłopcy za mną biegną. Szybko zatrzasnąłem za sobą drzwi.
-HARRY EDWARD STYLES! OTWIERAJ TE DRZWI!!!- Usłyszałem krzyk Liama...
/Mrs. Stylinson

sobota, 16 listopada 2013

Story Of My Life #3

~Lucy~
Obudziłam się w nowym mieszkaniu. Czułam się cudownie. Założyłam kapcie i zaspana ruszyłam w stronę kuchni, w  której stały jeszcze pudła. Mama mi spakowała parę szklanek, kubków, talerz i sztućców, bym miała łatwiej. Zjadłam obfite śniadanie, ubrałam się szybko w coś wygodnego, składało się z moro leginsów i czarnej bokserki. Zabrałam się za sprzątanie. Zajęło mi to 4 godziny, no ale się opłacało. Padłam zmęczona na kanapę. Zegar wybił 15.00.
~ No to trzeba coś zjeść...~ powiedziałam do siebie. Przebrałam się i już po 20min byłam gotowa do wyjścia. Zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam w stronę wyjścia. Po otwarciu drzwi spotkałam Mike'a.
~ Hej ~ powiedział z uśmiechem.
~ Hej ~ odpowiedziałam. Po chwili ciszy spytał:
~ Potrzebujesz czegoś, albo mam ci coś pokazać w mieście ?~
~ Nie, ale dzięki że pytasz ~ odpowiedziałam z uśmiechem, a chłopak wyraźniej posmutniał,  na siłę chciał przykryć swój smutek uśmiechem.
~ Aha, to ok.~ powiedział, a ja kierowałam się dalej. Wiedziałam że Mike dalej stoi w drzwiach bo nie słyszałam dźwięku zamknięcia ich.
~ Kurde...~ powiedziałam pod nosem do siebie, tak cicho by brunet mnie nie usłyszał. Zacisnęłam pięści i odwróciłam się w jego stronę. Patrzył się na mnie.
~ A wiesz..no ok. Pokażesz mi jakąś dobrą knajpkę na obiad ? ~ spytałam. Oczywiście z litości, no ale zapowiada się fajna przyjaźń.
~ No pewnie !~ Mike w podskokach przybiegł do mnie i dotrzymał mi kroku.
***
Nie chce dawać mu nadziei, bo na razie muszę się skupić na czymś zupełnie innym. A mianowicie na             x-factorze. Castingi są za niedługo i musze się dogłębnie przygotować. Stresuje się strasznie. Ale dobra, wróćmy do Mike'a. Idzie koło mnie i ukradkiem spogląda kątem oka jak myślę. Szczerze to nie jest taki najgorszy. 
~ o czym tak myślisz ?~ spytał zaciekawiony. 
~ Aaa.... o jedzeniu bo głodna jestem~ oboje wybuchliśmy śmiechem. 
~ To już blisko, zaraz będziemy ~ odpowiedział z uśmiechem. Po chwili byliśmy na miejscu. Stałam przed dużymi szklanymi drzwiami.
~ Panie przodem ~ powiedział Mike i gestem zaprosił mnie do środka. 
~ A dziękuje ~ odpowiedziałam mu w drodze do wnętrza knajpki. Usiedliśmy przy oknie w dwuosobowym stoliku. Patrzył się na mnie tymi swoimi szarymi oczami, czułam się niezręcznie, pewnie znowu zrobiłam się czerwona, jak zwykle w takich sytuacjach. Na szczęście przyszedł kelner, jak na zawołanie. 
~ Co podać ?~ Spytał miły pan w średnim wieku z notesem w ręku. 
~ Proszę zamawiaj pierwsza~ powiedział Mike. Prawdziwy dżentelmen, już nie ma takich na świecie.
~ Okey, no to zestaw numer 14 poproszę i małą colę. ~ odpowiedziałam. 
~ No to ja to samo ~ odpowiedział brunet. Kelner uśmiechnął się, zabrał nasze karty menu i odszedł. Się nie dziwie że Mike wziął to samo co ja, bo przecież w ogóle nie raczył otworzyć karty, tylko cały czas patrzył się na mnie. Westchnęłam. 
~ Co tak wzdychasz ?~ 
~ Zamyśliłam się~ 
~ Co, znowu o jedzeniu?~ spytał i oboje znowu wybuchliśmy śmiechem.
~ Widze że lubisz się śmiać~ dodał.
~ Dawno się tak nie śmiałam~ odpowiedziałam. Rozmowę  przerwał nam kelner z daniami. Było pyszne. 
***
Po skończonym posiłku rozmawialiśmy jeszcze. Nagle zawibrował mi telefon. Odczytałam sms'a , był on od mamy:
"Jak tam, dotarłaś? Podoba ci się. Zadzwoń jak będziesz miała chwile.
                                                                                        Mama"
Na co ja odpowiedziałam" 
"Tak, super jest. Na razie nie mam czasu. Wiesz uczelnia i takie sprawy.... Obiecuje że zadzwonię jak tylko będę miała czas".
Blokując telefon, spojrzałam jeszcze na godzinę. 
~ Boże, już po 17.00.....~ wstałam szybko i szykowałam się do wyjścia z knajpki. 
~ Czemu już idziesz ?~ spytał zdziwiony brunet. 
~ Musze jeszcze...... się rozpakować~ powiedziałam na szybko. Przytuliłam na pożegnanie Mike'a i wybiegłam z restauracji. Tak naprawdę musiałam poćwiczyć, bo castingi są za dwa dni. Szybkim krokiem doszłam do domu. 
/IrishGirl♥


poniedziałek, 11 listopada 2013

Stay With Me Forever cz.2

Lilian
Nienawidzę poranków. Jeszcze jak mam iść do szkoły. Czekaj... jest sobota! JEST! Wyskoczyłam szybko z łóżka i od razu włączyłam laptopa. Weszłam do salonu, potem do pokoju rodziców. Nigdzie ich nie ma... A no tak! Pojechali do babci.  Czyli siedzę sama cały weekend! Weszłam powoli do kuchni i otworzyłam lodówkę. Nie ma nic do jedzenia... naprawdę? Całe szczęście mam trochę pieniędzy w portfelu to szybko skoczę do sklepu. Spojrzałam przez okno. Deszcz. Cudownie.

Ubrałam się i wybiegłam z domu. Sklep do którego zmierzam jest tuż za rogiem więc nie powinnam za szybko zmoknąć. Szybkim krokiem weszłam do sklepu. Rozejrzałam się po półkach, ale zamiast produkty moją uwagę zwrócił jakiś koleś. Ale nie że mi się spodobał, bardziej przez to jak wyglądał. Miał szare spodnie z dresu i wysokie białe adidasy. Kaptur z czarnej bluzy miał dokładnie naciągnięty na twarz. Do tego miał jeszcze założoną czapkę i okulary przeciwsłoneczne! Nawet słońca nie ma. Wzrok przeniosłam znowu na półkę z żywnością. Zrobiłam jeden krok do tyłu i poczułam jak ktoś na mnie wpada.
-Oj, przepraszam bardzo.- To ten dziwny powiedział. Miał znajomy dla mnie głos. Miły i ciepły. Tylko za nic nie mogę sobie przypomnieć gdzie go już słyszałam. Wzruszyłam ramionami i podeszłam do kasy. Jak zapłaciłam i wyszłam to zobaczyłam znowu go tylko teraz z innym kolesiem. Miał on obcisłe czarne rurki i zniszczone buty. Też miał czarną bluzę dokładnie naciągniętą na twarz. Zauważyli że się na nich patrzę i pobiegli na parking. Ehhh ta dzisiejsza młodzież. Zaśmiałam się i popędziłam do domu.

Weszłam do kuchni, zrobiłam sobie kanapki i usiadłam przed laptopem. Nagle telefon zaczął mi dzwonić.
-No co Sally?- Odebrałam.
-Chodź na dwór.- Powiedziała.
-Przecież tam pada.- Przekręciłam oczami.
-No... no to chodź do mnie!-
-No okej. Już się zbieram.- Wstałam i popędziłam do przyjaciółki. Znalazłam się już pod jej domem. Zadzwoniłam dzwonkiem i drzwi otworzyła mi zawsze uśmiechnięta Sally.
-Hejka!- Przytuliła mnie z uściskiem.
-Cześć.- Odwzajemniłam go. -Czemu tak wcześnie miałam przyjść?-
-Zaraz przyjdzie Nina.- Zignorowała moje pytanie i zaczęła robić herbatę.
-Zapytałam się o coś ciebie.- Powiedziałam zirytowana.
-A tak! Bo wczoraj z Niną ustaliłyśmy plan.- Powiedziała i spojrzała się na mnie dziwnym wzrokiem.
-O co ci chodzi?- Przekręciłam oczami. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Sally poszła otworzyć. Do środka weszła Nina. Sally wyszeptała jej coś na ucho i z uśmiechem podeszły do mnie.
-Wiesz... nasz plan nie jest idealny, ale może się udać.- Zaczęła Nina.
-No i może być to ryzykowne!- Zaśmiała się Sally. Wstałam z sofy z dziwnym spojrzeniem.
-Powiedzcie o co wam chodzi!- Krzyknęłam i zacisnęłam ręce na piersi.
-O koncert...- Wyszeptała Nina.


>Dzień koncertu. Dziewczyny stoją na parkingu, a przed nimi znajduję się płot oddzielający fanów od tylnego wejścia na arenę. Na parkingu stoi tour-bus One Direction.<
-Jesteście szalone.- Powiedziałam w końcu patrząc się na autobus z ich twarzami.
-No spójrz...- Pokazała ręką Sally na tłum fanek wciskających się przez bramki z biletami. -... one spełniają swoje marzenia metodą klasyczną, a ty nie!- Krzyknęła przytulając mnie.
-Właśnie! Może spotkasz ich tam i z nimi porozmawiasz!- Dodała szybko Nina.
-Albo mnie złapie ochroniarz i wyląduję na policji...- Westchnęłam przekręcając oczami. Sally się zaśmiała poprawiając czapkę.
-Nie będzie tak źle. Ale jak będzie się coś dziać pamiętaj! My tu będziemy czekać!- Powiedziała Nina klepiąc mnie po plecach.
-Okey. Ufam wam dziewczyny, bo was kocham.- Przytuliłam je. -Idę.- Powiedziałam wspinając się po siatce i przeskakując na drugą stronę. Podeszłam do płotu tak samo jak dziewczyny z drugiej strony.
-Uważaj na siebie!- Powiedziała Nina z uśmiechem. Przytaknęłam głową i ruszyłam po cichu za tour-busa 1D.

Zauważyłam wieszak z ubraniami stojący przy wejściu. Szybko do niego wbiegnę i schowam się może mi się uda. Jak pomyślałam tak zrobiłam i wbiegłam w ubrania. Całe szczęście było ich dużo więc nie było mnie widać. Rozejrzałam się po ubraniach i zobaczyłam koszulkę z Crazy Mofos. Uśmiechnęłam się. Nagle ktoś zaczął pchać wózek do przodu. Odsłoniłam sobie widok i widziałam jak wjeżdżam do jakiegoś korytarza. Nagle wózek się zatrzymał i ten kto go prowadził odszedł trochę. Wykorzystałam to i szybko wybiegłam z ubrań i schowałam się za rogiem. Wyjrzałam głową by zobaczyć kto idzie. O boże... to Lou i Baby Lux! Jaka ona słodka. Wyszłam zza rogu i zrobiłam z zachwytu dwa kroki w tył. Nagle poczułam że ktoś o mnie się zderza. Upadłam na ziemię, a osoba która we mnie uderzyła szybko podała mi rękę.
-Nic ci nie jest?- Był to męski przyjazny głos. Przeniosłam wzrok z podłogi na jego rękę. I zobaczyłam wtedy tatuaż z czterema strzałkami. Uśmiechnęłam się i w myślach powiedziałam Liam. Spojrzałam się na jego zakłopotaną twarz.

-Co ty tu robisz?- Zapytał gdy stałam już naprzeciwko niego.
-Ja..ja..- Wyjąkałam poprawiając włosy. On się uśmiechnął.
-Dobra nie ważne. Jak masz na imię?- Zapytał przekręcając głowę i robiąc słodki uśmiech. Wtedy coś mnie uderzyło. BOŻE! Dziewczyno właśnie przed tobą stoi LIAM PAYNE! Nie chciałam by było po mnie widać że jestem ich jedną z największych fanek. Chcę by mieli mnie za zwykłą dziewczynę... która właśnie wbiła się na koncert...
-Jestem... Lilian... Lili.- Odpowiedziałam w końcu. Liam się jeszcze szerzej uśmiechnął.
-Ładne masz imię. Chodź.- Złapał moją rękę i ruszyliśmy w kierunku drzwi z kartką z napisem One Direction. Otworzyłam szerzej oczy gdy Liam pchnął drzwi.
-Ej chłopcy uspokójcie się! Mam wam zaszczyt przedstawić dziewczynę!- Krzyknął. Nagle usłyszałam głos Harrego.
-Liam... będziesz zapraszał tu każdą fankę?-
-Nie. Przypadkowo na nią wpadłem na korytarzu i postanowiłem jej nas przedstawić. Poznajcie Lilian!- Krzyknął i wciągnął mnie do środka. Zarumieniłam się na widok ONE DIRECTION!

Przejechałam po każdym wzrokiem. Louis siedział na sofie, a koło niego Harry który się głupkowato uśmiechał. Zayn stał przy lustrze i też był wpatrzony we mnie. Przeniosłam swój wzrok na Nialla. Stał bez koszulki z pięknymi zdziwionymi oczami. Uśmiechnęłam się.
-Hejka. Lili... mogę ci tak mówić?- Zapytał się Harry wstając i podchodząc do mnie. Kiwnęłam głową na potwierdzenie. -Więc Lili... jak się tu dostałaś?- Zaśmiałam się cicho i poprawiłam włosy. Nie chcę wyjść na jakąś psychofankę, ale na zwykłą dziewczynę z marzeniem spotkania chłopaków z 1D z którą można się zaprzyjaźnić.
-No to trochę pokręcone...- Zaśmiałam się.
-Czekaj... niech zgadnę! Zabiłaś ochroniarza wbijając się tu i rozwalałaś wszystko po kolei, potem jak spotkałaś Liama to zagroziłaś mu śmiercią żeby cię tu przyprowadził?- Powiedział Louis. Wszyscy się na niego spojrzeli dziwnym wzrokiem, a Niall zaczął się śmiać.
-Nie to nie tak.- Uśmiechnęłam się.
-Wydajesz się na miłą Lili.- Powiedział w końcu Zayn. -Siadaj.- Pokazał na fotel naprzeciwko sofy. Wykonałam to. Chłopcy usiedli koło mnie.

Czuję się jakbym miała zaraz wystrzelić z tego fotela. Wyobraźcie sobie... spotykasz Liama i on zaprowadza Cię do garderoby 1D, a oni chcę się z Tobą zaprzyjaźnić! Masakra nie? Właśnie. Nie wiem jak to możliwe... takie coś zdarza się tylko w snach, opowiadaniach albo FanFiction... Uśmiech mi z twarzy nie mógł zejść. "Spokojnie" opowiedziałam to jak się tu dostałam chłopcom i też okoliczności takiej drogi na koncert. Oni się zaśmiali i powiedzieli że rozumieją mnie i na moim miejscu też by tak zrobili. Nagle Harry wstał.
-Wiesz Lili... mamy da ciebie niespodziankę...- Powiedział podchodząc do szafki i ściągając z niej papier na jakiejś smyczy. -Oto dla ciebie... bilet VIP na nasz koncert!- Uśmiechnął się, a ja nie mogąc w to uwierzyć przysłoniłam usta ręką.
-Dz-dziękuję...- Wyjąkałam.
/Mrs. Stylinson

wtorek, 5 listopada 2013

Story Of My Life #2


~Lucy~
Mam wiele planów, które postaram się zrealizować. Są one związane z muzyką. Wiem  czego chce i tak łatwo nie odpuszczę. Musze trochę skłamać, ale to naprawdę jest konieczne.
Właśnie skończyłam 18lat. Nareszcie! Całe wieki na to czekałam, oczywiście dzieckiem też jest fajnie być. Ale ja wole sama decydować co ze mną będzie dalej.
Dlatego wyjeżdżam na studia. Mama sama pomogła mi wybrać profil. Sory, ona go za mnie wybrała. Językowy, ha! Uważaj już pędzę.
***
Siedzę właśnie w pociągu i patrze za okno jak promienie słoneczne przebijają się przez szkło. Lekko ocieplają moją twarz. Nie czuje się z tym źle.Nie czuje się źle z tym, że jade, a raczej lece w inne miejsce. Jakby moja rodzina miała takie same poglądy co ja to by to wszystko całkowicie inaczej wyglądało. Ale i tak ich mocno kocham i zawsze będę, nie ważne co się stanie.
Jadę na lotnisko. Wybieram się do miasta, a przede wszystkim kraju, które wielbię od urodzenia. Marze o nim  odkąd pamiętam. To jest jedyna rzecz, którą tak bardzo pragnę.
Rodzice oczywiście o tym nic nie wiedzą, dla nich muzyka to nic.
***
Londyn. Moja inspiracja.
***
Po dość długim czasie nareszcie siedzę w samolocie. Nie wierzę w to, że właśnie lecę spełnić moje marzenia. Może nie wybieram się na studia, na razie, ale będę robić coś co sprawia mi przyjemność. 
Wynajęłam sobie małą kawalerkę, potulną i właśnie urządzoną pod mój styl, z czego jestem bardzo zadowolona. Mieści się ona na obrzeżach Londynu. Oczywiście pieniądze na nią miały iść na mieszkanie w Warszawie, no ale czego nie robi się dla marzeń. 
Próbowałam jeszcze przed moim wyjazdem porozmawiać z rodzicami, niestety nie udało się, a oni uważają muzykę i Londyn za absurd i lepiej niech mi to wyleci z głowy bo studia się zaczynają.
Po chwili rozmyślania i patrzenia się w okno zamknęłam oczy i odleciałam  w głęboki sen. 
***
~ Przepraszam, jesteśmy na miejscu~ usłyszałam głos, jeszcze z lekko przymrużonymi oczami spojrzałam przed siebie i ujrzałam wysoką blondynkę w mundurku i pięknym uśmiechem na twarzy. Rozejrzałam się, a ludzie kierowali się do wyjścia, więc też to uczyniłam za pomocą stewardessy.
Już po chwili zaczerpnęłam londyńskiego powietrza i rozglądnęłam się za jakimś transportem. Nie minęło kilka minut, a ja już siedziałam w żółtym pojeździe.
~ Gdzie jedziemy ?~ spytał się mnie nieco straszy pan.
~ Na Roovers Street, proszę ~ z uśmiechem odpowiedziałam.
Z ciekawością rozglądałam się i podziwiałam widoki magicznego dla mnie miejsca. Byłam jak zaczarowana urokami tego miasta.
***
Po 15min, byłam na miejscu. Stałam właśnie przed wyremontowaną kamienicą w miłej okolicy. Złapałam za rączki walizek, wzięłam głęboki oddech i kierowałam się w stronę wejścia. Niespodziewanie trudno było dostać się do wnętrza budynku. Zadyszana otworzyłam duże drzwi kamienicy.Zamknęłam drewniany prostokąt i odwróciłam się w stronę schodów. Poczułam ostry, ale zarazem przyjemny zapach  męskich perfum w moich nozdrzach. Podniosłam wzrok i ujrzałam wysokiego, krótko ściętego bruneta. Który zrobił krok do tyłu bym mogła oddychać. 
~ Przepraszam zapatrzyłem się w komórkę....~ powiedział łapiąc się jedną ręką za tył głowy, przeczesują tym samym włosy. 
~ Nie ma sprawy ~ uśmiechnęłam się. 
~ Może pomóc?~ 
~ A wiesz, chętnie~ Odpowiedziałam bez namysłu. Chłopak złapał w obie ręce walizki. 
~ No to na które piętro ?~ 
~ 2, a mieszkanie nr8 ~ Po chwili znaleźliśmy się na miejscu. Brunet odłożył torby na ziemie i skierował dłoń w moją stronę. 
~ A tak poza tym to Mike jestem ~ 
~ Lucy miło mi ~ Odwzajemniłam gest. 
~ Dziękuje ~ Dodałam mieszając w ręce kluczami. 
~ Nie ma sprawy~ odpowiedział powoli odchodząc tyłem.  Otworzyłam drzwi i włożyłam do środka walizki. Zamykając drzwi coś mnie powstrzymało. Spojrzałam się na nie i ujrzałam Mike'a. 
~ Jak byś coś potrzebowała to wal śmiało, mieszkam pod nr3~ Uśmiechnęłam się do niego na znak że zrozumiałam i zniknął mi z pola widzenia. Po zamknięciu drzwi, oparłam się lekko ramieniem o nie i cicho zaśmiałam się pod nosem. 

----------------------------
I jak? Mam nadzieje, że jak najbardziej się podoba. Zachęcam do komentowania, bo to pomaga w pisaniu :) Nie bójcie się One Direction pojawi się za niedługo.  Przepraszam że tak długo musicie czekać na rozdziały, ale brak czasu :/ 

/IrishGirl♥

Stay With Me Forever cz.1

Lillian
Tak, dziwne mam imię prawda? Mama chciała żebym miała je angielskie, ale tata i tak będzie zawsze je spolszczał i mówił do mnie Liliana. W ogóle mam 18 lat i jestem jedyną córeczką moich rodziców. Urodziłam się w Anglii, a dokładniej tutaj w Liverpoolu. Kocham to miasto całym sercem. Mam tutaj przyjaciół i tyle mi do szczęścia wystarczy, a nie jednak nie... jestem też jedną z fanek takiego zespołu. Co można chyba wywnioskować po moim pokoju. Oblepiony jest plakatami, karteczkami i naklejkami z 1D. Tak One Direction kocham ich! Ale nigdy nie mogłam bym wybrać ulubieńca, tego jedynego. W każdym z nich jest coś co kocham. Ale dobra wróćmy do mnie. Moja mama urodziła się tutaj, a tata w Polsce. Szczerze nigdy tam nie byłam, a umiem tylko niektóre słowa w tym języku. Mama pracuje jako pielęgniarka, a tata jako mechanik. Oznacza to że nie jesteśmy za bogaci. Rzecz można że przeciętni. 

Moje mieszkanie też nie jest za wielkie kuchnia, salon, łazienka i dwa pokoje, mój i rodziców. Mój pokój nie jest za piękny, ale za to bardzo przytulny. Zielone ściany to mam chyba od zawsze. Do tego stara ciemna meblościanka i kanapa rozkładana w łóżko. Ale jej nie rozkładam, za leniwa jestem. Mam tylko trzy drogie rzeczy w moim pokoju. Laptop, i dwie płyty 1D. Tyle mi wystarcza. Stoi u mnie też słoik z napisem "Zbieram na koncert". Tak próbuję zrealizować moje największe marzenie... pojechać na koncert One Direction. 

Chodzę do trzeciej klasy liceum i można powiedzieć że mam dobre oceny. Uczę się systematycznie i nie zawalam sprawdzianów, ale nie oznacza to że jestem nudziarą! W klasie mam wielu znajomych, a dokładniej wszystkich. Każdy z nas lubi się tak samo i nie "hejtują" mnie za to że słucham 1D. Tolerują to. Tak u mnie w klasie tylko ja oszalałam na ich punkcie, a dowodem że można szanować ludzi przez muzykę jaką słuchają są moje dwie przyjaciółki. 

Znam je od urodzenia i kocham całym sercem. Opowiem po kolei zaczynając od Sally. Jest ona najbardziej z nas wyluzowana. Chodzi zwykle w dresach, albo luźnych spodniach do tego bardzo wygodna bluza. Zazdroszczę jej figury. Tańczy hip-hop więc nieźle się rusza. Ma piękne długie brązowe włosy i do tego wyjątkowe zielono-brązowe oczęta. Jej rodzice nie są zbyt bogaci, a nasze mamy nawet pracują w tej samej robocie. Po opisie Sally można śmiało powiedzieć że gustuje w muzyce typu rap i hip-hop. Najbardziej na świecie wielbi Eminema. Była nawet raz na jego koncercie.
Chwali się tym zawsze. 

Dobra teraz przedstawiam Ninę. Mogę śmiało powiedzieć że ona jest boogata i to nawet bardzo bardzo. Ma dom w tak zwanej dzielnicy bogaczy. Naprawdę super chata. Zazdroszczę jej nawet czasami. Ogółem kocham jej włosy. Ma je czerwone. Nie, nie rude... Krwisto czerwone! Ma kolczyk w nosie jako jedyna z klasy. Jej styl to bardziej ćwieki, kolor czarny, glany, moro. Typowa rock-girl. Jest strasznie wysoka i kocha grać w siatkówkę. Ogółem kocha rock i metal. Bardziej rock starej generacji typu Nirvana, Guns n Roses. Tak tylko o nich ciągle gada i ma koszulki z nadrukami logo tych zespołów. Ma pokój cały w takim czarnym stylu, a jej największym skarbem jest gitara od Slasha wystawiona na aukcję. Rodzice jej kupili na imieniny. IMIENINY! Też chcę takie prezenty.

Ale teraz wróćmy całkowicie do mnie i mojej aktualnej sytuacji. Właśnie siedzę u siebie w pokoju i płaczę. Tak płaczę bo za tydzień u mnie w mieście mają zagrać One Direction!. Nie wieżę że to się stało! Ale i tak pewnie nie pojadę na ich koncert... bo jest za drogo.
-MAMO! MAMO!-
-Co jest, kochanie?-
-Za tydzień One Direction zagrają u nas koncert!- Skakałam krzycząc na całe mieszkanie.
-To dobrze. Cieszę się.-
-Mamo... chciałabym być na ich koncercie.-
-Wiem. Ale nie stać nas. Nie możemy sobie na to pozwolić.- Głośno westchnęłam i zapłakana usiadłam na łóżku. Mama wyszła z mojego pokoju. Dlaczego nie pochodzę z bogatej rodziny? Dlaczego nie mamy pieniędzy na ten koncert?! Nagle moje rozmyślenia przerwał telefon. Dzwoni Sally.
-Tak?- Zapytałam pociągając jeszcze raz nosem.
-Czemu znowu płakałaś?-
-Bo One Direction zagrają koncert za tydzień u nas na stadionie...-
-To cudownie! Czemu się nie cieszysz?-
-BO NIE PÓJDĘ NA TEN  KONCERT!!- Krzyknęłam na cały głos.
-Ouu... to kicha. Ale ja z Niną zaraz po ciebie jesteśmy. Zbieraj się.- Na początku nie ogarnęłam gdzie idziemy, ale w końcu sobie przypomniałam że Sally idzie jutro na randkę i musimy pomóc jej coś wybrać.
-No dobra, czekam.-

Po jakiś 10 minutach rozległ się dźwięk domofonu. Zbiegłam po schodach i skoczyłam na przyjaciółki.
-To gdzie najpierw idziemy?- Zapytała Nina.
-No do galerii. Tam na 100% coś znajdziemy!- Zazdroszczę Sally że idzie na randkę. Nigdy nie zostałam przez żadnego chłopaka na taką randkę zaproszona, więc...
-Nad czym tak myślisz Lili?- Spojrzała się na mnie Nina z lekkim uśmiechem.
-Wiesz... 1D przyjadą tutaj za tydzień, a Lili nie może iść na ich koncert.- Odpowiedziała za mnie Sally.
-To smutne, ale może uda ci się przekonać rodziców.-
-Nie da rady. Gadałam już dzisiaj z mamą i powiedziała że nie mamy pieniędzy.- Odpowiedziałam ze smutkiem.
Po jakiś dwóch godzinach spędzonych w galerii w końcu kupiłyśmy sukienkę. Jest śliczna czarna z kokardą. Może to nie jest idealny styl Sally, ale cudem jej się spodobała.

Dziewczyny odprowadziły mnie do domu. Weszłam spokojnie.
-Mamo, tato już jestem!- Krzyknęłam zapalając światło w salonie. Nikt nie odpowiedział. Spojrzałam się na karteczkę na stole. "Kochanie, pojechaliśmy do babci. Źle się czuje i ktoś musi z nią zostać. Mam nadzieję że dasz sobie radę sama. Mama." Mamo... oczywiście że dam. Nie jestem jakimś dzieckiem. Odłożyłam kartkę i weszłam do swojego pokoju. Od razu wbiłam na TT i ujrzałam pełno postów od innych dziewczyn typu "MAM BILET NA KONCERT!!", "MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ!", "1D NADCHODZĘ!". Od razu zamknęłam laptopa i położyłam się na łóżku z płaczem. Dlaczego ja nie mam takiego szczęścia!!
 /Mrs. Stylinson 

niedziela, 3 listopada 2013

You Are Me Dream cz.6 [END]

Harry
-Wszystko będzie dobrze Harry, zobaczysz. Możesz zostać u mnie tyle ile chcesz.- Nie wiedziałem że Lou tak dobrze przyjmie fakt że jestem jaki jestem. Przytulił mnie, a ja poczułem motylki w brzuchu. Nagle zadzwonił mi telefon. Oderwałem się od Louisa odbierając.
-No co Niall.- Kurdę, musiał zadzwonić akurat w takiej chwili.
-Chodź spotkamy się w parku. Jestem z Liamem, a ty weź ze sobą Louisa. Wiem że chcesz.- Usłyszałem śmiech Nialla i Liama.
-Niall! No dobra idziemy.- Westchnąłem i rozłączyłem się.
-Gdzie idziemy?- Zapytał Lou.
-Do parku.- 

Szliśmy w ciszy. Louis rozglądał się po świecie skąpanym w odcieniach jesieni, a ja... ja utonąłem w jego pięknych, błękitnych oczach. Nagle na mojej drodze stanął słup drogowy.
-AŁA!- Wrzasnąłem przewracając się na ziemię. Rozległ się głośny śmiech Louisa. Oczywiście zaczerwieniłem się i próbowałem wstać. Tommo mnie wyprzedził podając mi rękę. 
-Dzię-ękuję.- Wyjąkałem zawstydzony.
-Na co ty się tak patrzysz Harry, że nawet słupów nie widzisz!- Uśmiech na jego twarzy był przepiękny.  Poszliśmy dalej aż znaleźliśmy się w parku. Podeszliśmy do murka przy którym pierwszy raz się spotkaliśmy. 
-I gdzie oni są?- Zapytałem rozglądając się. Nagle zza pleców wyskoczył Niall krzycząc. Wystraszyłem się że aż podskoczyłem. I znowu śmiech ze mnie, ale teraz śmiali się wszyscy.
-To nie jest zabawne!- Krzyknąłem odwracając się do nich tyłem.
-Właśnie! Nie śmiejcie się z Hazzy!- Powiedział Louis obejmując mnie ramieniem. Znów się zaczerwieniłem, ale spojrzałem się też na blondyna. Ten jego zadziorny uśmieszek. 

Po jakimś czasie pogaduszek ruszyliśmy w centrum miasta. Przechodziliśmy właśnie przez jedną z bocznych uliczek, ale nasz wzrok przykuło graffiti na ścianie. Zatrzymaliśmy się. Nagle spostrzegliśmy chłopaka który chyba był jego twórcą. Spojrzał się na nas z uśmiechem. Ma brązowe oczy i kruczoczarne włosy. Nagle Niall do niego podszedł.
-Zayn! To twoje dzieło?- Zapytał z entuzjazmem w głosie. Wtedy sobie przypomniałem że go znam. Chodzi do jednej klasy z Niallem. Uśmiechnąłem się. 
-Siemka Niall. Ta, namalowałem to przed chwilą.- Westchnął i spojrzał na mnie. -A ty jesteś tenn emm...- Przymrużył oczy próbując sobie przypomnieć moje imię.
-Harry.- Powiedziałem za niego.
-Właśnie! Jesteś z 3 klasy liceum. Głośno u nas w szkole o tobie.- Powiedział. Zaciekawiło mnie to.
-A bardziej pozytywnych czy negatywnych?- Zapytałem z odwagą. Niall zrobił dziwną minę i zaczął kręcić głową.
-Wiesz... bardziej negatywnych. Że jesteś chamskim, samolubnym i rozpieszczonym dzieciaczkiem swoich bogatych rodziców. Ale najgorsze było to jak ktoś rozpuścił plotę że jesteś gejem.- Zaśmiał się mulat. Spuściłem głowę. Dziwne że gadają tak o mnie w innych szkołach. Spojrzałem się na Louisa. Miał zaciśniętą pięść.
-Nikt nie będzie tak mówił o Harrym!- Krzyknął do Zayna. Spojrzałem się na niego wzrokiem "Idioto co ty robisz!?". Zayn cofnął się krok w tył.
-Ja mówię tylko co słyszałem! Zresztą Niall też to słyszał!- Wskazał ręką na blondyna który widać że był przestraszony.
-Ale to tylko plotki! Naprawdę Harry! To że jesteś gejem wymyśliła jakaś laska która do ciebie zarywała, a ty ją spławiłeś. Harry...- Powiedział delikatnie. Uśmiechnąłem się głośno wzdychając.
-Dobra nie ważne.- Powiedziałem. 

Sytuacja się uspokoiła i zaczęliśmy normalnie rozmawiać z Zaynem. Jest miłym gościem. Polubiłem go mimo tego co mówił na początku, ale Lou chyba nie podziela tego zdania. Każdą jego wypowiedź dokańcza jakimś głupim tekstem. I ciągle nie wiem czemu on tak zareagował jak powiedział to Zayn.

Louis
  Jestem ciągle zły za to co powiedział Zayn. Gdybym chodził do tej szkoły poznajdowałbym tych ludzi i pozabijał. Nikt nie będzie tak mówił o MOIM Harrym! Zaraz co? Louis jakim twoim... a może moim. Jego loczki... może są moje? Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. A jego szmaragdy w oczach też są moje? Chciałbym... CZEKAJ CO?! Tommo ogarnij się. Nie jesteś gejem! Ale Hazza jest... fajnie by było gdyby się we mnie zakochał... Nie, nie, nie, nie. Nagle przed oczami przeleciała mi ręka Loczka.
-Ej Lou. Obudź się.- Jego głos... ten lekko zachrypnięty głos.
-Emmm żyję, żyję!- Wyrwałem się z transu. -Co jest?- 
-Dobra, ja lecę już do domu. Na razie!- Krzyknął Zayn odchodząc. 
-No my też już idziemy.- Powiedział Liam. 
-No chodź Harry do domu!- Dodał Niall, a Haz się na niego spojrzał ze smutną miną. -Co jest?- Zapytał podchodząc bliżej Loczka.
-Ja nocuję dziś u Lou.- Powiedział, a na te słowa szeroko się uśmiechnąłem. 

Odprowadziliśmy już Liama i Nialla i zmierzamy w stronę mojego domu. Kilka razy moja i Harrego ręka się o siebie otarły. Miałem ochotę już go złapać, ale się powstrzymałem. Jak weszliśmy do domu to na stole leżała karteczka.
-A co to?- Zapytałem i zacząłem czytać na głos. -"Louis, tej nocy nie wracam do domu. Mam nadzieję że dasz sobie radę i nie spalisz domu. Całuję."- Zaśmiałem się.- Moja mama chyba przeczuwała że ktoś będzie u mnie spał!- Uśmiechnąłem się do Hazzy. On odwzajemnił uśmiech.

Skoczyłem na sofę, a Harry usiadł delikatnie koło mnie. Spojrzał się na mnie swoimi zielonymi tęczówkami, przeszły mnie ciarki. Czemu ja tak na niego reaguję?!
-To co robimy?- Zapytał. Wzruszyłem ramionami. 
-Nie wiem. Chodź posiedzimy na dworze.- Wstałem i złapałem jego rękę ciągnąc na podwórko. Nasze palce splotły się w mocny uścisk. Poczułem motylki w brzuchu i niesłyszalnie westchnąłem. Rozłożyłem na ziemi pierwszy lepszy koc jaki znalazłem i usiedliśmy na nim.

Harry
Jego delikatna skóra jest taka cudna. Usiadłem bardzo blisko niego przyciągając do siebie nogi i obejmując je ramionami. Louis rozłożył się i prawie leżał. Dzisiejsza noc nie była aż taka chłodna, ale i tak poczułem na sobie lekki wietrzyk. Obróciłem głowę w kierunku Lou i nasze oczy się spotkały. Na jego twarzy pojawił się uśmiech który wymusił też uśmiech u mnie. Tomlinson usiadł blisko mnie ciągle patrząc się w moje oczy. 

-Harry, za co ty mnie lubisz?- Zaczął, a moje serce zaczęło walić jak dzwon. Ciężko westchnąłem, a Lou ciągle wyczekiwał odpowiedzi. 
-Wiesz... no... za to że jesteś... bardzo wesoły i zabawny... ehh zawsze mnie pocieszasz, no jesteś też mądry. Ogółem za to że jesteś.- Uśmiechnąłem się lekko. Na jego twarzy pojawił się rumieniec zresztą ja też byłem cały czerwony. 
-Ohh Harreh! Jakie to słodkie!- Krzyknął przysuwając się bliżej. 
-A teraz za co ty mnie lubisz?- Wypaplałem bez namysłu, nawet nie wiem czy on mnie w ogóle lubi. Jego oczy powędrowały na palce którymi się bawił. 
-Ja ciebie... za ... za to że jesteś taki fajny i wesoły! Lubię z tobą spędzać czas i w ogóle...- Zarumienił się. Nagle poczułem chęć przytulenia go. Tak też zrobiłem. Wplotłem się w niego, a swoją głowę położyłem na jego ramieniu. On odwzajemnił uścisk. 
-Cieszę się że cię mam Louis.- Powiedziałem mu na ucho. On odciągnął się trochę ode mnie, ale zaraz znowu przybliżył.

Nasze nosy się ze sobą stykały i patrzyliśmy sobie w oczy. W jego oczach potrafiłem przeczytać radość, ogromną radość. Poczułem jak mi rozsadza brzuch. Nagle Louis się zbliżył do mnie jeszcze bardziej. Na początku nie wiem co się stało. Zszokowany poczułem smak jego warg. Mocno docisnął je do moich. Po czasie ja też zacząłem odwzajemniać pocałunek. Po jakimś czasie odsunęliśmy się od siebie. Louis oblizał delikatnie swoją dolną wargę. W jego oczach pojawiła się miłość. Zdziwiło mnie to i jedyne co zdołałem wypowiedzieć to jego imię. Louis złapał moje ręce. 
-Wiesz, Harry. Ja...- Jego wzrok powędrował na nasze splecione dłonie. -Kocham cię.- Powiedział szybko i się cały zaczerwienił. 

Nie potrafiłem mu nic odpowiedzieć. Spuściłem głowę i nagle na nasze ręce spadła kropla mojej łzy. Lou podniósł głowę. Ja się lekko uśmiechnąłem.
-Czytasz w moich myślach, Lou.- Powiedziałem w końcu z uśmieszkiem. Louis odetchnął. -Jesteś mi potrzebny.- Dodałem szybko i znów się wpiłem w jego usta. -Dziękuję że jesteś. Powiem otwarcie... Jesteś moim marzeniem... Louis.- Mówiąc to nie potrafiłem przestać się uśmiechać. Louis wstał podskokiem i krzyknął. 
-Tak jest! Uwaga, uwaga! Właśnie się ZAKOCHAŁEM!- Wykrzyczał na cały głos. Wyszczerzyłem oczy.
-Louis! Idioto siadaj! Jeszcze ludzie nas usłyszą!- Syknąłem na niego. On się zaczął śmiać i położył się koło mnie. Ja zrobiłem to samo. Przytuliłem się do niego kładąc głowę na jego ramieniu, a rękę na brzuchu. 
-Kocham cię.- Wyszeptałem i zamknąłem oczy. 

[Dokończenie]
Cała nasza piątka właśnie siedziała w kawiarni. Tak piątka. Zaprzyjaźniliśmy się strasznie z Zaynem. Długo zbierałem się by powiedzieć wszystkim że chodzę z Louisem, ale w końcu się udało i wszyscy, co mnie bardzo zdziwiło, zaakceptowali to. Razem z chłopakami wynajmowaliśmy mieszkanie. Wszyscy się na nie składali. Współczuję im bo oni musieli pracować już. Ja jeszcze nie mogłem dlatego mama w ukryciu przed tatą wysyłała mi co miesiąc jakieś pieniądze. Nigdy bym nie pomyślał że to się tak obróci. Wszystkim nam się żyło cudownie. Zayn nawet znalazł sobie piękną dziewczynę. A Liam i Niall chyba coś do siebie mieli, ale nie wiem co. Ja i Louis zostaliśmy okrzyknięci przez Nialla najpiękniejszą parą na świecie. Kocham go z całego serca, a on odwzajemnia to uczucie. I to było piękne...
[Koniec]
Napiszcie w komentarzach jak się podobało... i czy ktoś to w ogóle czyta. Będzie mi wtedy strasznie miło... x.
/Mrs. Stylinson 

sobota, 2 listopada 2013

You Are Me Dream cz.5

Harry
Nie wiem co takiego strasznego widzę w burzach, ale się po prostu boję. Siedzieliśmy tak chyba jeszcze z godzinę. Louis obejmował mnie ramieniem. Myślałem że spłonę od rumieńców i motyle z brzucha mi wylecą, ale jakoś to przetrwałem. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Niall się ciągle śmiał raz myślałem że od śmiechu się zadławił. 

-Hahahahaha! Naprawdę?! Ooooo...- Zdziwienie Nialla było takie samo jak nasze. Nagle w domu zrobiło się jasno. Światło aż po oczach biło. Louis się na mnie spojrzał i zabrał rękę. Ehh ta cudowna chwila minęła...
-Widzisz Harry, nie potrzebnie płakałeś.- Skomentował swoim pięknym głosikiem.
-My już pójdziemy bo jeszcze znowu się rozpada.- Wstał Liam i zaczął ubierać płaszcz. 
-Dobranoc Harreh.- Lou pocałował mnie w czoło. Pewnie jestem znowu cały czerwony.
-Dobranoc...- Powiedziałem półgłosem i zamknąłem za nimi drzwi. Oparłem się potem o nie plecami. To najpiękniejszy dzień w moim życiu! Dobra śpiący jestem. Kładąc nogę na pierwszym stopniu schodów poczułem ból w plecach. Kurde... może nie do końca taki piękny. 

Szybko się umyłem i wbiegłem pod kołdrę. Spojrzałem na telefon. Dostałem sms'a od Nialla "Ty strasznie się czerwienisz, wiesz?". Coooo? "To to aż tak widać???" Odpisałem szybko i walnąłem "facepalma". Brawo Styles teraz Louis na 100% wie że on mi się podoba. "No nie wiem czy on wie, ale ja i Liam tak ^^". Dzięki Niall. Na to mu już nie odpisałem bo jestem zbyt zmęczony. Odłożyłem telefon i walnąłem się głowę na poduszkę.

-Kochanie, on na pewno jeszcze śpi, chodź przywitajmy się z nim.-
-Nie, nie mam zamiaru go widzieć. Nie chcę by on tu mieszkał.- 
-Nie możesz tak mówić! To przecież twój syn!-
-Nie mam syna! Mój syn nie jest gejem!- Usłyszałem krzyki dochodzące z salonu. Już wiedziałem kto przyjechał. Wypełzłem z łóżka i po cichutku stanąłem w progu przejścia do  salonu. Stali tam. Moja kochana rodziciela i ojciec. 
-Nie mów tak!- Powiedziała mama. Widać próbuje mnie bronić.
-Mam go dosyć! Ciekawe czy wkładał już komuś?! Brzydzę się pedałów! Nie chce go mieć pod dachem!!- Na te słowa taty łzy zaczęły mi się lać po policzkach. 

Zrobiłem krok do przodu i powiedziałem po cichu.
-Cześć wam.- Pewnie mógłbym zrobić to efektywniej, ale nie mam do tego głowy. Mama się szybko obróciła.
-Harry...- Powiedziała cicho. Spojrzałem się na twarz taty. Coś się w nim gotowało. Podszedł do mnie i zamachnął się ręką.
-GEJ JEBANY!- Wrzasnął i uderzył mnie tak mocno że przewróciłem się do przedpokoju. Poczułem wielki ból na lewym policzku. Nie mogłem powstrzymać płaczu. Przez zamglone oczy spojrzałem się na mamę. Stała, po prostu stała i przyglądała się jak ojciec się nade mną pochyla i podnosi do góry.
-A nie, przepraszam. Miałem cię tak przywitać "Witaj kochany syneczku ilu wczoraj wylizałeś?"- Powiedział i znowu mną rzucił.
-ZOSTAW MNIE!- Krzyknąłem i wbiegłem szybko do pokoju. Zamknąłem drzwi na klucz. 
-Otwieraj te drzwi! Harry!- Tata próbował dobijać się do pokoju. Szybko przebrałem się z piżamy i wziąłem plecak. Wsadziłem do niego trochę ubrań, ładowarkę i jeszcze jakieś pierdoły. Do kieszeni wsadziłem telefon.

Mam wielkie szczęście że pod oknem z mojego pokoju jest dach tarasu i ogrodnik zostawił drabinę opartą o ten dach. Spojrzałem się jeszcze raz na drzwi które były okładanie pięściami przez tatę.
-Harry! Otwieraj!- Wrzeszczał ciągle.
-Przepraszam tato że nie jestem twoim kochanym syneczkiem.- Wyszeptałem i wyskoczyłem przez okno. Zbiegłem po drabinie i wybiegłem z ogrodu. Na podjeździe spojrzałem w okno. Stała tam mama, a z jej oczu lały się łzy. Zignorowałem ją i pobiegłem przed siebie.

I teraz do głowy wpadła mi ta myśl. Gdzie pójdę, co będę jadł, gdzie będę spał? Poczułem jesienny, zimny wiatr na sobie. I nagle moje nogi zaczęły prowadzić mnie w stronę ulicy domu Louisa. Szedłem tak pięć minut aż znalazłem się pod jego drzwiami. I co teraz powiem mu że uciekłem z domu i zapytam czy mnie przygarnie... no oczywiście że odmówi. Westchnąłem i zadzwoniłem dzwonkiem. Po minucie drzwi się otworzyły i osoba szybko wciągnęła mnie do środka.
-Hazza! Co ci się stało?- Louis położył rękę na moim spuchniętym policzku.
-Przywitanie.- Odparłem krótko. Znów w moim brzuchu zaczęły się gody motyli. 
-Co? A zresztą nie ważne. Siadaj zaraz mi wszystko powiedz.- Pokazał mi ręką na sofę w salonie. 

Nigdy nie byłem u Louisa. Nawet nie wiem skąd wiem że on tu mieszka. Jego salon był taki przeciętny. Wszędzie stały lub wisiały zdjęcia jego rodziny. Było tu strasznie przytulnie. 
-Nie ma twojej mamy?- Zapytałem patrząc się w stronę kuchni gdzie stał niebieskooki.
-Nie, a co?- 
-Zaraz się dowiesz.- Westchnąłem ocierając policzek. Lou wszedł do pokoju i położył na stoliku herbatę. 
-Mów co się stało. Co cię do mnie sprowadza?- Uśmiechnął się.
-Może powiem prosto z mostu. Lou... przygarniesz mnie do siebie? No nie wiem gdzieś tak na dwa dni? Potem sobie jakoś poradzę.- Spojrzałem się w jego piękne oczy. Był zdziwiony, ale zdziwienie zmył piękny uśmiech. Rzucił się na mnie obejmując moje ciało.
-Oczywiście Harreh! Możesz nawet na zawsze! Ale powiedz czemu?- Puścił mnie i znów usiadł po turecku.
-No bo uciekłem z domu...- Westchnąłem.
-Czemu? Twoi rodzice przyjechali?- Kiwnąłem głową.
-Tak i tata mnie czule przywitał.- Potarłem ręką po policzku.
-Ale czemu cię uderzył, z jakiego powodu?- Wtedy przypomniałem sobie że Louis nie wie o mojej orientacji. Co ja mam mu powiedzieć? Zamurowało mnie.
-Ej Haz?!- Machnął mi ręką przed oczami.
-Nie Louiss nic...- Westchnąłem. On przysunął się do mnie.
-Powiedz proszę.- W jego oczach pojawiła się powaga i smutek.

Wziąłem głęboki oddech. 
-Bo ja-a jeste-em inny...- Zacząłem. 
-Czemu "inny"?- 
-Bo mnie nie-e-e kręcą-ą  dziewczyny!- Powiedziałem w końcu lekkim krzykiem. Od razu spojrzałem się na Lou wyczekując jego reakcji. On odchylił lekko głowę do tyłu i uśmiechnął się.
-I dlatego cię tata uderzył? Że jesteś gejem?- Powiedział to ze spokojem. Łza poleciała mi po policzku i Louis ją zauważył bo od razu starł palcem z mojego policzka. 
-Tak.- Powiedziałem cicho.
/Mrs. Stylinson 

piątek, 1 listopada 2013

You Are Me Dream cz.4

Harry
Dni mijały powoli i wesoło. Bardzo zaprzyjaźniliśmy się z Liamem i Louisem. Są świetni! Tylko ciągle się boję że jak się dowiedzą skrytej prawdy o mnie to mnie odrzucą. Ehh... ciężko mi z tym jeszcze przy Lou! Myślę o nim przed snem. Śnię o nim. Jak wstaję to o nim myślę. Nawet teraz podczas śniadania! Mogę śmiało powiedzieć że się zauroczyłem. Chociaż nie.. nie chcę mówić tego nikomu.

W końcu jem normalne śniadanie. Ostatnio jedynym posiłkiem były poranne płatki, a potem już jedzenie na mieście. Nie przeszkadzało mi to bo jadaliśmy zawsze razem. Pyszna jajecznica którą sam sobie zrobiłem zjadłem w minutę. Włożyłem talerz do zmywarki i pobiegłem na górę. Ubrałem się i stanąłem przed lustrem. Muszę ładnie wyglądać bo w końcu mam dla kogo. Uśmiechnąłem się i pojawił się mój pierwszy kompleks... dołeczki w policzkach. Nienawidzę ich! Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Kiedyś pierwsze na myśl by mi przyszło że to Niall. Pobiegłem otworzyć. Zeskakiwałem co dwa schodki i OCZYWIŚCIE na ostatnim musiałem zaliczyć glebę.
-KURWA!- Wrzasnąłem na cały dom. Nagle drzwi się otworzyły i wbiegł Louis.
-Harreh... nic ci nie jest?- Zapytał słodko podnosząc mnie.

Spojrzałem się w jego oczy. Te piękne błękitne tęczówki. I ten uśmiech. Nogi znów się zmieniły w watę. Przeniosłem wzrok na jego włosy. Fryzura jak zawsze idealna. Uśmiechnąłem się.
-Hazza...- Powiedział trzymając mnie w tali. Na pewno wtedy zrobiłem się czerwony jak burak.
-Nic mi nie jest Lou, jestem lamą po prostu...- Westchnąłem. Tommo puścił mnie i stanął dwa kroki dalej. Tak Tommo. Przez ten cały czas nawymyślaliśmy sobie pełno ksywek i dużo się o nim dowiedziałem. To że urodził się w Doncaster i przyjechał tu z powodu rozwodu rodziców. Miał siedem lat gdy kupili z mamą tu dom. Wiem też że kocha czerwony kolor i jeździć samochodem. Dużo się też dowiedziałem o jego cechach. Jest bardzo zabawny i wesoły, czasami bywa mądry i inteligentny, ale ogółem zachowuje się jak dziecko. Taki jest "mój" kochany Lou.

Odwzajemniłem uśmiech jaki mi posłał i usiadłem w kuchni. Louis ściągnął buty i zajął miejsce koło mnie.
-Harry, co dzisiaj robimy? Ma dzisiaj cały dzień lać.- Jak wypowiedział te słowa to zaczęły z nieba lać się krople deszczu. Zaczęliśmy się głośno śmiać.
-Przypadek?- Powiedziałem przez śmiech.
-Nie sądzę!- Dokończył Louis. Po powstrzymanym ataku śmiechu chłopak skoczył na kanapę i wziął do ręki pada z konsoli.
-Chodź, słodziaku! Pogramy!- Na te słowa motylki zaczęły szaleć w moim brzuchu. Kocham jak tak do mnie mówi. Poprawiłem włosy i usiadłem koło niego włączając konsolę. 
-A gdzie Liam?- Zapytałem. Louis się na mnie spojrzał i wzruszył ramionami. 
-Nie wiem. Nie dzwoniłem do niego. Od rana myślałem tylko by przyjść do ciebie i byśmy razem spędzili trochę czasu. I oto jestem!- Krzyknął przytulając mnie. Moje policzki przeszła fala ciepła i uśmiech się powiększył, ale chyba nie tylko uśmiech. STYLES OGARNIJ SIĘ! 

Potem rozpoczęła się gra. Tomlinson znowu zaczął skakać z radości po tym jak wygrał ze mną kolejną rundę. Rzuciłem pada i skrzyżowałem ręce na piersi robiąc smutną minkę.
-Ja już z tobą nie gram!- Syknąłem. Louis przestał machać rękami i spojrzał się na mnie.
-Po prostu nie potrafisz grać!- Krzyknął i wytężył wzrok patrząc jaka będzie moja reakcja. Wiedział że mnie można łatwo zdenerwować, a on to wykorzystuje przeciwko mnie! 
-Potrafię! Ale ty oszukujesz!- Krzyknąłem. Lou się do mnie zbliżył siadając po turecku. Uśmiechnął się i w moje loki wsadził swoje dłonie. Kocham gdy tak robi. Czuję się wtedy taki wyluzowany. Uśmiechnąłem się do niego i spojrzałem w oczy. 

Louis
Kocham przebywać u Harrego w domu. Czuję się tu tak swobodnie. Nie to co w domu, tam mama ciągle na mnie ryczy. Ehh ale przywyknąłem już do tego. Cieszę się że poszedłem wtedy z Liamem do parku. Gdybym tego nie zrobił to nigdy był nie poznał Hazzy. Uwielbiam go. Jego loczki który każdy jest zwrócony w inną stronę, jego piękne szmaragdowe oczy. Jak się na mnie spojrzałem to przechodziły mnie ciarki... i oczywiście ta najsłodsza rzecz w nim całym... jego dołeczki w policzkach! Są idealne! 

Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Szybko zabrałem ręce z jego włosów. Harry wstał.
-Już otwieram.- Odprowadziłem go wzrokiem pod drzwi i na mojej twarzy pojawił się uśmiech gdy loczek podciągnął sobie spodnie. Jego chude nogiii. Westchnąłem. Ale zaraz Louis czemu ty tak na niego reagujesz?! Przecież to facet! Ma w spodniach to samo co ty! Jeszcze dwa tygodnie temu miałem dziewczynę... Eleanor. Nasz związek nie potrwał za długo bo zdradziła mnie z moim przyjacielem Stanem. Ale nie chcę o tym myśleć. 

Harry uchylił drzwi. Do środka wparowali szybko mokry Niall i Liam. Ciekła z nich woda.
-No dłużej się nie dało?!- Krzyknął Niall. Liam spojrzał się na mnie.
-O hejka Lou. A co ty tu robisz?- Zapytał się wieszając kurtkę na wieszaku. 
-No wiesz... przyszedłem sobie do Harrego i gramy sobie.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Gracie?- Zapytał Niall unosząc brwi.
-Tak, idioto!- Rzucił Harry w niego poduszką. Niall zaczął się śmiać i skoczył do nas na sofę. W momencie w którym usiadł w domu zrobiło się ciemno, telewizor zgasł.
-Ja nic nie zrobiłem.- Powiedział rozkojarzony blondyn.

Nagle za oknem przeszła błyskawica i głośny huk. Harry podskoczył i pisnął. 
-Nie, nie... nie...- Powiedział z chrypką. Gdy znowu do domu wpadło światło od błyskawicy zauważyłem Harrego który z szafy wyciągnął wielki koc.
-Co jest Hazza?- Zapytał się go Liam.
-Harry boi się burzy. Zawsze płacze i panikuje.- Odpowiedział mu Niall. 
-No a-ale mam ta-ak od dzieciństwa...- Cichutko powiedział Hazza. Obróciłem się i podczołgałem się na sofie do niego. Chyba usiadłem bardzo blisko bo poczułem jego oddech na sobie. Przytuliłem go do siebie.
-Zaraz burza przejdzie i powróci prąd.- Powiedziałem głaszcząc go po głowie.
/Mrs. Stylinson 
Szablon by S1K