Harry
-Wszystko będzie dobrze Harry, zobaczysz. Możesz zostać u mnie tyle ile chcesz.- Nie wiedziałem że Lou tak dobrze przyjmie fakt że jestem jaki jestem. Przytulił mnie, a ja poczułem motylki w brzuchu. Nagle zadzwonił mi telefon. Oderwałem się od Louisa odbierając.
-No co Niall.- Kurdę, musiał zadzwonić akurat w takiej chwili.
-Chodź spotkamy się w parku. Jestem z Liamem, a ty weź ze sobą Louisa. Wiem że chcesz.- Usłyszałem śmiech Nialla i Liama.
-Niall! No dobra idziemy.- Westchnąłem i rozłączyłem się.
-Gdzie idziemy?- Zapytał Lou.
-Do parku.-
Szliśmy w ciszy. Louis rozglądał się po świecie skąpanym w odcieniach jesieni, a ja... ja utonąłem w jego pięknych, błękitnych oczach. Nagle na mojej drodze stanął słup drogowy.
-AŁA!- Wrzasnąłem przewracając się na ziemię. Rozległ się głośny śmiech Louisa. Oczywiście zaczerwieniłem się i próbowałem wstać. Tommo mnie wyprzedził podając mi rękę.
-Dzię-ękuję.- Wyjąkałem zawstydzony.
-Na co ty się tak patrzysz Harry, że nawet słupów nie widzisz!- Uśmiech na jego twarzy był przepiękny. Poszliśmy dalej aż znaleźliśmy się w parku. Podeszliśmy do murka przy którym pierwszy raz się spotkaliśmy.
-I gdzie oni są?- Zapytałem rozglądając się. Nagle zza pleców wyskoczył Niall krzycząc. Wystraszyłem się że aż podskoczyłem. I znowu śmiech ze mnie, ale teraz śmiali się wszyscy.
-To nie jest zabawne!- Krzyknąłem odwracając się do nich tyłem.
-Właśnie! Nie śmiejcie się z Hazzy!- Powiedział Louis obejmując mnie ramieniem. Znów się zaczerwieniłem, ale spojrzałem się też na blondyna. Ten jego zadziorny uśmieszek.
Po jakimś czasie pogaduszek ruszyliśmy w centrum miasta. Przechodziliśmy właśnie przez jedną z bocznych uliczek, ale nasz wzrok przykuło graffiti na ścianie. Zatrzymaliśmy się. Nagle spostrzegliśmy chłopaka który chyba był jego twórcą. Spojrzał się na nas z uśmiechem. Ma brązowe oczy i kruczoczarne włosy. Nagle Niall do niego podszedł.
-Zayn! To twoje dzieło?- Zapytał z entuzjazmem w głosie. Wtedy sobie przypomniałem że go znam. Chodzi do jednej klasy z Niallem. Uśmiechnąłem się.
-Siemka Niall. Ta, namalowałem to przed chwilą.- Westchnął i spojrzał na mnie. -A ty jesteś tenn emm...- Przymrużył oczy próbując sobie przypomnieć moje imię.
-Harry.- Powiedziałem za niego.
-Właśnie! Jesteś z 3 klasy liceum. Głośno u nas w szkole o tobie.- Powiedział. Zaciekawiło mnie to.
-A bardziej pozytywnych czy negatywnych?- Zapytałem z odwagą. Niall zrobił dziwną minę i zaczął kręcić głową.
-Wiesz... bardziej negatywnych. Że jesteś chamskim, samolubnym i rozpieszczonym dzieciaczkiem swoich bogatych rodziców. Ale najgorsze było to jak ktoś rozpuścił plotę że jesteś gejem.- Zaśmiał się mulat. Spuściłem głowę. Dziwne że gadają tak o mnie w innych szkołach. Spojrzałem się na Louisa. Miał zaciśniętą pięść.
-Nikt nie będzie tak mówił o Harrym!- Krzyknął do Zayna. Spojrzałem się na niego wzrokiem "Idioto co ty robisz!?". Zayn cofnął się krok w tył.
-Ja mówię tylko co słyszałem! Zresztą Niall też to słyszał!- Wskazał ręką na blondyna który widać że był przestraszony.
-Ale to tylko plotki! Naprawdę Harry! To że jesteś gejem wymyśliła jakaś laska która do ciebie zarywała, a ty ją spławiłeś. Harry...- Powiedział delikatnie. Uśmiechnąłem się głośno wzdychając.
-Dobra nie ważne.- Powiedziałem.
Sytuacja się uspokoiła i zaczęliśmy normalnie rozmawiać z Zaynem. Jest miłym gościem. Polubiłem go mimo tego co mówił na początku, ale Lou chyba nie podziela tego zdania. Każdą jego wypowiedź dokańcza jakimś głupim tekstem. I ciągle nie wiem czemu on tak zareagował jak powiedział to Zayn.
Louis
Jestem ciągle zły za to co powiedział Zayn. Gdybym chodził do tej szkoły poznajdowałbym tych ludzi i pozabijał. Nikt nie będzie tak mówił o MOIM Harrym! Zaraz co? Louis jakim twoim... a może moim. Jego loczki... może są moje? Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. A jego szmaragdy w oczach też są moje? Chciałbym... CZEKAJ CO?! Tommo ogarnij się. Nie jesteś gejem! Ale Hazza jest... fajnie by było gdyby się we mnie zakochał... Nie, nie, nie, nie. Nagle przed oczami przeleciała mi ręka Loczka.
-Ej Lou. Obudź się.- Jego głos... ten lekko zachrypnięty głos.
-Emmm żyję, żyję!- Wyrwałem się z transu. -Co jest?-
-Dobra, ja lecę już do domu. Na razie!- Krzyknął Zayn odchodząc.
-No my też już idziemy.- Powiedział Liam.
-No chodź Harry do domu!- Dodał Niall, a Haz się na niego spojrzał ze smutną miną. -Co jest?- Zapytał podchodząc bliżej Loczka.
-Ja nocuję dziś u Lou.- Powiedział, a na te słowa szeroko się uśmiechnąłem.
Odprowadziliśmy już Liama i Nialla i zmierzamy w stronę mojego domu. Kilka razy moja i Harrego ręka się o siebie otarły. Miałem ochotę już go złapać, ale się powstrzymałem. Jak weszliśmy do domu to na stole leżała karteczka.
-A co to?- Zapytałem i zacząłem czytać na głos. -"Louis, tej nocy nie wracam do domu. Mam nadzieję że dasz sobie radę i nie spalisz domu. Całuję."- Zaśmiałem się.- Moja mama chyba przeczuwała że ktoś będzie u mnie spał!- Uśmiechnąłem się do Hazzy. On odwzajemnił uśmiech.
Skoczyłem na sofę, a Harry usiadł delikatnie koło mnie. Spojrzał się na mnie swoimi zielonymi tęczówkami, przeszły mnie ciarki. Czemu ja tak na niego reaguję?!
-To co robimy?- Zapytał. Wzruszyłem ramionami.
-Nie wiem. Chodź posiedzimy na dworze.- Wstałem i złapałem jego rękę ciągnąc na podwórko. Nasze palce splotły się w mocny uścisk. Poczułem motylki w brzuchu i niesłyszalnie westchnąłem. Rozłożyłem na ziemi pierwszy lepszy koc jaki znalazłem i usiedliśmy na nim.
Harry
Jego delikatna skóra jest taka cudna. Usiadłem bardzo blisko niego przyciągając do siebie nogi i obejmując je ramionami. Louis rozłożył się i prawie leżał. Dzisiejsza noc nie była aż taka chłodna, ale i tak poczułem na sobie lekki wietrzyk. Obróciłem głowę w kierunku Lou i nasze oczy się spotkały. Na jego twarzy pojawił się uśmiech który wymusił też uśmiech u mnie. Tomlinson usiadł blisko mnie ciągle patrząc się w moje oczy.
-Harry, za co ty mnie lubisz?- Zaczął, a moje serce zaczęło walić jak dzwon. Ciężko westchnąłem, a Lou ciągle wyczekiwał odpowiedzi.
-Wiesz... no... za to że jesteś... bardzo wesoły i zabawny... ehh zawsze mnie pocieszasz, no jesteś też mądry. Ogółem za to że jesteś.- Uśmiechnąłem się lekko. Na jego twarzy pojawił się rumieniec zresztą ja też byłem cały czerwony.
-Ohh Harreh! Jakie to słodkie!- Krzyknął przysuwając się bliżej.
-A teraz za co ty mnie lubisz?- Wypaplałem bez namysłu, nawet nie wiem czy on mnie w ogóle lubi. Jego oczy powędrowały na palce którymi się bawił.
-Ja ciebie... za ... za to że jesteś taki fajny i wesoły! Lubię z tobą spędzać czas i w ogóle...- Zarumienił się. Nagle poczułem chęć przytulenia go. Tak też zrobiłem. Wplotłem się w niego, a swoją głowę położyłem na jego ramieniu. On odwzajemnił uścisk.
-Cieszę się że cię mam Louis.- Powiedziałem mu na ucho. On odciągnął się trochę ode mnie, ale zaraz znowu przybliżył.
Nasze nosy się ze sobą stykały i patrzyliśmy sobie w oczy. W jego oczach potrafiłem przeczytać radość, ogromną radość. Poczułem jak mi rozsadza brzuch. Nagle Louis się zbliżył do mnie jeszcze bardziej. Na początku nie wiem co się stało. Zszokowany poczułem smak jego warg. Mocno docisnął je do moich. Po czasie ja też zacząłem odwzajemniać pocałunek. Po jakimś czasie odsunęliśmy się od siebie. Louis oblizał delikatnie swoją dolną wargę. W jego oczach pojawiła się miłość. Zdziwiło mnie to i jedyne co zdołałem wypowiedzieć to jego imię. Louis złapał moje ręce.
-Wiesz, Harry. Ja...- Jego wzrok powędrował na nasze splecione dłonie. -Kocham cię.- Powiedział szybko i się cały zaczerwienił.
Nie potrafiłem mu nic odpowiedzieć. Spuściłem głowę i nagle na nasze ręce spadła kropla mojej łzy. Lou podniósł głowę. Ja się lekko uśmiechnąłem.
-Czytasz w moich myślach, Lou.- Powiedziałem w końcu z uśmieszkiem. Louis odetchnął. -Jesteś mi potrzebny.- Dodałem szybko i znów się wpiłem w jego usta. -Dziękuję że jesteś. Powiem otwarcie... Jesteś moim marzeniem... Louis.- Mówiąc to nie potrafiłem przestać się uśmiechać. Louis wstał podskokiem i krzyknął.
-Tak jest! Uwaga, uwaga! Właśnie się ZAKOCHAŁEM!- Wykrzyczał na cały głos. Wyszczerzyłem oczy.
-Louis! Idioto siadaj! Jeszcze ludzie nas usłyszą!- Syknąłem na niego. On się zaczął śmiać i położył się koło mnie. Ja zrobiłem to samo. Przytuliłem się do niego kładąc głowę na jego ramieniu, a rękę na brzuchu.
-Kocham cię.- Wyszeptałem i zamknąłem oczy.
[Dokończenie]
Cała nasza piątka właśnie siedziała w kawiarni. Tak piątka. Zaprzyjaźniliśmy się strasznie z Zaynem. Długo zbierałem się by powiedzieć wszystkim że chodzę z Louisem, ale w końcu się udało i wszyscy, co mnie bardzo zdziwiło, zaakceptowali to. Razem z chłopakami wynajmowaliśmy mieszkanie. Wszyscy się na nie składali. Współczuję im bo oni musieli pracować już. Ja jeszcze nie mogłem dlatego mama w ukryciu przed tatą wysyłała mi co miesiąc jakieś pieniądze. Nigdy bym nie pomyślał że to się tak obróci. Wszystkim nam się żyło cudownie. Zayn nawet znalazł sobie piękną dziewczynę. A Liam i Niall chyba coś do siebie mieli, ale nie wiem co. Ja i Louis zostaliśmy okrzyknięci przez Nialla najpiękniejszą parą na świecie. Kocham go z całego serca, a on odwzajemnia to uczucie. I to było piękne...
[Koniec]
Napiszcie w komentarzach jak się podobało... i czy ktoś to w ogóle czyta. Będzie mi wtedy strasznie miło... x.
/Mrs. Stylinson