czwartek, 31 października 2013

You Are Me Dream cz.3

Harry
Słońce wpadło mi do pokoju. Przewróciłem się na jeden bok. Niewygodnie. No to na drugi. FUUCK! Ała! Oczywiście musiałem spaść z łóżka! No brawo Styles, jesteś genialny! Przetarłem oczy i rozejrzałem się po pokoju. Nic się nie zmieniło. Nie było żadnego włamywacza, czy ataku zombie. Wstałem i podszedłem do lustra. Lubię przeglądać się w lustrze. Dziwne nie? Brzydki. Kocham swoją samoocenę. Otworzyłem drzwi z szafy i wyciągnąłem z niej rurki, białą bluzkę i koszulę w biało-czarną kratkę. Wszedłem do łazienki jeszcze szybko spojrzałem na schody. Nic się nie zmieniło. Przebrałem się i uczesałem włosy. Jestem taką lamą że oczywiście musiała mi spaść szczotka. Chcąc się po nią schylić poczułem wielki ból w plecach. Kurwa. Nienawidzę takich poranków.

Wszedłem jeszcze na chwilę do pokoju. W miarę poprawiłem pościel. Wziąłem telefon i spojrzałem na godzinę. CO JUŻ 13:00?! JAK?! Oficjalnie ten poranek zalicza się do jednego z najgorszych... Zbiegłem po schodach. Wszedłem do kuchni i wziąłem nóż do ręki. W tym samym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Ze strachu aż podskoczyłem. Odłożyłem ostre narzędzie i poszedłem otworzyć.
-Hej Harry!-
-Niall... co ty o tej porze?- Przetarłem oczy.
-Hazza! Przecież jest 13:00!-
-Ano, tak zapomniałem. Przed chwilą wstałem. Wejdź.- Otworzyłem szerzej drzwi by blondyn mógł wejść.
-Robię sobie właśnie śniadanie. Chcesz też?- Spytałem choć wiem że odpowiedź była na tak.
-Raczej obiad, tak chcę!- Jego oczy zaświeciły się i uśmiech pojawił na twarzy.
-Cicho.- Syknąłem.
-Harry, zachowujesz się jakbyś wstał lewą nogą!-
-Uwierz mi że wstałem...- I ból w plecach znowu dał o sobie znać.
-Przecież dzisiaj idziemy spotkać się z Liamem i jego przyjacielem! Ciesz się!- Przerwałem na chwilę smarowanie kanapek.
-A ty skąd wiesz? Nie przypominam sobie bym ci mówił.- Zrobiłem wielkie oczy.
-Bo nie tylko ty masz numer Liama!- Zaśmiał się blondyn. Dokończyłem robić kanapki i usiadłem koło niego przy stoliku barowym.
-Masz jedz! Tylko się nie udław.- Wypowiadając te słowa Niall zaczął się krztusić. Zacząłem się głośno śmiać, a on powiedział zachrypniętym głosem.
-To nie jest zabawne... mógłbym się udusić. Co wtedy byś zrobił?- Zapytał unosząc brwi.
-Pewnie śmiałbym się dalej!- I wtedy obaj wybuchliśmy śmiechem.

Po zjedzonych kanapkach wrzuciłem talerz do zlewu. Dosłownie wrzuciłem, bo rozległ się przerażający dźwięk porcelany. Nagle telefon w kieszeni mi zaczął wibrować. Dostałem sms'a od Liama "To co idziecie? My już czekamy w parku :)". Spojrzałem się na Nialla który już ubierał buty. "No już lecimy." Odpisałem i też zacząłem ubierać buty. Na rozpiętą koszulę włożyłem jeszcze mój ukochany czarny płaszczyk. Jeszcze jedno spojrzenie w lustro.
-No chodź już Harry... śliczny jesteś!- Powiedział zirytowany Niall.
-Nie kłam!- Syknąłem na niego i wyszliśmy z domu.

Na dworze nie było tak zimno jak mi się zdawało, ale od czasu do czasu wiał zimny wiatr. Całe szczęście park był nie daleko więc szybko doszliśmy na miejsce. Rozejrzałem się po parku wyszukując gdzie oni są. Nagle usłyszałem krzyk za plecami.
-Niall! Harry!- Obróciłem się. Siedzieli na murku. Liam i jego kolega. Z tego co mogłem poznać był to dość niewielkiego wzrostu o brązowych włosach z grzywką ułożoną w dobrze mi znany "artystyczny nieład" chłopak. Miał chyba około 20 lat. Jak podeszliśmy bliżej to zauważyłem jego bardzo jasne niebieskie tęczówki w których można było zobaczyć radość. Nogi się pode mną ugięły. A teraz spojrzałem na usta, były cienkie zakrzywione w piękny uśmiech. Wtedy to już totalnie myślałem że się przewrócę. Nagle przed oczami przeleciała mi ręka Nialla.
-Harry!? Ziemia do Harrego!-
-Żyję przecież!- Warknąłem na niego.

-Więc tak chłopaki to jest Louis...- A więc to tak ma na imię ta osoba o nieziemskich oczach i uśmiechu... Louis piękne imię...- ...Lou, to jest Harry i Niall.- Przedstawił nas Liam.
-Hejka!- I wtedy poczułem ciarki. Jego głos aż zapiszczał. Był przepiękny. Niczym głos anioła.
-Cześć!- Przywitał się wesoło Niall.
-Hej.- Powiedziałem nieco skrępowany tym jak niebieskooki się na mnie spojrzał.
-No skoro się już poznaliście, to może idziemy gdzieś?- Zapytał Liam.
- A co proponujesz?- Zaczął Niall. Spojrzałem się na niego. Jego oczy były wpatrzone w Liama. Hmmm Niall? I znowu poczułem na sobie wzrok Louisa. Spojrzałem się w jego oczy, a jego usta uśmiechnęły się do mnie. Poczułem nagle że moje policzki rozpalają się i staja czerwone. Najwidoczniej Niall to zauważył bo uśmiechnął się głupkowato.

Zaczęliśmy iść w stronę jeziora w centrum parku. Oczywiście ja mam takiego pecha że wiatr zaczął wiać od tyłu i całe włosy poszły mi na twarz. Musiałem wyglądać jak idiota bo Louis i Niall wybuchnęli śmiechem. Zawstydziłem się i próbowałem ułożyć włosy. Nagle poczułem jak Lou, bo chyba mogę go sobie tak nazywać, złapał mnie za ramie, a ja tylko zauważyłem kobietę która przejechała centralnie koło mnie na rowerze. Usłyszałem jak klnie na mnie. Spojrzałem się na Louisa.
-Chyba nie chcesz by rower cię przejechał?- Zaśmiał się, a ja znowu zrobiłem się czerwony. Czemu tak na niego reaguję?! Może dlatego że jest słodki i przystojny? Styles się zauroczył...
-No nie zbyt.- Odwzajemniłem uśmiech.
/Mrs. Stylinson

środa, 30 października 2013

Story Of My Life #1

Jak już wiecie z informacji, które zamieściła Mrs.Stylinson, zachodzą tu niespodziewane zmiany. Oczywiście będę dalej pisać Imaginy, jak chcecie to komentujcie (pod jakimkolwiek postem :> ) a dostaniecie na życzenie dedyka. 
Mam nadzieje , że Story Of My Life się spodoba. Skąd taki tytuł? No więc, nczątku nie myślałam o tytule nowej piosenki wydanej przez 1D, ale tytuł zdecydowanie odnosi się do tego o czym te opowiadanie będzie :D
No to więc Zapraszam ! :)
a po
Story Of My Life
 Mam na imię Lucy. Tak, jestem z Polski. Znaczy trudno to określić, bo jak dotąd nie miałam stałego miejsca zamieszkania. Gdy miałam 2 lata wyprowadziliśmy się do Norwegii i tam się początkowo wychowałam. Gdy ukończyłam 8 lat wróciliśmy do ojczyzny. W Polsce też  nie miałam stałego domu, wy prowadzałam się z jednego miasta i wprowadzałam do drugiego i tak w kółko. Jednak już od półtora roku mieszkam w okolicach Poznania. I to chyba najdłuższy okres, mieszkania w danym mieście. We wszystkich miastach jakich byłam jest pięknie. Każdy się wyróżnia w swój specyficzny sposób. 

Skąd te imię? A więc, tak jestem polką, ale mój tata właśnie pochodzi z Norwegii i mama postanowiła, że ładnie więc tak zostało. W sumie nie jest złe, tak czy inaczej nie narzekam. 
Jeśli chodzi o szkołe to przeważnie miałam nauczanie indywidualne, nie przeszkadzało mi to, ale czułam się odgrodzona, czułam się jakaś inna, że nie mogłam bawić się z innymi dziećmi.  Nie umiałam nauczyć się ojczystego języka w Norwegii, był dla mnie za trudny. W domu rozmawialiśmy po polsku, a nie miałam styczności z rówieśnikami, więc nie miałam JAK nauczyć się tego języka. 

Może miałam trudno, ale starałam się tego nie okazywać, ponieważ wiedziałam że inne dzieci mają gorzej ode mnie. Narzekanie, tupanie nogą i płakanie  z mojej strony, pokazało by tylko że jestem rozpuszczonym bachorem, a tak wcale nie było. 
Chodziłam bardzo często do psychologów, bo moja mama martwiła się czy te przeprowadzki mi nie szkodzą. Wszystko było ze mną w porządku, każdy psycholog u którego byłam był zdumiony z jakim łatwym podejściem podchodzę do życia,  zawsze odpowiadałam tym samym ' W wielu miejscach byłam i dużo widziałam '. Uczyłam się normalnie tak jak na swój wiek, ale inteligencją przewyższałam nie jednego nastolatka. 
 Nie mam przyjaciół, bardzo trudno zyskać moje zaufanie. Ale też bez przesady, miałam oczywiście znajomych. Chodziłam na dyskoteki i przyjęcia. Ale na przykład nigdy nie byłam na ślubie czy na randce. 
Nie miałam nigdy chłopaka. Nie zaznałam tej miłość. Nie zostałam zaproszona na bal, chociaż wiem że te czasy już nie wrócą, wiem że nastolatkiem jest się tylko raz. Ale nie cofnę czasu. Owszem żałuje. Miłość jest ważna, oczywiście, jednak wiem że ta osoba jest tam gdzieś na tej planecie. Trzeba być tylko cierpliwym i nie tracić nadziej.  

Lubie swoje życie, mogło być gorzej. Kocham moją rodzinę i tutejszych ludzi, którzy mnie otaczają. Jednak jest ta jedna rzecz, która napaja mnie szczęściem, która sprawia że za każdym razem pojawia się na mojej twarzy promienny uśmiech. Muzyka. Tak to ona daje mi tyle radości. Staram się robić wszystko co z nią jest związane. Tańczę , gram, a przede wszystkim śpiewam. Ciągle jak nikogo nie ma w domu, korzystając z okazji, puszczam na cały regulator muzykę i śpiewam. Nie wiem jak to robię, nie mogę sama siebie ocenić. Nie spytam się rodziny, bo dla nich to strata czasu i ich zdaniem powinnam zająć się sprawami które ułatwią mi życie. Jestem samoukiem,  wszystkiego uczę  się sama. To nie tak że nikt nie chce mi pomóc, ale ja tego nie chce, co innego z muzyką to inna bajka. 

Co do pieniędzy, to nie jestem najbogatsza. Nie mam markowych ciuchów i nie chodzę codziennie w czymś innym. Jestem przeciętną nastolatką, która ma podróby vansów i pasje. Na każdą upragnioną rzecz jak na przykład conversy, vansy czy jakiś lepszy telefon zbieram całkiem sama. Nie z kieszonkowego, bo go nie mam, z prac jako niania czy na targu. Jestem zadowolona bo rodzice mają pieniądze też na siebie chociaż mają ich mało. 

Mam dużo marzeń. Ja nimi żyje od tego trzeba zacząć. To jest moje motto "Żyj marzeniami". Nie rozumiem ludzi którzy je tracą po jednej czy dwóch nie udanych próbach. Trzeba walczyć aż do skutku, a napewno się uda. Ja o swoje dopiero zacznę, bo nareszcie wkroczyłam w świat dorosłych.... 

/IrishGirl♥   

Forever Young #66


Postanowiłam że napiszę wam ten rozdział i nie będę czekać na dwa komentarze. (I tak nikt tego nie czyta :<) Przed wami krótki rozdział. Od razu mówię że wyszedł mi źle, tak jak każdy inny... przepraszam. Ale ten rozdział dedykuję kochanej KLAUDII <3 xx.



---- Oczami Łucji ----
Właśnie przed chwilą Alicja i Harry powiedzieli nam że się ZARĘCZYLI! Jak wypowiedzieli te słowa poczułam radość, wielką radość! Od razu skoczyłam na Alicję i Harolda. To takie cudowne uczucie gdy się wie że twoja przyjaciółka się zaręczyła. Widziałam jej uśmiech, a jeszcze jak pokazała mi pierścionek to myślałam że padnę. Był przepiękny, zdobiony diamentami. Harry musiał nieźle się ogołocić z kasy. Z tymi emocjami każdy z nas poszedł spać. Weszłam do pokoju i zaczęłam ściągać kolczyki. W tym momencie Niall objął mnie mocno w talii.
~Ej! Wariacie!~ Krzyknęłam na niego i zaczęłam się śmiać gdy ten podniósł mnie. Psiknęłam i upadliśmy razem na łóżko. Blondyn ciągle nie wypuszczał mnie z ramion.
~Wiesz piękna...~ Zaczął.
~Słucham cię...~
~Kocham cię.~ Gdy wypowiedział te słowa nasze usta złączyły się. Poczułam motyle w brzuchu i jak jego język domaga się bym rozchyliła wargi. Zrobiłam to i wtedy nasze języki zaczęły toczyć bójkę. Po cudownym pocałunku spojrzałam mu w oczy. Jego niebieskie tęczówki zaświeciły się iskrami szczęścia. Poczułam że to ja dałam mu to szczęście.
~Niall, za co ty mnie kochasz?~ Zapytałam bez namysłu.
~No jak to za co? Za to że jesteś i cię mam!~ Przytulił mnie mocniej. Uśmiechnęłam się i uwolniłam z jego objęć.
~Co robisz?~ Zapytał od razu.
~No jak to co idę się myć i spać!~ Zaczęłam wyciągać piżamę z komody. Usłyszałam tylko jak Niall westchnął i weszłam do łazienki. Gdy się umyłam odłożyłam ubrania i spojrzałam się na łóżko. Niall już spał. Był słodko opatulony w kołdrę. Uśmiechnęłam się i położyłam koło niego przytulając się do jego torsu.
~Dobranoc kochanie.~ Wyszeptałam i pocałowałam go delikatnie w usta.

---- Oczami Alicji ----
Siedziałam sobie spokojnie w ciepłych objęciach Harrego gdy oczywiście musiał mi zadzwonić telefon. Uwolniłam się z jego uścisku i sięgnęłam po telefon.
~Słucham?~ Zapytałam.
~Hej Alicja, tu ja Nick. Dzwonię żeby poinformować was o koncercie.~ Na te słowa wybuchnęłam krzykiem.
~JAKIM KONCERCIE?!~ Harry się na mnie krzywo spojrzał, ale zignorowałam to.
~Więc za tydzień macie swój pierwszy koncert, będzie on razem z One Direction.~
~NAPRAWDĘ?!~
~Tak, wiecie co przyjedźcie do studia jutro to porozmawiamy. W ogóle przepraszam że dzwonię o tak późnej porze.~
~Nie szkodzi Nick. Przyjedziemy oczywiście!~ Rozłączył się. Moje oczy powędrowały na Harrego. Rzuciłam się na niego wpijając się w jego szyje i robiąc mu dużą malinkę.
~A za co to kochanie? I jaki koncert?~ Zapytał się zarumieniony.
~Jutro ci powiem.~ Uśmiechnęłam się. Nagle usłyszeliśmy szum na schodach.
~Nie bądźcie tak głośno... nie da się spać.~ Wypowiedział Louis przez chrypkę. Harry wstał i podbiegł do niebieskookiego.
~LouLou, nie przejmuj się nami. Alicji coś odbiło i zaczęła wrzeszczeć. Idź spać.~ Powiedział troskliwym głosikiem.
~Przepraszam Louis.~ Wyszeptałam przez uśmieszek.
~Dobra, dobra.~ Louis uwolnił się z objęć Hazzy i wszedł po schodach na górę. My też podreptaliśmy za nim. Jak weszliśmy do pokoju to rzuciłam się na łóżko podekscytowana. Spojrzałam się na Harrego który stał przed lustrem ciągle obserwując malinkę jaką mu zrobiłam.
~Nie no większej nie mogłaś zrobić.~ Zaśmiał się i skoczył na mnie.
>Następnego dnia<
Obudziłam się rano ciągle podekscytowana i z łóżka siłą wyciągnęłam Harrego.
~Wstawaj jedziemy do studia!~ Złapałam go za rękę i pociągnęłam tak mocno że zsunął się razem z kołdrą. Ale zwątpiłam jak usłyszałam kolejne jego chrapnięcie. Wyszłam z pokoju i wielkim hukiem otworzyłam drzwi do pokoju w którym spali Niall i Łucja.
~WSTAWAJCIE! Musimy do studia jechać!~ Krzyknęłam. Łucja od razu wyskoczyła z łóżka, ale z Niallem było gorzej. Po jakiś 30 minutach wszyscy staliśmy pod drzwiami.
~A po co my tam właściwie jedziemy?~ Zapytał Liam.
~Zobaczycie!~ Uśmiechnęłam się i wyszliśmy. Gdy dojechaliśmy na miejsce szybkim krokiem popędziliśmy do pokoju Nicka. Weszliśmy. Przed biurkiem stało siedem krzeseł, a za biurkiem siedział Nick i Paul. Widać byli weseli.
~Dzień dobry.~ Powiedzieliśmy i z powagą zajęliśmy miejsca.
~Po co mieliśmy przyjechać?~ Zapytał się od razu Zayn.
~Więc tak...~ Zaczął Nick. ~Razem z Modestem postanowiliśmy że zagracie razem koncert...~
~JEST!~ Przerwał mu nasz krzyk.
~...będzie on za tydzień w Polsce...~
~W POLSCE!~ Razem z Łucją wyskoczyłyśmy z siedzeń i nasze twarze rozświetlił wielki płomyk radości.
~...Tak, będzie on w Warszawie przed wielką widownią na ogromnym placu. Będzie to w dzień. I mamy nadzieję że uda wam się zgrać piosenki.~ Wreszcie Nick skończył. Już kiedyś razem śpiewaliśmy. To czemu teraz by nie. Nasze twarze były podekscytowane. Miałam ochotę skoczyć na Nicka i Paula by ich ucałować, ale się powstrzymałam. Może będzie tam Emilia i Klaudia? Jezu jak się cieszę! Wiem! Niech będą tam wszyscy i ta Katie nawet! Już wiem że to będzie EPICKIE SHOW!
/Mrs. Stylinson 

You Are Me Dream cz.2

Dzisiaj mi ten rozdział wyszedł słaby. Nie wiedziałam co napisać, ale jest! Naprawdę zachęcam do komentowania ;)! 


Harry
Spojrzałem się jeszcze raz w lustro. Obcisłe rurki w których wyglądam jak pajac, ale je kocham, biała zwykła bluzka i marynarka. Tyle mi było potrzebne do szczęścia. Jeszcze raz uniosłem głowę by spojrzeć na zegarek i rozległ się głośny dzwonek do drzwi. Szedłem powoli i otworzyłem drzwi. 
-To co gotowy?- Zapytał rozpromieniony Niall.
-Tak już tylko jeszcze...- Wziąłem telefon z blatu i wsadziłem go do kieszeni. -Teraz możemy iść.-

Całe szczęście Nicole nie mieszkała zbyt daleko dlatego pójście tam zajęło nam około 10 minut. Jej dom był ogromny, a tylko jak zbliżyliśmy się do niego to usłyszeliśmy z ogrodu muzykę, głośną muzykę. Ujrzałem jak z samochodów wychodzi pełno ludzi i kierują się na plac. Przeszły mnie ciarki.
-Hazza, nie bój się chodź!- Powiedział Niall i pociągnął mnie za rękę. Najzabawniejsze było to że nikogo tam nie znałem, kompletnie nikogo. 

Jak znaleźliśmy się w ogrodzie od razu odnalazła nas Nicole. Była ona 19 letnią miłą dziewczyną, lubiała poszaleć i pewnie z niejednym chłopakiem już spała. Ma długie brązowe włosy z zawsze idealnie ułożoną grzywką. Aktualnie miała na sobie krótką czarną sukienkę.
-Niall!- Przywitała się przytulając go. On odwzajemnił uścisk.
-Nicole, poznaj mojego przyjaciela Harrego!- Uśmiechnąłem się żeby nie było że jestem chamski.
-Ah tak! Harry! Niall mi o tobie mówi. Bawcie się dobrze!- Krzyknęła i podeszła do grupki jakiś umięśnionych kolesi.
-Miła nie?- Zapytał Niall szukając wzrokiem czegoś godnego zainteresowania.
-No...- Westchnąłem. Szlajało się tu pełno przystojnych gości. Oczywiście nie chciałem nikogo podrywać ani nic, ale moją uwagę zwrócił jeden chłopak. Wyglądał na około 19 lat. Miał ciemno brązowe oczy i brązowe krótkie włosy. Stał zboku przy drzewie i było widać że nie jest piany. 

Oderwałem od niego oczy i rozejrzałem się. Już nigdzie nie było Nialla. W sekundę się gdzieś ulotnił. Westchnąłem i przekręciłem oczami. Postanowiłem że podejdę do tego chłopaka. Przez drogę do niego patrzyłem się na swoje buty. Strasznie lubię na nie patrzeć... cóż dziwne to, ale ładne są. Nagle zderzyłem się z kimś i przewróciłem na ziemię. 
-Ała! Co do...?- Zacząłem, ale szybko się zamknąłem. Moje oczy powędrowały do chłopaka na którego się wcześniej patrzyłem.
-Boże, przepraszam! Nic ci nie jest?- Zapytał z opiekuńczym głosem.
-Nie, chyba nie.- 
-Pomogę ci.- Wstał i złapał moją rękę by mi pomóc w tym samym. -A tak w ogóle, Liam jestem.- Uśmiechnął się podając mi rękę.
-A ja Harry.- Odpowiedziałem składając uścisk na jego dłoni. 

Usiedliśmy z Liamem pod drzewem pod którym on wcześniej stał. Zaczęliśmy rozmawiać. Dowiedziałem się na przykład że ma na nazwisko Payne i pochodzi z Wolverhampton i przyjechał tu do kuzynki czyli właśnie Nicole. Ma tyle samo lat co Niall, dziwne większość na tej imprezie była ode mnie starsza. Że nie bawi się z innymi bo nie może pić alkoholu z powodu chorej nerki. Zrobiło mi się go szkoda. Szczerze to nic o sobie nie mówiłem. W większości słuchałem go jak mówi. Z tego co zaobserwowałem to jest bardzo inteligentny i mądry. 

Po jakiejś godzinie rozmawiania z Liamem wstałem i rozejrzałem się po podwórku. Impreza rozwinęła się już w najlepsze. 
-Coś się stało?- Zapytał. 
-Nie, to znaczy nie wiem gdzie jest mój przyjaciel.- Westchnąłem ciągle się rozglądając.
-Uh.. Będzie trudno go znaleźć.- Nagle do moich uszu dobiegł śmiech. Bardzo głośny śmiech. Od razu wiedziałem że to Niall. Ruszyłem w kierunku do źródła śmiechu. Liam podreptał szybko za mną. 

Niall siedział przy jakiś dziewczynach. Miał cały czerwony nos i widać było że się upił. Podszedłem do niego.
-Ej Niall już dość.- Powiedziałem łapiąc go za rękę i wyciągając z tłumu. 
-Harry... t-to ty? Prze-estań, fajnie się ba-awimy!- Ehh nienawidzę jak Niall jest piany, ciężej jest z nim porozmawiać wtedy.
-Tak właśnie widzę. Chodź idziemy do domu.- Podszedł do nas Liam.
-Chodź, zawiozę was do domu.- Oznajmił machając kluczykami w ręku. 
-Nie, my mieszkamy tylko 10 minut drogi z tond.-
- I chcesz męczyć się by go taszczyć.- Spojrzał na mnie Liam poirytowanym wzrokiem.
-Jak nalegasz.- Wzruszyłem ramionami i ruszyliśmy ku samochodowi Liama. Wrzuciłem do niego pianego Niallera. Najpierw odwieźliśmy Nialla do domu, już sobie da radę. Potem wskazałem Liamowi w którym ja mieszkam.

-Jeszcze raz dzięki za pomoc.- Powiedziałem poprawiając marynarkę.
-Nie to ja dziękuję. Jesteś naprawdę miłą osobą Harry. Spotkamy się jutro?- Uśmiechnął się. Na mojej twarzy też pojawił się cień uśmiechu.
-No oczywiście. Zadzwonię do ciebie.- Wszedłem do domu i zamknąłem za sobą drzwi. 

Spojrzałem na zegarek. Była dopiero dwunasta. Teraz impreza się rozkręcała. Niestety Niall zobaczył już jej koniec. Ściągnąłem buty i usiadłem przed telewizorem na sofie. No Styles... czyżbyś znalazł nowego kolegę? Pewnie jak powiem mu o mojej orientacji to zacznie się bać że chcę go zgwałcić i przylizać. Odwróci się ode mnie jak większość oprócz Nialla. Ale mam nadzieję że Liam taki nie jest. 

Wbiłem swój wzrok w szklany obraz telewizora. Leciała w nim akurat jakaś romantyczna nowela. Tyle co skumałem to to że Cristin ma dziecko z Josephem i zaręczyła się z Markiem, a Mark przylizał się z Breck która jest lesbijką i po nocy bawiła się z Cristin. Boże... jakie to dziwne. Pokręciłem głową i wyłączyłem telewizor. Wbiegłem po schodach do swojego pokoju. Ściągnąłem z siebie wszystko i zostałem tylko w bokserkach. Szybko wbiegłem pod kołdrę.

Jak już zgasiłem światło lampki to wystraszył mnie dźwięk telefonu. Dostałem sms'a od niezapisanego numeru "To może jutro o 14:00 spotkamy się w parku? Przyjdź z Niallem, a ja Ci przedstawię mojego przyjaciela :) /Liam" Uśmiechnąłem się i szybko zapisałem numer. Ciekawe jaki jest ten jego przyjaciel. Może mnie polubi? Nie wiem, na razie jestem strasznie zmęczony. Położyłem głowę spokojnie na poduszce i zamknąłem powieki.
/Mrs. Stylinson

wtorek, 29 października 2013

You Are Me Dream cz.1

 You Are Me Dream
Harry
Jestem zwykłym nastolatkiem. Mieszkam w spokojnej i małej miejscowości w Anglii, Homles Chapel. Mam 18 lat i powoli wkraczam w własne dorosłe życie. Szczerze nie ciągnie mnie do tego. Rodzice chcą bym wyjechał do Londynu by rozpocząć jakąś karierę, albo iść w ich ślady. Mój tata, a raczej ojczym jest kierownikiem firmy, a mama mu w tym pomaga. Często jeżdżą na jakieś delegacje zostawiając mnie samego z ogrodnikiem lub sprzątaczką. Tak mamy służbę domową. Gdybym to ja miał sprzątać chyba bym padł. Dom w którym mieszkam jest ogromny. Nie powiem żebym się tym przechwalał. Wolałem pochodzić z jakiejś przeciętnej rodziny, a nie bogatej. Pieniądze szczęścia nie dają, a ja jestem tego dowodem. Mam tylko jednego przyjaciela, Nialla. Jest dla mnie pocieszeniem gdy mi smutno, ale nie zawsze może to dla mnie robić. On ma też swoje życie i swoje problemy. Nie mam swojej miłości ani nic podobnego. Los nie chce bym zaświadczył nutki szczęścia. Jeszcze do tego rzecz jaka podzieliła mnie i rodziców. Moja orientalność... tak jestem gejem, pedałem itp. Nie chciałem nikomu tego mówić, ale moja mama to zauważyła. Było widać że nie ciągnęło mnie do dziewczyn. One mnie nie podniecały. Mama nie powiedziała tego tacie, ale nawet ona się do mnie inaczej odnosi. Nie jestem jej wymarzonym, ukochanym syneczkiem. Niestety. Powoli nie wytrzymuję tego. Rodzice przyjeżdżają co tydzień na dwa dni. Staram się być wtedy inny niż normalnie, pobudzony do życia, radosny i uśmiechnięty. Tylko jak zawsze wszystko się pierdoli. Oni tracili czas na mnie, ich bardzo cenny czas. Gdy wyjeżdżali zawsze byliśmy pokłóceni. Albo rozchodziło się o oceny, które nie były zbyt dobre, albo o to czy kiedyś znajdę sobie dziewczynę. Odpowiedź z mojej strony zawsze była na nie. Więc tata się wciskał i dodawał swoje trzy grosze. Najeżdżał na mnie że jestem nieudacznikiem i nic nie osiągnę w życiu. Kilka razy nawet zdarzało się że mnie uderzył, a mama nie zwracała na to uwagi. Taka sama sytuacja miała miejsce dzisiaj...

Rodzice właśnie pojechali dalej do pracy. Jak zawsze nie zakończyło się to dobrym pożegnaniem tylko rykiem taty i moim trzaśnięciem drzwiami. Siedziałem u siebie w pokoju zamknięty na klucz. Siedziałem na kanapie która stała na przeciwko łóżka. Wyłożyłem się na nią i wziąłem do ręki iPhone. Spojrzałem się w okno. Pogoda nie jest zbyt piękna. Jest w końcu środek jesieni. Mój wzrok znowu przeniosłem na wyświetlacz telefonu. Napisał mi Niall. Może on wyciągnie mnie z tego smutku. "Hej stary! Co dziś robisz? Dasz się wyrwać na dwór? :D" 

Jego entuzjazm jest do nieopisania. Jego beztroskie, piękne życie. On zawsze się śmieje i wygłupia co powoduje że na mojej twarzy też pojawia się uśmiech. Nie wiem czy wszyscy Irlandczycy tacy są, ale on jest wyjątkowy. Jedynie Niall akceptuje moje poglądy co do seksualności. 

Uśmiechnąłem się w duszy i odpisałem mu. "Tak, napisałeś w najlepszym momencie! Znów mam wyrzuty sumienia co do tego że moje życie jest do dupy." Poprawiłem się na sofie i zrobiłem pierwszego łyka herbaty którą zrobiłem sobie po wyjeździe rodziców. Strasznie szybko Niall znów napisał "Co się znowu stało? A nie dobra powiesz mi jak się spotkamy. Zaraz po ciebie będę." Wstałem i włożyłem telefon do kieszeni czarnych spodni. Podszedłem do lustra i poprawiłem włosy. Spojrzałem się na siebie. Jak zawsze okropny. 

Wyszedłem z pokoju i zbiegłem po schodach. Właśnie w tym momencie do drzwi zadzwonił dzwonek. Otworzyłem i rzucił się na mnie blondyn o niebieskich oczach i krzywych białych ząbkach. Na jego widok od razu się uśmiechnąłem.
-Harry! Cześć!- Krzyknął puszczając mnie z uścisku.
-Hejka, Niall. Już idziemy.- Wziąłem klucze z domu. Wyszliśmy i zamknąłem za nami drzwi.
-Gdzie chcesz iść?- Zapytał.
-Nie wiem, gdzie proponujesz?- Jego wzrok rozejrzał się po moim podjeździe.
-Znowu twoi rodzice pojechali?-
-Ta..- Westchnąłem.
-To dlatego taki jesteś! Oj Harry przestań się nimi przejmować! Znajdź sobie jakieś zajęcie!- Objął mnie ramieniem i szliśmy dalej w nieokreślonym kierunku. 
-Co mam robić?-
-No na przykład... graj ze mną w piłkę!- Jego oczy zaświeciły się.
-Wiesz że nie lubię sportu..- 
-A no tak.. to śpiewaj! Cudownie śpiewasz, wykorzystaj to!- 
-Niall.- Syknąłem. 
-Przepraszam.- Nienawidzę jak ktoś mi mówi że potrafię śpiewać. Nie umiem i tyle.
-Spoko.- 

Rozciągnęła się przed nami prosta uliczka. Drzewa skłaniały się przed porywami wiatru. Ciemne chmury przysłoniły niebo i zapadł lekki zmrok. Włożyłem ręce do kieszeni i zacząłem rozglądać się po domach. Wszędzie stały dynie, szkielety i inne dekoracje. Na drzwiach były tylko napisy "Happy Helloween!" Niegdyś, jako małe dziecko uwielbiałem to święto. Zawsze biegałem z Niallem po domach w różnych przebraniach. Prosiliśmy ludzi o cukierki tekstem "Cukierek, albo psikus!". Zawsze dostawaliśmy słodkości. Potem nasze brzuchy się mściły z łakomstwa i bolały nas całe dnie. Śmiechu z tego było mnóstwo. 

Nagle Niall się zatrzymał, a ja trochę po nim.
-Co jest?- Zapytałem go.
-Mam plan.- Jego oczy się zaświeciły. Już się boję jego pomysłu. Westchnąłem.
-Co znowu?- Chcąc czy nie chcąc zapytać muszę.
-Wiesz, Nicole organizuje imprezę Helloweenową, więc pomyślałem że pójdziemy.- Gdy wypowiedział te słowa zakrztusiłem się swoją śliną.
-Co ja mam iść?! Tam będą ludzie!- Krzyknąłem wystraszony.
-Też jestem człowiekiem.-
-Ale Niall, ty to co innego. Tam będą ludzie których nie znam!-
-Nicole znasz.-
-Tak wiem że ma na imię Nicole i jest w twoim wieku.- Krzywo się na niego spojrzałem.
-Tyle wystarczy! Chodź będzie fajnie!- 
-No nie wiem..-
-Proszę!- Zwykle stawiałem na swoim, ale teraz mam odczucie jakby sumienie kazało mi iść bo stanie się coś co zmieni moje życie. Liczę na to. Przekręciłem oczami i westchnąłem.
-No dobra.- 
-JEST! Harry, kocham cię!- Poczułem jak Niall na mnie skoczył. Uśmiechnąłem się. Może coś z tego wyjdzie.
-Tylko jedno. Nie mam przebrania.- Powiedziałem.
-Wiesz "Impreza Helloweenowa" to tylko przykrywka i pretekst by impreza powstała! Nie trzeba mieć przebrań.- Ulżyło mi. Już okropnie wyglądam w takim stanie, a co dopiero by było w przebraniu. Pewnie wszyscy by uciekli jakbym wszedł. Ehhh mam niską samoocenę. 

Podeszliśmy z powrotem pod mój dom. Stanęliśmy przed wejściem na plac.
-Jeszcze raz Harry dziękuję że się zgodziłeś iść!- Powiedział z uśmiechem blondyn.
-Spoko Niall, ale o której to jest?-
- O 20:00 po ciebie jestem. Przygotuj się.- Powiedział i przytulił mnie. -Do zobaczenia!-
-No okej, pa!- Odkrzyknąłem mu i wszedłem do domu.

 Zapaliłem światło i pobiegłem do góry. No pięknie Styles... pierwszy raz od chyba dwóch lat idziesz na imprezę, ciekawe jak to jest upić się i nie przejmować niczym innym. Już zapomniałem. A moje przeczucia co do tej imprezy się nie zmieniły. Wieżę że ona coś zmieni.

/Mrs. Stylinson

ZMIANY ZMIANY! :D

Heejka! 
Chciałam wam powiedzieć o kilku zmianach u nas na blogu :>
Dzisiaj sobie rozmawiałam z IrishGirl i doszłyśmy do wniosku by coś zmienić.
Jak wiecie "Forever Young" zbliża się do końca, więc trzeba będzie coś za to dać. 
IrishGirl postanowiła dla was stworzyć nowe opowiadanie ! :D 
Będzie nosiło tytuł "Story Of My Life" .
A więc:
- Nowe opowiadanie od IrishGirl "Story Of My Life"
- Zakończenie "Forever Young"
- Zawieszenie i zamknięcie "They Don't Know About Us".
- Więcej Imaginów!
- OneShoty i FanFiction od Mrs. Stylinson

Jak się podobają zmiany? Napiszcie w komentarzach! <3
/Mrs. Stylinson♥

niedziela, 27 października 2013

Sprostowanie ;)

Hejka!
Przepraszamy za tymczasowy brak postów, ale po prostu brak czasu.
Wiecie szkoła itp.
:(
I jeszcze wciągnęłam się w opowiadania jednej CZADOWEJ dziewczyny która naprawdę super pisze
*jak coś to pisze opowiadania o Larrym*
http://bemylarry.tumblr.com/ <-- KOCHAM JĄ  <3

http://bemylarry.tumblr.com/fbft <-- Oto jej opowiadanie które jeszcze trwa I WYCZEKUJĘ NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU!

http://bemylarry.tumblr.com/efl <-- A to które zakończyła i jest EPIC <3

Naprawdę polecam, powinno to być nazwane lekturą dla każdej Larry Shippers ♥

Ps.Naprawdę przepraszamy za brak postów :) Obiecujemy że wrócimy do systematyczności :)
/Mrs.Stylinson♥

czwartek, 24 października 2013

Forever Young #65


2 komentarze - kolejny rozdział :D





---- Oczami Łucji ----
I w taki oto piękny sposób zleciały nam całe dwa dni pobytu we Włoszech. Szczerze... nie znoszę języka włoskiego! Ale no nic. Nigdy bym nie pomyślała że tak cudownie mogę spędzić wolny czas, całe szczęście jeszcze trzy dni tego czasu nam zostały.
~Samolot do Londynu odlatuje za 20 minut.~ Usłyszałam głos z głośnika. Niall chwycił mnie za rękę.
~Chodź idziemy już do samolotu.~ Powiedział delikatnie.
~Już się nie mogę doczekać aż zobaczę Perrie!~ Krzyknął Zayn.
~A ja Jessie!~ Dodał Liam. Wszyscy się na niego spojrzeliśmy. Jak nie było przy nim Jessie to był taki wesoły i zabawny. Nie chcę by to się zmieniało. ~Czemu się tak na mnie patrzycie? Nie lubicie Jessie?~ Zapytał Liam.
~To nie tak Liam, ale po prostu gdy nie ma przy tobie Jessie jesteś taki wyluzowany...~ Zaczął Louis.
~Dzięki.~ Odpowiedział i przyśpieszył kroku brązowooki. My też przyśpieszyliśmy kroku. Po pięciu minutach, znaleźliśmy się w samolocie. Siedziałam koło Nialla, a raczej leżałam do niego przytulona. Alicja siedziała oczywiście z Harrym... hmm Harry jest ostatnimi czasy spięty..., a reszta chłopaków siedzieli za nami. Po jakimś czasie wylądowaliśmy na lotnisku.
~To ile macie przerwy?~ Zapytałam.
~Tydzień. Potem lecimy z ekipą do Hiszpanii, Niemcy...~ Powiedział Louis.
~I POLSKA!~ Krzyknęła Ala.
~Wiesz że nie mamy tam trasy...~ Posmucił Ale Harry. Ona spuściła głowę. Po godzinie byliśmy w domu... tak po godzinie bo byliśmy u Perrie i Zayn u niej zostaje na tydzień. Oni to się kochają!
~Koooochanie... głodny jestem!~ Przytulił się do mnie Niall.
~Ehhh.... już idziemy do kuchni.~ Chwyciłam go za rękę i zaczęłam ciągnąć do kuchni.
~Czekaj! Ja nie potrafię gotować!~
~To pora się nauczyć!~ Wpadliśmy do kuchni.
~Dobra... lecę do Jessie!~ Krzyknął Liam i wyszedł. Ja z blondynkiem wzięliśmy się za gotowanie. Nagle z salonu usłyszałam rozmowę Louisa i Harrego, Ala była w tym czasie w ubikacji.
~Dasz radę Harry, wieżę w ciebie!~ Powiedział Louis przytulając go. Harry się uśmiechnął. I wziął kluczyki z samochodu. Z łazienki wyszła Ala. Ja i Nialler przyglądaliśmy się temu.
~Ala... chodź pojedziemy gdzieś...~ Powiedział Styles.
~Gdzie?~
~To niespodzianka.~ Loczek złapał rękę Ali i wyszli. Spojrzałam się na Nialla pytającym wzrokiem, a potem na Louisa który z uśmiechniętą miną usiadł na sofie.

---- Oczami Alicji ----
Wsiedliśmy do samochodu. Nie wiem gdzie Harry chce mnie zabrać.
~Gdzie jedziemy?~ Zapytałam gdy zauważyłam że wyjechaliśmy z Londynu. Harry się na mnie spojrzał.
~To niespodzianka.~ I jego wzrok znów powędrował na drogę. Nie mieliśmy o czym rozmawiać. Położyłam się wygodnie na fotelu i patrzyłam w okno. Nagle usłyszałam głos Harrego.
~Alicja... już prawie jesteśmy.~ Podniosłam się i zobaczyłam że mijamy znak Holmes Chapel. Spojrzałam od razu na Harrego.
~To twoje rodzinne miasto!~ On się uśmiechnął. Jeszcze z 10 minut jechaliśmy, aż w końcu się zatrzymaliśmy. Byliśmy na jakiejś polanie dookoła której był las. Harry otworzył mi drzwi. Ja od razu wybiegłam na środek.
~Choć! HARRY!~ Byłam podekscytowana. Nigdy nie byłam w mieście od Stylesa. Harry podszedł do mnie powoli z rękami w kieszeni.
~A teraz Harry, po co tu przyjechaliśmy?~ Zapytałam podchodząc do niego bliżej. Nagle loczek uklęk przede mną na kolano. Cofnęłam się o jeden krok.
~Co ty wyprawiasz?~ Nie wiem co mu odbiło. Z kieszeni wyciągnął czarne, kwadratowe pudełko i otworzył je. Okazał mi się piękny diamentowy pierścionek. W tym momencie oczy Harremu zaczęły migotać.
~Alicja... czy... czy chciałabyś... zostać moją żoną!!~ Powiedział to. Zaczęłam płakać... łzy spływały mi po policzkach. Nie potrafiłam powiedzieć żadnego słowa.
~Harry... Harry ty... ty idioto! Oczywiście że tak!!!!~ Skoczyłam na niego. Przewróciliśmy się na trawę. Leżałam koło niego. Chwycił moją prawą dłoń i na serdeczny palec założył mi świecący się pierścionek. Już nigdy go nie ściągnę. Leżałam teraz na Harrym. Moje włosy spadły tak że odcięły przepiękny widok polany.
~Kocham cię...~ Wyszeptałam i dotknęłam swoimi wargami jego ust. Poczułam ciarki. Jego ręce powędrowały mi na plecy i mocno do niego przycisnęły. Poczułam uścisk w brzuchu i nasze języki spotkały się... Po pięknym pocałunku spojrzeliśmy sobie w oczy. Jego zielone tęczówki zaświeciły namiętnością. Przewróciliśmy się tak że teraz on leżał na mnie. Zaczął mnie całować po szyi i zrobił mi wielką malinkę. Nagle usiedliśmy i poczułam jego ręce pod moją bluzką. Dalej się całowaliśmy. Na tej ogromnej polanie byliśmy sami... całkiem sami. Włożyłam swoje ręce w jego bujne loki. Zaczęliśmy się tak ze sobą bawić... nie wiem ile to trwało, ale było cudownie. Znowu leżałam na nim. Nagle Harry wyszeptał.
~Jedźmy juz do domu...~ Wstałam i poprawiłam się, tak samo loczek. Spojrzałam się na swoją dłoń.
~Podoba się?~ Zapytał się mnie.
~Jest prześliczny!!!!~ Krzyknęłam. Harry wziął mnie na ręce i bez słowa zaniósł do samochodu. Gdy sam usiadł za kierownicą jeszcze raz pocałowaliśmy się. Oficjalnie to był najpiękniejszy dzień w moim życiu i nigdy go nie zapomnę.... ♥
/Mrs. Stylinson♥

wtorek, 22 października 2013

Forever Young #64

1 komentarz i następny rozdział :) Może być? :*



---- Oczami Łucji ----
Minęły już dwa tygodnie od kiedy chłopcy wyjechali w trasę po Europie. Aktualnie grali koncert we Włoszech. Gadałyśmy z nimi codziennie wieczorem przez skype jak oni byli już po koncercie oczywiście. Rano zwykle też dzwoniłam albo do Nialla, albo Liama. Liama tak wiem. Po prostu szkoda mi go... A Alicja dzwoniła do Harrego. To jest cudowne jak oglądamy sobie koncerty które Directioners nagrały i wrzuciły na youtube. Tęskniłam za nimi. Ciężko nam tu było, ale jakoś dałyśmy radę. Najlepsze jest to że właśnie się pakujemy i lecimy do nich do Włoch, a dokładniej Rzymu! Bardzo się cieszę! Po pierwsze: lecimy do nich, po drugie: nigdy nie byłam we Włoszech! 
~Łucja! Gdzie dałaś moją walizkę!~ Rozmyślanie przerwał mi krzyk Ali z salonu.
~Musi tam gdzieś być!~ Wstałam i zeszłam na dół ze swoją walizką. Jest gdzieś tak przed 7:00, a na 8:00 mamy samolot. 
~O mam!~ Podjechała niebieską z walizką pod stertę ubrań, kosmetyków i butów. Położyłam moją czerwoną walizkę koło drzwi.
~Już się nie mogę doczekać by być we Włoszech!~ Padłam na sofę.
~Ja też. Powyłączałaś prąd?~ Zapytała się mnie.
~Nie wiem. Idę sprawdzić.~ Zeszłam po schodach do piwnicy. Noo bardziej pół piwnicy, a pół garażu bo stało tam czarne Porsche które czekało aż nim pojedziemy na lotnisko by później je tam zostawić. Prąd wyłączony... Wlazłam z powrotem na górę.
~Spakowana?~ Zapytałam Ali która jeszcze się kręciła po domu.
~No tak. Możemy jechać.~ Wyszła razem z walizką. Ja też wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi. Obróciłam się i widziałam jak Alicja pakuje się już do auta. 
~Wskakuj! Jedziemy do One Direction!~ Uśmiechnęła się. W podskokach wleciałam do samochodu. Pojechałyśmy. Po 20 minutach znalazłyśmy się na lotnisku. Tak, tak odprawa i całe te duperele... Wejście i zajęcie miejsc w samolocie... Lot...
~ŁUCJA WSTAWAJ! NIE ŚPIJ! JESTEŚMY WE WŁOSZECH!~ Krzyk Alicji do mojego ucha to nie jest przyjemna pobudka. Spojrzałam w okno samolotu... niestety za późno.
~Ala... to już jest lotnisko... Dopiero teraz mnie obudziłaś?~
~Przepraszam!~ Ehh no okej. Wysiedliśmy z samolotu i odebraliśmy swoje bagaże. Wyszłyśmy na parking przed lotniskiem. Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Sms od Nialla "My już jedziemy! Mieliśmy mały problem z dojazdem ;**". I nagle na parking podjechał wielki autobus na którym namalowani byli One Direction. Naprawdę? Podjechali po nas tour-busem?

---- Oczami Alicji ----
Nie wcale nie jest dziwne to że podjeżdża na lotnisko po ciebie twój chłopak TOUR-BUSEM! Nie skąd... teraz to normalne. Z busa wybiegli chłopcy i rzucili się na nas. Poczułam że mam na sobie Harrego i Louisa. Harry wycałował mnie, a od Lou dostałam buziaka w policzek. Potem przytuliłam się z Zaynem, Liamem i Niallem.
~Serio? Podjechaliście tour-busem?~ Zapytałam.
~Nie było czym pojechać...~ Zaśmiał się Niall.
~Chodźcie do hotelu! Pójdziemy sobie na basen!~ Krzyknął Louis i razem z Zaynem wbiegli do tour-busa. Spojrzałam się na Harrego. Mocno ścisnął moją rękę. Jego zielone, piękne oczy się świeciły z radości, ale czułam od niego że nie jest do pełni wyluzowany... czymś się przejmuje, ale nie chcę go o to męczyć. Weszliśmy do busa. Niall ciągle siedział przy Łucji. Patrzyli się ciągle na siebie.
~Jak tu ślicznie! Nigdy tu nie byłam!~ Krzyknęła Łucja patrząc się przez okno.
~No kocham to miejsce, a jesteśmy tu dopiero jeden dzień!~ Odpowiedział jej równo podekscytowany Niall. Weszliśmy do hotelu. Był 6 gwiazdkowy. Na tyłach było pole do golfa, piłki nożnej i siatkówki. Był też duży basen i największym plusem było to że było aktualnie +30 stopni!
~No dobra wskakujcie w stroje kąpielowe!~ Krzyknął Liam. Zachowywał się inaczej jak nie było tu Jessie... i właśnie to było fajne!
~Nigdy jeszcze nie byłam w stroju kąpielowym przy chłopakach...~ Powiedziała Łucja stojąc i czekając na mnie.
~Ja też nie... będzie ciekawie!~ Wyszłyśmy z przebieralni. Chłopcy szaleli już na basenie. Nagle krzyki ucichły i ich oczy zwróciły się na nas.
~Uuuuuuu sam sex!~ Krzyknął Harry.
~Idiota!~ Wrzasnęłam i skoczyłam na niego. Objęliśmy się i wpadliśmy do basenu. Wyglądało to przepięknie. Pocałowaliśmy się pod wodą, a jak wypłynęliśmy widziałam jak Łucja trzyma za rękę Nialla.
~To na 1... 2... 3!~ Odliczył blondyn i wskoczyli do wody. Zaczęliśmy się wygłupiać, nosić na barana, topić i śmiać! Potem Zayn przyniósł dmuchanego delfina i zaczęła się zabawa!
Jest już wieczór. Piękny wieczór we Włoszech.
~Zimno mi już!~ Powiedział Louis.
~No chodźmy już.~ Dodał za nim Liam. My też ruszyliśmy się do wejścia do holu tylko Niall zatrzymał Łucję.
~Zaczekaj...~

---- Oczami Łucji ----
Zdziwiłam się jak Niall złapał mnie za rękę bym została. Było już ciemno, a światła z basenu uczyniły go najjaśniejszym miejscem. Kapała z nas woda. Moje włosy z ciemniały, a włosy Nialla leżały mu na czole. Zrobił się cały czerwony.
~Łucja...~ Zaczął.
~Słucham cię.~
~Ja... czy... ty...~ Zrobił krok bliżej mnie.
~No?~
~Czy chciałabyś zostać moją dziewczyną?!~ Krzyknął i zrobił się czerwony. W sercu zaczęło mi się gotować. Uśmiechnęłam się szeroko i złapałam go za ręce.
~Oczywiście...~ Nasze usta się zbliżyły i połączyły. Czuję się świetnie! Mam motyle w brzuchu i pewnie też jestem cała czerwona.., ale chcę by ta chwila trwała wiecznie. W końcu nasze usta oderwały się od siebie.
~Cieszę się, Łucja...~ Wyszeptał Horan.
~Ja też...~ Staliśmy tak jeszcze ze 20 minut. Robiło się coraz chłodniej, ale jego ręce mnie rozgrzewały i jego niebieskie jak może oczy dodawały mi energii. Nagle poczułam ciarki.
~Zimno ci? Chodźmy do środka.~ Objął mnie ramieniem i weszliśmy do hotelu...
/Mrs. Stylinson♥

niedziela, 20 października 2013

Forever Young #63

Kolejny rozdział = 1 komentarz :)


---- Oczami Łucji ----
Weszła do środka. Niall nie był widać zachwycony jej pojawieniem się.
~Po co tu przyszłaś?~ Zapytał oschle.
~Chciałam się zapytać jak tam u was.~ Uśmiechnęła się szeroko.
~Nie lepiej zadzwonić?~ Odpowiedziałam.
~Ale chciałam się z wami zobaczyć.~
~A jak tam u ciebie?~ Zapytał sarkastycznie Niall.
~Źle. Zerwał ze mną i jest mi smutno...~ Spuściła głowę.
~I przyszłaś z tym do nas? Pożalić się? Przepraszam, ale my jutro lecimy w trasę i chcemy spędzić jak najwięcej czasu razem.~ Powiedział Niall otwierając drzwi które dwie minuty temu zamknął.
~Ohh no dobrze. To do zobaczenia!~ Krzyknęła i wyszła z domu. Blondyn za nią zamknął drzwi. Spojrzeliśmy na siebie pytającym spojrzeniem i wybuchnęliśmy śmiechem.
~To było dziwne.~ Powiedziałam siadając w salonie. Niall usiadł koło mnie kiedy nagle jego telefon zaczął dzwonić.
~Oooo moja mama dzwoni. Ciekawe... Halo?~ Odebrał. Po rozmowie z mamą był bardzo ucieszony.
~ŁUCJA! Słuchaj nasze mamy, czyli moja Louisa, Harrego, Zayna i Liama przyjadą zaraz są już w Londynie! Poznają was!~ Skakał z radości. Ale zaraz... mama od Nialla mnie pozna! Boże! Muszę się jej przedstawić z jak najlepszej strony. Drzwi się otworzyły i weszli Zayn i Perrie.
~Hejka!~ Przywitała się dziewczyna, a raczej narzeczona Zayna. Usiedli koło nas.
~Zayn! Nasi rodzice przyjadą zaraz! Gdzie reszta?~ A Niall ciągle był podekscytowany. Drzwi się znowu otworzyły i weszło pełno osób. Rodzice Nialla i Zayna, Liam, Jessie i jego rodzice, Louis z rodzicami i siostrami, Harry, Alicja i rodzice Harrego i tata Ali? Co on tu robi? Nagle w domu zrobił się wielki harmider. Niall skoczył na swoich rodziców.
~Mamo... to jest Łucja.~ Pokazał na mnie dłonią. Lekko się zamieszałam, ale wstałam i się przywitałam.
~Dzień dobry.~ Uśmiechnęłam się.
~Cieszę się że mogę cię poznać.~ Przytuliła mnie mama Nialla. Miała bardzo bardzo bardzo irlandzki akcent. Niektórych słów nawet nie rozumiałam, ale okej. Spojrzałam na Liama i Jessie. Trzymał ją bardzo blisko siebie i rozmawiał ze swoimi rodzicami. Tata Ali i rodzice Harrego rozmawiali razem. Usiadłam sobie w kącie na fotelu i obserwowałam ucieszonych chłopców. Siostry Louisa biegały po domu. Perrie i Zayn rozmawiali o ślubie z rodzicami. Było tak klimatycznie, tak rodzinnie. Nagle blondyn usiadł koło mnie.
~Co się stało?~ Jego głos odbił mi się w uszach. Podniosłam wzrok na niego. Jak ujrzałam jego święcące niebieskie oczy przeszły mnie ciarki.
~A co by mogło się stać?~ Odpowiedziałam pytaniem.
~No bo siedzisz tak sama.~ Położył swoją rękę na moim kolanie. Poczułam wtedy jakby się czas zatrzymał. Na pewno byłam cała czerwona. Jak to zwykle ja...
~Cieszę się że się cieszysz...~ Uśmiechnęłam się do niego. On odwzajemnił uśmiech i chwycił mnie za ręce.
~Chodź! Moja mama strasznie chce cię bliżej poznać!~ Pociągnął mnie w stronę swoich rodziców.

---- Oczami Alicji ----
Jaka mama od Harrego jest miła i przyjazna. Siedzi teraz i rozmawia z moim tatą. Odczuwam wrażenie że rozmawiają o nas. Spojrzałam na Harrego. Jego loki zakrywają mu czoło. Znoszone i dziurawe buty, białe spodnie i marynarkę. To mój najdroższy...
~Hej Ala.~ Podeszła do mnie Łucja. Była cała czerwona.
~Co się stało?~
~Właśnie rozmawiałam z mamą Nialla...~
~To dobrze, prawda?~
~Nooo bo ona mówiła o "nas"?~
~Ty + Niall?~ Nie wiedziałam że Łucja ma coś do Nialla. Myślałam że jej przeszło...
~Tak.~
~Zakochałaś się w nim? Przyznaj mi że mam rację.~ Założyłam ręce na piersi czekając aż usłyszę że mam rację.
~No tak, ale on mnie uważa za przyjaciółkę tylko....~ Miałam rację!
~Łucja... na pewno to się zmieni... musisz tylko mu pokazać że on jest dla ciebie ważny.~
~No wiem...~ Rozmowę przerwał nam Harry który złapał mnie w pasie.
~O czym rozmawiacie?~ Zapytał.
~A o wszystkim.~ Pocałowałam go w policzek.
>Na drugi dzień<
Wstałam... rodzice chłopców pojechali do hotelów i dzisiaj jadą do domu... nie tylko oni wyjeżdżają. Chłopcy też. Dzisiaj była moja ostatnia noc z Harrym. Hahaha. Nie powiem było ciekawie! Bez skojarzeń proszę! Obróciłam się na drugi bok. Miejsce Harrego było puste. Spojrzałam w róg pokoju gdzie wieczorem stała jeszcze walizka od Stylesa. Nie było jej. Na komodzie leżał bukiet czerwonych róż. Uśmiechnęłam się. Wyszłam spod kołdry i ubrałam na siebie szlafrok. Otworzyłam drzwi z pokoju. Usłyszałam tylko głos Nialla.
~To jedziemy chłopaki.~ Gdy to usłyszałam wrzasnęłam na cały głos.
~HARRY!~ I łzy poleciały mi po policzkach. Zbiegłam po schodach i rzuciłam się na Harolda. Łucja zeszła za mną i uściskała Nialla. Potem wyszła z jego objęć i przytuliła Liama. Liam się zdziwił... zresztą Niall też. Znów spojrzałam na Harrego. Oczy mu się świeciły. Pocałował mnie.
~Dobra chłopcy, pakujcie się.~ Powiedział Paul stojąc przy busie.
~Przyjedziemy do was.~ Powiedziałam puszczając Harrego.
~Będę do ciebie dzwonił codziennie. Uważaj na siebie!~ Pożegnaliśmy się wszyscy tak jakby mieliśmy się już nigdy nie zobaczyć. Usiadłam na sofie i zaczęłam sobie to wszystko przypominać.
Jak poszłyśmy do X-Factora i zobaczyłam po raz pierwszy Harrego. Potem zakochałam się w Louisie. Nasz pierwszy występ na scenie. Potem poznanie całego 1D. Spędzenie z nimi czasu. Te flirty z Louisem, a Łucja z Liamem. I to wszystko w starym mieszkaniu. Potem finał X-Factora. Zajęłyśmy drugie miejsce, a One Direction trzecie. Jak zaproponowali nam żebyśmy z nimi zamieszkali. Ja i Harry... zdradziłam wtedy Louisa... czuję się z tym źle, ale jestem teraz z Haroldem. Zayn jak oświadczył się Perrie! Łucja i jej zdrada Liama. Potem kariera... i ten nieszczęsny wypadek.... Aż doszło do teraz. Tournee One Direction Up All Night! Tyle czasu z nimi. Gdyby nie oni nigdy by tak się nie stało. 
Łucja usiadła koło mnie i objęła mnie ramieniem. Obie płakałyśmy... jesteśmy naprawdę szczęściarami!
/Mrs. Stylinson♥

sobota, 19 października 2013

Forever Young #62

Hejka! Przepraszam że przez pewnien czas nie było "Forever Young", ale po prostu nie miałam weny by pisać... Dlatego postanowiłam że kolejny rozdział będzie jak pod tym postem będzie jakiś komentarz. :) Wiem że nie chce się napisać, albo po prostu się zapomni, też tak mam... Ale to motywuje do dalszego pisania :D Dzięki temu wiem że ktoś to czyta ;).


>Tydzień po wyjściu Alicji ze szpitala.<

---- Oczami Łucji ----
Jutro jest ten dzień na który w połowie czekam, a w połowie nie... Jutro zaczyna się trasa One
Direction po Europie. Pierwszy koncert odbędzie się w Francji. Niestety, nie możemy pojechać z chłopakami. My mamy tutaj swoją karierę i rozkręca się ona bardzo dobrze. Nawet mamy swój własny fandom! Są to Secreters! Cudowne jest jak się widzi osobę której nie znasz, a ona cię kocha i wielbi. Czujesz się wtedy że w końcu sie coś osiągnęło w życiu. Ale nie tylko to uległo zmianie. Ja i Niall... nie, nie jesteśmy parą... JESZCZE! Zbliżyliśmy się do siebie. I to bardzo! Teraz nawet nie potrafię bez niego wytrzymać! Liam... Liam jest z Jessie, a ze mną i z Niallerem gadaj już normalnie. Może trochę rzadziej się do nas odnosi niż do Zayna lub Louisa, ale przynajmniej słyszymy jego głos. Harry opiekuje się Alicją najbardziej jak może. Tylko że teraz właśnie nie będzie mógł. Trochę to go boli. Nie dziwię się mu. Siedzimy teraz w salonie razem z Alicją. Chłopcy biegają i się pakują.
~Co jeszcze mam wziąść?!~ Krzyknął Niall.
~Nie zapomnij majtek!~ Wrzasnął do niego Louis z drugiego końca domu.
~Coś jeszcze?~ Zapytał już spokojnie wchodząc do salonu.
~Zabezpieczenia...~ Powiedział Harry który wkładał właśnie do walizki swoje buty.
~Harry!~ Rzuciła na niego spojrzeniem Ala.
~No co? Chyba nie chcesz żeby w tak młodym wieku został ojcem!?~ Ahh ten Harry... Zboczuch jak zawsze... Wstałam i podeszłam do Nialla. On objął mnie w pasie.
~Smutno mi...~ Powiedziałam robiąc smutną minkę.
~A czemuż to?~
~Bo jedziecie!~ Oparłam się o jego ramie. Czułam się jak w ramionach anioła. Niall był przecudny. Po schodach zjechał... tak zjechał, Louis na swojej walizce. Harry od razu do niego podbiegł i rzucił się na niego zaczęli się śmiać i łaskotać. Do tego dorzucił się jeszcze Liam. Ich śmiechy przeszły cały dom.
~Ej!~ Nagle krzyknęła Ala. Krzyki ucichły.
~Tak?~ Zapytał Harry leżąc na Lou.
~Harry musimy jechać na zakupy! Chodź!~ Wstała i złapała go za rękę.
~Dobra, dobra...~ Wstał i poszedł za Alą. Louis też się podniósł. Liam stał przy drzwiach i zakładał buty.
~Też gdzieś idziesz?~ Spytałam się go stojąc jeszcze w ramionach Nialla.
~Tak, idę też do Jessie.~ Wyszedł. Za nim od razu popędził Louis. Niall mnie puścił i skoczył na sofę. Spojrzałam się na kupkę ubrań za mną.
~Spakowałeś się już?~ Spytałam.
~Taaa... nie. Jeszcze nie.~ Uśmiechnął się do mnie. Podeszłam i usiadłam koło niego.
~A kiedy masz zamiar to zrobić?~
~Nie wiem. Zaraz. Zmęczony jestem i głodny!!~ Krzyknął łapiąc się za brzuch.
~To czekaj zamówię pizzę!~ Złapałam za telefon. Wybrałam numer do najlepszej pizzerni i zamówiłam. Przez czas oczekiwania na jedzenie oglądaliśmy zabawne filmiki. Przy Niallu czułam się swobodnie, a byłam w nim zakochana. To jest jedyny chłopak przy którym się tak czuję. Zaczęliśmy się głośno śmiać gdy przerwał nam dzwonek do drzwi. Myśląc że to pizza poszłam otworzyć. W drzwiach stała osoba którą już znałam. Była wysoka i miała długie, proste, brązowe włosy. Ubrana była w czarne rureczki i do tego błękitną bluzę.
~Katie?!~ Zapytałam z niedowierzaniem.
~Hejka!~ Uśmiechnęła się dziewczyna. Ona była osobą którą jako ostatnią się tu spodziewałam. Do drzwi podszedł Niall i objął mnie w pasie. Jego mina jak zobaczył gościa była podobna do mojej.
~Co ty... ty tu robisz?~ Zapytał w końcu. ~Wejdź.~ Dodał po chwili.

---- Oczami Alicji ----
Właśnie spacerowałam z Harrym po galerii. Chociaż ciężko to było nazwać spacerowaniem, bardziej już walką o przetrwanie bo biegało za nami pełno fanów. A raczej fanek. Kocham Directionerki więc dla mnie to nie problem i dla Harrego też nie bo gadał ze wszystkimi. To coś pięknego. Nagle jedna z dziewczyn zapytała.
~Czy zamierzacie się pobrać?~ Spojrzałam się na Harrego i uśmiechnęłam do niego. On złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
~Tak... ale ciiii nie mów nikomu. To tajemnica. Proszę!~ Przytulił ją. Ona oszołomiona uśmiechnęła się i zrobiła dwa kroki w tył.
Poszliśmy dalej. Nagle zauważyłam że chodzi za nami też ochrona. Narobiliśmy niezłego szumu z tym wyjściem na zakupy, a jeszcze nic nie kupiliśmy.
~Słoneczko...~ Powiedział nagle Harry.
~Tak?~
~Widzisz tego pana? Patrzy się na ciebie od kiedy tu weszliśmy.~ Wytężyłam wzrok w poszukiwaniu jakiegoś kolesia, aż nagle zauważyłam. Stał tam w starszym wieku mężczyzna. Był zadbany i dobrze ubrany. Miał niebieskie oczy na co uwagę zwrócił od razu Harry.
~Patrz! Ma takie same oczy jak ty!~ Przeszły mnie ciarki. Nie umiałam się ruszyć, a co dopiero cokolwiek powiedzieć. Mężczyzna uśmiechnął się do mnie. Obróciłam się do Harrego i mocniej ścisnęłam jego rękę.
~Harry... to jest mój tata...~ Powiedziałam w końcu z załamanym głosem.
~Ale mówiłaś że on z twoją mamą wyjechali gdzieś gdy byłaś małą dziewczynką i od tamtej pory ich nie widziałaś.~
~Tak, ale poznaję swojego ojca! A w ogóle to rozwiódł się z mamą.~
~Podejdźmy...~ Pociągnął mnie do mężczyzny, ale ja puściłam jego rękę.
~Oszalałeś! I co podejdziemy i co ja powiem? "Hejka tatku jak tam ci mijają lata? Fajnie że się odezwałeś chodź raz! Też się cieszę że cię widzę! Kocham cię tato!" Tego nie powiem!  Bo to nie prawda!~ Założyłam ręce na piersi. Harry westchnął.
~Oj... chodź!~ Zrobił jeden krok w tył i wpadł właśnie na tego mężczyznę czyli mojego ojca. Loczek obrócił się i od razu przeprosił.
~Ty jesteś chłopakiem mojej córki. Harry o ile dobrze wyczytałem z gazet.~ Powiedział spokojnym głosem. Nic mu się nie zmienił od kiedy widziałam go ostatni raz.
~Witaj córeczko.~ Powiedział patrząc się na mnie. Już chciałam wybuchnąć krzykiem tak jak kiedyś, ale cofnęłam się krok do tyłu.
~Dzień Dobry.~ Powiedziałam.
~Dzień dobry? Do taty?~
~Nie mam taty. Odszedł on 17 lat temu razem z mamą.~ Spojrzałam się na Harrego był wstrząśnięty, a potem na mojego ojca. Jego mina się nie zmieniła tylko do oczu zaczęły napływać łzy.
~Wiesz że to nie tak.~ Powiedział w końcu.
~A jak? Z kim teraz jesteś bo na 100% nie z mamą!~ Krzyknęłam. Nie wiem czemu. Nie chciałam tego robić.
~Jestem z pewną kobietą która ma na imię Caroline i przyjechała razem ze mną.~
~Po co tu przyjechałeś!?~ Łzy zaczęły mi się lać po policzku, a Harry mocniej ścisnął moją rękę.
~Przeczytałem w gazecie że miałaś wypadek. Więc pojechałem do Berlina na samolot i przyleciałem tu do Londynu.~
~To o dzieciach się teraz z gazety dowiaduje?~
~Nie, ale jak ty sobie to wyobrażasz że nagle zadzwonię i wszystko będzie dobrze? Postanowiłem przyjechać dla ciebie kochanie.~
~Może nie rozmawiajmy tutaj. Zapraszamy pana do jakiejś kawiarenki.~ Powiedział Harry. Jak siedzieliśmy w kawiarence tata próbował wytłumaczyć mi to wszystko. Powoli układałam to w głowie. Zostawili mnie u babci bo nie chcieli mnie wozić wszędzie i bym miała spokojne dzieciństwo tak jak wszystkie dzieci. Potem rozwiódł się z mamą bo ich związek zaczął się łamać. Ona wyjechała do Włoch, a on Niemczech. Tam poznał panią Caroline której się oświadczył. Potem kibicował mi i Łucji w X-Factorze i był dumny ze mnie.
~Tato...~ Powiedziałam.
~Tak?~
~Kocham cię!~ Rzuciłam się na niego. Widziałam tylko uśmieszek.
/Mrs. Stylinson♥

czwartek, 17 października 2013

They Don't Know About Us. #3

---- Oczami Louisa ----
Wybiegłem szybko ze studia na parking. Zaraz co właśnie Harry powiedział...?! Nie wiem co o tym myśleć. Harry jest homoseksualistą! Zdaje mi się to dziwne. To straszne dziwne uczucie jak się wie że ktoś z tej samej płci się w tobie zauroczył. Ehhh... Oparłem się o murek na parkingu. Nagle zauważyłem Liama i Zayna.
~Hej! Tommo!~ Zawołał czarnowłosy.
~Jak tam?~ Zapytał Liam.
~Dziwnie...~ Odpowiedziałem wpatrzony w ziemię.
~A ty czujesz coś do Harrego?~ Dalej pytania zadawał Payne.
~Nie... Nie jestem gejem! Mam przecież Elkę!~  Jedyne co czuję do Harrego to przyjaźń, bardzo dobra przyjaźń.
~Harrego to boli...~ Zaczął Zayn, ale mu przerwałem.
~Gdzie on teraz jest?~
~Nie wiem. Spotkaliśmy go na korytarzu, nie chciał z nami gadać, płakał.~ Jak Liam wypowiedział to ostatnie słowo to szybko wstałem i zacząłem się kierować do wejścia. Nienawidzę jak Harry płacze. To jest najgorsza rzecz na świecie. Wszedłem do środka. Drogę zastawił mi Paul.
~Louis, gdzie jest Harry?~ Wyglądał na wkurzonego.
~Nie wiem właśnie też go szukam.~
~Nie zobaczysz się z nim. Macie zakaz widywania się poza sceną i wywiadami!~
~Ale Paul! Jak?!~ Jak mieliśmy się nie widywać będąc zespołem. Nagle z tyłu zauważyłem Nialla. Szybko wyminąłem Paula i podbiegłem do niebieskookiego blondyna.
~Ej! Niall!~
~Co?~ Był zamieszany.
~Widziałeś gdzieś Harrego....?~ Chcę się z nim zobaczyć...
~Nie-e-e... nie.~ Odpowiedział w końcu.
~Aha... okej. To ja jeszcze pójdę go szukać...~ Wszedłem do garderoby z nadzieją że on tam jest.


---- Oczami Harrego ----
Słyszałem go. Słyszałem głos Louisa. Pytał się o mnie, a ja ciągle jak głupi siedzę w tej durnej łazience. Z oczu ciągle mi się lały łzy. Nie wiem czemu, ale miałem ochotę zapaść się pod ziemię. Wstałem i podszedłem do lustra. Odkręciłem wodę i przemyłem twarz. Poprawiłem jeszcze swoje włosy. Lekko uchyliłem drzwi. Na korytarzu stali Liam, Zayn  i Paul. Nie miałem ochoty gadać z Paulem więc szybko wbiegłem do garderoby od Lou. Lou stała przy lustrze i się malowała, a malutka Lux bawiła się lalką. Zamknąłem drzwi za sobą. Lou spojrzała się w lustro i mnie w nim zobaczyła.
~Boże drogi. Harry!~ Podeszła do mnie i mnie przytuliła.
~Harry, płakałeś. Nie płacz już. Wszystko będzie dobrze. Wszyscy zapomną!~ Próbowała mnie pocieszyć.
~Ale Louis nie zapomni...~ Powiedziałem przez chrypkę. Lou mnie puściła. Usiadłem na sofę i wziąłem na kolana Lux.
~Ale Harold.. jak ty sobie to wyobrażałeś? Z chłopakiem?~ O to nie musiała pytać.
~Tak samo jak z dziewczyną...~ Nagle na korytarzu usłyszałem głosy Nialla, Liama i Paula.
~No możecie już jechać do hotelu. Wsiadajcie do tour-busa.~ Wyszedłem wtedy z garderoby. Na korytarzu stał już tylko Liam i patrzył się w telefon. Zauważył mnie i schował go do kieszeni.
~Harry... chodź. Jedziemy.~ Powiedział obejmując mnie ramieniem.
~Nie chcę.~
~Czemu? Jak będziemy siedzieć przy tobie to Louis nie zacznie tego tematu...~ Nie wiedziałem co wtedy zrobić. Poczułem że Liam akceptuje to że kocham Louisa. Jedynie co zrobiłem to przytuliłem go szepcząc.
~Dziękuję...~ Puściłem go i razem poszliśmy do busa. Jak weszliśmy to Niall leżał na sofie, Zayn pisał z Perrie, a Louis siedział na fotelu wpatrzony w ziemię. Jak go zobaczyłem serce podskoczyło mi do gardła. Nie chciałem z nim gadać. Nie chciałem słyszeć jego głosu. Spojrzał się na mnie. Poczułem to na sobie. Odwróciłem wzrok i usiadłem jak najdalej od niego. Chciało mi się płakać. Osoba którą kocham, mnie nie kocha.... Dziwne to, ale boli.

>Tydzień później<
Idę właśnie jedną z głównych ulic Londynu. Całe szczęście nie ma za dużo fanów bo jest 02:00 w nocy. Nawet fotoreporterów nie ma. Od tygodnia mamy spokój, jeszcze potrwa on przez kolejny tydzień. Od tamtego czasu miałem mały kontakt z Louisem, a nawet wcale go nie było... chyba że wzrokowy się do tego wlicza. Włożyłem ręce do kieszeni i szedłem dalej. Przechodziłem akurat koło ciemnej uliczki z której wybiegła dziewczyna i wpadła na mnie.
~AŁA!~ Krzyknęła. Wstałem i jej pomogłem zrobić to samo.
~Wszystko dobrze?~ Zapytałem podnosząc ją. Spojrzała się na mnie. Chyba mnie rozpoznała...
~O boże ty jesteś Harry z tego zespołu...~ Powiedziała z niechęcią. Miała długie kruczoczarne włosy z grzywką. Była wysoka, ale wzrostu dodawały jej chyba czarne glany. Miała błękitne oczy które wyróżniały się u niej bo była ubrana cała na czarno. Na ręce miała dużą czarną bransoletkę z ćwiekami.
~Tak, a jak ty masz na imię?~ Zapytałem by być miłym.
~Jestem Olivia, ale po co ci to wiedzieć?~
~Chciałbym znać imię osoby na którą wpadłem.~ Powiedziałem spokojnie. Ona się na mnie tylko spojrzała i oddaliła.
~Jesteś inny niż mówią w telewizji i piszą w gazetach.~ W końcu powiedziała.
~No widzisz. Nie zawsze mówią prawdę. Ale powiedz mi czemu tak szybko wybiegłaś z tej uliczki?~
~No bo nie lubię iść powoli po takich ciemnych ulicach więc zaczęłam biec. Wychodziłam od koleżanki więc to nie moja wina że ona tu mieszka!~ Zaśmiała się. Nie wiem czemu, ale polubiłem ją.
~Podasz mi swój numer?~
~A po co ci?~ Była zadziorna.
~Może się jeszcze spotkamy.~ Uśmiechnąłem się do niej. Ona odwzajemniła uśmiech.
~Chodź przejdziemy się.~ Powiedziała łapiąc mnie pod rękę. Całe szczęście wszędzie było pusto. Szliśmy tak kawałek i rozmawialiśmy o wszystkim. Opowiadałem jej jak to jest być w najsławniejszym zespole na świecie.
~Gdzie mieszkasz? Odprowadzę cię.~ Powiedziałem z uśmiechem.
~Tu niedaleko. Chodź!~ Podeszliśmy pod jej dom.
~Dziękuję.~ Uśmiechnęła się.
~Nie ma za co!~
~Zadzwonię do ciebie jutro, Harry. Jesteś bardzo fajny. Nie lubię One Direction, ale może się przekonam!~ Przytuliła mnie i weszła do domu. Nie poczułem zauroczenia, ani nic co kiedyś miało miejsce jak rozmawiałem z dziewczyną... To był chyba kolejny dowód na to że wolę chłopców... a dokładniej Louisa...
/Mrs. Stylinson♥

środa, 16 października 2013

Imagin z Niallem

Imagin z Niallem

Nazywam się [T.I] i mam 18 lat. Moje życie układa się znakomicie, ale zdarzają się upadki. Jestem szczęśliwą  i optymistyczną osobą. Właśnie czekam na Franklina, mojego przyjaciela, który zaopiekował się mną  po przyjeździe do UK. Jest zabawny, dobrze zbudowany, mądry i przystojny. Po prostu wspaniały kocham go jak brata. Nie wiem co by się stało gdybym go straciła. Jest najbliższą mi osobą tutaj. Właśnie czekam na niego. Umówiliśmy się koło McDonalda, jak co środę. Ale jak to Franki, zawsze się spóźnia, więc postanowiłam że wejdę do środka. Pije shejka i czekam już od 20 min na niego. Pewnie znowu wytłumaczy się treningiem. Jest koszykarzem, ale to nie znaczy że może się spóźniać. 

~ Mam już tego dość...~ powiedziałam pod nosem do siebie. I z lekkim hukiem położyłam się na stół. Po chwili podniosłam się i wzięłam duży łyk zimnego napoju z pokerową miną. Spojrzałam na wyświetlacz w telefonie. 
~ No pięknie 35min...~ powiedziałam nieco głośniej. 
~ Oj nie chce być w jego skórze ~ usłyszałam głos za plecami. Obróciłam się szybko i ujrzałam... faceta nawet dobrze zbudowanego. Z pod jego full capy przekręconej do tyłu, wystawały blond włosy. Oczy zakrywały mu ciemne kujonki.   Uśmiechnęłam się do nieznajomego, po czym odwróciłam się do niego. 
~ Masz racje, nie chciałbyś być w jego skórze~ odpowiedziałam pogodnie. 
~ Chłopak ?~ 
~ Nie, przyjaciel. ~ odpowiedziałam szybko zaprzeczając, ~ Nie mam chłopaka ~  dodałam. Blondyn na te słowa się nieziemsko uśmiechnął. 
~ A ty ?~ spytałam.
~ co ja?~
~ No czy masz dziewczynę?~ 
~ Ja..? Ja czekam na tą jedyną ~ Zaczęliśmy się śmiać, gdy do restauracji wszedł Franklin. 
~ Hej, przepraszam że się spóźniłem ale wiesz treningi~ skierował się do mnie, nie zwracając uwagę na osobe z którą rozmawiam. Obróciłam głowe w kierunku przyjaciela i szybko wstałam.
~ O ! Hej ~ przytuliłam bruneta. W tym momencie Franki krzywo popatrzył się na blondyna. 
~ A to jest......?~ spytał wskazując na chłopaka.
~ A to jest właśnie...... Właśnie! Jak się nazywasz ?~ spytałam z uśmiechem. 
~ Nie ważne, miło było poznać, bardzo miło ~ powiedział uśmiechając się i skierował się w stronę mojego przyjaciela. 
~ A ty lepiej na nią uważaj i doceniaj co posiadasz ~ dodał i zniknął za szklanymi drzwiami. Stałam dalej wskazują palcem na, już puste miejsce siedzące, gdzie siedział blondyn. 
~ Bezpośredni ~ powiedział brunet otwierając szeroko oczyi usiadł. 
~ Tak....~ odpowiedziałam ze spuszczonym wzrokiem by Franki nie widział mojego uśmiechu. ~ A do tego jaki słodki....~ dodałam na boku. Na szczęście tego nie słyszał.  Po wspaniale spędzonym dniu, wróciłam wyczerpana do domu. Nie miałam nawet siły sprawdzić wszystkich portali społecznościowych i poczytać co nowego w świecie. Sprawdziłam tylko szybko TT i poszłam spać. Chociaż była dopiero 23.00, byłam tak wyczerpana że miałam ochotę tylko na sen.
~~~~> Kilka Dni Później <~~~~
Wstałam. Była niedziela, więc nie musiałam się o nic martwić. Cały dzień mogłam spędzić w łóżku ale wolałam na świeżym powietrzu.
Szykowałam się i wyszłam na spacer. Nie daleko mojego domu była kawiarenka więc postanowiłam że tam pójdę. Po drodze wsłuchałam się w muzykę. Nagle stanęłam ze zdziwienia, ujrzałam blondyna, przystojnego blondyna którego poznałam wczoraj. Schowałam się  za budynek i ukratkiem patrzyłam się co chłopak robi. Nagle nieznajomy patrzył w moją stronę, schowałam się szybko. Na szczęście mnie nie zauważył.  Gdy już moje ciśnienie trochę opadło po tej całej sytuacji, wychyliłam się z powrotem. 
Ujrzałam blondyna przed sobą. Zarumieniłam się, sory zrobiłam się czerwona jak burak ze wstydu. Chłopak uśmiechał się, a ja stałam ze spuszczonym wzrokiem. Nagle obrócił głowę w lewo i automatycznie złapał mnie za rękę i ciągnął za sobą. 
~ Co ty robisz ?~ próbowałam dowiedzieć się od chłopaka w biegu. 
~ Biegnij, po prostu biegnij ~ odpowiedział z uśmiechem. Biegliśmy tak jeszcze kawałek, nawet nie miałam okazji, żeby się odwrócić. Stanęliśmy przed schodami strażackimi przy jakieś kamienicy. 
~ Wchodź szybko~ poganiał mnie blondyn. 
~ okey, okey...~ odpowiedziałam zdyszana. 
Gdy byliśmy już na górze, chłopak przygniótł mnie lekko do ściany budynku i patrzył się mi głęboko w oczy. W każdym razie tak myślałam bo dalej miał okulary przeciwsłoneczne na sobie. 
~ Nareszcie ~ powiedział. 
~ Możesz mi wytłumaczyć co to było?~ próbowałam się dowiedzieć
~ Albo chociaż jak masz na imię ~ dodałam.

Chłopak słodko się uśmiechnął i ściągnął okulary. Ze zdziwienia otworzyłam szeroko oczy. To nie może być prawda, to jest niemożliwe. Tyle dziewczyn marzy by go zobaczyć na żywo, a mi się to udaje. Właśnie przede mną stoi Niall Horan. Ten Niall Horan o błękitnych jak niebo oczach i jasnych i w kolorze piasku włosach. Ten Niall Horan, z tego zespołu który już od 3 lat podbija świat. Doszłam do wniosku że miałby za pięknie jak bym go znała, więc, to może wydawać się trochę podłe ale, chce mu pokazać że jednak nie zna ich cały świat. I troszku ukarać, że przez tyle lat nie przyjechali do Polski. Także wiem że to nie ich decyzja gdzie jeżdżą w trasę. 
~ I co myślisz że jak ściągniesz okulary to będę padać na kolana?~ spytałam z rękami założonymi. Horan trochę się zdziwił, a nawet trochę bardzo.  Ale zaraz potem uśmiechnął się patrząc w ziemię.
Podszedł do mnie bliżej. Zaczerwieniłam się troszkę i nie wiedziałam co robić, po prostu stała. A Niall zbliżał się coraz bardziej. Gdy już był wystarczająco blisko, złapał mnie za rękę. Nagle głośno krzyknął patrząc się w sufit. 
~ NARESZCIE OSOBA KTÓRA MNIE NIE ZNA !!! ~ Zaczęłam się głośno śmiać. 
~ No to co gdzie idziemy ?~ spytał. 
~ A mamy gdzieś iść ??~ spytałam zdziwiona.
~ Nie, ale możemy ~ 
~ Wiesz ja cię tak naprawdę znam Niall, wiem z jakiego jesteś zespołu i jestem zdziwiona że gadasz właśnie teraz ze mną, z przeciętną dziewczyną ~ powiedziałam troszku się oddalając. 
~ A jednak ~ powiedział z uśmiechem ~ Nie ma na świecie przeciętnej dziewczyny, wszystkie są idealne, tak jak i ty, No to co, idziemy ? ~ dodał. 
~ A mam wybór.....~ Uśmiechnęłam się. 

Przepraszam że takie słabe, ale za dużo czasu teraz nie mam :c 
Ale postaram się dawać coraz częściej. Mam nadzieje że się podoba :>

/IrishGirl♥ 


   

Przepraszam ;)

Bardzo przepraszam za to że przez 2 dni nie było żadnego posta ;) Czuję się z tym źle że nie wrzuciłyśmy nic :) Mogę zdradzić że w wersjach roboczych jest Imagin z Niallem od IrishGirl i They Don't Know About Us ;D. Jeszcze było zamieszanie z GTAV :) (które już obejrzałam :D)! Mam nadzieję że nie jesteście na nas źli. :) Dla pocieszenia mam dla was troszeczkę zdjęć One Direction ;)
/Mrs. Stylinson♥
Szablon by S1K